NEUTRONY - niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w ŚwierkuNr 3 (94) / 2002 18 marca 2002 W numerze:
Od RedakcjiDzisiejszy numer ma trzy oblicza. Pierwsze jest radosne, bo nadchodzą Święta Wielkiej Nocy. W związku z tym składamy naszym Czytelnikom najserdeczniejsze życzenia Wesołego Jajka i tego, aby Pierwszego Kwietnia nie dali się ani oszukać, ani oblać. Drugie oblicze numeru jest niestety znacznie mniej optymistyczne. Przedstawiamy dokumenty na temat obecnej sytuacji w Instytucie Problemów Jądrowych, które wpłynęły do naszej redakcji z prośbą o ich opublikowanie. Uszeregowaliśmy je w kolejności chronologicznej tak, aby Czytelnicy mogli prześledzić rozwój sytuacji i ewolucję składanych propozycji i kontrpropozycji. O dalszych wydarzeniach będziemy informować na bieżąco. Trzecie oblicze jest zdecydowanie krzepiące. Otóż nasz stały korespondent w Hanowerze donosi, że na zamianie marki na euro nasi zachodni euro-przyjaciele wyszli jak Zabłocki na mydle, co odnotowujemy z należną Schadenfreude. Świerk, dnia 8.03.2002r. Prof. dr hab. Z. Sujkowski W odpowiedzi na propozycje Dyrekcji złożone na spotkaniu w dniu 1.03.2002r. oraz w nawiązaniu do pisma z dnia 04.03.2002 Nr IPJ/D/120/02 Komisja Zakładowa MOZ NSZZ "Solidarność" Instytutów Atomistyki w Świerku i Komisja Oddziałowa NSZZ "S" IPJ przedstawiają wspólne stanowisko:
Przewodniczący Komisji Zakładowej Do wiadomości: Świerk, dnia 11.03.2002r. Przejściowe kłopoty czy już katastrofa?Zakładając 80% redukcję finansowania statutowego Dyrektor IPJ poinformował związki zawodowe i Radę Naukową IPJ, że zamierza obniżyć z dniem 1.04.2002r. miesięczne pobory pracowników o 20% i zwolnić w pierwszym półroczu br. ok. 70 osób (50 etatów). Ponadto Dyrektor zastrzega sobie prawo do dalszej redukcji zatrudnienia w drugiej połowie br. o 30 etatów. Biorąc pod uwagę już i tak niskie zarobki pracowników naukowych i technicznych, zaawansowany wiek kadry nie odnawianej w zasadzie od 20 lat oraz fakt, że obecnie Instytut zatrudnia w przeliczeniu na pełne etaty 292 osoby oznacza to, że być może stanęliśmy w obliczu katastrofy. To co niepokoi, to fakt iż Dyrektor IPJ nie widzi w chwili obecnej innych środków zaradczych poza zwolnieniami i redukcją płac. W trakcie dyskusji na Radzie Naukowej IPJ w dniu 06.03.02r. padały następujące propozycje:
W czasie dyskusji wyrażono również zaniepokojenie, czy w istocie nie jest zamiarem tak znacznej i nie popartej odpowiednim planem restrukturyzacyjnym redukcji zatrudnienia niejawne działanie prowadzące docelowo do zamknięcia działalności merytorycznej IPJ w Ośrodku w Świerku. Dyrektor zaprzeczył. NSZZ "Solidarność" przedstawiła swoje stanowisko w odpowiednim piśmie przesłanym Dyrektorowi IPJ. Uzależnia w nim swoją zgodę na przedstawioną propozycję redukcji zatrudnienia od zaaprobowania przez Radę Naukową IPJ odpowiedniego projektu naprawczego. Jednocześnie NSZZ "Solidarność" uważa, że redukcja płac o 20% nie jest dobrym rozwiązaniem. W miejsce tego, gdyby okazało się to niezbędne, proponuje jednoczesne ograniczenie funduszu wynagrodzeń bezosobowych i funduszu współpracy z zagranicą połączone z jednomiesięcznym urlopem bezpłatnym w okresie letnim dla wszystkich pracowników IPJ. Stanisław Gębalski Świerk, dnia 15.03.2002r. Prof. dr hab. Z. Sujkowski W odpowiedzi na pismo Dyrektora IPJ z dnia 11.03.2002r. Nr IPJ/D/136/02, w którym Dyrektor IPJ podtrzymuje zamiar redukcji zatrudnienia w IPJ o 50 etatów w pierwszym półroczu br. z zachowaniem prawa do ewentualnej dalszej redukcji zatrudnienia o 30 etatów w drugim półroczu i proponuje ponadto obniżenie miesięcznych płac pracowników IPJ o 30% od 1.07.02r., zaś pójście na urlop bezpłatny pozostawia poszczególnym pracownikom i ich przełożonym do indywidualnego, nie obligatoryjnego uznania, Komisja Zakładowa MOZ NSZZ "Solidarność" Instytutów Atomistyki w Świerku i Komisja Oddziałowa NSZZ "S" IPJ przedstawiają wspólne stanowisko:
Przewodniczący Komisji Zakładowej Do wiadomości: Czy już czas na rzeź milczących owiec?Historia lubi się powtarzać: obecna sytuacja przypomina tą sprzed kilku lat, gdy Urząd Skarbowy, działając według standardowych przepisów znanych już chyba każdemu dziecku, "zaskoczył" Dyrekcję IPJ zablokowaniem bankowych kont Instytutu i potrąceniem należnych podatków wraz ze słonymi kosztami egzekucji (kilkadziesiąt tysięcy zł!) [patrz NEUTRONY 99-2]. Przypominam, że wtedy pełne koszty ponieśli wszyscy pracownicy, a nie osoby bezpośrednio odpowiedzialne za wpadkę finansową Dyrekcji. Teraz znowu KBN "zaskoczył" biedną Dyrekcję, tak jakby nie można było przewidzieć skutków łatania przez rząd słynnej dziury budżetowej. Skąd my to znamy? A w odpowiedzi Dyrekcja zafundowała nam kolejną obniżkę płac. Warto pamiętać, że Dyrekcja zaczęła swoją działalność od zabrania premii wszystkim pracownikom w końcu 1996r, a potem były lata spadku płac realnych większości pracowników związanego z inflacją. Decyzji o propozycji obniżki płac nie konsultowano wcześniej ani z Radą, ani z Komisją Ekonomiczną RN, choć tego typu sprawy należą do obowiązkowego zakresu prac Komisji. Pominięto też Związki Zawodowe. Decyzję podjęto PRZED ogłoszeniem przez KBN ostatecznego rozdziału tegorocznych dotacji i PRZED wyczerpaniem możliwości wszelkich odwołań i interwencji. Jest to kardynalnym błędem Dyrekcji, bo stanowi jasny sygnał dla KBN i wszelkich instytucji nadrzędnych - jeszcze nie podjęto żadnych decyzji, a już jest Instytut, który z góry zgadza się na pauperyzację swoich pracowników i dużą redukcję zatrudnienia! Więcej takich, a znikną wszelkie kłopoty finansowe! Na ostatnim posiedzeniu Rady Naukowej IPJ Dyrektor zwrócił się do RN o zgodę na obniżenie płac również członkom RN na takich samych zasadach, jak dla reszty załogi. Niestety propozycja zróżnicowanie obniżek dla wszystkich pracowników w zależności od wysokości zarobków (na przykład od 30% dla najwyżej zarabiających do 10% dla najniżej zarabiających) upadła. A przecież zupełnie czym innym jest utrata 15% pensji na poziomie powyżej 2000 zł netto, niż utrata 15% na poziomie 1000 zł! W tym ostatnim przypadku to już tragedia - kwestia być lub nie być, kwestia ubóstwa. Pracownicy IPJ znajdą się w nadzwyczaj niekorzystnej sytuacji również w wypadku, gdy inny resort przejmie IPJ albo gdy spróbują zmienić pracę, bo w obydwu przypadkach punktem startowym do wyznaczenia wysokości wynagrodzenia będzie ich obniżona pensja. Niektórzy gorzko doświadczeni zwracają uwagę na dodatkowe niebezpieczeństwo: tak jak już kiedyś się zdarzyło z premiami, to teraz 15% płacy zabiorą wszystkim, ale w wypadku poprawienia sytuacji finansowej Instytutu dotychczasową pełną wysokość pensji i premii przywracać będą tylko starannie wybranym osobom, a reszta znowu straci. Obecną sytuację finansową można interpretować nie tylko jako rezultat polityki KBN. Można to uznać za dowód nieudolności i niekompetencji Dyrekcji: zbyt późno i ślamazarnie przeprowadzona restrukturyzacja (weryfikacja niezbędnych etatów), błędna polityka finansowa - ładowanie wszystkich pieniędzy w podwyżki dla Dyrekcji i starannie wybranych osób zamiast przeznaczania 20% środków na inwestycje i bezpośrednie koszty prowadzonych badań - materiały, aparaturę badawczą, koszty eksperymentów - wtedy przy obcięciu środków o zbliżoną kwotę moglibyśmy po prostu zawiesić na do końca roku prowadzenie eksperymentów i poświęcić czas na opracowanie wyników i pisanie publikacji. W zaistniałej tragicznej sytuacji finansowej moralną i etyczną propozycją Dyrekcji byłoby zapytanie Rady o wyrażenie zgody na obniżenie płac członkom Dyrekcji. Ale, jak widać, tego typu podejścia nie można oczekiwać po obecnej Dyrekcji. Takie rzeczy zdarzają się tylko w bajkach lub w Ameryce (patrz przykład prezesa koncernu Chryslera, p. Iacocca, który w tragicznej sytuacji finansowej firmy najpierw przyznał sobie roczną płace w wysokości jednego dolara, a potem zaczął redukcję pracowników). Może należałoby poprosić Komisję Ekonomiczną RN a przeanalizowanie nie tylko efektu ekonomicznego zróżnicowanego procentowo obniżenia płac, ale również o ocenę ekonomiczną obniżenia płac dyrekcji do średniego poziomu płac dla danego stanowiska (np. profesor, adiunkt), gdzie średnia byłaby liczona Z WYŁĄCZENIEM Dyrekcji i Kierowników Zakładów. Ile przeznaczonych do redukcji etatów (i związanych z tym tragedii ludzkich) by to uratowało? A może w ramach zdrowo pojętych oszczędności należałoby w pierwszej kolejności zredukować nieudolną Dyrekcję, która nie potrafiła ani tego przewidzieć, ani odpowiednio się przygotować? Na zakończenie prześliczny kwiatek dla Kolegów z IEA (zamiast dotychczasowych kolców bez róż) - głos w dyskusji na posiedzeniu RN: "A może by połączyć się z IEA, które nie przeżywa takich trudności i jest w LEPSZEJ sytuacji finansowej?" [Komentarz autora: patrz ostatnie zdanie w artykule "Razem czy osobno" w "N" 01-07 z 30.VI.2001r - czyżbym miał przebłysk jasnowidzenia???] R. Kaczarowski P.S. W całym zamieszaniu płacowym tylko bardzo nieliczni zwrócili uwagę na "prezent" Dyrekcji IPJ dla Ministra Finansów (jak zwykle fundowany z naszej kieszeni): obniżenie górnego limitu procentu czasu na wykonywanie prac autorskich objętych podwyższonymi kosztami uzyskania przychodu z proponowanych przez Kierowników Zakładów 100%, tak jak w ubiegłych latach, do 80% w tym roku, co zaowocowało pracownikom niższymi odpisami od podatków. Oczywiście i ta decyzja została podjęta nie tylko bez zgody, ale nawet bez poinformowania Kierowników Zakładów, Rady Naukowej, Związków. Kto ich prosił o taką "inicjatywę"? Komu się chcieli zasłużyć??? R.K. Euro - Teuro, kryzys w gospodarce i inne problemyOd dwu miesięcy płacimy w Niemczech nową walutą, euro, o której już pisałem. Płacimy euro, a liczymy nadal markami. Tak chyba pozostanie jeszcze przez jakiś czas. W Polsce jeszcze do niedawna operowano milionami i miliardami starych złotych, choć już od ładnych paru lat nie ma ich w obiegu. Nawet renomowane czasopisma takie jak "Polityka" popełniały stale ten sam błąd. W Niemczech przyzwyczajenie do dobrej starej marki jest ogromne. Wielu z nas łezka kręci się w oku, kiedy o niej wspominamy jak również o niskich cenach markowych. To co się obecnie, po przejściu na euro, dzieje przeszło oczekiwania nawet największych pesymistów. Ceny wzrosły w sposób niewyobrażalny. Prym wiedzie gastronomia i branża hotelowa. Tam bowiem zdarza się, że to co dawniej kosztowało markę, teraz kosztuje jedno euro. Handlarze owocami i warzywami nie pozostają daleko w tyle, również i oni wykorzystali wymianę do ukrytej podwyżki cen. Niewiele gorsze są urzędy państwowe i komunalne. Tam opłaty za najrozmaitsze usługi wzrosły nawet o kilkadziesiąt procent. W magazynach i supermarketach też czuje się podwyżkę, choć w porównaniu z innymi branżami utrzymują się one na razie w granicach przyzwoitości. Nie ma jednak takiego działu handlu, w którym nie byłoby choć kilkuprocentowej podwyżki cen. Wszyscy tłumaczą się olbrzymimi kosztami przejścia na euro i tym, że teraz trzeba wyrównać straty. Klienci mało mają niestety zrozumienia wobec takiej argumentacji i kupują po prostu mniej. Niemcy tkwią więc w kryzysie również na skutek spadku popytu na rynku wewnętrznym. Sytuacja międzynarodowa też nie jest za wesoła. Bezrobocie, zarówno to ukryte jak i to oficjalne, wzrasta. Specjaliści od ekonomii wraz z rządem wmawiają jednak społeczeństwu że kryzysu nie ma, a jeśli jest, to właśnie gospodarka z niego wychodzi. Nikt w to i tak już nie wierzy, a zaufanie do ekipy Schroedere stale spada, również z powodu kilku afer i wielu nieudanych posunięć. Oto kilka z nich. Nieudana reforma służby zdrowia, która zamiast przynieść oszczędności doprowadziła do podwyżki składek ubezpieczeniowych i drastycznej obniżki poziomu usług. Nieudana reforma podatkowa, która przyniosła korzyści wielkim koncernom, a doprowadziła do ruiny finansowej miasta i gminy niemieckie. Przeciętnemu obywatelowi też niewiele dała. Nieudana reforma energetyczna, która spowodowała to, że już za parę lat Niemcy przestaną liczyć się światowej energetyce jądrowej, zamyka się już pierwsze bowiem elektrownie jądrowe. W zamian za to ustawia szpecące krajobraz wiatraki i kolektory słoneczne. Gdyby nie miliardy dotacji państwowych, ten rodzaj energetyki nigdy by się sam nie sfinansował. Ale jeści decyzje podejmuje się na podstawie przesłanek ideologicznych a nie ekonomicznych, to na straty finansowej i społeczne nikt nie zwraca uwagi. Federalny urząd pracy fałszował przez lata dane dotyczące liczby bezrobotnych, dla których regionalne urzędy pracy znalazły pracę. Spadła głowa szefa tego urzędu, a na jego miejsce przyszedł bardzo kontrowersyjny polityk, który jako minister zdrowia w Nadrenii - Palatynacie naraził się chyba każdemu, kogo spotkał na swojej drodze. Wszyscy się bali, że obejmie stanowisko federalnego ministra zdrowia, co łączyłoby się z ryzykiem czystek i niewatpliwej katastrofy w służbie zdrowia. Obecna bowiem pani minister naraziła się wszystkim lekarzom niemieckim, dlatego że wbrew ich woli i zdrowemu rozsądkowi wprowadziła bezsensowną zasadę "aut idem". Jej dni i tak już policzone. Nowo mianowany szef federalnego urzędu pracy ma obowiązek uzdrowić tę instytucję, ale nie sądzę, by mu się to udało, jej struktury są bowiem tak skostniałe, że tak radykalny polityk jak on może spotkać się tylko ze zmasowanym sprzeciwem starej kadry, lub przynajmniej z biernym oporem. Chyba że tą kadrę wymieni. Tak więc na kilka miesięcy przed wyborami rząd socjaldemokratyczny boryka się z poważnymi problemami na wielu frontach. Mało ma powodów do dumy, ponieważ w ciągu ostatnich kilku lat niewiele zrobił, by poprawić sytuację w kraju borykjącym się z kryzysem dotykającym wszystkie dziedziny życia społecznego i gospodarki. Marek Mika REDAKCJA: Krzysztof Andrzejewski: k.andrzejewski@cyf.gov.pl Janusz Mika: mika@waw.pdi.net Marek A. Rabiński: rabinski@ipj.gov.pl Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie adresu swojej poczty elektronicznej któremukolwiek z członków Redakcji. W identyczny sposób prosimy dostarczać materiały do publikacji. Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://india.ipj.gov.pl/neutrony |