[NEUTRONY]

NEUTRONY - niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 2 (79) / 2001
1 lutego 2001
W numerze:
  • Dżentelmeni o pieniądzach w IEA
  • Wyjątki od głupoty
  • NEUTRONY na liście wywiadu
  • Niemcy - w polityce schamienie, w oborach wścieklizna

Errata

Kiedy o godzinie trzeciej nad ranem (czego się nie robi dla PT Czytelników) pisałem tekst do poprzednich NEUTRONÓW - podświadome skojarzenia z megabajtami spowodowały zamianę kiloton na megatony. Moc głowic taktycznych to oczywiście 5-10 kiloton TNT, a nie megaton.

MAR


Nadzwyczajne posiedzenie RN IEA

Dnia 24.01.2001 odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady Naukowej IEA z udziałem Prezesa PAA prof. Jerzego Niewodniczańskiego. Przyczyną zwołania Rady w trybie nagłym, była ingerencja PAA w wewnętrzny podział środków z budżetu, skierowanych do IEA na dofinansowanie zadań związanych z bezpiecznym wykorzystaniem energii atomowej. W planie wydatków przygotowanym przez IEA i opiewającym na sumę 12 050 000 zł, na ZDUOP miało pójść 1 700 000 zł. Natomiast PAA "uprzejmie poprosiła", aby ZDUOP otrzymał 2 000 000 zł, ale globalnej sumy nie podniosła. Dyrekcja IEA zaprotestowała, na co PAA uprzejmie poinformowała, że zwrot "uprzejmie proszę" ma charakter grzecznościowy i prośbę należy traktować jako dyspozycję. W tej sytuacji Dyrekcja IEA postanowiła sprawę przedstawić Radzie Naukowej IEA, ponieważ w/g jej szacunków finansowanie w wysokości proponowanej przez Dyrekcję powinno wystarczyć, czego dowodem może być to, iż pensje w ZDUOP już są sporo wyższe niż w grupie pracowników zajmujących się działalnością statutową. W trakcie dyskusji na Radzie doszło oczywiście do sporu pomiędzy przedstawicielem ZDUOP a służbami finansowymi IEA co do sposobu liczenia średnich płac i znaczenia poszczególnych liczb. Niemniej jednak finansowanie ZDUOP miało się w bieżącym roku zwiększyć przy zmniejszających się tym samym nakładach na działalność statutową i na reaktor MARIA, co stawiałoby ZDUOP w pozycji uprzywilejowanej w stosunku do reszty Instytutu.

Stosując terminologię z posiedzeń gremiów bratnich partii w minionym okresie, posiedzenie Rady odbyło się w szczerej, rzeczowej i pełnej zrozumienia atmosferze. Znaczy to, że wszyscy sobie powiedzieli to, co leżało im na wątrobach, ale nie przekroczono norm unijnych w zakresie kultury dyskusji. Prócz tego wszyscy dobrze rozumieją, że jedziemy na tym samym wózku, więc nie ma sensu iść na noże. Jak się okazuje nasze problemy są niczym w porównaniu z problemami naszej Almae Matris (Matki Karmicielki czyli PAA), która wg informacji Prezesa otrzymała na rok bieżący 20% mniej środków niż w 2000, natomiast przyznała IEA sumę wyższą (nominalnie) o 1.5%. Poza tym Prezes potraktował materię sporu jak przedmiot negocjacji przy podpisywaniu stosownych umów z PAA, a nie okazję do ogłoszenia świętej wojny. W tej sytuacji Rada poparła stanowisko Dyrekcji IEA w spornej kwestii zagospodarowania przyznanych środków. Jak się dowiadujemy z ostatniej chwili, w ramach IEA już został osiągnięty kompromis i zgodnie z wiekopomną myślą Przewodniczącego Mao Zedonga "po burzy świeci słońce" życie w IEA powróciło do normy.

Krzysztof Andrzejewski


Oskarżenia i kalumnie

Przez świat znów przetacza się fala manipulacji, propagandy i głupoty. Ktoś nagle odkrył, że kilku żołnierzy przebywających w Kosowie w czasie, gdy Amerykanie bombardowali Serbów pociskami ze zubożonym uranem, zapadło po powrocie na białaczkę, a niektórzy nawet zmarli. O spowodowanie białaczki oskarżono promieniowanie uranu. Do ataku na nieszczęsnych Amerykanów ruszyły połączone siły polityków europejskich najwyższego szczebla i zmasowane oddziały dziennikarzy gazetowych i telewizyjnych, a Europa wpadła w stan histerii. Na nic się zdały tłumaczenia, że uran ma czas życia równy prawie połowie życia naszego wszechświata, tak że w praktyce można go uważać za pierwiastek stabilny. Do Kosowa udały się specjalne ekipy pomiarowe, ale negatywne wyniki pomiarów nie uspokoiły ani rozszalałych polityków ani rozhisteryzowanych mediów.

Na tym tle niezwykle korzystnie wypadła Polska. Odpowiednie władze wojskowe ogłosiły, że wśród polskich żołnierzy wystawionych na "śmiercionośne" promieniowanie zubożonego uranu nie stwierdzono ani jednego przypadku białaczki, Państwowa Agencja Atomistyki urządziła spotkanie z ekspertami z udziałem dziennikarzy, a gazety, radio i telewizja przedstawiły czytelnikom, słuchaczom i widzom opinie specjalistów, a nie jak to dotychczas bywało poglądy najrozmaitszych oszołomów. Czytelnicy NEUTRONÓW pamiętają zapewne artykuł z GAZETY WYBORCZEJ, w którym autor z jednakowym pietyzmem potraktował wypowiedzi Prezesa Państwowej Agencji Atomistyki i samozwańczego eksperta z Gdańska zasłużonego w zwalczaniu elektrowni w Żarnowcu. Trochę to tak, jakby do dyskusji na temat ruchu planet zaprosić astronomów i astrologów , a wypowiedzi jednych i drugich potraktować z tą samą powagą. Wysłane przez Prezesa PAA sprostowanie bzdurnych wypowiedzi zamieszczonych w artykule Redakcja GAZETY WYBORCZEJ raczyła wydrukować dopiero po paru tygodniach i to pod naciskiem Komisji Etyki Mediów. Czyżby więc coś się zmieniało na lepsze w naszych środkach masowego przekazu? Świadczyć o tym mógłby także artykuł z WPROST z 14 stycznia. Nasza dotychczasowa opinia o tym piśmie nie jest najlepsza. Wybieranie na Człowieka Roku kolejnych polityków, którym się powiodło w wyborach, a nawet ofiarowywanie im Mercedesów, albo zapraszanie do pisania felietonów polityków, którzy mają trudności z wysławianiem się po polsku, nie wydają nam się działaniami w najlepszym dziennikarskim stylu. Życie jest jednak pełne niespodzianek, tak że nawet WPROST zdarzyło się zamieścić artykuł prawdziwie rewelacyjny.

Dotychczas jedynie ludzie mający jakie takie pojęcie o promieniowaniu jonizującym znali prawdę o Czarnobylu, reszta ludzkości tkwiła w przeświadczeniu, że awaria reaktora była największą katastrofą XX wieku. Bez końca mówiono i pisano o dziesiątkach, a nawet setkach tysięcy ofiar śmiertelnych, o milionach ludzi, którzy umrą na raka, o ziemi zdewastowanej na kilkaset lat, o zdeformowanych dzieciach i o wielu innych straszliwych skutkach katastrofy. A tu tymczasem autor artykułu w WPROST nazywa całą rzecz po imieniu: "Czarnobyl - największy blef XX wieku". Nic dodać, nic ująć.

Pisząc o WPROST nie możemy się powstrzymać od uwagi na temat Polskiego Kabaretu Politycznego. Oto na jego deskach pojawiła się trójka znakomitych artystów proponując Polakom zmęczonym do niemożliwości nudnymi i kosztownymi dla ich kieszeni dotychczasowymi występami naszych kabareciarzy, nowy numer, który ma być odgrywany trochę z prawej strony, a trochę w środku sceny politycznej. Różnie się mówi o szansach tego zespołu artystycznego, ale dla nas sprawa jest zupełnie jasna. Otóż Redakcja WPROST ogłosiła Człowiekiem Roku 2000 najwyższego wzrostem członka zespołu. Kto jak kto, ale oni wiedzą, komu warto się przypodobać w nowej konstelacji politycznej. Roma locuta, causa finita. Wszystkim politykom, którym zależy na dalszej karierze, radzimy przesiąść się na platformę. Wielu najsprytniejszych już to zrobiło.

JAM

Od Redakcji:

Zawsze się chwaliliśmy naszą skromnością, ale tym razem nie możemy powstrzymać się przed poinformowaniem Czytelników o tym, że artykuł "Głupota wzbogacona w zubożony uran" z NEUTRONÓW 1 (78) / 2001 został błyskawicznie umieszczony na niezwykle prestiżowym i powszechnie znanym portalu internetowym BIAŁY WYWIAD w dziale Syndrom. Portal zajmuje się szeroko rozumianymi zagadnieniami wojskowym. Nasi Czytelnicy nie będą mieli oczywiście najmniejszych trudności z ustaleniem, kto za portalem stoi.


Korespondencja z Niemiec - o plakatach i wołowinie

Już dawno nie pisałem do NEUTRONÓW. Nawał różnych zajęć spowodował tę przerwę. Nie jest prawdą, że "potencję twórczą skierowałem w innym kierunku". Spróbuję jednak w najbliższym czasie nadrobić zaległości. Mam nadzieję, że uda mi się tym samym wypełnić pustkę w sercach członków Redakcji. Na szczęście prasa polska donosi regularnie o tym, co dzieje się u sąsiada zza Łaby. Tak więc mam nadzieję, że moje milczenie udało się czytelnikom przeżyć bez popadnięcia w całkowitą niewiedzę na temat Niemiec i że nie odczuli oni pustki w sercach.

W Republice Federalnej nastąpiło w ostatnim okresie niewątpliwe schamienie i brutalizacja obyczajów politycznych. Walka o wyborców prowadzi do tego, że politycy wychodzą z założenia, iż wszystko jest dozwolone. W polityce panuje wolna amerykanka. Klasycznym przykładem na to może być najnowszy plakat wyborczy CDU, który przedstawiał Kanclerza Schroedera jako kryminalistę odpowiedzialnego, zdaniem CDU, za oszukańczą reformę emerytur. Na plakacie tym są trzy jego fotografie, dwie z profilu i jedna en face. Czegoś takiego jeszcze w Niemczech nie było. Jest to zwyczajnym chamstwem i oznaką tego, że obecne kierownictwo CDU nie jest w stanie prowadzić normalnego dialogu z koalicja rządzącą i ucieka się do chwytów poniżej pasa. Reakcja przedstawicieli większości partii politycznych w Niemczech była jednoznaczna. Plakat został potępiony i zażądano jego wycofania. Także wielu przedstawicieli CDU wypowiedziało się przeciwko tej formie walki politycznej. Nawet w wielu krajach odradzających się demokracji nikt na coś podobnego by się nie odważył. Po tych protestach sekretarz generalny CDU oświadczył, że kontrowersyjny plakat zostanie natychmiast wycofany. Niby afera ta zakończyła się szybciej niż się zaczęła, ale niemiły zapach pozostał. Podnoszą się głosy, by sekretarz generalny wyciągnął konsekwencje z tego skandalu i podał się do dymisji.

W ostatnim okresie wyjątkowo wielu ministrów w Niemczech straciło swoje posady i prawdopodobnie jeszcze wielu je utraci. Niemcy tkwią w kryzysie politycznymi i wciąż słyszymy o nowych aferach w kręgach władzy. Przez lata Niemcy uchodziły za kraj, w którym nie ma bydła chorego na chorobę wściekłych krów. Jak się okazało, choroba ta istnieje i pewnie zawsze istniała w Niemczech. A poprzez nieudolność i ignorancję władz rozprzestrzenia się teraz po całej republice. Minister zdrowia straciła z tego powodu swoje stanowisko. Inna afera wynikła z powodu nielegalnego aplikowania antybiotyków świniom hodowlanym. Istnieje podejrzenie, że wywołuje to uodpornienie się wielu szczepów bakterii, co może mieć fatalne skutki dla człowieka. Minister zdrowia w Bawarii też straciła posadę, podobnie jak jej koleżanka w rządzie federalnym.

To tylko dwa przykłady tego, co się obecnie dzieje w Niemczech. Wielu polityków jest pod obstrzałem, jak na przykład minister spraw zagranicznych. Fischer uczestniczył przed wielu laty w demonstracjach ulicznych i bił policjantów. Zarzuca mu się również to, że sympatyzował z grupą terrorystyczną RAF. Opozycja nalega na jego dymisję i jest zdania, że polityk z taką przeszłością nie może być ministrem spraw zagranicznych Republiki Federalnej Niemiec. Kanclerz broni swojego ministra i najprawdopodobniej nie ustąpi tak łatwo.

Minister obrony atakowany jest za to, że od dawna wiedział, iż Bundeswera dysponuje amunicja zawierającą uran. Nagonka na niego trwa już od wielu tygodni. Nic nie pomogło, że sam wziął w ręce tego rodzaju pociski i kazał zmierzyć promieniowanie, które okazało się tak niewielkie, że nie może ono stanowić zagrożenia dla zdrowia. Najpopularniejszy showman niemiecki Harald Schmidt powiedział, że afera z tą amunicją uzmysłowiła wszystkim, że amunicja wojskowa jest na prawdę niebezpieczną zabawką. Jak ktoś w Niemczech wypowie magiczne słowa: promieniowanie, uran, pluton, energia atomowa, zaraz wybucha ogólnonarodowa histeria podżegana przez media. Na tym można zarobić miliony. Ludzie kupują więcej gazet i czasopism piszących o tych problemach, oglądają więcej programów telewizyjnych, przerywanych coraz częściej coraz droższymi reklamami. To wszystko przynosi coraz większe zyski. Brak rzetelnej informacji na temat spraw związanych z energią atomową i wszelkim promieniowanie jest jednak nie tylko niemieckim fenomenem. Przykro tylko, że dzieje się tak w kraju, wydawać by się mogło, oświeconym.

Wykonywanie zawodu polityka w Niemczech od dawna nie należy już do przyjemności, wielu polityków wycofuje się po wielu latach pracy na wysokich stanowiskach i oddaje się przyjemniejszym zajęciom, jak na przykład były minister finansów Oskar Lafontaine, który z dnia na dzień ustąpił ze stanowiska ministra. Teraz zajmuje się pisaniem książek i wychowywaniem syna. Dla żony ma zapewne też więcej czasu.

Marek Mika

Od Redakcji:

Jeśli chodzi o plakaty, to nie jesteśmy od Niemców gorsi. U nas też rozlepiano twory nie mające nic wspólnego z plakatami, które mogłyby się kojarzyć z polską szkołą plakatu z lat 60-tych. W rozlepianiu udział brali nawet posłowie na Sejm RP. Tyle, że nikt nikogo potem nie przeprosił. Natomiast co do wołowiny, to nie grozi nam jeszcze na razie palenie krowami w elektrowniach, natomiast odpowiednie czynniki już wyasygnowały niemałe pieniądze na poszukiwanie prionów w Polsce, więc może wreszcie doszlusujemy do Europy, mimo że naszych rolników nie stać na karmienie krów mączkami pochodzenia zwierzęcego. Na pociechę Unia Europejska ustaliła już, że Polska jest krajem dużego ryzyka, ponieważ dotychczas BSE u nas nie występowało. Jest to logika mniej więcej taka, jak w starym dowcipie: w ZSRR ogłoszono, że telegraf bez drutu został wynaleziony w Rosji, ponieważ archeologowie mimo usilnych poszukiwań nie odnaleźli żadnego drutu.


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski: e02ka@cyf.gov.pl
Janusz Mika: mika@waw.pdi.net
Marek A. Rabiński: rabinski@ipj.gov.pl
Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie adresu swojej poczty elektronicznej któremukolwiek z członków Redakcji. W identyczny sposób prosimy dostarczać materiały do publikacji.
Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://india.ipj.gov.pl/neutrony