[NEUTRONY]

NEUTRONY - niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 12 (89) / 2001
17 października 2001

W numerze:
  • Wiadomość na pierwszą stronę!
  • IPJ PAN?
  • Fizyka jądrowa na Mazurach
  • Jeszcze jeden głos o energetyce jądrowej
  • JAM znów się czepia profesorów
  • Atak MARa na media
  • Prorocze właściwości Mrufki

Wirtualny dług realnie umorzony

Z niezwykłą przyjemnością donosimy, że w dniu 10 października 2001 roku Rada Ministrów podjęła Uchwałę nr 152/2001, w której upoważnia Ministra Finansów do umorzenia wierzytelności IEA w stosunku do Skarbu Państwa. Na kwotę wierzytelności objętej umorzeniem składają się:

  • kwota 10 234 404,54 zł z tytułu wierzytelności głównej
  • kwota należnych odsetek ustawowych naliczonych do dnia podpisania umowy o zwolnieniu z długu.

Z tej okazji Redakcja składa gratulacje Dyrekcji Instytutu Energii Atomowej. Równocześnie pragniemy zwrócić uwagę szanownych Czytelników na to, że w ostatnich chwilach swego urzędowania rząd Jerzego Buzka zajmował się nie tylko załatwianiem posad, czy może raczej odpraw, dla swojej klienteli.


Instytut Problemów Jądrowych Polskiej Akademii Nauk

Jak się dowiadujemy, w dniu 9 października 2001 roku prezydium PAN podjęło uchwałę, w której wyraża zgodę na przejście IPJ do Polskiej Akademii Nauk.


Szkoła Mazurska

W dniach 2-9 września 2001 odbyła się w Krzyżach nad jeziorem Nidzkim XXVII Mazurska Szkoła Fizyki. W dniu otwarcia Szkoły Polskie Radio Bis przeprowadziło rozmowę z przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego, prof. Ziemowidem Sujkowskim. Wypowiedź prof. Sujkowskiego nadeszła do nas niestety tuż po opublikowaniu ostatniego numeru NEUTRONÓW. Przytaczamy ją jednak w całości uzupełniając o przysłane nam przez prof. Sujkowskiego Post Scriptum.

Wypowiedź prof. Ziemowida Sujkowskiego dla PR Bis

Wiele ciekawego dzieje się obecnie w fizyce subatomowej, tzn. w fizyce mikroświata - świata jąder atomowych i cząstek elementarnych.

Nasza XXVII Mazurska Szkoła Fizyki nosi w tym roku podtytuł Growth Points of Nuclear Physics AD 2001, co się z grubsza tłumaczy na dziedziny fizyki jądrowej, w których obserwujemy najszybszy rozwój.

Wytypowaliśmy trzy takie dziedziny, gdzie dzieją się, lub zapowiada się, że dziać się będą najciekawsze rzeczy, gdzie jest najwięcej nowości i oczekiwań. Są to:

  • Eksperymenty zderzeń jądro-jądro przy energiach aż po najwyższe osiągane obecnie w laboratoriach - około 200 GeV/amu. Energie te, osiągnięte niedawno w CERN w Genewie i w Brookhaven w USA, powinny pozwolić m.in. na wyprodukowanie i obserwację materii jądrowej w przewidywanym nowym stanie - stanie tzw. plazmy kwarkowo-gluonowej
  • Fizyka słabych oddziaływań, a w szczególności fizyka neutrin. Spróbujemy sobie odpowiedzieć na pytania: Czy tajemnicza, najtrudniejsza do zaobserwowania cząstka - neutrino - ma masę spoczynkową? Czy neutrino jednego rodzaju może spontanicznie zamieniać się w neutrino drugiego rodzaju (znamy trzy rodzaje)? Neutrina mają kapitalne, podstawowe znaczenie dla procesów w gwiazdach np. gwiazdy neutronowe stygną, czyli tracą energię, głównie poprzez emisję neutrin.
  • Z tym wiąże się nasza trzecia wytypowana dziedzina fizyki jądrowej - astrofizyka jądrowa. Podstawowe procesy w gwiazdach są domeną tego nowego działu fizyki jądrowej, działu niesłychanie szybko się rozwijającego.

Nasze trzy tematy mocno się zazębiają. Propozycja poświęcenia im tegorocznej Szkoły spotkała się z żywym oddźwiękiem. Przyjeżdżają wybitni, światowej sławy eksperci od Japonii poprzez czołowe kraje europejskie po Stany Zjednoczone. Oczekujemy ich tu w Krzyżach, nad jeziorem Nidzkim, za parę godzin.

Oferujemy im; mazurską przyrodę, mazurską przygodę (na łodziach żaglowych), gorące przyjęcie i gorące dyskusje naukowe, niestety nie gorącą pogodę.

Będzie też koncert w lokalnym kościele ewangelickim w wykonaniu czołowego zespołu muzyki kameralnej w Polsce, Camerata z Warszawy, trochę kultury, dużo żartu i bardzo dużo ostrej pracy.

Po raz dwudziesty siódmy!

Post Scriptum

Szkoła odbyła się zgodnie z oczekiwaniami. Najbardziej "gorącymi" tematami były niewątpliwie własności neutrin oraz równanie stanu materii jądrowej - tej w gwiazdach i tej pokawałkowanej na maleńkie odpryski - jądra atomowe. Podsumowanie "Szkoły" (nazwa tradycyjna, choć trochę myląca, zamiast "konferencji'), wygłoszone przez prof. A. Faesslera z Uniwersytetu w Tuebingen, znajdzie Czytelnik wraz z kompletem materiałów w lutowym numerze Acta Physica Polonica. Koncert w Wejsunach dostarczył autentycznych przeżyć artystycznych. Przeżyć innego rodzaju dostarczyły regaty, wygrane przez kol. Jacka Szabelskiego z Łodzi.

Sądząc z wykraczających poza konwencjonalne gratulacji, jakie odbieramy, "Szkoła" była wydarzeniem. Na ręce głównych współtwórców tego wydarzenia kol. kol. Danki Chmielewskiej, Tomka Matulewicza i Kasi Delegacz, składam w tym miejscu serdeczne podziękowania wszystkim członkom Komitetu Organizacyjnego.

Ziemowid Sujkowski


Jest nam bardzo miło, że dyskusja nad energetyką jądrową zapoczątkowana przez prof. Waloszczyka spotkała się z zainteresowaniem Czytelników. Z przyjemnością zamieszczamy następujący

List do Redakcji:

Pozwalając sobie na prezentowanie pewnej opinii nt. energetyki jądrowej, pragnę podkreślić, że:

  • chociaż jestem inżynierem energetykiem nie czuję się kompetentny w sprawach technicznych związanych z energetyka jądrową. Nie mam z nią praktycznie do czynienia od z górą 20 lat, nie śledzę też na bieżąco postępów w tej dziedzinie,
  • nie jestem "z założenia" przeciwny energetyce jądrowej. W swoich sądach staram się równoważyć kryteria oceny społeczne, ekonomiczne i ekologiczne. Nie poddaję się też fobiom (może dlatego, że trochę jednak o tej energetyce wiem).

Pomimo tego co wyżej, uważam, że energetyka jądrowa jest kierunkiem mało interesującym dla Polski. Argumenty, które najbardziej do mnie przemawiają nie mają nic wspólnego z często dyskutowanym ryzykiem związanym z bezpieczeństwem technicznym funkcjonowania EJ czy też unikaniem emisji zanieczyszczeń w przypadku stosowania tej technologii. Kwestie, które aktualnie uważam za najistotniejsze mają charakter społeczny i ekonomiczny. Są one następujące (na pewno nie jest to pełna lista):

  • w gospodarce polskiej występuje duża nadwyżka mocy systemu elektroenergetycznego nad zapotrzebowaniem (ok. 35%),
  • rezerwy te utrzymywać się będą ponieważ:
    • surowcowa struktura naszej gospodarki nie może przetrwać (gdyby przetrwać miała to spowoduje silną recesję redukując popyt końcowy),
    • procesy globalizacji zaostrzają konkurencję i wymuszają przyspieszone wdrażanie postępu technologicznego - produkty trafiające na rynek są więc mniej energochłonne i (co nie mniej ważne ze względu na zależności w gospodarce) mniej materiałochłonne, a dynamika tego procesu jest większa niż w czasach gdy globalizacja nie zmuszała do tego,
    • dodatkowo stan majątku służącego przetwarzaniu energii elektrycznej w dobra i usługi końcowe jest w Polsce taki, że umożliwia znacznie głębsze pro-efektywnościowe zmiany w tym zakresie niż w krajach rozwiniętych,
    • mamy rozwinięty sektor węglowy i elektroenergetykę na tym paliwie opartą, które ze względów społecznych będą uczestniczyć w rynku przez długi jeszcze czas - aktualnie obowiązują kontrakty długoterminowe, które gwarantują zakupy energii elektrycznej z tych źródeł przez długi czas (ostatni kontrakt wygasa w 2022 roku),
    • podpisane zostały (lub są w końcowej fazie uzgodnień) umowy na import gazu, w tym jamalska, duńska i norweska. Ze względu na (moim zdaniem nieuniknione) redukcje zużycia gazu w sektorach przemysłu ciężkiego (huty, ciężka chemia), oraz charakter podpisanej umowy "jamalskiej", gwarantującej wysoki minimalny poziom odbioru gazu, wymusi to wykorzystanie tego paliwa do produkcji energii elektrycznej,
    • polityka UE oraz istotne interesy krajowe spowodują rozwój produkcji energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii (min. 7,5% i 14% odpowiednio w latach 2010 i 2020 - a moim zdaniem znacznie więcej);
    co spowoduje, że na rynku nie będzie miejsca dla EJ;
  • ze względów ekonomicznych, bezpieczeństwa funkcjonowania systemów elektroenergetycznych oraz społecznych następuje rozpraszanie i miniaturyzacja źródeł:
    • postęp technologiczny umożliwił podniesienie sprawności źródeł energii małej mocy zbliżając ją do sprawności uzyskiwanych w źródłach dużych,
    • postęp w telekomunikacji i informatyce umożliwia pełną współpracę rozproszonych jednostek wytwórczych z systemem elektroenergetycznym,
    • bliskość odbiorców do źródeł lokalnych umożliwia unikanie wysokich kosztów przesyłania i dystrybucji,
    • funkcjonowanie na rynku lokalnym umożliwia znalezienie odpowiednich odbiorów ciepła co pozwala na wytwarzanie przy wyższym wynikowym (np. w okresie całego roku) współczynniku skojarzenia energii elektrycznej i ciepła i podniesienie wypadkowej sprawności źródła,
    • funkcjonowanie na rynku lokalnym umożliwia przekształcenie oferty przedsiębiorstw elektroenergetycznych z produktowej (dostarczanie prądu) na usługową (np. oświetlenie ulic). To zaś umożliwia optymalny postęp w zakresie technik przekształcania energii elektrycznej w taką usługę (interesem firmy przestaje być wzrost sprzedaży prądu, a zaczyna być unikanie kosztów jego zbędnej produkcji),
    • lokalne wytwarzanie energii (w tym elektrycznej) pozwala na rozwój lokalnej przedsiębiorczości i lokalnych rynków pracy. Poprzez retencję przychodów i zysków prowadzi to do akumulacji kapitału, przychodów podatkowych, bogacenia lokalnej społeczności i w ten sposób do wzrostu koniunktury. W przypadku polskim szczególnie ciekawą jest energetyka oparta na wytwarzaniu biomasy energetycznej - umożliwi to bowiem przesunięcie pewnej części rolników z produkcji żywnościowej na energetyczną (ważne przy restrukturyzacji i integracji itd.),
    • duże jednostki prądotwórcze wymagają posiadania rezerw w systemie elektroenergetycznym, pozwalających na ich zastąpienie w przypadku awarii, strajku, zniszczenia w trakcie wojny lub aktu dywersji. Minimum wymagane w UCTE (system europejski) to aktualnie 24%. W przypadku rozdrabniania mocy źródeł pracujących niezależnie prawdopodobieństwo wystąpienia takich zjawisk maleje, a więc maleją wielkości rezerw niezbędne dla uzyskania identycznej niezawodności systemu (np. prawdopodobieństwo awarii jednego bloku o mocy 500 MW jest wielokrotnie większe niż prawdopodobieństwo jednoczesnej awarii 500 bloków po 1 MW każdy),
    • ze względu na kapitalizację gospodarki polskiej duże inwestycje energetyczne wymagają integracji wielu podmiotów, banków lub udziału kapitału zagranicznego; energetyka rozproszona jest możliwa do łatwego sfinansowania przez kapitał rodzimy, w ten sposób umożliwiając akumulację w rękach inwestorów krajowych.

Ze względu na ekonomikę, bezpieczeństwo operacyjne i związany z tym opór społeczny nieracjonalnym jest przy dzisiejszym poziomie kultury technicznej w Polsce oczekiwać, że energetyka jądrowa mogłaby być praktycznie zorganizowana w układzie silnie rozproszonym. Tak więc korzyści z tego tytułu są dla niej nieosiągalne. Natomiast w sytuacji nadwyżek bilansowych mocy w systemie angażowanie się w długotrwałe i wysokonakładowe procesy inwestycyjne uznać trzeba za wysoce ryzykowne. Jestem przekonany, ze takie ryzyko spowodowało by odpowiednio wysoką wycenę kapitału angażowanego w taką inwestycję, pogarszając z kolei jej rentowność i w efekcie końcowym powodując nieopłacalność. Myślę też, że czasy, które skłaniały niektóre rządy do taniego finansowania energetyki jądrowej ze środków publicznych ze względu na inne cele, np. militarne już się skończyły.

Ewaryst Hille

Od Redakcji:

W normalnym świecie od dziesięcioleci nikt nie dofinansowuje energetyki jądrowej. Czego o innych energetykach nie można powiedzieć. Co więcej, w Niemczech elektrownie jądrowe są obłożone podatkiem, z którego pochodzą dopłaty do energetyki węglowej, kosztów ściągania Ślązaków do Heimatu oraz dopłat dla utrzymywanych ze względów polityczno-społecznych kopalń. Nie przypominam też sobie, kto tak swego czasu żarliwie optował za krytykowanym obecnie gazem jamalskim. Czy nie przypadkiem grabarz Żarnowca, kandydat na kandydata na prezydenta RP z ramienia ekologów?

Cóż, być może przyszłością jest koza dla każdego. A właściwie dwie: ta pierwsza będzie produkowała bobki, które po wysuszeniu na słońcu będą spalane w tej drugiej. Rozwiązanie rozproszone, niskonakładowe i swojskie w charakterze.

MAR


Oskarżenia i kalumnie

Gdy piszemy te słowa, Polska prawie ma już nowy rząd. Wielu ludzi w Polsce z pewnością nie może się pogodzić z tym, że po raz drugi lewica, wdzięcznie przez nich nazywana postkomuną, doszła do władzy i raz jeszcze przez co najmniej cztery lata rządzić będzie, przy udziale Unii Pracy, na spółkę z partią, której rodowód też sięga czasów PRL. Wtedy taka spółka nazywała się nie koalicją, a sojuszem robotniczo-chłopskim.

Mój przyjaciel nigdy nie był i wciąż nie jest wielbicielem lewicy, a jego poglądy polityczne są zdecydowanie liberalne, do czego się publicznie przyznaje, mimo że w wielu kręgach nazwanie kogoś liberałem brzmi jak obelga. Z przykrością jednak musi on przyznać, że proponowany skład nowego rządu robi na nim bardzo dobre wrażenie. Szczególnie cieszy go fakt, że mniej w nim jest profesorów. Niech nikogo nie dziwi, że sam będąc profesorem czuje niechęć do profesorów. Tak bywa. Na przykład, żona przyjaciela, niewątpliwie kobieta, jest zażartą antyfeministką. W każdym środowisku zdarzają się parszywe owce. Na usprawiedliwienie poglądów przyjaciela można przywołać postać niesławnej pamięci Ministra Edukacji Narodowej, który nie mógł się doliczyć 800 milionów w swoim budżecie. Inni profesorowie w rządzie też nie błyszczeli, szczególnie ci, którzy kierowali resortem zdrowia. A już pomysł twórcy i przywódcy AWS, aby na czele rządu postawić profesora, który nie ma żadnego doświadczenia nie tylko w rządzeniu, ale także i w polityce, okazał się prawdziwym nieszczęściem dla przywódcy, dla profesora, dla całego AWS i dla wszystkich Polaków.

Wróćmy jednak do składu nowego rządu. Oto Ministrem Edukacji Narodowej ma być pani doktor matematyki. O niej mój przyjaciel ma jak najlepszą opinię. Swego czasu miał zaszczyt i wątpliwą przyjemność uczestniczyć w obradach tzw. Komitetu Ratowania Nauki Polskiej. Nikt z zaproszonych gości nie powiedział niczego ciekawego z wyjątkiem pani posłanki, która właśnie ma być nowym ministrem. Reszta powtarzała banały, których nie warto było słuchać.

Jeszcze lepiej zapowiada się sytuacja w Ministerstwie Sprawiedliwości. Ministrem ma być nie jakiś profesor oderwany od prawdziwego życia i zamknięty w ciasnym gorsecie tych teorii prawa, którym akurat hołduje, ale pani sędzia znana z energii w prowadzeniu spraw i bezwzględności w stosunku do oskarżonych. Ci, jak wszyscy wiemy, masowo obecnie korzystają z ułomności naszego prawa i niesprawności procedur sądowych (ułożonych przez profesorów) utrudniając prowadzenie procesu i często unikając kary. Może nowej pani minister uda się zmienić sytuację, w której prawo chroni przede wszystkim przestępcę, a o ofiary niewiele się troszczy.

Populacja profesorów w Polsce jest jednak tak duża, że nie ma szansy na to, aby udało się ich całkowicie wyeliminować z rządu. Tak więc resorty nauki i zdrowia obejmą profesorowie, ale na szczęście nie są to profesorowie mieszkający w wieżach z kości słoniowej, ale dobrze obeznani z trudnościami, z jakimi musi się obecnie borykać nauka w Polsce. Jeden z nich był dotychczas dyrektorem dużego instytutu naukowego, a drugi dyrektorem szpitala. Obaj są zaprawieni w bojach z brakiem pieniędzy i rozdętą biurokracją i może uda im się uczynić życie naukowców i lekarzy nieco łatwiejszym. Trzeci profesor w rządzie już był kiedyś wicepremierem i ministrem finansów, od dawna zajmuje się polityką i nawet najzagorzalsi przeciwnicy nie negują jego kwalifikacji na to stanowisko, a czwarty też ma za sobą długoletnią karierę rządową.

Niech Czytelnicy wybaczą mojemu przyjacielowi nadmiar optymizmu, ale taka już jest jego natura. W Polsce nie wypada być optymistą. Prawdziwy Polak zapytany przez przygodnego znajomego, co u niego słychać, przedstawia znajomemu listę chorób, na które cierpi on i jego rodzina, a następnie wylicza wszystkie nieszczęście, które go ostatnio spotkały. Przy okazji więc informujemy Czytelników, że ostatnio nie przydarzyło nam się nic złego, a zdrowie nam niestety dopisuje.

JAM


Okładka wiecznie żywa

Drodzy Panowie!

Dawno już zapomniałem o sprawie okładki raportu IPJ, ale życie nie jest tak proste.

Podziwiam jasność oceny sytuacji i wręcz prorocze zdolności Pana Redaktora Mrufki, który polemizując z propozycja JAMa (obrócenia sprawy w żart) pisał:

"Moim zdaniem list ten [prof. Sujkowskiego] zawierał treści bliskie sercu każdego Polaka. Wiadomo, że u nas "ta zniewaga krwi wymaga", a przynajmniej sprawiedliwego procesu"

Panie Redaktorze, jeśli nie procesu, to przynajmniej prawdziwej "egzekutywy" jak w starych dobrych latach 50-siątych (a na prawdziwy proces być może nie należy tracić nadziei!) - szczegóły w załączonej notce! Osobiście to mi trochę przykro, że profesorowie stanowiący część zespołu Redakcyjnego Raportu Rocznego chcą się dalej publicznie ośmieszać na własne wyraźne życzenie...

Szanowna Redakcjo!

Do sprawy nieszczęsnej okładki Rocznego Raportu IPJ za 2000r (NEUTRONY nr 8 i nr 9 z b.r.) wracam wyłącznie ze względu na osobistą prośbę Dyrektora IPJ - sam bowiem już dawno uważałem sprawę za wyjaśnioną i zamkniętą na dobre. Jednakże Pan Dyrektor wezwał mnie na spotkanie z udziałem Dyrektora ds. Badawczo-Rozwojowych i Kierownika Zakładu P-II (miał też być przedstawiciel Związków Zawodowych, ale niestety, wg. wyjaśnień Dyrektora, nie mógł przyjść, a szkoda), na którym poinformował mnie, że Redaktorzy Raportu IPJ dalej czują się tak bardzo obrażeni, że wystosowali w tej sprawie specjalne pismo do niego, a on musi się do tego ustosunkować i wzywa mnie do złożenia stosownych wyjaśnień.

W związku z powyższym uprzejmie proszę o odrobinę cierpliwości i wyrozumiałości i o zamieszczenie załączonego listu otwartego do Redakcji Rocznika IPJ.

Rościsław Kaczarowski

List otwarty do redaktorów rocznika IPJ

Świerk, 11.10.2001r

Zespół Redakcyjny "Annual Report 2000"
Danuta Chmielewska, Eryk Infeld, Zygmunt Preibisz, Paweł Żuprański

Szanowni Państwo!

Odnoszę wrażenie, że nie czytaliście mojej odpowiedzi na Wasz list z dn. 5.06.2001r zamieszczonej już 13 czerwca w numerze 8 NEUTRONÓW. Rozumiem oczywiście, że to pismo internetowe nie musi być lekturą obowiązkową, ale skoro moja wypowiedź nt. okładki raportu IPJ została zauważona, to sądziłem, że również odpowiedź na Wasz list zamieszczona w następnym numerze też zostanie przeczytana. Widocznie tak się nie stało i wobec tego jeszcze raz przypominam i wyjaśniam:

  • Kończące moją notatkę nt. okładki raportu IPJ sformułowanie: "Kogo reklamuje IPJ i za ile" - wyraźnie wskazuje na INSTYTUT jako podmiot zamieszczający reklamę i ewentualnie czerpiący z tego korzyści materialne. Przypominam, że w świetle obowiązującego w Polsce prawa zamieszczanie reklam i czerpanie z tego korzyści nie jest karalne sądownie, o ile, oczywiście, płaci się stosowne podatki.
  • Zdanie w nawiasie: "bo nie sądzę, żeby osoby odpowiedzialne były aż tak. no powiedzmy "mało inteligentne", żeby robić to za darmo" w kontekście pierwszego zdania wyraźnie dotyczy OSÓB ODPOWIEDZIALNYCH W INSTYTUCIE za reklamę, marketing i sprawy finansowe. O ile mi wiadomo, wymienione sprawy w sposób oczywisty są poza kompetencjami Redakcji Rocznika IPJ.

Z powyższych cytatów NIGDZIE NIE WYNIKA "implikowanie korupcyjnego zachowania redaktorów rocznika IPJ 2000" [jest to zdanie wyjęte z listu prof. Sujkowskiego do Redakcji NEUTRONÓW, nr 8]. Przypominam też, że w swojej odpowiedzi na Wasz list napisałem, cytuję: "Nigdy nie było moją intencją obrażanie kogokolwiek, a w szczególności tak szacownego grona Redaktorów".

W związku z powyższym uważam sprawę za definitywnie wyjaśnioną i zamkniętą. Nawoływanie Dyrektora do wystąpienia na drogę sądową, zamieszczone w jego liście do Redakcji NEUTRONÓW, pozostawiam w gestii Państwa zdrowego rozsądku.

Z poważaniem
Rościsław Kaczarowski

Post Scriptum do Czytelników NEUTRONÓW:

Szanowni Państwo, bardzo proszę uszczypnijcie mnie i przekonajcie, że to nie sen i że nie znalazłem się z powrotem w latach 50-siątych w dobie kwitnącego stalinizmu, a w szczególności specjalnie zwoływanych przymusowych zebrań, na które wzywano osoby niepokorne celem "złożenia konstruktywnej samokrytyki". Czyżby Stalin jeszcze żył, a nawet niewielka odwilż w 1958 nigdy nie zaistniała? Nie było roku 1980?? Nie powstała dziewięć lat później niezależna i wolna Rzeczpospolita??? Ludzie jeszcze nigdy nie słyszeli o wolności poglądów i wolności słowa????

Wasz poważnie przerażony i pozostający w rozterce
R.K.

Od Redakcji:

Sprawa okładki ciągnie się jak proces FOZZ i byłaby równie nudna, gdyby nie zawarty w całej sprawie ładunek niezamierzonego komizmu. Dzięki takim tematom nie musimy sami wymyślać wszystkich dowcipów w NEUTRONACH.


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski: k.andrzejewski@cyf.gov.pl
Janusz Mika: mika@waw.pdi.net
Marek A. Rabiński: rabinski@ipj.gov.pl

Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie adresu swojej poczty elektronicznej któremukolwiek z członków Redakcji. W identyczny sposób prosimy dostarczać materiały do publikacji.

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://india.ipj.gov.pl/neutrony