[NEUTRONY]

NEUTRONY - niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 8 (99) / 2002
28 sierpnia 2002

W numerze:
  • Wypowiedzi Kandydatów na stanowisko Dyrektora IPJ:
    - prof. dr hab Ziemowid Sujkowski
    - dr hab. Krzysztof Wieteska
  • JAM mówi habilitacjom zdecydowane NEIN
  • Powódź w Niemczech

Od Redakcji:

W związku z ogłoszonym niedawno konkursem na stanowisko Dyrektora Instytutu Problemów Jądrowych, do którego zgłosili się prof. dr hab. Ziemowid Sujkowski i dr hab. Krzysztof Wieteska, zaproponowaliśmy obydwu kandydatom aby przedstawili Czytelnikom NEUTRONÓW swoją ocenę bieżącej sytuacji i zamierzenia na przyszłość.

Obydwaj kandydaci przyjęli naszą propozycję, za co Im w imieniu własnym i Czytelników serdecznie dziękujemy.


Prof. dr hab. Ziemowid Sujkowski

Cieszę się z inicjatywy NEUTRONÓW. Głód informacyjny w naszym środowisku jest wielki, mnóstwo też przekłamań, "głuchych telefonów" i tak zwanych wzmacniaczy informacji. Cieszę się, że będę mógł być cytowany na podstawie własnego tekstu, a nie pokrętnych cytatów.

Nauka polska przeżywa trudne dni

Sytuacja polskiej nauki jest trudniejsza, niż by to wynikało li tylko z trudności gospodarczych. Z tych ostatnich wygrzebiemy się - jak sądzę - dość szybko. Nauka jednak może tego nie doczekać. Możemy nie zdążyć wziąć udziału w międzynarodowym współzawodnictwie uniwersytetów, które, jak powiedział niedawno premier Miller w wywiadzie dla Gazety Wyborczej (22.06.2002), "zastąpiło współzawodnictwo czołgów" i zadecyduje o rozwoju Europy. Możemy nie zdążyć m.in. dlatego, że narastająca luka pokoleniowa wytrzebi ludzi zdolnych do tego współzawodnictwa, a odchodzący mistrzowie nauki mają obecnie nikłe szanse na wychowanie następców. Temat ten jest powszechnie znany i uznawany, także przez Przewodniczącego KBN prof. Kleibera.

Nie tylko jednak po stronie polityków jest piłka.

Na zaistnienie w świecie nauki - polskiej i nie tylko - instytuty naukowe muszą zasłużyć. Wszyscy musimy sobie z tego zdawać sprawę. Nie wolno jednak trywializować tego wymogu przez krótkowzroczną interpretację typu bezpośredniej przydatności, sprzedaży usług etc. Nauka to zadanie dla długodystansowców. Zasługują na istnienie grupy twórcze mające szanse na ważne odkrycia naukowe i wnoszące wkład do potencjału intelektualnego kraju. Zasługują też na istnienie grupy dobrych rzemieślników naukowych, w najlepszym tego słowa znaczeniu, pod warunkiem jednak, że rzemiosło swe właściwie ukierunkowują, stanowiąc zaplecze grup pierwszych oraz podejmując się rozwiązywania zadań doraźnych. Staramy się, by IPJ zapewniał harmonijny rozwój wszystkich wartościowych grup, wzbogaconych jeszcze o dział produkcyjny.

Pozycja IPJ w świecie nauki

Ugruntowana jest pozycja międzynarodowa IPJ w fizyce procesów elementarnych i promieniowania kosmicznego, fizyce jądrowej niskich i wysokich energii i fizyce plazmy. Instytut ma również znaczące osiągnięcia w dziedzinach pokrewnych, jak astrofizyka i fizyka atomowa wysokich energii, oraz w rozmaitych zastosowaniach metod jądrowych, zwłaszcza w medycynie, badaniach materiałowych, ochronie środowiska itp., a także w budowie nowoczesnej aparatury (akceleratory, detektory) i rozwoju związanych z nimi technologii. Perspektywy naukowe mamy zapewnione na długi okres (5-15 lat) m.in. dzięki udziałowi w dużych projektach międzynarodowych. Udział ten stanowi pewne ograniczenie w wyborze tematyki, ale jest bardzo ważnym czynnikiem stabilizującym.

Odmładzanie kadry

Odmłodzenie kadry naukowej zadecyduje o przyszłości Instytutu. Bardzo ważnym czynnikiem jest tutaj Studium Doktoranckie. Coraz częściej pracujemy zgodnie z zasadą, że siłą napędową w badaniach są doktoranci. Żeby się o tym przekonać wystarczy zajrzeć do pawilonu IPJ przy ul. Hożej wieczorem, w sobotę lub inny dzień wolny od pracy. Nie można skazywać młodych ludzi na coś, co jest "second rate", bo ich stracimy. Młodzi ludzie muszą być wciągani do "front line work", muszą pracować z entuzjazmem.

Kryteria oceny kadry naukowej

Tak, jak Instytut musi zasłużyć na istnienie w nauce polskiej, tak też pracownicy merytoryczni muszą zasłużyć na zatrudnienie. Kryteria są dwa:

  • wynik naukowy, mierzony liczbą publikacji w dobrych pismach (jest to kryterium KBN, przy czym na użytek własny wprowadzamy dodatkowe wagi określające rangę uzyskanych wyników);
  • wynik finansowy prac aplikacyjnych (kontrakty itp.) mierzony w złotówkach.

To drugie kryterium wbrew pozorom jest trudne do spełnienia. Algorytm służący do przeliczania złotówek na punkty KBN jest surowy. Przy niskiej innowacyjności naszej gospodarki sprzedaż jest bardzo trudna i dlatego poprzeczka dla komórek wdrożeniowych musi być stawiana realistycznie. Niestety, również przy modernizacji polskich przedsiębiorstw na drodze prywatyzacji z udziałem kapitału obcego polskie zaplecze naukowe znika, bo firmy zagraniczne mają najczęściej własne, dobrze rozbudowane.

Prace aplikacyjne prowadzone w IPJ:

  • kontrakty międzynarodowe
  • kontrakty krajowe, niezbyt liczne ze względu na małą innowacyjność polskiego przemysłu oraz niedofinansowanie medycyny, która jest naszym głównym, bliskim sercu i naturalnym odbiorcą.

Konieczne jest także pozyskiwanie grantów europejskich - przede wszystkim udział w VI Programie Ramowym Unii Europejskiej.

Zagrożenia dla pozycji IPJ w świecie:

  • starzenie się czołowej kadry przy równoczesnym braku następców;
  • uzależnienie działalności od współpracy międzynarodowej, która jest obecnie dumą, ale i przedmiotem stałej troski kierownictwa Instytutu, ponieważ zbyt łatwo pada ofiarą cięć finansowych jako rzekomy luksus. Tymczasem współpraca z zagranicą daje ok. 80% naszych wyników naukowych.

Na szczęście współpraca z zagranicą nie powoduje utraty kadry. Dominuje model "kilka tygodni za granicą np. na pomiarach i kilka miesięcy w kraju na analizie wyników". Na długich pobytach mamy bardzo niewiele osób. Z przyjemnością patrzę jak oszczędnie gospodarują przyznanymi środkami zespoły silnie zależne od współpracy z zagranicą.

Łączenie IPJ z IEA

Łączenie nie może być celem samym w sobie, lecz powinno prowadzić do poprawy naszej efektywności naukowej i do zwiększenia możliwości przetrwania w trudnych obecnie warunkach finansowych. Rachunek zysków i strat wynikających z połączenia widzę jak następuje:

Korzyści:

  • oszczędności w wydatkach na administrację i infrastrukturę, likwidacja podatku VAT w rozliczeniach między instytutami itp.;
  • wzmocnienie pozycji przetargowej w kontaktach z samorządem oraz kontrahentami lokalnymi;
  • okazja do eliminacji kierunków nie rokujących perspektyw na przyszłość;
  • ułatwienie niektórych wspólnych przedsięwzięć, np. edukacyjnych, które uważam za niezmiernie ważne. Wręcz za jedno z uzasadnień naszego istnienia w skali Kraju.

Zagrożenia:

Wariant A - przyłączenie IEA do IPJ po jego przejściu do PAN-u:

  • trudności w zarządzaniu wielkim, bardzo niejednorodnym instytutem, oraz w zapewnieniu właściwego, kompetentnego "leadershipu" naukowego.
  • trudności z finansowaniem przez KBN z zachowaniem różnych kryteriów oceny dla różnych części instytutu.

Wariant B - połączenie jednostek badawczo-rozwojowych IPJ i IEA i następnie przejście połączonego instytutu do PAN:

  • opóźnienie w przejściu do PAN spowodowane koniecznością rozpoczęcia od nowa procedury akceptacji przez Prezydium PAN oraz Wydział III; wynik takiej procedury w zmieniających się uwarunkowaniach gospodarczych i politycznych jest niepewny; opóźnienie może być tak wielkie, że wręcz istnienie pozostającego pod nadzorem Ministerstwa Gospodarki IPJ może być zagrożone.
  • pozostałe zagrożenia - jak w wariancie A.

W liście do Wiceministra Gospodarki Marka Kossowskiego, jaki nie tak dawno pisałem, wyraziłem opinię, którą zacytuję:

Stanowisko IPJ w sprawie reorganizacji IEA jest następujące:
  • Uznajemy za zasadne przyłączenie IEA do IPJ. Winno to nastąpić wtedy, gdy IPJ będzie już w strukturach Polskiej Akademii Nauk. Procedura przyłączenia jest możliwa na podstawie art. 9a Ustawy o JBR (Dz.U. nr 33 poz. 388, z 2001r.),
  • Zamierzamy zwrócić się do Pana Ministra i do Prezesa PAN z prośbą o przygotowanie wspólnego listu intencyjnego przewidującego tę formę i termin przyłączenia. Będziemy prosili Ministra Nauki o parafowanie takiego listu,
  • Proponujemy analizę optymalnego wykorzystania reaktora dla gospodarki, edukacji i nauki w Polsce. Nasza wizja przewiduje, że będzie to narzędzie w pierwszym rzędzie do szkolenia kadry dla energetyki jądrowej (zapewne we współpracy z Politechniką Warszawską), narzędzie do produkcji izotopów dla potrzeb gospodarki wykorzystywane przez Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Izotopów i, w skromniejszym wymiarze, narzędzie do prowadzenia badań naukowych.

Reaktor

Reaktor MARIA jest zapewne największym narzędziem badawczym znajdującym się w dyspozycji jakiegokolwiek instytutu naukowego w Polsce. Potrzebna jest gruntowna analiza możliwości jego wykorzystania. Niedawno mieliśmy bardzo pouczającą prezentację tego urządzenia na "sesji wyjazdowej" Rady Naukowej IPJ, odbytej w pomieszczeniach reaktora. Z wielką przyjemnością wysłuchałem poetyckiego niemal wstępu do prezentacji, w którym dr hab. K. Wieteska mówił o wysokiej kulturze technicznej koniecznej do utrzymania reaktora na właściwym poziomie i o wzruszającym pięknie, wrażeniach estetycznych i emocjonalnych, jakich ta wysoka technologia może dostarczyć. Profesor Chwaszczewski udokumentował następnie te stwierdzenia w bogatej prezentacji technicznej. Z tymi wrażeniami i wysoką oceną kontrastuje niestety program wykorzystania: niewielka produkcja izotopów na sprzedaż do OBRI, epizodyczne prace naukowe, archaiczne wyposażenie aparaturowe, trochę zastosowań medycznych w stadium projektowania. Wydaje mi się, że analiza możliwości poprawy możliwości tego stanu rzeczy winna uwzględnić, jako perspektywicznie najważniejszą, rolę reaktora w kształceniu kadr dla inżynierii reaktorowej i przyszłej energetyki jądrowej, której Polska nie uniknie, a następnie możliwości zwiększenia produkcji źródeł na sprzedaż. Obawiam się, że uzasadnianie eksploatacji reaktora prowadzonymi przy nim pracami naukowymi jest krótkowzroczne i może się przeciw nam obrócić, choć oczywiście, jeśli tylko istnieją sensowne, realizowalne projekty badawcze, to należy je popierać.

Brak pieniędzy na oprzyrządowanie wiązki, czy to z akceleratora czy z reaktora nie może być wymówką by prowadzić badania drugiej kategorii. W nauce nie ma taryfy ulgowej.


Dr hab. Krzysztof Wieteska

Przesłanki decyzji o kandydowaniu

Moja decyzja o wzięciu udziału w konkursie na stanowisko Dyrektora IPJ jest prostą konsekwencją deklaracji, które składałem w momencie, gdy przystępowałem do konkursu na dyrektora IEA. Zadeklarowałem wtedy, że będę dążył do połączenia IEA z IPJ, że jest to główny cel objęcia przeze mnie stanowiska dyrektora. Po objęciu stanowiska od razu przystąpiłem do działań przygotowujących połączenie. Już w roku 1998 zmieniłem strukturę IEA na analogiczną do IPJ, czyli przywróciłem zakłady na miejsce zespołów. Warto zwrócić uwagę na to, że wkrótce po mojej nominacji pojawił się też znany list intencyjny podpisany przeze mnie i Dyrektora IPJ. Główną przeszkodą w połączeniu było jednak to, że w tym czasie IEA był w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej ze względu na zadłużenie wobec IPJ i wobec Skarbu Państwa. Mimo usunięcia, dużym wysiłkiem pracowników i kierownictwa IEA, tych przeszkód proces łączenia nie postępował. Znalazłem się w sytuacji, w której okazało się, że nie mogłem się wywiązać się z deklaracji, które składałem starając się o stanowisko dyrektora IEA. Uznałem, że jeśli, moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest połączenie IPJ i IEA, a konkurs daje mi szansę istotnego wpływu na to, co się będzie dziać, to jest moim obowiązkiem do niego przystąpić.

Celowość połączenia była wielokrotnie omawiana i panuje powszechna zgoda, że jest ona niezmiernie istotna z punktu widzenia funkcjonowania całego Ośrodka Świerk. Niezależnie od tego, że w jednym organizmie będzie nam łatwiej, a przede wszystkim taniej, to mocny PAN-owski instytut jest, w obecnych warunkach, rozwiązaniem optymalnym. Mocny, to znaczy mocny merytorycznie, organizacyjnie, ważący w skali międzynarodowej, bogaty w publikacje i narzędzia badawcze.

Od 20 lat pracuję na dużych urządzeniach badawczych i uważam udział w programach międzynarodowych za warunek istnienia i rozwoju nauki w Polsce. Jeśli wszystko się wali, ale zostaje rdzeń czystej nauki, to można myśleć o odrodzeniu. Badania aplikacyjne mogą się udać lub nie. Pieniądze mogą być albo nie. Jeśli nad tym wszystkim nie będzie "pure science", gwarantującej wysoki poziom myśli, to nie uda się stworzyć silnego ośrodka naukowego. Musi istnieć nacisk merytoryczny i emocjonalny najczystszej nauki. Ja sam o tym świadczę swoim życiem i tym, co robię. Od lat jestem "producentem" kilku publikacji w czasopismach z listy filadelfijskiej rocznie - dzięki temu, że moje programy badawcze są przez zagranicę akceptowane i dofinansowywane.

Jestem fizykiem prowadzącym badania i współpracę międzynarodową, ale obserwuję jak z ośrodków, które prowadzą działania absolutnie podstawowe, kiełkują nagle bardzo ciekawe zastosowania - np. medyczne. Widziałem, jak parę takich rzeczy powstało od zera do pełnego wdrożenia i wykorzystania, vide koronarografia nieinwazyjna w DESY.

Finanse

Stworzenie nawet bardzo eleganckiej struktury organizacyjnej nie spowoduje oczywiście tego, że z nieba posypie się na Świerk deszcz złotych monet. Musimy sobie radzić w sytuacji takiej, jaka jest. Taki właśnie problem pojawił się, kiedy zostawałem dyrektorem IEA - trzeba było zagospodarować w nieco inny sposób to, co było. Po połączeniu nie należy oczekiwać cudów, tylko godnie przeżyć w ramach takich środków, jakimi będziemy dysponowali. Godnie, to znaczy z zachowaniem wartości merytorycznej i naukowej nowej organizacji. Wierzę, że jest to możliwe, a dodatkowe środki musimy zdobywać wszelkimi godnymi sposobami. W tym kontekście warto wspomnieć, że nasz Instytut, jako jeden z dwóch instytutów podległych do niedawna Państwowej Agencji Atomistyki, otrzymał z Unii Europejskiej dofinansowanie Centrum Doskonałości "Management of Hazards".

Reaktor MARIA

Był kilka lat temu pomysł przyłączenia do IPJ tylko części naukowej IEA - bez reaktora. Powstała czteroosobowa mieszana komisja do opracowania poprawek, które należałoby wprowadzić do statutu IPJ. Okazało się, że te poprawki nie są duże.

W tamtym czasie reaktor był nieprzychylnie postrzegany przez środowisko naukowe i przez organ nadzorujący. Bez przerwy była stawiana kwestia, czy jest on potrzebny i czy Polska powinna w ogóle mieć reaktor. Obecnie sytuacja jest inna. Wszystkie kompetentne osoby uważają, że reaktor jest potrzebny. Liczba godzin jego pracy zwiększa się z roku na rok. W tym roku MARIA przepracuje 3800 godzin. Oferta usługowa się rozszerza. Powstaje nowy specjalny blok aluminiowy do napromieniania siarki, poczta hydrauliczna do rozładunku izotopów bez przerywania pracy reaktora i stanowisko do napromieniania źródeł irydowych potrzebnych w brachyterapii. Dotychczasowe wyniki eksploatacyjne przyciągają firmy zagraniczne, które chcą w MARII napromieniać molibden i krzem. Oddano do użytku stanowisko radiografii neutronowej, a w trakcie budowy znajduje się stanowisko do terapii borowo-neutronowej.

Oprócz napromieniania materiałów tarczowych reaktor służy do badań w dziedzinie fizyki fazy skondensowanej materii, a także do szkolenia studentów i popularyzacji wiedzy o atomistyce. Uważam, że wykonywanie prac naukowych na reaktorze jest zadaniem niezwykle istotnym. Przekonałem się o tym obserwując wiele negatywnych prób oddzielenia reaktora od środowiska naukowego, które prowadziły do mniejsze lub większej jego degradacji.

Otrzymaliśmy 1.5 mln. USD od MAEA na zakup paliwa dla reaktora. Wkład Polski wyniesie zatem tylko i aż 363 tys. USD. Prawdopodobnie będziemy musieli częściowo zaciągnąć kredyt, ale istnieje realna możliwość jego spłaty dzięki kontraktom na napromienianie.

Moje działania po ewentualnym wyborze

Będę działał szybko i zdecydowane na rzecz połączenia Instytutów, ponieważ uważam, że połączenie powinno nastąpić przed wejściem do struktur PAN. Opowiadam się za równoprawnym połączeniem, ponieważ połączenie przez włączenie jest raczej niemożliwe ze względu na znacząco różną kondycję ekonomiczną obu instytutów. Włączanie ma zdecydowanie negatywne konotacje psychologiczne i prestiżowe, poza tym uważam, że połączenie ułatwi działania restrukturyzacyjne. Przeżyłem już kiedyś podobną sytuację, gdy przeprowadzaliśmy przyłączanie reaktora, który poprzednio był w strukturach IEA na prawach zakładu doświadczalnego. To był proces bardzo podobny do tego, który będzie zachodził w trakcie połączenia obu naszych Instytutów. Przez kilka miesięcy będzie następowała restrukturyzacja nowej jednostki. W tym okresie będzie działać rada naukowa w której skład wchodzą członkowie Rad Naukowych łączących się jednostek oraz tymczasowy kierownik nowej jednostki. Po czym nastąpi ostateczna stabilizacja nowego instytutu i rozpisanie konkursu na jego dyrektora. Działania formalne związane z wejściem do PAN muszą być prowadzone równolegle, tak, aby konkurs ten przebiegał już w strukturach PAN.


Oskarżenia i kalumnie czyli podróże kształcą

Wytrwali i cierpliwi Czytelnicy NEUTRONÓW doskonale wiedzą, że mój przyjaciel jest gorącym przeciwnikiem habilitacji w jej obecnym kształcie, mimo że sam ma stopień doktora habilitowanego, który zresztą za jego czasów nazywał się stopniem docenta habilitowanego. W swoich argumentach powołuje się zwykle na przykład Stanów Zjednoczonych, w których od zawsze istnieje jeden tylko stopień naukowy doktora, choć uczeni pracujący w USA uzyskują tyle nagród Nobla co przedstawiciele innych krajów razem wzięci. Nie zgadzają się z przyjacielem zagorzali zwolennicy i obrońcy habilitacji twierdząc, że sukcesy naukowe Stanów Zjednoczonych są wynikiem ogromnych nakładów finansowych, na które nas nie stać, i dlatego musimy dbać o czystość i poziom polskiej nauki przez ciągłe podnoszenie poprzeczki habilitacyjnej. Koronnym ich argumentem jest zawsze przykład Niemiec, w których wciąż istnieje habilitacja i tzw. prywatni docenci. Po ostatnim pobycie w Niemczech mój przyjaciel ma dla wielbicieli habilitacji złą wiadomość. Ci, którzy odpowiadają w Niemczech za właściwy rozwój niemieckiej nauki, dostrzegli już, że lata, które młody i zdolny naukowiec spędza nad przygotowaniem rozprawy habilitacyjnej, są zwykle latami straconymi i od paru lat wprowadzili alternatywną ścieżkę dochodzenia do stanowiska profesora. Dobrze się zapowiadający pracownik naukowy już w kilka lat po doktoracie może uzyskać na uczelni stanowisko Junior Professor, a po pięciu latach, jeśli wykaże się odpowiednimi osiągnięciami w swojej działalności naukowej, może zostać mianowany profesorem. Stopień prywatnego docenta nie jest mu potrzebny. W ten sposób Niemcy idą w ślady Wielkiej Brytanii, w której zdobywanie stopnia doktora nauk od kilkudziesięciu już lat pozostawiono hobbistom.

Zwracamy się z gorącym apelem do naszych naukowych luminarzy:

Szanowni członkowie Polskiej Akademii Nauk i Komitetu Badań Naukowych, urzędnicy z Ministerstwa Edukacji Narodowej i wszyscy, którym leży na sercu nie tylko własny interes, ale dobro całej polskiej nauki, rozejrzyjcie się po świecie i spróbujcie doprowadzić do tego, aby polska nauka odeszła od struktur utworzonych w wieku XIX lub jeszcze wcześniej i dostosowała się do wymogów, jakie stawia przed nami wiek XXI.

JAM


Panta rei

Niemcy przeżywają największy kataklizm od czasu drugiej wojny światowej. Cały wysiłek milionów ludzi i miliardy zainwestowane w modernizację byłego NRD poszły na marne. W niektórych rejonach wszystko trzeba zaczynać od nowa. Takiej powodzi nie było na tych terenach już od ponad stu lat. W Czechach i Austrii sytuacja jest podobna. Tysiące ludzi straciło wszystko, domy, mieszkania, firmy, warsztaty, dosłownie wszystko. Większość z nich nie była ubezpieczona na wypadek powodzi i w związku z tym szkody będzie musiała pokryć z własnej kieszeni. Rząd niemiecki obiecuje pomoc finansową, która już przychodzi, przede wszystkim dla tych najbardziej potrzebujących czyli tych, którzy stracili wszystko. Odbudowa zniszczonych miast i wsi zajmie wiele lat i będzie kosztować miliardy euro. Konieczna jest więc pomoc również ze strony Unii Europejskiej, która już została przyznana, choć na wypłaty trzeba będzie jeszcze poczekać.

Cały niemal naród niemiecki okazał się w tej trudnej sytuacji bardzo solidarny i składa hojne datki na rzecz ofiar powodzi. Nawet dzieci szkolne zbierają pieniądze dla rodaków zza Łaby. Zebrano już wiele milionów euro. Prominenci też płacą. Na przykład, Michael Schumacher przekazał potrzebującym milion euro, choć podobno to raptem 0,3 % tego, co zarobił w ciągu ostatnich trzech lat. Mimo wszystko to ładny gest z jego strony.

Wszyscy są zgodni co do tego, że odbudowa zniszczeń powodziowych to zadanie ogólnonarodowe i nie ma miejsca na myślenie w kategoriach "wessi - ossi". Potrzebującym trzeba pomóc i nie ma dyskusji. Rząd federalny zdecydował, że zaplanowane na przyszły rok ulgi podatkowe zostaną przesunięte o rok. O dziwo nikt nie zaprotestował, nawet opozycja. Zapowiedziała jednak, że na wypadek wygrania wyborów zmodyfikuje całą reformę podatkową, tak aby nie tylko osoby prywatne ponosiły ciężar pomocy dla ofiar powodzi, ale również wielkie koncerny, którym rząd Schroedera przyznał w ciągu ostatnich lat spore ulgi podatkowe. Niektóre z nich nie płacą prawie żadnych podatków.

Za cztery tygodnie odbędą się wybory do Bundestagu. Opozycja ma spore szanse wygrać, choć nie należy nie doceniać obecnego kanclerza, którego popularność jest nadal olbrzymia. Jego konkurent jest Bawarczykiem, co nie jest korzystne przy ubieganiu się o fotel kanclerza wszystkich Niemców. Zieloni, jak się wydaje, nie mają wielkich szans, choć Joschka Fischer, obecny minister spraw zagranicznych, dokonuje cudów, by przekonać wyborców, że warto głosować na Zielonych, mimo iż w ciągu ostatnich lat partia ta często zdradzała jeden ze swoich najważniejszych ideałów, a mianowicie pacyfizm. Polityka ekologiczna zielonych jest niespójna. Z jednej strony są przeciwni spalaniu węgla, ropy i gazu ze względu na efekt cieplarniany, z drugiej zaś niszczą energetykę atomową. Elektrownie wodne, wiatrowe i słoneczne dostarczają na razie raptem kilka procent energii elektrycznej i nie zapowiada się na to, by w ciągu najbliższych lat było tego więcej. Ten rodzaj energii jest drogi, nieefektywny i istnieje tylko dlatego, że jest dofinansowywany przez państwo. Gdyby go poddać rygorom rynku i ekonomii, zniknąłby błyskawicznie z powierzchni ziemi.

Czwartą liczącą się siłą polityczną obok SPD, CDU/CSU i Zielonych są Wolni Demokraci (FDP), którzy postawili sobie niezwykle ambitny cel: osiągnięcie w wyborach 18%. Jest to wprawdzie cel utopijny, ale uzyskanie 9-10 % jest całkiem realne, co by oznaczało, że zarówno SPD, jak i CDU muszą się liczyć z FDP i brać tę partię pod uwagę przy szukaniu partnera koalicyjnego. PDS, czyli postenerdowscy postkomuniści, nie mają wielkich szans na odegranie poważnej roli, choć na terenie byłego NRD mogą w niektórych landach uzyskać sporo głosów.

Wybory na pewno będą ciekawe i wyników nie da się, jak na razie, przewidzieć.

Marek Mika


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski: k.andrzejewski@cyf.gov.pl
Janusz Mika: mika@waw.pdi.net
Marek A. Rabiński: rabinski@ipj.gov.pl (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie adresu swojej poczty elektronicznej któremukolwiek z członków Redakcji. W identyczny sposób prosimy dostarczać materiały do publikacji.

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://india.ipj.gov.pl/neutrony