[NEUTRONY]

NEUTRONY - niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 8 (85) / 2001
13 czerwca 2001

W numerze:
  • Kto nie lubi reaktora
  • Piknik z atomem
  • JAM się samooskarża
  • Zalewanie atomu antyoksydantem
  • Rozstrzygnięcie konkursu?
  • JOWy, panie Student!

Rozmowa NEUTRONÓW z dyrektorem IEA - Krzysztofem Wieteską

Pytanie: Rozeszła się informacja, że od dnia 28 maja nasz instytutu nie podlega już Państwowej Agencji Atomistyki tylko Ministerstwu Gospodarki. Co to zmienia w naszej sytuacji i czy można spokojnie iść na urlop?

Odpowiedź: Wszystko dzieje się zgodnie z nową ustawą o Jednostkach Badawczo-Rozwojowych, ogłoszoną 28.02.2001, czyli wchodzącą w życie właśnie od 28.05.2001. Mieliśmy więc trochę czasu żeby się przygotować do nowej sytuacji. Z tym, że rozporządzenia do ustawy są dopiero przygotowywane i jeszcze przez jakiś czas wszystko będzie po staremu. Warto też dodać, że od 1.01.2002 wchodzi w życie nowe Prawo Atomowe, z wyjątkiem np. rozdziału 13, który już od 1.01.2001 ustanawia Prezesa PAA jako centralny organ administracji rządowej nadzorujący bezpieczeństwo jądrowe w skali kraju. PAA więc jest i będzie naszym kontrolerem w tym zakresie.

Pytanie: Wiadomo też jednak, że Instytut Problemów Jądrowych nie chce podlegać Ministerstwu Gospodarki i chce przejść do PAN.

Odpowiedź: Tak, IPJ złożył wniosek o przejście do PAN.

Pytanie: Czyli Świerk może podlegać różnym instytucjom, niezależnym od siebie. Przyzwyczailiśmy się do pewnej jednolitości w zarządzaniu naszym ośrodkiem.

Odpowiedź: Właśnie. Daje się od dłuższego czasu obserwować demontaż atomistyki, ale tym bardziej nie należy dopuścić do demontażu ośrodka w Świerku. Znając plany IPJ próbowaliśmy wspólnie z bratnim instytutem wypracować koncepcję połączenia się naszych instytutów, łącznie z reaktorem. IPJ wolał jednak wydzielić reaktor i przejąć od nas tylko grupy naukowe.

Pytanie: Dlaczego IPJ nie chce reaktora?

Odpowiedź: To jest dobre pytanie. Prawdopodobnie na MARII ciąży jeszcze stara opinia urządzenia znajdującego się od lat w remoncie i niewydolnego technicznie. To już jednak mamy za sobą. W poprzednim roku ustanowiono rekord długości pracy MARII równy 3710 godzinom. Pojawiają się nowe zamówienia na jej pracę. Prócz tego realnie rysuje się dostawa nowej partii paliwa, które powinno wystarczyć na kilka następnych lat. Niechęć do połączenia naszych instytutów ma jednak także podłoże finansowe. Ciągle ciąży na nas dług względem Skarbu Państwa spowodowany głównie przez zamknięcie inwestycji SBMEJ, który wynosi ok. 10 milionów zł bez odsetek. Prócz tego spłacamy IPJ-owi z dużym wysiłkiem dług, który wynosi obecnie jeszcze ok. 811 tys. zł za dostawę mediów.

Pytanie: Inwestycję zamknął rząd, a cenę mediów ustalał IPJ...

Odpowiedź: Jeśli chodzi o ten "duży" dług to trwa postępowanie umorzeniowe i obecnie znajduje się w fazie końcowej. Natomiast "mały" dług musimy spłacać zgodnie z podpisanymi przez nas umowami w myśl zasady "pacta sunt servanda".

Pytanie: Czyli, o co właściwie chodzi?

Odpowiedź: Na temat "o co chodzi naszym partnerom z IPJ" snute są różne, czasem bardzo frapujące domysły, ale dla nas ważne jest, żebyśmy my wiedzieli, o co nam chodzi i dlaczego. Nam chodzi o utrzymanie integralności ośrodka w Świerku, który od początku był budowany jako ośrodek reaktorowy. Stan organizacyjny ośrodka ma bezpośredni wpływ na jego bezpieczeństwo. Główny Inspektor Dozoru Jądrowego zwraca uwagę, że nawet pozostawienie dostawy mediów jednostce spoza ośrodka stwarza sytuację niekorzystną z punktu widzenia bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej.

Pytanie: Jeśli aktualny podział zarządzania ośrodkiem jest konfliktogenny i potencjalnie niebezpieczny, to jak mogło do niego dojść?

Odpowiedź: Obecny stan jest pokracznym dzieckiem stanu wojennego. Powstał w wyniku Decyzji Nr 2 z dnia 6 listopada 1984 r. ówczesnego Prezesa PAA. Mniej więcej wiadomo, po jakiej linii i na jakiej bazie ta decyzja zapadła.

Pytanie: Czyli bronimy ośrodka?

Odpowiedź: Tak, ponieważ jest on krajowi potrzebny. Prezes PAA już był gotów podjąć decyzję o zmianie Decyzji Nr 2, ale na przeszkodzie stanęły sprawy, naszym zdaniem czysto formalne, związane z zadłużeniami, o których wspominałem. Ośrodek w Świerku mógłby być zdrowym rdzeniem jednoczącym instytuty naukowe, reaktor i inne duże urządzenia badawcze. Docelowo można by utworzyć ośrodek na statusie centrum narodowego. To wymagałoby jednak uchwalenia osobnej Ustawy Sejmowej. Do takiego centrum mogłyby się dołączyć także inne instytuty.

Ostatnio jakby poprawił się klimat dla zastosowań, bo nawet sam Premier Buzek wspomniał do kamer TV, że nauka powinna być bliżej życia.

Pytanie: Piękne marzenia, ale czy coś konkretnego się dzieje w sprawie organizacji wspólnego ośrodka?

Odpowiedź: Kontakty między dyrekcjami naszych instytutów są dosyć rzadkie. Ostatnio nasi partnerzy zarzucili nam, że nic nie wiedzą temat reaktora MARIA. Chcąc uzupełnić ich wiedzę wysłaliśmy 14 maja raport o reaktorze i pismo zapraszające do dyskusji, ale do chwili obecnej nie ma odzewu. Natomiast IPJ proponuje połączenie sił w eksploatacji szybkiego łącza internetowego.

Pytanie: Czyli na szybkie połączenie się nie zanosi. Co w takim razie z zarządzaniem terenem, infrastrukturą, transportem, służbami, jeśli jednak IPJ przejdzie do PAN bez połączenia z nami...?

Odpowiedź: W sposób naturalny sprawy te powinny podlegać w ośrodku reaktorowym jednostce eksploatującej reaktor.

Pytanie: Takie rozwiązanie nie wzbudza entuzjazmu w IPJ, czyli stan obecny może trwać...

Odpowiedź: Prędzej czy później odpowiednie akty prawne jednak się ukażą. Proces oddłużania IEA, warunkujący połączenie z IPJ jest w fazie końcowej, więc sytuacja nabrzmiewa do zmian. Jest obowiązkiem społeczności naszego ośrodka, a szczególnie środowiska naukowego, zobaczyć Świerk jako naukowo-technologiczne centrum atomistyki, bezpieczne, reprezentujące wysoki poziom, potrzebne Krajowi. Szczególnie ważnym elementem powinien w nim być rdzeń nauk fizycznych, rzutujący swym wysokim poziomem na zastosowania i tym samym wymuszający ich rozwój. Mam tu na myśli nawet tak z pozoru odległy od zastosowań kierunek badań jak fizyka wysokich energii.

Rozmawiał: Krzysztof Andrzejewski


V Piknik Naukowy

W sobotę 9 czerwca warszawski Rynek Nowego Miasta i Podzamcze stały się miejscem Pikniku Naukowego, już piąty raz zorganizowanego przez Radio BIS. W pikniku wziął udział Instytut Problemów Jądrowych oraz Instytut Chemii i Techniki Jądrowej, ten ostatni wzmocniony personalnie zapleczem Polskiego Towarzystwa Nukleonicznego i Instytutu Energii Atomowej.

Impreza jest świętem przede wszystkim dzieci ze szkół podstawowych, stąd nikogo nie powinny dziwić czasami proste, choć efektowne zabawy dla tej grupy wiekowej. Archeolodzy, na przykład, stłukli zestaw glinianych kubków a dzieci miały frajdę z ich sklejaniem. Proste i edukacyjne. Historycy zapewnili 'krasnalom' plastykowe miecze, maczugi i tarcze z gąbki do turniejów. Dzieci namiętnie też rysowały, kolorowały i malowały kosmos, dinozaury i wszystko inne. Wydziały fizyki UW oraz PW bawiły i intrygowały swoich przyszłych (za dziesięć lat lub może dłużej) kandydatów. A ileż frajdy może dać kamera termowizyjna?

Do tego poziomu wiekowego dostosował się IPJ. Jego doktoranci - przy silnym wsparciu uczniów jednej ze szkół, którzy w ten sposób 'zarabiali' na wycieczkę do Świerka (sic!) - zabawiali dzieci pokazami intrygujących eksperymentów. Walce na pochylni i bilard dzięki niekonwencjonalnie przemieszczonym środkom ciężkości przyciągnęły uwagę wielu piknikowiczów. Trudno w to uwierzyć, ale do zabawy w trafienie piłeczką powiększonego bilion razy jądra ustawiały się kolejki. Tym bardziej, że wygrać można było koszulkę i dyplom potwierdzający rozbicie jądra.

IChTJ potraktował piknikowiczów trochę bardziej poważnie. Można było zobaczyć opatrunki żelowe, rury termokurczliwe, rudę uranu, pomierzyć licznikiem Geiger-Muellera aktywność chlorku potasu i wszystkiego w zasięgu wyobraźni zwiedzających. Były też schematy elektrowni jądrowych, bo Żerań przejął tę oddaną walkowerem przez IEA dziedzinę.

Szkoda, że oba instytuty nie miały namiotów obok siebie, jak na przykład fizyka uniwersytecka i politechniczna. Pozwoliłoby to obsłużyć pełen zakres wiekowy odwiedzających oraz wspólnymi siłami odeprzeć napór zdarzających się wśród nich oszołomów.

Dla nas największym zaskoczeniem mogło być logo pikniku. Bowiem uniwersalnym symbolem nowoczesnej nauki okazał się atom. Warto też dodać, że również KBN w swoim logo wykorzystuje ten motyw. Gdyby tylko powszechnie uznany symbol nauki znalazł odzwierciedlenie w powszechnej praktyce docenienia tej dziedziny nauki.

MAR


Samooskarżenie i autokalumnia

W poprzednim numerze NEUTRONÓW napisaliśmy, że trudno zrozumieć, dlaczego kierownictwo IEA nie ma nic przeciwko produkowaniu akceleratorów, a boi się jak ognia wytwarzania neutronów w reaktorze. Okazało się, że istotnie ten kawałek tekstu trudno jest zrozumieć, bo IPJ w jakiś niewytłumaczalny sposób zmienił się w IEA. Na nasze szczęście Czytelnicy NEUTRONÓW składają się wyłącznie z ludzi o wyostrzonej inteligencji, którzy z pewnością doszli do wniosku, że to zwyczajna literówka. W każdym razie w imieniu własnym i w imieniu członków Redakcji, którzy czytali ten tekst i nie zauważyli błędu, przepraszamy wszystkich naszych Czytelników.

JAM


Sylogizm Mrufki

Pewnik nr 1: Wiele osób na świecie poważnie zajmuje się metodami leczenia skutków awaryjnego napromieniowania przez podawanie antyoksydantów.
Pewnik nr 2; Alkohol jest antyoksydantem.

Wniosek 1: [...] Ustawa o Wychowaniu w Trzeźwości, Art.1 par. 3.
Wniosek 2: Polska z nadmiarem i przed terminem spełnia wszystkie wymogi Unii w zakresie utrzymywanie stałej ochrony prewencyjnej w zakresie wypadków radiacyjnych.

Ergo: Cała draka z Czarnobylem była niepotrzebna.

Wiadomość optymistyczna

IEA ma już z powrotem stronę internetową: http://www.iea.cyf.gov.pl/. Strona zapowiada wiele bardzo interesujących kierunków badań i zastosowań. Nas szczególnie zainteresowała terapia barowo-neutronowa. Niestety nie mogliśmy się na ten temat nic więcej dowiedzieć, bo większość odsyłaczy na stronie kończy się jak dawniej informacją, że strona jest w przygotowaniu, albo, że nie da się jej wywołać. Chcieliśmy zwrócić się po wyjaśnienia do projektantów i wykonawców strony, ale i do nich odnośnik nie działa. Oczywiście nie zadamy Dyrekcji IEA pytania w takim tonie jak nasz korespondent z IPJ, bo już dosyć mamy burz w szklance wody. Gdyby jednak ktoś z "zamieszanych w sprawę" strony internetowej IEA chciał zareagować oficjalnie, to prosimy o:

  • potraktowanie sprawy lekce, żeby zbyt przesadzona reakcja nie wywoływała zbędnych komentarzy w rodzaju: "Wiadomo, co ich naprawdę zdenerwowało i szukają kija, żeby uderzyć psa",
  • sprawdzenie przed grożeniem sądem, czy jest to tzw. materia procesowa,
  • zastanowienie się, czy w uszczypliwościach felietonisty nie ma jednak odrobiny sensu, jeśli od ostatniej Rady Naukowej do chwili obecnej strony jak były w przygotowaniu tak są.

Jan Mrufka


List do Redakcji:

W numerze NEUTRONÓW z dnia 30 maja br. pojawiła się enuncjacja pana Rościsława Kaczarowskiego, implikująca korupcyjne zachowanie redaktorów rocznika IPJ 2000 (sic!). Uważam, że osoby pomówione winny wystąpić na drogę sądową - ten absurd przekroczył wszelkie granice rozsądku i przyzwoitości. Właściwym komentarzem, zanim to nastąpi, może być słynne powiedzenie Bernarda Shaw'a: "Najgorszą karą dla kłamcy jest to, że nie może wierzyć innym".

Ziemowid Sujkowski

List do Redakcji:

Świerk, 07.06.2001 r

Redakcja Neutronów
Krzysztof Andrzejewski, Janusz Mika, Marek Rabiński

Szanowni Panowie,

W związku z bezpodstawnymi insynuacjami pod adresem zespołu redakcyjnego Annual Report IPJ 2000, które znalazły się w notatce "Konkurs dla Czytelników NEUTRONÓW: kto i za ile?" (Neutrony 7 (84) 2001 z dnia 30 maja 2001) domagamy się zamieszczenia oficjalnego przeproszenia od Redakcji w najbliższym numerze NEUTRONÓW.

O publiczne odwołanie insynuacji i przeprosiny na łamach NEUTRONÓW zwróciliśmy się również do autora w/w notatki p. R. Kaczarowskiego (kopia listu w załączeniu).

Zespół redakcyjny Annual Report IPJ 2000
Danuta Chmielewska, Eryk Infeld, Zygmunt Preibisz, Paweł Żuprański

List do Redakcji:

Konkursu dla Czytelników "NEUTRONÓW" ciąg dalszy

Przypominam: na okładce "IPJ Annual Report 2000" widnieje zarys niezidentyfikowanego aparatu, prawdopodobnie do terapii nowotworowej. Konkurs zaproponowany w NEUTRONACH z 30 maja dotyczył odgadnięcia zleceniodawcy tej reklamy i sumy honorarium dla IPJ. Miło mi donieść, że otrzymałem już listem poleconym (!) pierwszą "odpowiedź", co prawda nie taką, jakiej się spodziewałem i w dodatku na adres prywatny (z pewnym naruszeniem mojej prywatności):

Świerk, 05.06.2001

W związku z notatką pt. "Konkurs dla Czytelników NEUTRONÓW: kto i za ile?", która z Pana podpisem ukazała się w nr 7(84)2001 Neutronów z dnia 30 maja 2001r., prosimy o odwołanie zawartych tam insynuacji oraz o oficjalne przeprosiny w najbliższym numerze Neutronów.

Zespół Redakcyjny "AnnualReport 2000"
Danuta Chmielewska, Eryk Infeld, Zygmunt Preibisz, Paweł Żuprański

Nigdy nie było moją intencją obrażanie kogokolwiek, a w szczególności tak szacownego grona Redaktorów. Celem jest raczej zachęcanie do samodzielnych przemyśleń różnych spraw. Nie jest dla mnie jasne, o co chodzi nadawcom listu. Ale, jak wiadomo, kiedy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Można więc przypuszczać, że Zespół Redakcyjny poczuł się urażony tym, że w dobie powszechnej komercjalizacji ktoś mógł pomyśleć, że chcąc poprawić sytuację finansową biedującego instytutu reklamują oni tajemniczy produkt za przyzwoite honorarium dla IPJ, zgodnie z prawami rynku, a tymczasem oni robią to, o dziwo, za darmo. Rzeczywiście trudno to sobie wyobrazić, bo na ogół rożne produkty reklamuje się za grubą forsę. W dodatku proszę mi wytłumaczyć, od kiedy to zamieszczanie płatnych reklam i ogłoszeń jest sprawą wstydliwą, a przypuszczenie zaistnienia takiego faktu można nazwać insynuacją?! To przecież nasza codzienna rzeczywistość - wystarczy wziąć do ręki jakąkolwiek gazetę, włączyć radio lub telewizor, aby zostać zalany płatną reklamą. Dyrektor pewnego liceum położonego u stóp hotelowego wieżowca sprzedał nawet powierzchnię dachu szkoły na reklamę i chwała mu za pomysłowość. Co prawda obowiązują tu jednak pewne reguły - czy, na przykład, moglibyśmy wyobrazić sobie roczne sprawozdanie koncernu Fiata z fotografią ostatniego modelu Citroena na okładce???

W związku z tym mamy dalszy ciąg konkursu:

"Jak nazwać sytuację, gdy Instytut produkujący aparaturę do terapii nowotworowej umieszcza ZA DARMO na okładce swojego rocznika reklamę produktu konkurencji?"

R. Kaczarowski

Odpowiedź Redakcji:

Czytelnikom NEUTRONÓW, którzy nie zapoznali się z okładką Raportu IPJ na stronie http://www.ipj.gov.pl/, wypada przynajmniej ogólnie ją opisać. U góry okładki znajduje się oczywiście logo i pełna nazwa Instytutu - po polsku i po angielsku. Dolną połowę strony zajmuje tytuł i pas zdjęć, przedstawiających wybrane urządzenia - od igły rentgenowskiej, poprzez instalacje doświadczalne, sondy diagnostyczne do układu wytwarzania plazmy wysokotemperaturowej. Natomiast tłem reszty okładki jest mglisty, rozmazany motyw graficzny.

W teorii informacji znakiem ikonicznym (obrazem) nazywa się przedstawienie, które nie musi nawet przypominać oryginału - wystarczy, że u odbiorcy wywołuje jego wrażenie. Obrazami ikonicznymi są między innymi uproszczone do minimum piktogramy oraz wydawane dźwięki typu: me, be, kukuryku, łup, bum. Tło okładki jest takim właśnie znakiem ikonicznym - nie dokładnym przedstawieniem czegokolwiek, ale wywołującym wrażenie pewnej sytuacji.

Widzimy bowiem zarys sylwetki jakiejś osoby (najprawdopodobniej lekarza), pochylonej nad czymś, co może być stołem typu stosowanego w medycynie nuklearnej do naświetlań wiązką akceleratora. Na akcelerator wskazuje też zarys charakterystycznego dla tej techniki wysięgnika. Całe przedstawienie jest do tego stopnia zamglone i rozmyte, że w odbitce kserograficznej nie widać czegokolwiek poza niekształtną plamą.

Układ tych wyabstrahowanych elementów wywołuje u odbiorcy wrażenie lekarza pochylającego się nad stołem do naświetlań. Trudno w zarysie sylwetki dopatrywać się konkretnej osoby, a w urządzeniu jakiegoś konkretnego typu czy marki. Tak, jak w ideogramie zakazu palenia nie można dopatrzyć się marki konkretnego papierosa, a w ideogramie baru dostrzec wzoru projektu kieliszka. Tło okładki Raportu jest po prostu wyabstrahowanym znakiem ikonicznym. Scenka jest bardziej symbolem medycyny nuklearnej niż przedstawieniem czego- lub kogokolwiek. Tak jak dźwigi nad placykiem z fundamentami są symbolem budowy, a nie reklamą konkretnego wytwórcy dźwigów.

Kiedy rozpoczynaliśmy wydawanie NEUTRONÓW, jednym z pierwszych dylematów stał się zakres ingerencji Redakcji w dostarczane teksty. Powstaliśmy jako forum konkretnego środowiska, w którym wszyscy znają się bardzo dobrze, i które miało swój skromny udział w wywalczeniu demokracji bez cenzury prewencyjnej. Pismo miało być niezależną platformą wymiany informacji, bez nadawania przez nas jedynie słusznego profilu wypowiedziom dorosłych ludzi z tytułami naukowymi. Postanowiliśmy bez jakiejkolwiek ingerencji Redakcji publikować nadsyłane listy, jedynym warunkiem jest ich podpisanie przez autora. Oczywiście to nasi autorzy ponoszą pełną odpowiedzialność za przedstawiane przez siebie treści.

W poruszanej sprawie jako Redakcja możemy stwierdzić, że w rozmazanym przez grafika tle nie dopatrujemy się czegokolwiek innego niż opisaliśmy powyżej. Notkę na ten temat uznaliśmy za żart, może nie najwytworniejszy, ale jednak żart. Przekonani byliśmy, że nie miałaby najmniejszej szansy próba znalezienia kogoś, kto chciałby zapłacić za reklamowanie na okładce Raportu IPJ jakichś bliżej niesprecyzowanych wyrobów produkowanych przez nienazwane firmy, nie mógł więc zarzut korupcji być wypowiedziany serio. Okazało się jednak, że w tym wypadku nasze poczucie humoru srodze nas zawiodło, o czym świadczy reakcja Dyrekcji IPJ i Redaktorów Raportu.

Przyznajemy się do winy i z całego serca przepraszamy wszystkich, którzy się czują urażeni tekstem p. R. Kaczarowskiego. Z tej sprawy wypływa dla nas nauczka, aby w przyszłości w większym stopniu stosować zasadę ograniczonego zaufania w stosunku do własnych sądów. Mamy też nadzieję, że w następnych edycjach autorzy Raportu IPJ będą staranniej wybierać zdjęcia do umieszczenia na okładce.


Sprawiedliwość czy przyzwoitość, statystyka poglądów czy odpowiedzialność elit

(baśń o Urszulce - koalicjantce)

Kilka dni temu "Rzeczpospolita" opublikowała list pewnego studenta politologii ze Szczecina (RZ nr 110, str. A9) , który odrzuca większościową ordynację wyborczą do Sejmu na rzecz ordynacji proporcjonalnej (OP) - bo ta jest jego zdaniem sprawiedliwa, a większościowa nie. Osobiście sądzę, że ważniejsze jest aby ordynacja wyłaniała posłów mądrych uczciwych i odpowiedzialnych względem obywateli, czemu sprzyja, moim zdaniem, ordynacja większościowa oparta o jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW). Rozważmy jednak, czy OP jest przynajmniej" "sprawiedliwa". Dla prostoty rozważań: niech służy ona wyborowi samorządu uczniowskiego w pewnej szkole.

Szkoła, położona n.p. gdzieś między Lublinem a Warszawą, ma 330 uczniów skupionych w 11 klasach. Samorząd będzie liczyć 11 osób. Szkoła ma swoje problemy: w klasie 8b przecieka sufit, niektórzy uczniowie dojeżdżają autostopem aż z Ryk czy z Kurowa, gabinet stomatologiczny chwilowo nie działa, niewielu absolwentów dostaje się na studia wyższe. Ma się też czym pochwalić: sekcja pingpongowa z Jasiem Rakietą na czele, klub fanów muzyki country, niewielkie ale ambitne kółko recytatorskie - o nich głośno rozmawiają uczniowie podczas dużej przerwy. Kółko matematyczne też jest, ale słabe - brak im komputera.

Jak wybierać Samorząd? Może niech każda klasa wybierze swego przedstawiciela większością głosów? Może o systemie wyborczym należy też porozmawiać z uczniami? Ale Dyro przeciął tę dyskusję w gronie nauczycielskim - bierzmy pod uwagę to, co uczniów fascynuje. Niech w/w grupy zainteresowań wystawią listy kandydatów. Która dostanie więcej głosów otrzyma więcej miejsc w Samorządzie. Proporcjonalnie. Ale z 5% progiem wyborczym. Tak będzie sprawiedliwie.

Jasio Rakieta, z szansą nawet na mistrzostwo województwa, jest świetną lokomotywą wyborczą. 9-osobowa lista pingpongistów uzyskuje 80 głosów, w tym sam Jasio - 60. Dziesiątka fanów country zdobywa 70 głosów - prezes klubu, pierwszy na liście - głosów 10, pozostali mniej więcej po równo. Kółko recytatorskie uzyskało 15 osobowe poparcie, w tym Urszulka z klasy 6a - niedawno II miejsce w konkursie na recytacje "Trenów" - głosów 5. Czteroosobowe kółko matematyczne uzyskało 4 głosy, czyli nie przekroczyło progu wyborczego i te kujony odpadły w całości. Stosując powszechnie znane w Polsce metody wyznaczania wyniku wyborów w OP - d'Hondta czy St. Lague'a - uzyskano, że pingpongiści mają w Samorządzie 5 miejsc, fanowie country - również 5, a z kółka recytatorskiego weszła sama tylko Urszulka.

Nieco zasępiony niską frekwencją, niespełna 50%, pytał Dyro tego i owego - dlaczego nie głosowałeś? Odpowiedzi były różne lub żadne, także niepoważne. Bo mnie akurat bolały zęby. Bo woda z sufitu nakapała na moją kartkę wyborczą. Bo rodzice zafundowali mi korepetycje - bez tego nie zdam na studia. Bo lista country to wyłącznie klasa maturalna - gdzie tu równość? Bo mnie ta zabawa nie dotyczy - nie mam zresztą czasu na ping pong - zaraz po szkole muszę wracać do domu. Zwykle autostopem.

Tu czas podrapać się po głowie. Czy to sprawiedliwe, że debata wyborcza toczyła się wokół wartości efektownych wprawdzie i sympatycznych, ale dla szkoły drugorzędnych? Czy sprawiedliwe (no, prawie) obsłużenie trzech emocjonujących tematów - sport, muzyka, deklamacja - pomoże Szkole realizować jej funkcje zasadnicze - przekazywanie umiejętności i wiedzy, wychowanie obywatelskie, rodzinne? Może dla Szkoły zwyczajna reprezentacja odpowiedzialnych i znanych uczniom przedstawicieli wszystkich klas jest lepsza niż "sprawiedliwa" reprezentacja występujących w szkole emocji?

Po wyborach tematem nr 1 stała się sprawa wykorzystania funduszy Komitetu Rodzicielskiego dla Samorządu - czy kupić przed mistrzostwami województwa nowe stoły dla sekcji ping-ponga, czy też zaprosić na bal maturalny Zespól Golców. Odbyło się głosowanie. Wynik 6:5 - kupić stoły. Zadecydował głos Urszulki, która przed głosowaniem uzyskała od pingpongistów ważką obietnicę. Jaką? Niby to sekret, ale wiemy - że na marginesie głównego zakupu pieniędzy starczy także na nowe wydanie "Dzieł Wszystkich" Kochanowskiego.

Kto więc rządzi Szkołą? Oczywiście Urszulka - koalicjantka. A jaka stąd korzyść dla kultury! I jaka sprawiedliwość!

Logika każe mieć nadzieję, że szkoła wróci do Jednoklasowych (czyli Jednomandatowych) Okręgów Wyborczych (JOW) w wyborach do samorządu. Nasze Państwo, w wyborach do Sejmu, także. Statystyka poglądów politycznych, jaką oferuje ordynacja proporcjonalna, to sprawa na pewno interesująca. Ważniejsza jest jednak solidna metoda wyboru wiarygodnej i odpowiedzialnej reprezentacji narodu. Wybór rozumnego i uczciwego posła, którego obywatele w okręgu wyborczym będą znali i kontrolowali na bieżąco. Także ci, którzy głosowali na innego kandydata.

A więc JOW. Nieprawdaż, Panie Student?

Andrzej Czachor, Ruch n/rz JOW
e08cza@cyf.gov.pl

Od Redakcji:

W szkole między Warszawą a Lublinem (pewnie innej niż przedstawiona powyżej) grupka entuzjastów neuronów zaczęła wydawać gazetkę. W NEURONACH podawano informacje w ilościach proporcjonalnych do neurologicznych zainteresowań członków koła, więc wszyscy je czytali z zaciekawieniem proporcjonalnym do poziomu pisemka.

W szkole był też kolega Złoty, którego konikiem był złoty podział odcinka. Niestety był on zbyt leniwy na to, by samemu wydawać ZŁOTY PODZIAŁ. Zaczął więc zaklejać gazetkę neuronowców swoimi tekstami. Na przykład o chłopcu z innej szkoły, który śmiał w swojej gazetce poruszyć temat podziału. Innym wydawało się, że to pospolita rzecz - w poświęconej geometrii gazetce własnej macierzy szkolnej móc wyrazić swój własny pogląd na temat geometrycznego podziału odcinka.

W końcu nikt już nie czytał NEURONÓW, w których nic już nie było o neuronach. Aż przyszły wybory do rady samorządów. Złoty był pewien, że zostanie przewodniczącym. Okazało się, że nie wszedł nawet do prezydium - wszyscy chcieli samorządu, a nie trybuny głoszenia wyższości złotego nad proporcjonalnym.

MAR


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski: k.andrzejewski@cyf.gov.pl
Janusz Mika: mika@waw.pdi.net
Marek A. Rabiński: rabinski@ipj.gov.pl

Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie adresu swojej poczty elektronicznej któremukolwiek z członków Redakcji. W identyczny sposób prosimy dostarczać materiały do publikacji.

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://india.ipj.gov.pl/neutrony