[NEUTRONY]

NEUTRONY - niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 7 (84) / 2001
30 maja 2001

W numerze:
  • Kabaret w ZUSie
  • Czytanki Rotkiewicza
  • Przebudzenie po zimowej drzemce

Oskarżenia i kalumnie czyli PKP

Kondycja Polskich Kolei Państwowych jest coraz gorsza, ale Polski Kabaret Polityczny ma się dobrze i ostatnio dużo się w nim dzieje. Oto parę migawek z występów naszych komików politycznych czy może raczej polityków komicznych.

Parę miesięcy temu radziliśmy na tych łamach politykom partii, których notowania w opinii publicznej spadają z zastraszającą szybkością, aby przechodzili do Platformy Obywatelskiej. Czytelników mniej zorientowanych, którzy się gubią w meandrach polskiej polityki, informujemy, że Platforma jest to nowa partia polityczna, tyle że jej członkowie wmawiają wszystkim, ze nie są politykami. Wielu Polaków zmęczonych oglądaniem wciąż tych samych skeczy i wysłuchiwaniem wciąż tych samych tekstów w Polskim Kabarecie Politycznym bierze zapewnienia członków Platformy poważnie, stąd w sondażach Platforma jest już na drugim miejscu (18 procent poparcia) po Sojuszu Lewicy Demokratycznej (46 procent), natomiast Akcja Wyborcza Solidarność, zwycięzca ostatnich wyborów, spadła na czwarte miejsce (10 procent) za Polskie Stronnictwo Ludowe (11 procent). Jeszcze gorsza jest sytuacja Unii Wolności , która ledwo osiąga pięcioprocentowy próg wyborczy i wcale nie jest pewne, czy jej zasłużeni przedstawiciele wejdą do przyszłego sejmu. Tak więc nie ma się co dziwić, że exodus z partii i partyjek zagrożonych politycznym niebytem do Platformy trwa. Ostatnio dołączył do niej były rzecznik AWS, który tę posadę stracił kilka miesięcy temu po tym, jak mimo zapowiedzi nie zjawił się w studiu Programu Trzeciego Polskiego Radia w audycji Kropka nad i, w której pewna blondynka przesłuchiwała rozmaitych polityków. Ta dymisja to jeszcze jeden przykład potęgi tzw. czwartej władzy. Rzecznik AWS-u przez trzy lata swej działalności był gorącym zwolennikiem swojego ugrupowania i orędownikiem jedności prawicy. Teraz twierdzi, że w duchu zawsze był liberałem.

W PKP obok numerów czysto kabaretowych zdarzają się też tragikomiczne. Do takich należy niewątpliwie odwołanie Prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Zaraz po zwycięskich wyborach władze AWS mianowały na to stanowisko byłego nauczyciela języka polskiego. Wszyscy wiemy, że nauczyciele nie zarabiają w Polsce najlepiej, trudno więc było oczekiwać, że pedagog potrafi kierować instytucją finansową, przez którą przepływają miliardy złotych. Przez parę lat swej działalności polonista doprowadził ZUS do takiego stanu zapaści finansowej, że deficyt doszedł do kilku miliardów złotych. Przez długi czas Pan Minister Pracy i Polityki Społecznej i Pani Wiceminister, a jednocześnie pełnomocnik rządu ds. zabezpieczenia społecznego, którym podlega ZUS, bronili Prezesa przed atakami opozycji i prasy, ale w końcu zmuszeni zostali usunąć amatora i powierzyć ZUS fachowcowi. Nowym Prezesem został profesor Politechniki Łódzkiej i specjalista w dziedzinie matematyki finansowej, który przez kilka lat miał w Ministerstwie drugi etat. Tak się składa, że jest to kolega mojego przyjaciela, wykładającego matematykę w tejże Politechnice. Stąd mój przyjaciel wie o tym, że nowy Prezes narzucił sobie i współpracownikom mordercze tempo pracy po kilkanaście godzin na dobę. Bywało, że narady odbywały się o drugiej w nocy. Dzięki temu nowy Prezes wyprowadził ZUS na czyste wody finansowe. Obecnie ZUS nie ma już deficytu, a ściągalność składek przekroczyła wszelkie oczekiwania. W tej sytuacji, ku zaskoczeniu wszystkich, Pani Wiceminister oświadczyła, że nie może dalej współpracować z Prezesem, ponieważ ten nie dba o komputeryzację i nie informuje jej o tym , co się dzieje w ZUS-ie, i że to ona właśnie obejmie po nim funkcję Prezesa. Jej szef Minister zwrócił się o odwołanie Prezesa do Premiera, który grzecznie wykonał to, o co go proszono, ale nie do końca, bo nowym Prezesem mianował inną damę, która dotychczas była członkiem Rady Nadzorczej ZUS-u.

Cała ta historia wydaje się całkowicie pozbawiona sensu i zupełnie nie wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi. Złośliwi mówią w takich wypadkach, ze chodzi zapewne o pieniądze. Czy mają rację, pokaże najbliższa przyszłość. Cała nadzieja w tym, że obecna Pani Prezes ma przed sobą prawdopodobnie tylko cztery miesiące urzędowania i że nie uda jej się popsuć wszystkiego, co osiągnął odwołany Prezes.

JAM
21 maja 2001 roku

Od Redakcji:

Z dziennikarskiego obowiązku chcieliśmy odnotować kolejny numer w kabarecie przedwyborczym - aż strach pomyśleć, co się stanie z atomistyką gdyby szef KBN został szefem rządu.


Przegląd prasy

W poprzednim numerze wyraziliśmy nadzieję, że jakaś poważniejsza gazeta opisze wycieczkę do Czarnobyla. Miło jest nam polecić artykuł Marcina Rotkiewicza we WPROST nr 20/2001 z 20 maja. Równie gorąco zachęcamy do lektury w ŻYCIU z 14 maja jego wspaniałej polemiki z tekstem red. Pawła Paliwody na piętnastą rocznicę awarii.

MAR


Cieszymy się, że jeden z naszych Czytelników obudził się ze snu zimowego (jak sam to określił) i przysłał do Redakcji aż trzy listy

Razem czy osobno?

Od lat wałkują się dwie sprawy: połączenia IEA z IPJ i przejścia IPJ do PAN. W obydwu brak większego postępu, ale za to w pierwszej wybuchła wielka awantura. W kwestii połączenia z IEA nasz instytut (IPJ) zachowuje się jak typowa panienka na wydaniu: i chciałaby, i boi się. Gorsze stanowisko reprezentuje Prezydium Rady Naukowej IPJ - jest aż tak bardzo za, że nawet przeciw. Sprawa połączenia była ponownie dyskutowana na ostatnim posiedzeniu RN IPJ. Nieśmiałą propozycję ponownego przedyskutowania aktualności warunków połączenia z IEA, przedstawionych w nieco zakurzonym liście intencyjnym z dn. 18 października 1999r, Przewodniczący Rady sprawnie i stanowczo stłumił (kto nie pamięta zawsze słusznych zasad tłumienia niewygodnych głosów, niech przeczyta ponownie sprawozdanie z procesu Alicji w "Alicji w Krainie Czarów"). W związku z czym Rada podtrzymała, bez żadnych zmian, swoje stanowisko sprzed dwu lat - połączenie tak, ale pod warunkami, w tym jednym niemożliwym do przyjęcia przez IEA - wyłączeniem reaktora ze struktury Instytutu (czy ktoś widział na świecie Instytut Energii Atomowej bez własnego, choćby jednego, reaktora?).

W opinii publicznej IPJ dominują dwie obawy przed połączeniem z IEA:

  • że, poprzez dramatyczne zwiększenie liczby pracowników inżynieryjno-technicznych (których większości IPJ już się starannie pozbył, i to niekoniecznie z zyskiem dla siebie), połączenie obniży dotychczasowe wskaźniki dla KBN i nowy Instytut zleci na łeb na szyję do III, a być może nawet do IV kategorii (vide sytuacja ŚLCJ),
  • że pogorszy to, i tak nie najlepszą, sytuację finansową IPJ przez podwyższenie kosztów utrzymania nowego instytutu (głównie koszty utrzymania reaktora) przy niepewnych źródłach dodatkowego finansowania i poprzez przejęcie ogromnego długu IEA wobec Skarbu Państwa.

Obawy te, choć pozornie uzasadnione, grzeszą wybitną krótkowzrocznością. Mimo pobożnych chęci nikt, o ile mi wiadomo, nie przeprowadził w pełni fachowej analizy ekonomicznej skutków połączenia Instytutów - a od tego należałoby zacząć. System ocen i punktowania KBN, mimo ogromnych oporów, jednak powoli się zmienia. Sytuacja byłych państwowych instytutów atomowych na świecie potrafi być bardzo różna - patrz na przykład były instytut atomowy w Studsviku (Szwecja), który po sprywatyzowaniu(!) radzi sobie znakomicie i jest całkiem dochodową instytucją sprzedającą swoje produkty i usługi na całym świecie (nie wierzycie, sprawdźcie sami: http://www.studsvik.uu.se). Natomiast dla zmiany nienajlepszej sytuacji finansowej IEA, związanej z zaniechaniem programu energetyki jądrowej w Polsce do 2020r(?), potrzeba tylko dwu warunków, jednego pewnego, drugiego niemalże pewnego:

  • wejście Polski do Unii Europejskiej i związana z tym konieczność podporządkowania się uchwałom o konieczności redukcji emisji gazów cieplarnianych narzuci Polsce konieczność wyłączenia przestarzałych i anty-ekologicznych elektrowni opartych na spalaniu węgla kamiennego i (a zwłaszcza) brunatnego i zbudowania oraz szybkiego zrealizowania programu czystej i ekologicznej energetyki jądrowej,
  • każdy kolejny kryzys na Bliskim Wschodzie lub po prostu zmiany humoru OPEC mogą spowodować tak gwałtowny wzrost cen ropy naftowej i gazu na świecie, że tania energia z lokalnych elektrowni jądrowych będzie jedyną praktyczną alternatywą zaspokojenia potrzeb energetycznych kraju (elektrownie wiatrowe i słoneczne w naszych warunkach geograficznych nie przejdą), ze skutkami dla Polski jak wyżej.

A wtedy IPJ stanie grzecznie na dwu łapkach pod drzwiami nowej Dyrekcji IEA i będzie nieśmiało zabiegać już nie o połączenie, ale o włączenie do IEA... Bajka? Bzdura? Ale czy możecie z czystym sumieniem przysiąc, że to na pewno niemożliwe w perspektywie kilkunastu lat???

R. Kaczarowski
25.V.2001r

Post scriptum od JAM-a

Z trzech listów p. R Kaczarowskiego najbardziej nas zaciekawił ten, w którym mowa o reaktorze, a właściwie o stosunku naszych fizyków wielkich, średnich i małych energii do sprawy jego włączenia do przyszłego instytutu, który miałby powstać z IPJ i IEA.

Od dawna intryguje nas pytanie, dlaczego nasi przyjaciele i koledzy z IPJ tak są nieustępliwi w kwestii reaktora. Wszelkie argumenty racjonalne przemawiają, naszym zdaniem, za reaktorem. Jest to urządzenie od lat poprawnie eksploatowane, o czym świadczą opinie różnych instytucji krajowych i zagranicznych, jest utrzymywane wprost z budżetu Państwa i cieszy się zainteresowaniem i poparciem (finansowym) Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w Wiedniu. Trudno zrozumieć, dlaczego kierownictwo IPJ nie ma nic przeciwko produkowaniu akceleratorów, a boi się jak ognia wytwarzania neutronów w reaktorze. Trzeba się zgodzić z tym, że w zamierzchłej przeszłości nie najlepiej układały się stosunki pomiędzy pionami fizyki i energetyki, ale teraz sytuacja jest zupełnie inna i można by się było spodziewać, że przedstawiciele nauk ścisłych będą się kierować względami racjonalnymi, a nie emocjami sprzed dwudziestu lat. Nie da się jednak wykluczyć tego, że reaktor jest elementem gry: my nie akceptujemy reaktora, oni nie zechcą się go wyrzec, ergo połączenie instytutów nie jest możliwe.

Mojego przyjaciela najbardziej rozbawił jeden z prominentnych przedstawicieli IPJ, gdy przy kawie stwierdził: My przecież nic o tym reaktorze nie wiemy. Od lat wydaje się Raporty Roczne IEA, w każdej chwili można pójść, obejrzeć reaktor i porozmawiać z załogą. Jeśli to za mało, proponujemy urządzić seminarium, na którym specjaliści z IEA przedstawiliby najrozmaitsze sprawy związane z eksploatacją i wykorzystaniem reaktora i odpowiedzieli na wszystkie pytania na ten temat. Niech nam ktoś mądry wytłumaczy, dlaczego nikt o takim seminarium nie pomyślał wcześniej.

JAM

 

Konkurs dla czytelników "NEUTRONÓW": kto i za ile?

Ostatnio ukazał się rocznik IPJ - "Annual Report 2000". Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie nowa szata graficzna okładki. Widnieje na niej niejasny zarys wielkiego urządzenia, niestety nie aparatury fizycznej, ale chyba jakiejś aparatury medycznej - właściwie też dobrze, przecież Zakład Aparatury Jądrowej takową aparaturę produkuje. Jest tylko jedno, co prawda małe, lecz głośno zgrzytające "ale" - Dyrektor ZAJ zarzeka się, że nie jest to żadne urządzenie produkowane przez jego Zakład!

W związku z tym mamy konkurs (z nagrodami, o ile je ktoś ufunduje!) dla Szanownych Czytelników: Kogo reklamuje IPJ i za ile (bo nie sądzę, żeby osoby odpowiedzialne były aż tak, no powiedzmy "mało inteligentne", żeby robić to za darmo)?

R. Kaczarowski

 

Kiedy nowe?

We wrześniu mija termin 5-cio letniej (uff!) kadencji obecnego Dyrektora IPJ. Organ nadzorujący, czyli PAA, powinien już dawno rozpisać konkurs na nowego dyrektora. Niestety akurat tenże organ sam ulega zmianom: zgodnie z nową ustawą o JBR, a formalnie od 28 maja b.r., IPJ przestaje podlegać PAA i przechodzi pod nadzór Ministerstwa Gospodarki. Prezes PAA, profesor J. Niewodniczański, zapytany o ten problem na ostatniej Radzie Naukowej IPJ, dał do zrozumienia, że woli, aby sprawą konkursu zajął się już nowy nadzór. Chodzą niepotwierdzone oficjalnie słuchy, że Minister Gospodarki chce przedłużyć kadencje dyrektorów wszystkich przechodzących pod jego nadzór instytutów do końca roku i dopiero wtedy rozpisać hurtem wszystkie konkursy na nowych dyrektorów.

No cóż, "Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie śpieszmy" - przetrzymaliśmy pięć lat, to i te kilka miesięcy jakoś zleci. Miejmy tylko nadzieję, że nowy konkurs nie powtórzy niesławnej historii ostatniego konkursu, gdy szanowna Komisja Konkursowa mając zgłoszenia dwóch kandydatów na dyrektora, wbrew dobrym obyczajom i ku ogólnemu zdumieniu na wszelki wypadek przedstawiła Radzie Naukowej do zaopinowania tylko jedną kandydaturę. A wkrótce potem jeden z członków Komisji(!) został nowym wicedyrektorem IPJ.

Kto nie wierzy, niech sprawdzi w zakurzonych aktach.

R. Kaczarowski


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski: k.andrzejewski@cyf.gov.pl
Janusz Mika: mika@waw.pdi.net
Marek A. Rabiński: rabinski@ipj.gov.pl

Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie adresu swojej poczty elektronicznej któremukolwiek z członków Redakcji. W identyczny sposób prosimy dostarczać materiały do publikacji.

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://india.ipj.gov.pl/neutrony