[NEUTRONY]

NEUTRONY - niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 2 (62) / 2000
4 lutego 2000
W numerze:
  • W atomach jedna wiadomość zła, a druga dobra
  • Radziecka próba atomowa: nasz człowiek tam był
  • NUKLEONIKA na czarnym koniu
  • List od Czytelnika: Mika do KBN-u!
  • Szopka Noworoczna w Polskim Kabarecie Politycznym
  • Gdyby kózka nie skakała (druga wersja wydarzeń)
  • Związki o regulacji płac w IPJ
  • W Ameryce idzie na lepsze
  • Stworzenie cyberświata :-)

W atomistyce coś drgnęło - ostatni raz?

Rok 2000 rozpoczął się dla polskiej atomistyki raczej średnio.

Tuż po Sylwestrze Teleekspres przekazał wiadomość, że według analiz Agencji Rynku Energii bez energetyki jądrowej Polska nie zdoła się wywiązać z zobowiązań redukcji emisji dwutlenku węgla. W naszym środowisku większość o tym raporcie już od jakiegoś czasu wiedziała, ale dla tzw. szerokiej opinii była to pierwsza informacja na ten temat. Raport był przedmiotem posiedzenia Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów w dniu 3 lutego. KERM odesłał projekt do poprawki gdyż uznał, że wielkiego wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną w najbliższych dekadach nie będzie - i dlatego z nowego projektu usunięty zostanie plan budowy elektrowni atomowych. W następnym numerze NEUTRONÓW postaramy się szerzej potraktować ten temat.

Natomiast miło jest nam też donieść, że Profesorowi Wojciechowi Ratyńskiemu po wieloletnich staraniach udało się wywalczyć wieloletni projekt rządowy "Izotopy i Akceleratory".


Świadek historii

Kilka lat temu prasę obiegła informacja, że w 1954 r. przeprowadzono na Ukrainie próbę atomową w warunkach zbliżonych do rzeczywistych, tzn w terenie zaludnionym i z udziałem normalnych jednostek wojskowych. Okazuje się, że w Kole mieszka pan Kazimierz Tatur, emerytowany kierowca, który jako młody żołnierz Armii Radzieckiej pełnił wtedy służbę w tym rejonie.

Pan Tatur próbuje zainteresować tym fragmentem swego życiorysu rozmaite instytucje i tak trafił pewnego styczniowego dnia do Świerku. Rozmawialiśmy prawie półtorej godziny. Mój rozmówca opowiadał o wybuchu widzianym z odległości 7 km od epicentrum. Podmuch w tej odległości nie był już zbyt silny i wybuch nie wyglądał zbyt groźnie. Następnie pan Kazimierz Tatur, który był wtedy kierowcą, dostał rozkaz przejazdu przez epicentrum wraz z kapitanem przysłanym z Moskwy i opisującym skutki wybuchu. Wtedy dopiero zobaczył stopione czołgi i samoloty, oślepione lub pozabijane zwierzęta eksperymentalne z opaloną sierścią, las zapalony przez podmuch - całą apokaliptyczną wizję zagłady atomowej.

Sam opis wybuchu i związanych z nim działań wpleciony był w narrację o organizacji całej próby z ewakuacją ludności cywilnej, zmianą dowództwa na przysłane z Moskwy, oraz badaniami przez ekipy naukowe skutków wybuchu. Co chwila pojawiały się opisy realiów z życia w Armii Radzieckiej - wodnista zupa, wymiana z okoliczną ludnością desek i baniek na naftę - na żywność itp. Najbardziej zaskakującą rzecz powiedział nasz gość dopiero na końcu. Okazuje się, że jest synem oficera Wojska Polskiego, który prawie cudem uniknął transportu do Katynia, poczem wstąpił do Armii Andersa i dzięki temu już w 1947 r. znalazł się w Polsce. Sam Kazimierz Tatur po wielu staraniach repatriował się dopiero w 1957 roku.

Kiedy słucha się wielowątkowej opowieści pana Kazimierza Tatura nieodparcie nasuwa się refleksja o losach Polaków, których nie wymyśliłby najzdolniejszy scenarzysta filmowy i braku jakiejś instytucji, która by te losy dokumentowała.

Krzysztof Andrzejewski

Komentarz redakcyjny:

We wrześniu 1954 roku na poligonie w pobliżu wsi Tockoje w obwodzie orenburskim przeprowadzono manewry, w których wzięły udział 44 tysiące żołnierzy. Operacją dowodził generał Iwan Pietrow, a nadzór nad całością sprawował marszałek Gieorgij Konstantinowicz Żukow. Nowatorstwo ćwiczeń polegało nie tylko na niespotykanej dotychczas liczbie uczestników manewrów, ale przede wszystkim użyciu po raz pierwszy bomby zrzuconej z samolotu. Była to bomba seryjnej produkcji a nie na wpół prototypowy ładunek, ustawiony na wieży doświadczalnej. Ten właśnie fakt wywarł ogromne wrażenie na potencjalnych "enplach" (nieprzyjacielach ZSSR z wrażego NATO). 14 września o godzinie 6:28 Tu-4 wystartował z lotniska oddalonego o 650 km od celu, a o godzinie 9:33 zrzucił z wysokości 800 metrów "średniej wielkości bombę atomową" - co w nowomowie wojskowej oznacza głowicę taktyczną. Wybuch nastąpił na wysokości 350 metrów, w odległości 280 metrów od wyznaczonego punktu zerowego. Doświadczenia zdobyte w czasie manewrów stały się podstawą wprowadzonych w 1955 roku nowych regulaminów walki. Odzwierciedlały one nową taktykę prowadzenia działań wojennych, która zakładała zastosowanie taktycznej broni jądrowej na polu walki, a nie tylko przeciw jednostkowym celom strategicznym.

Polskie Towarzystwo Nukleoniczne ma zamiar wspomnienia pana Kazimierza Tatura opracować dla potomności i rozpowszechnić.

Marek Rabiński


NUKLEONIKA na liście filadelfijskiej

Przed kilku tygodniami rozeszła się miła wiadomość, że kwartalnik naukowy naszego środowiska - NUKLEONIKA - jest notowany na tzw. liście filadelfijskiej. Sukces, jak wiadomo, miewa wielu ojców, ale w tym przypadku jest to bezsprzecznie zasługa przede wszystkim prof. Andrzeja I. Chmielewskiego, który reaktywował tytuł i zapewnił mu elegancką formę wydawniczą. Równocześnie NUKLEONIKA zmienia format i zaostrza wymagania wobec autorów. Zmianie ulega także wydawnictwo - będzie nim Black Horse (nie mylić z White Horse!). Czarny Koń - życzymy mu samych wygranych - powstał w wyniku usamodzielnienia się grupy młodych, zdolnych i energicznych ludzi, którzy do 1998 roku pracowali w przedstawicielstwie Springer Verlag w Warszawie. W 1999 r. SV został wykupiony przez superkoncern Bartelsmanna za jedyne 2 mld DM. Bartelsmann nie jest zainteresowany naukową galanterią wydawniczą i specjalizuje się w wielkich przedsięwzięciach medialnych, np. telewizja RTL 7. Przedstawicielstwo w Warszawie zostało zamknięte, ale jego pracownicy powołali właśnie Black Horse'a, który wydaje 8 czasopism z branży medycznej i obecnie naszą NUKLEONIKĘ. BH oferuje tzw. fullservice tzn. druk, promocję i dystrybucję czasopisma. Dzięki kontaktom BH z rynkiem światowym i innymi firmami wydawniczymi NUKLEONIKA wchodzi w nowy etap swej działalności. W najbliższej przyszłości rozpocznie się jej publikacja internetowa w ramach projektu Digital Object Identifier.

Kiedy się słucha ludzi z Black Horse'a nieodparcie nasuwa się wrażenie, że minęła epoka szacownych publikacji na papierze, czytanych w zaciszu bibliotek, a rozpoczęła epoka szybkich komunikatów z frontu badań z możliwością szybkiego wykorzystania w praktyce.

Krzysztof Andrzejewski


List do Redakcji:

Drodzy czytelnicy NEUTRONÓW

Zapewne większość z Was zna wyniki pierwszego etapu wyborów do KBN, a w szczególności te, które dotyczą Zespołu P-3 Nauk Matematycznych, Fizycznych i Astronomii. Profesor Janusz Mika przeszedł do drugiego etapu i ma szansę zostać członkiem tego Zespołu. Ponieważ uważam, że Profesor Mika ma wszelkie wymagane kwalifikacje, chciałbym zachęcić wszystkich czytelników NEUTRONÓW, którym bliskie są zagadnienia naukowe oraz problemy naszego środowiska, do bliższego zainteresowania się osobą i działalnością naukową Profesora Miki i oddania głosu na niego w drugiej turze wyborów do KBN. W tym celu załączam jego krótki życiorys naukowy, który został opublikowany w BIULETYNIE INFORMACYJNYM Rady Głównej Jednostek Badawczo-Rozwojowych - i jak sądzę, mówi sam za siebie. Pragnę przy tym zwrócić uwagę na bardzo istotną cechę działalności naukowej i nie tylko naukowej Profesora Miki - jego wszechstronność. Jego prace dotyczą zarówno matematyki jak i fizyki, zarówno badań podstawowych jak i aplikacyjnych, a także dydaktyki. Działa on również na polu organizacji nauki - jest m.in. przewodniczącym Rady Naukowej IEA i członkiem Rady Naukowej IPJ. Wszystko to świadczy dobitnie o tym, że jego kandydatura odpowiada doskonale profilowi zadań, jakie stoją przed Zespołem P-3. Jestem również pewien, że byłby on pierwszym członkiem zespołu P-3, który poza badaniami podstawowymi zna dobrze również badania aplikacyjne. Wielu twierdzi, że istnieje tylko jedna Fizyka i jedna Matematyka, ale ja uważam, że nasi reprezentanci w KBN powinni zdawać sobie sprawę z pewnych specyficznych cech, jakimi odznaczają się zastosowania fizyki i matematyki. Dlatego jeszcze raz gorąco popieram kandydaturę Profesora Janusza Miki do Zespołu P-3 i namawiam wszystkich czytelników NEUTRONÓW do głosowania na niego.

Stanisław Kuliński - IPJ

Życiorys:

Janusz Mika - Instytut Energii Atomowej, Świerk

Prof. dr hab. Janusz Mika (matematyka, fizyka matematyczna, matematyka stosowana) jest absolwentem (1955) Wydziału Matematyczno-Fizyczno-Chemicznego Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie; doktoryzował się (1963) i habilitował (1966) w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku. Tytuł profesora nadzwyczajnego nauk fizycznych uzyskał w 1972 r., tytuł profesora nauk matematycznych w 1989 r. (Uniwersytet w Natalu, RPA) i tytuł profesora zwyczajnego nauk matematycznych w 1998 r. (Politechnika Łódzka).

Podstawowym miejscem pracy naukowej prof. Janusza Miki był Instytut Badań Jądrowych. Tutaj zdobywał kolejne stopnie naukowe pracując jako asystent, starszy asystent, adiunkt, docent i prof. nadzwyczajny. Stażysta i wykładowca na wielu uniwersytetach zagranicznych (Uniwersytet w Michigan, Ann Arbor, USA; Uniwersytet Kaiserslautern, RFN; Uniwersytet Strathclyde, Glasgow, Szkocja; Uniwersytet w Natalu, Durban, RPA). Od 1996 r. łączy prace naukowo-badawczą w Instytucie Energii Atomowej w Świerku z działalnością naukowo-dydaktyczną w Politechnice Łódzkiej.

Prof. Janusz Mika aktywnie uczestniczy w pracach wielu krajowych i zagranicznych organizacji i towarzystw naukowych. Do ważniejszych należy wymienić Polskie Towarzystwo Nukleoniczne, w którym w okresie ostatnich dwóch lat pełnił funkcje wiceprezesa. W okresie 10 lat (1986-1996) był członkiem Towarzystwa Matematycznego Południowej Afryki.

Zainteresowania badawcze Profesora to: metody matematyczne w fizyce reaktorów jądrowych, teoria transportu neutronów; metody wariacyjne; metoda zaburzeń osobliwych; przybliżone rozwiązywanie równań różniczkowych.

Profesor Janusz Mika jest autorem 74 artykułów naukowych, jednej książki oraz monografii, a także współautorem: podręcznika 'Energia jądrowa i jej zastosowania' (WNT, Warszawa 1962); 'Encyklopedii Fizyki' (PWN, Warszawa 1974 - hasła dotyczące teorii reaktorów i teorii transportu neutronów); książki 'Singularly Perturbed Evolution Equations with Applications in Kinetic Theory' (Word Scientific, Singapur, 1995). Artykuł: 'Neutron Transport with Anisotropic Scattering' (Nuclear Science and Engineering 11, 415-427, 1961) został uznany za tzw. Citation Classic przez Institute for Scientific Information w czasopiśmie Current Contents 37, 20 (1983).

Od Redakcji:

Jesteśmy przeciwnikami nepotyzmu i kumoterstwa i z wielką niechecią zamieszczamy list, który nadesłał nam Profesor Kuliński i w którym namawia naszych Czytelników do głosowania w wyborach do KBN-u na naszego kolegę z Redakcji. Ale nie mamy wyjścia, od początku bowiem obiecaliśmy zamieszczać listy od Czytelników, o ile nie zawierają treści obraźliwych. Ponieważ tekst przysłany przez Profesora Kulińskiego nie jest obraźliwy, a wręcz przeciwnie apologetyczny, musimy go dołączyć do numeru wraz z krótkim (na szczęście) życiorysem kandydata. Natomiast uważamy, że w życiorysie pominięto datę urodzenia Kandydata - jest to rok 1934. Proste odejmowanie wykazuje, że Profesor Mika został profesorem w wieku lat 38. Z tej okazji przyniósł do macierzystego Zakładu tort - dzieło małżonki - z pięknie odrobionym w kakaowym proszku przekreślonym syfonem.

KM + MAR = 2/3 Redakcji


Oskarżenia i kalumnie czyli Szopka Noworoczna

W dawnych czasach był zwyczaj publikowania w prasie lub wystawiania w telewizji tzw. Szopek Noworocznych. Występowały w tych szopkach znane postacie ze świata polityki, sztuki, dziennikarstwa, radia i telewizji. Bardzo poważni ludzie śpiewali wierszowane kuplety i zachowywali się, na życzenie autorów szopek, bardzo śmiesznie - zabawiając tym czytelników lub widzów. Zwyczaj ten jakoś upadł, ale ponieważ natura nie lubi próżni, nasi dzielni parlamentarzyści wzięli na siebie obowiązek zapełnienia tej luki i dostarczenia rozrywki znudzonej publiczności.

Jeszcze przed Świętami Sejm zatwierdził kuriozalną ustawę o pornografii, a Senat ją zmodyfikował na jeszcze bardziej kuriozalną. Właściwa Szopka zaczęła się tuż przed Świetami, kiedy to 74 posłów AWS podpisało wniosek do Marszałka Sejmu w sprawie wotum nieufności w stosunku do jednego z ministrów reprezentującego właśnie AWS. W normalnym kraju takie wnioski składa zwykle opozycja, która w ten sposób stara się osłabić rząd. Zdarzyło się, co prawda, coś podobnego za czasów poprzedniej koalicji, gdy PSL żądało odwołania premiera, ale ten premier był z SLD. Po raz pierwszy w historii polskiego parlamentaryzmu posłowie zażądali odwołania własnego ministra. W Klubie Parlamentarnym AWS wybuchła awantura. Niegrzecznym posłom zaczęto grozić rozmaitymi konsekwencjami, toteż większość obiecała, że będą głosować przeciw własnemu wnioskowi. Niektórzy oświadczyli publicznie, że zostali przez organizatorów akcji wprowadzeni w błąd. Oni myśleli, że podpisują wniosek do władz Klubu Parlamentarnego AWS. Z tego wynika, że ci posłowie albo nie umieją czytać albo próbują się naiwnie usprawiedliwiać na wzór dzieci w szkole. W obu wypadkach  jednak ich kwalifikacje w roli przedstawicieli najwyższych władz ustawodawczych wydają się dość wątpliwe.

W następnej odsłonie Szopki wystąpił inicjator wniosku. Wszystkie stacje telewizyjne w Polsce pokazały go, gdy podtrzymywany przez dwóch silnych mężczyzn na zmianę podskakiwał lub osuwał się na ziemię wykrzykując coś przy tym do mijanych osób lub próbując się z nimi witać. Po jakimś czasie został wyprowadzony, a ktoś oznajmił dziennikarzom, że poseł zachorował na grypę.

Na zakończenie Szopki odbyło się w sejmie głosowanie. Za wnioskiem głosowało 229 posłów, przeciw 176, w tym 21 sygnatariuszy wniosku, którzy nie ugięli się przed naciskami swoich kolegów z Klubu, a 47 posłów z AWS wstrzymało się od głosu. Za wnioskiem była oczywiście cała opozycja. Do obalenia ministra ze względów proceduralnych zabrakło 2 głosów. Inicjator wniosku nie wziął udziału w głosowaniu zapewne z powodu choroby, która nie zdążyła jeszcze ustąpić.

W końcowych scenach Szopki wypowiadali się rozmaici politycy. Nieodwołany minister wyraził radość z tego, że zwyciężyła demokracja. Premier jak zwykle udzielił dziennikarzom odpowiedzi wymijającej, a Przywódca AWS zacytował (błędnie) Twaina mówiąc, że pogłoski o śmierci AWS są nieprawdziwe (Twain powiedział, że pogłoski o jego śmierci są mocno przesadzone).

Na razie publiczność w Polsce musi uzbroić się w cierpliwość, bo nasi prześwietni parlamentarzyści mają wakacje. Wkrótce Polski Kabaret Polityczny wróci na scenę i będziemy mieć znów zabawę, gdy poprawki Senatu do ustawy o pornografii wrócą pod obrady Sejmu.

JAM


Wersja z psem rasy mazurskiej co gryzł opony

Gdyby kózka nie skakała ...

Wszystko zapowiadało się wspaniale. Byliśmy zdecydowani spędzić Sylwestra 2000 w sposób wyjątkowy. Pierwszy raz w życiu pojechać w zimie na Mazury, na biegun zimna naszej ojczyzny. Zaopatrzeni w ciepłe ubranie i opony zimowe ruszyliśmy zaraz po świętach w kierunku jezior. Trzymaliśmy się znajomych, którzy mieli więcej odwagi niż my i podróżowali mniejszym samochodem bez zimowego ogumienia. Mimo to mieliśmy nieraz problemy z utrzymaniem tempa i zostawaliśmy wciąż w tyle. Raz nawet drobna awaria powiększyła dystans o kilkanaście kilometrów. Na szczęście mój towarzysz podróży, choć profesor matematyki, poradził sobie świetnie z defektem i już po chwili płyn do spryskiwacza oczyszczał przednią szybę. Po kilku godzinach jazdy po ośnieżonej miejscami drodze dotarliśmy w okolice Giżycka. Po zjedzeniu smacznego obiadu w przydrożnej restauracji rozpoczęliśmy końcowy etap podroży. Wkrótce byliśmy na miejscu w Jeziorowskich, z którymi wiąże mi się wiele miłych wspomnień z dawnych IBJ-owskich czasów.

Mieliśmy kilka pokoi do wyboru, choć wszystkie pierońsko zimne. Po ożywionej debacie rodzinnej zdecydowaliśmy się na ten, który wydawał nam się najobszerniejszy. Na dworze panowała wspaniała zima, choć jezioro Gołdapiwo nie było zamarznięte. Rozpoczęliśmy wczasowanie. Jogging, lektura, spacery, posiłki w restauracji w Kruklankach. Oczekiwaliśmy Sylwestra.

W ośrodku był sobie pies. Nic w tym nadzwyczajnego. Ten pies jednak, właściciel jego był nam nieznany jak również nieobecny, miał zwyczaj nie wypuszczać zmotoryzowanych wczasowiczów. Biegł po prostu przed pojazdem i w ten sposób utrudniał wyjazd. Poza tym lubił on smak opon samochodowych, chyba tych zimowych bardziej niż letnich. No i przegryzł także jedną oponę w moim samochodzie. Po zmianie koła ruszyliśmy do wulkanizacji. Niestety po drodze należało wstąpić do szpitala miejskiego w Giżycku i pozostawię tam profesora, który w heroicznej walce z natarczywym psem o ocalenie zapasowej opony uległ wypadkowi i złamał sobie prawą kończynę dolną. Podróż do szpitala przypominała, przynajmniej dla mnie jako kierowcy, film, w którym dwaj faceci przewozili nitroglicerynę. Musiałem uważać na dziury w drodze, by ranny nie cierpiał dodatkowo. Wydaje mi się, że sprawdziłem się jako kierowca.

Po tygodniowym pobycie w zupełnie przyzwoitym szpitalu i przebytej tam operacji skręcania śrubami kości podudzia, nasz dzielny pacjent został przetransportowany do domu. Wszystko więc skończyło się, biorąc pod uwagę przykre okoliczności, szczęśliwie i obecnie nie pozostaje nam nic innego jak tylko życzyć mu szybkiego powrotu do zdrowia. Znając jego żywotność, nie mamy najmniejszej wątpliwości, że już wkrótce zacznie chodzić i biegać. Tym razem mamy jednak prośbę, by zwracał większą uwagę zarówno na nawierzchnie, po której się porusza, jak również warunki atmosferyczno-pogodowe.

Marek Mika

Od Redakcji:

Jak widać, temat nieszczęsnej nogi naszego kolegi redakcyjnego nie chce jakoś zniknąć z łamów naszego pisma. Bardzo przepraszamy naszych Czytelników za to, że ich zanudzamy tą sprawą, ale na usprawiedliwienie mamy to, że znając wrodzoną ruchliwość Janusza, zdajemy sobie sprawę z tego, co dla niego znaczy unieruchomienie, i bardzo mu współczujemy. Opowiadał on nam kiedyś, że był tzw. dzieckiem hiperaktywnym. Nie wyrósł z tego całkowicie i jest teraz hiperaktywnym starszym panem, niestety obecnie prawie calkowicie pozbawionym mozliwosci poruszania sie.


Związki Zawodowe przekazały nam kopię pisma skierowanego do Dyrektora IPJ w sprawie regulacji płac, z prośbą o jego opublikowanie na łamach NEUTRONÓW:

Świerk, dnia 14.01.2000r.

KZ NSZZ "S"/05/2000

Prof. dr hab. Z. Sujkowski
Dyrektor IPJ
w miejscu

W grudniu 1999 KBN przyznał IPJ znaczną dotację. W związku z powyższym, zwracamy się do Pana Dyrektora o oficjalne poinformowanie nas o nowej sytuacji finansowej Instytutu oraz przedstawienie propozycji Dyrekcji odnośnie wykorzystania tych funduszy.

Dyrekcja Instytutu rozpoczęła akcję rozdziału kwot przeznaczonych na regulację płac bez rozpoczęcia negocjacji ze związkami zawodowymi. Jest to naruszenie obowiązującego prawa - art. 27 ust. 3 ustawy o związkach zawodowych. Brak zgody partnerów uzgodnień oznacza brak warunków do legalnego obliczenia, ustalenia i wypłaty świadczenia pracownikom (art. 9 Kodeksu Pracy).

Sytuacja jest szczególnie poważna ponieważ przygniatająca większość pracowników w ciągu ostatnich dwóch lat utraciła ponad 20% swoich realnych zarobków. Pracownicy Ci czują się zepchnięci na margines i stopniowo nie będą utożsamiali swojego interesu z interesem Instytutu. Kontynuacja polityki płacowej polegającej na kierowaniu istotnej części dotacji KBN przeznaczonej na regulację płac do wąskiej wybranej grupy pracowników, przy jednocześnie braku jasnego regulaminu umożliwiającego każdemu pracownikowi sprawdzenie czy spełniał kryteria premiowania doprowadziła już do niebezpiecznych napięć. Jednocześnie od ponad półtora roku polityka płacowa Dyrekcji nie jest przedmiotem negocjacji ze związkami zawodowymi.

Przypominamy Panu Dyrektorowi, że zgodnie z obowiązującym Zbiorowym Układem Pracy regulacja płac w Instytucie powinna być poprzedzona wyrównaniem pracownikom strat poniesionych w wyniku inflacji. Nieprzestrzeganie tego zapisu jest naruszeniem Układu.

Prezes Rady Zakładowej ZNP
Instytut Problemów Jądrowych
mgr Marek Kowalski

Przewodniczący Komisji Oddziałowej NSZZ "Solidarność"
Instytutu Problemów Jądrowych
mgr inż. Jacek Charuba

Przewodniczący Komisji Zakładowej NR 99 NSZZ "Solidarność"
przy Instytutach Atomistyki w Świerku
mgr Stanisław Gębalski


Idzie na lepsze

(ale jak zwykle, nie u nas, tylko w Ameryce)

Jak donosi The American Institute of Physics Bulletin of Science Policy News, numer 8 z 21 stycznia 2000r, Prezydent Clinton wygłosił przemówienie w California Institute of Technology, w którym naszkicował założenia naukowo-technicznego programu swojej administracji na rok 2001. Zaanonsował w nim propozycję zwiększenia w przyszłym roku budżetu Funduszu Badawczego XXI Wieku (21st Century Research Fund) o 2.8 miliarda dolarów (tegoroczny budżet Funduszu wynosi 39.9 miliarda dolarów). Komentatorzy z Białego Domu podkreślają, że zwiększy to znacząco finansowanie wszystkich dziedzin nauki i techniki. Proponowana poprawka budżetowa oznacza bardzo mocne poparcie federalnej administracji dla R&D, a przez to uwypukla znaczenie badań naukowo-technicznych dla całego społeczeństwa.

Jeżeli poprawka zostanie przyjęta, zwiększy przyszłoroczny budżet National Science Foundation (z grubsza odpowiednik naszego KBN-u) o 17%, czyli o 675 milionów dolarów. Podobnie zyskają uniwersytety, które dostaną więc ponad 1 miliard dolarów więcej na badania. "Budżet ten czyni badania naukowe na uniwersytetach najwyższym priorytetem narodowym" powiedział Prezydent. A dalej: "Najważniejszą rzeczą, jaką chcę podkreślić jak najbardziej dobitnie, jest fakt, że nauka i technika stały się motorem postępu naszej gospodarki."

Implikuje to, że kraje nie przywiązujące znaczenia do rozwoju swojej nauki i techniki i przeznaczające na ten cel poniżej 0.5% PKB stoczą się ze swojej znakomitej pozycji trzeciego świata do siódmego, ale już nie świata, tylko zaścianka.

Pytanie retoryczne: Co na to panowie Buzek, Balcerowicz i Kwaśniewski?

R. Kaczarowski

P.S. Jak to dobrze, że są jeszcze miejsca na świecie, gdzie żyją mądrzy i przewidujący ludzie ...


Rok 2000 nastraja wielu ludzi z jednej strony do spojrzenia w przyszłość, z drugiej do refleksji nad przeszłością. Przytaczamy drobną próbkę tych cybereschatologicznych rozmyślań, pochodzącą z kół zbliżonych do Fizyki UW

Jak stworzono cyberświat?

  • Na początku było słowo i w słowie były dwa bajty, i więcej nic nie bylo.
  • I oddzielił Bóg jedynkę od zera, i zobaczył, że to było dobre.
  • I Bóg powiedział: "Niech będą dane." I stało się.
  • I Bóg powiedział: "Niech ułożą się dane na swoje wlaściwe miejsca. I stworzył dyskietki i twarde dyski, i kompaktowe dyski.
  • I Bóg powiedział: "Niech będą komputery, żeby było gdzie włożyć dyskietki, i twarde dyski, i kompakty." I stworzyl komputery i nazwał je hardwarem, i oddzielił software od hardware'u.
  • Software'u jeszcze nie było, lecz Bóg szybko stworzył programy - duże i małe i powiedział im: "idzcie i rozradzajcie się, i wypełniajcie całą pamięć."
  • Ale sprzykrzyło się Bogu tworzyć programy samemu i rzekł: "Stworzę Programistę według swego podobieństwa i niech on panuje nad komputerami, programami i danymi." I stworzył Bóg Programistę, i umieścił go w Centrum Obliczeniowym, żeby w nim pracował. I przyprowadził on Programistę do drzewa katalogowego i powiedział: "W każdym katalogu możesz uruchamiać programy, tylko z Windows nie korzystaj bo na pewno umrzesz."
  • I Bóg rzekł: "Nie dobrze Programiście być samotnym, stworzymy mu tego, który będzie się zachwycał dziełem Programisty." I wziął On od Programisty kość, w której nie było mózgu i stworzył To, co będzie zachwycało się dziełem Programisty, i przywiódł To do niego. I nazwał To Użytkownikiem. I siedzieli oni razem pod nagim DOS-em i nie wstydzili się tego.
  • A Bill był chytrzejszy niż wszystkie dzikie zwierzęta, które uczynił Pan Bóg. I rzekł Bill do Użytkownika: "Czy na prawdę Bóg powiedział, żebyście nie uruchamiali żadnych programów?" I rzekł Użytkownik: "W każdym katalogu możemy uruchamiać programy, tylko z drzewa Windows nie możemy abyśmy nie umarli" I rzekł Bill Użytkownikowi: "Jak możesz mówić o czymś, czego nie spróbowałeś!" Tego dnia, kiedy uruchomicie program z drzewa katalogowego Windows będziecie równi Bogu, bo jednym przyciskiem myszki stworzycie to, czego zapragniecie." I zobaczył Użytkownik, ze owoce Windows byly miłe dla oczu i godne pożądania, bo jakakolwiek wiedza stała się od tej chwili już niepotrzebna, i zainstalował Windows na swoim komputerze. I powiedział Programiście, że to jest dobre, i on też go zainstalował.
  • I zaraz wyruszył Programista szukac nowych drajwerów. A Bóg rzekł: "Gdzie idziesz?" A on odpowiedzial: "Ide szukac nowych drajwerów, bo nie ma ich w DOS-ie." I wtedy rzekł Bóg: "Kto ci powiedział, że potrzebujesz drajwerów?. Czy czasem nie uruchomiłeś programów z drzewa katalogowego Windows?" Na to rzekł Programista:"Użytkownik, którego mi dałeś aby był ze mną, zamówił programy pod Windows i dlatego zainstalowałem Windows." I rzekł Bóg do Użytkownika: "Dlaczego to uczyniłeś?" I odpowiedział Użytkownik: "Bill mnie zwiódł."
  • Wtedy rzekł Pan Bóg do Billa: "Ponieważ to uczyniłeś, będziesz przeklęty wśród wszelkiego bydła i wszelkiego dzikiego zwierza. I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a Użytkownikiem, on będzie cię zawsze przeklinał a ty będziesz mu sprzedawał Windows."
  • Do Użytkownika zaś Bóg rzekł: "Windows bardzo rozczaruje cię i spustoszy twoje zasoby, i będziesz musiał używać marnych programów, i nie będziesz mógł się obejść stale bez serwisu Programisty."
  • Programiście zaś rzekł:"Ponieważ usłuchałeś głosu Użytkownika, przeklęte niech będą twoje komputery, gdyż powstanie w nich mnóstwo błędów i wirusów, w pocie oblicza twego będziesz stale poprawiał swoją pracę."
  • I odprawił ich Pan Bóg ze swego Centrum Obliczeniowego, i zabezpieczył hasłem wejście do niego - General protection fault.


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski: e02ka@cyf.gov.pl
Janusz Mika: mika@waw.pdi.net
Marek A. Rabiński: rabinski@ipj.gov.pl
Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie adresu swojej poczty elektronicznej któremukolwiek z członków Redakcji. W identyczny sposób prosimy dostarczać materiały do publikacji.
Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://india.ipj.gov.pl/neutrony