[NEUTRONY]

NEUTRONY - niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 1 (102) / 2003
24 stycznia 2003

W numerze:
  • Co nowego w Świerku
  • Nasze niewczesne żarty
  • Owce ratunkiem dla polskich baranów
  • Wyręczamy WYBORCZĄ
  • W Niemczech coraz bardziej jak w Polsce
  • NEUTRONY w Internecie
  • Rozwijajmy gospodarkę

Wiadomości ze Świerka:

W dn. 11 grudnia Komisja Konkursowa na stanowisko Dyrektora IPJ, po przesłuchaniu kandydatów, przedstawiła Ministrowi jednego tylko z nich, prof. dr. hab. Ziemowida Sujkowskiego. Od tamtej pory nic się jednak w tej sprawie nowego nie wydarzyło.

W dn. 13 grudnia dyrektorzy trzech jednostek badawczo-rozwojowych w Świerku zostali wezwani do Ministerstwa (wtedy jeszcze tylko) Gospodarki i otrzymali polecenie przedstawienia kandydatów do Komisji ds. analizy i oceny możliwości oraz określenia warunków połączenia wszystkich jednostek w jeden Narodowy Instytut Badań Jądrowych. Kandydaci zostali zgłoszeni, czekamy na powołanie Komisji i rozpoczęcie przez nią działalności.


Od Redakcji:

Nasz żart na temat dobrodziejstw urlopu bezpłatnego w okresie Świąt Bożego Narodzenia spotkał się, co nam się rzadko zdarza, odzewem ze strony Czytelników, a właściwie Czytelniczek. Jednej z nich dowcip się spodobał, dwie pozostałe poddały nas surowej krytyce. Bijemy się w piersi, ponieważ zapomnieliśmy o tym, że my Polacy uznajemy jedynie dowcipy o sprawach i ludziach abstrakcyjnych, w myśl zasady, że o obecnych, tak jak i o umarłych, mówi się tylko albo dobrze albo wcale. Uroczyście przepraszamy tych, którzy się poczuli obrażeni. Dodatkowo jedna z korespondentek zarzuciła nam, że podpisując tekst pracownicy IEA wystąpiliśmy w imieniu wszystkich pracowników IEA. Zwracamy uwagę na to, iż w podpisie nie było słowa wszyscy. Nam chodziło o podkreślenie tego, że autorami tego żartu byli dwaj członkowie Redakcji, którzy są pracownikami IEA, a trzeci członek Redakcji nie ma z tym nic wspólnego i nie ponosi żadnej winy. Śpieszymy też donieść Czytelnikom, że dla pracowników IEA władze również nie okazały się łaskawe, bo przed Świętami zostały prawie wszystkim wyłączone telefony.


Oskarżenia i kalumnie

Polski Kabaret Polityczny ma się w nowym roku 2003 całkiem dobrze, tak że Polacy nie będą chyba narzekać na brak mocnych wrażeń, dostarczanych im przez aktorów naszej sceny politycznej.

W chwili, gdy piszemy te słowa, ważą się losy prezydenckiego weta w sprawie biopaliw. Wszyscy kierowcy, a jest ich w Polsce miliony, z napięciem czekają na stanowisko SLD w tej sprawie, bo od tego będzie zależeć, czy weto zostanie odrzucone czy nie. Otuchą napawają nas wypowiedzi niektórych posłów Sojuszu, którzy uważają, że z ustawy o biopaliwach trzeba usunąć te jej fragmenty, które kłócą się z Konstytucją lub ze zdrowym rozsądkiem. Ale oto okazuje się, że nasi parlamentarzyści niestrudzeni w wymyślaniu bubli legislacyjnych mają już w zanadrzu nową ustawę. Jak się dowiadujemy od przedstawicieli partii chłopskich niestrudzenie występujących w obronie naszych rolników i hodowców, wkrótce do laski marszałkowskiej wpłynie projekt ustawy, która, jak twierdzą autorzy pomysłu, przyczyni się do stworzenia nowych miejsc pracy, szczególnie na terenach podgórskich, gdzie bezrobocie jest wyjątkowo dotkliwe, przez zwiększenie pogłowia owiec. Dotychczas owce służyły głównie do produkcji oscypków, niestety spożycie tego produktu jest wciąż niewielkie, a mleka owczego w postaci naturalnej nikt jakoś nie chce pić. Nowa ustawa ma narzucić wszystkim mleczarniom w Polsce obowiązek dolewania do mleka krowiego przynajmniej pięciu procent mleka owczego. Ponieważ owce rozmnażają się stosunkowo powoli, w pierwszych latach brakujące mleko będzie się importować ze Szwajcarii i Szkocji. Zwolennicy tego projektu zdają sobie sprawę z tego, że natychmiast zaczną protestować malkontenci różnej maści twierdząc, iż Konstytucja zapewnia każdemu obywatelowi prawo do picia czystego mleka krowiego. Doskonale jednak wiedzą o tym, że nasi parlamentarzyści niewiele się przejmują Konstytucją, i mają nadzieję, iż tym razem nowa ustawa uniknie prezydenckiego weta.

Parę dni temu prasę obiegła wspaniała wiadomość. Oto po miesiącu przeszło studiów i dyskusji nasze ulubione stronnictwo Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało się poprzeć wejście Polski do Unii Europejskiej. W oświadczeniu władze tego ugrupowania, w którym właśnie nastąpiła zmiana lidera z jednego bliźniaka na drugiego, stwierdzają, że choć wynegocjowane przez rząd warunki są niekorzystne, to trzeba zaryzykować. Podziwiamy odwagę liderów PiS-u.

Wspomniana zmiana przywództwa w PiS-ie wynikła stąd, że pierwszy bliźniak objął funkcję Prezydenta Warszawy. Jako mieszkaniec Wybrzeża wciąż jest on jednak słabo znany w Warszawie. Niedawno wezwanie do sądu nie zostało mu doręczone, ponieważ odpowiedzialna za przyjmowanie korespondencji urzędniczka magistratu napisała na wezwaniu: adresat nieznany. Ktoś złośliwy mógłby twierdzić, że jest to jawna kpina z prawa i powagi sądu, ale my tak nie uważamy. Nie można o takie rzeczy posądzać byłego lidera Prawa i Sprawiedliwości, nazwa tak jak i szlachectwo zobowiązuje.

Mój przyjaciel mieszka na Ursynowie i żywo się interesuje sprawą autostrady, która ma zgodnie z planami przeciąć tę dzielnicę na pół. Wkrótce po objęciu władzy nasz nowy Prezydent oświadczył, że nigdy do tego nie dopuści. Mieszkańcy Ursynowa odetchnęli, ale po paru dniach Prezydent zmienił zdanie tłumacząc się tym, że nie wiedział o tym, o czym wie każdy mieszkaniec Warszawy, iż przez Ursynów autostrada ma przebiegać w tunelu. Jako niepoprawni optymiści mamy nadzieję, iż Prezydent pozna lepiej Warszawę, zanim się skończy jego kadencja, chyba że się uprawomocni ciążący nad nim wyrok sądowy, co zmusi go do wcześniejszego odejścia z zajmowanego stanowiska.

JAM

Od Redakcji

JAM zapomniał dodać, że dolewanie owczego do łaciatego zmniejszyłoby też bezrobocie wśród baranów. Przynajmniej niektórych.


I Boeing się nie przebije

Swego czasu mieliśmy na pieńku z Gazetą Wyborczą z powodu opublikowania przez nią artykułu na temat apokaliptycznych skutków uderzenia samolotu pasażerskiego w zakłady przeróbki paliwa jądrowego w Sellafield w Wielkiej Brytanii. Jedyne dostępne wtedy dane na temat uderzenia samolotu w obiekt jądrowy dotyczyły myśliwca F16. Przeprowadzony swego czasu eksperyment wykazał, że myśliwiec by się nie przebił przez obudowę bezpieczeństwa reaktora elektrowni jądrowej. Sceptycy natychmiast zauważyli, że myśliwiec to nie Boeing 747 i nie ma gwarancji, że takowy by się nie przebił.

Idąc za tą myślą amerykański Electric Power Research Institute zamówił u specjalistów, a Department of Energy opłacił, zbadanie sprawy. Wynik jest krzepiący dla nas Polaków, ponieważ uznano, iż struktura budowlana amerykańskich reaktorów jest wystarczająco mocna, aby ochronić paliwo jądrowe przed skutkami uderzenia dużego samolotu pasażerskiego.

W analizach rozpatrywano ważącego ponad 200 ton Boeinga 767-400 z pełnym zapasem paliwa, lecącego z szybkością ok. 560 km/h, czyli maksymalną prędkością zapewniającą sterowność na poziomie tuż ponad ziemią. Samolot ma rozpiętość skrzydeł większą niż średnica obudowy bezpieczeństwa reaktora, zaś odległość pomiędzy silnikami wynosi 15m. Tak więc rozpatrzono uderzenie silnika w środek budynku lub analogiczne uderzenie kadłuba, jako powodujące największe zniszczenia. W obu przypadkach ani fragment samolotu, ani jego paliwo nie pokonałoby ścian obudowy bezpieczeństwa. Podobnie, co jest ważne dla zakładów typu Seallafield, nie byłyby uszkodzone przechowalniki wypalonego paliwa. Również suche przechowalniki paliwa i kontenery transportowe pozostałyby nienaruszone.

Oczywiście mała jest szansa, aby doniesienie tego typu ukazało się w Gazecie Wyborczej.

Źródło: Raport Energy Power Research Institute, 2002, patrz: www.nei.org.


Każdy ma taki rząd, na jaki zasługuje

W ostatnim czasie bardzo często zastanawiałem się nad tym, czy faktycznie Niemcy zasługują na taki rząd, jaki im się przytrafił, a raczej, jaki sobie sami wybrali. Po długich rozmyślaniach doszedłem do wniosku, że chyba nie. To, co rząd Schroedera wyprawia (bo inaczej tego nie sposób określić) od początku tego roku, przechodzi ludzkie wyobrażenie. Nie tylko łamie wszystkie obietnice wyborcze, a te, których dotychczas nie złamał, z pewnością złamie w przyszłości, ale także prowadzi politykę pogrążającą kraj w kryzysie i bałaganie.

Koniunktura spada, mówi się już otwarcie o recesji, a rząd wciąż obarcza winą rozmaite czynniki zewnętrzne, na przykład, kryzys światowy. Bezrobocie wzrasta, a rząd nic nie robi, by je zmniejszyć. Wręcz przeciwnie, podwyższa podatki i inne opłaty, co dobija rynek wewnętrzny. Eksport spada lub przynajmniej nie wzrasta, a towary made in Germany nie mają już na świecie takiej opinii, jak kiedyś.

Niemcy mają najbardziej w Europie zachodniej rozbudowaną biurokrację, a wciąż przybywają tysiące nowych przepisów. System podatkowy jest tak skomplikowany, że sami prawnicy nie są w stanie do końca go zrozumieć. W niektórych dziedzinach, ze względu na nadmierną regulację, przestały już prawie działać prawa rynku. Mam tu na myśli służbę zdrowia i powiązany z nią przemysł farmaceutyczny. Wiele firm zwalnia ludzi i przenosi produkcję za granicę, lekarze strajkują, a pacjenci dostają coraz gorsze lekarstwa. Składki na ubezpieczenie zdrowotne ciągle wzrastają, podobnie jak składki na emerytury, choć jak tak dalej pójdzie, za 20-30 lat emerytur nikt nie będzie już wypłacał, bo nie będzie na to pieniędzy. Już teraz fachowcy radzą zakładać prywatne polisy.

Najnowszy highlight czerwono-zielonego rządu to kaucje za metalowe puszki i wszelkiego rodzaju butelki plastykowe. Wynoszą one, nie bagatela, od 25 do 150 centów za opakowanie. Jeszcze niedawno tyle kosztowały same napoje, ale to jeszcze za czasów, kiedy środkiem płatniczym była stara dobra marka. Euro jest raczej środkiem (płat)niczym. Ale o "Teuro" już kiedyś pisałem. Jak na razie nie wiele się zmieniło. Tak więc płacimy kaucję za opakowania z plastyku i metalu, musimy jednak zwracać je tylko w tym sklepie, w którym je kupiliśmy za okazaniem paragonu, trzeba więc te paragony skrupulatnie przechowywać. Rząd bowiem nie zadbał, aby handel ustawił automaty do odbioru, jak to było zaplanowane. Żaden rząd, który liczy się z obywatelem, tak nie postępuje. Jadąc bowiem autostradą, kupiwszy puszkę coca-coli lub butelkę wody mineralnej, musimy albo ją na miejscu wypić, albo zabrać ze sobą i wyrzucić na następnej stacji do kosza tracąc kaucję. Efekt jest taki, że nikt nie kupuje puszek ani plastykowych butelek, tylko szklane butelki w skrzynkach. Już pierwsze firmy zwalniają pracowników, ale widocznie w Niemczech jest za mało bezrobotnych. Każdy, kto ma silnego chłopa w domu, nie ma z tym problemu, ale ci, których nie stać na taki luksus, i mieszkają na wysokich piętrach w domach bez windy (w Niemczech dopiero w domach powyżej czterech pięter instaluje się ustawowo windy) są skazani albo na picie wody z kranu albo na dźwiganie ciężarów ponad siły. A takich ludzi jest w Niemczech sporo: samotne matki, emeryci, niepełnosprawni, chorzy itp. A minister ochrony środowiska naturalnego pytany o to, co mają robić ci, którzy nie mogą dźwigać ciężarów, odpowiada, że on też mieszka na piątym piętrze. No cóż, tylko patrzeć i płakać. Na dodatek minister grozi, że to dopiero początek, z czasem wprowadzi kaucję na wszelkie opakowania, nawet te od mleka. A przecież właśnie dlatego przed laty odeszło się od szklanych butelek od mleka, że opakowania typu "tetra pak" (używane także w Polsce), są nieszkodliwe dla środowiska. Poza tym karton waży pewnie 10 razy mniej niż szkło, co pozwala obniżyć koszty transportu. Jednym słowem wszelkie napoje kosztują i będą kosztować coraz więcej.

Niemcy, dotychczas kraj porządku i rozsądnych rozwiązań, staje się powoli krajem pełnym idiotyzmów i przepisów wymierzonych przeciwko obywatelom. Czas, by ci obywatele ruszyli na Reichstag, by pozbyć się takich polityków jak Schroeder, Tritin (minister środowiska) czy Schmidt (minister zdrowia). To jednak pozostanie raczej w sferze pobożnych życzeń, bo naród niemiecki nie jest skłonny do takich antyrządowych działań. Skłonny jest natomiast do nienawiści wobec Ameryki, która zalewa (ta nienawiść) powoli całą republikę i będzie miała dla tego kraju w przyszłości bardzo negatywne skutki. Antyamerykanizm nikomu jeszcze nie wyszedł na dobre. A Niemcy mają szczególny moralny obowiązek przyjaźni wobec USA za to, co Amerykanie dla nich uczynili przed ponad półwieczem. Ale nie będę się teraz na ten temat rozpisywał, bo starczyłoby tego na osobny artykuł. Wspomnę tu tylko o planie niejakiego Marshalla.

Marek Mika

Od Redakcji:

W Niemczech chyba rzeczywiście jest coraz gorzej, skoro nasz korespondent tak się tym przejął. Dobrze, że nie mieszka w Polsce bo to mogłoby się źle skończyć dla jego psychiki.


Co tam panie w Internecie słychać?

Miło jest nam zauważyć nowy wystrój strony internetowej bratniego Instytutu Chemii i Techniki Jądrowej - www.ichtj.waw.pl. Na świerkowym podwórku uwagę zwraca rozbudowana strona domowa doc. Michała Gryzińskiego - www.iea.cyf.gov.pl/gryzinski/. Najbardziej zadziwia nas wersja strony w języku chińskim. Ale nie dziwimy się, że autor chce ze swoimi teoriami dotrzeć również do Chińczyków, jest ich w końcu parę miliardów.

Natomiast do Redakcji ostatnio wyraźnie częściej (to ta rosnąca popularność Waszych ulubionych NEUTRONÓW) napływają sygnały o trudnościach w czytaniu archiwalnych numerów. Dlatego zamieszczamy wyjaśnienie naszego gospodarza, przy okazji po raz kolejny dziękując mu za przytulenie naszego periodyku.

Trudności z czytaniem NEUTRONÓW

Strona NEUTRONÓW ma ciągle ten sam adres: i zawiera wszystkie numery tego internetowego pisma od czasu jego powstania (Nr 1 (1) / 1997 z 21 kwietnia 1997).

Natomiast rzeczywiście często występują problemy z połączeniami z zewnątrz spowodowane:

  1. Bardzo małą przepustowością łącza instytutowego (128kb/s na kilkudziesięciu użytkowników z Instytutu to mniej niż śmieszne), co powoduje, że stronę ściąga się bardzo długo lub wcale, bo, w zależności od ustawień, komputer potencjalnego Czytelnika ma też ograniczoną "cierpliwość" i jak za długo czeka, to daje komunikat - "brak łączności" lub "brak strony".
  2. Od czasu do czasu serwer instytutowy i/lub router (dwa urządzenia które zapewniają techniczną łączność z siecią internetu) po prostu padają, czyli przestają działać na okres od kilku godzin do kilku (!!!) dni.
  3. Serwer NETII w Otwocku, przez który idzie łączność Instytutu ze światem, także czasami jest bardzo powolny (zapchany) lub nawet pada.
  4. Last but not least - od czasu do czasu (zwłaszcza w ciągu ostatnich kilku tygodni) serwer "india.ipj.gov.pl" jest ofiarą zmasowanych ataków hackerów (typu DoS - Denial of Service), którzy na szczęście jak dotąd nie są w stanie uszkodzić serwera, ale te ataki mogą istotnie spowolnić odpowiedzi serwera, czyli wysyłanie stron WWW.

Tak że do czasu poprawienia łączy IPJ-tu możemy tylko apelować o cierpliwość, a w praktyce, jeżeli akurat występują trudności, o czytanie NEUTRONÓW poza godzinami szczytu (8-15).

Również bardzo bym prosił o przesyłanie mi wiadomości, dokładnie kiedy nie można było wywołać tych stron WWW i jaki komunikat wyświetlał komputer - to by pozwoliło zidentyfikować przyczyny trudności.

Łączę serdeczne pozdrowienia
Rościsław Kaczarowski


Na prośbę prof. dr. hab. Andrzeja Czachora zamieszczamy w sprawie współdziałania nauki z gospodarką. Zainteresowanych przedstawioną inicjatywą prosimy o bezpośredni kontakt z profesorem Czachorem.

Warszawa, 2002-12-04

Do pracowników, Rad Naukowych, Dyrektorów, Związków Zawodowych polskich ośrodków badawczych.

Szanowne Koleżanki i Koledzy!

Sytuacja gospodarcza Polski jest zła, co się przekłada na zagrożenie suwerenności. Objawy są liczne; wymienimy tu tylko rosnące bezrobocie, wysoki deficyt w handlu zagranicznym, masową wyprzedaż zakładów przemysłowych, banków, funduszy emerytalnych, zakładów ubezpieczeniowych, brak dopływu młodzieży do nauki, ubóstwo patentowe. Nie ma na rynku światowym produktów masowych polskiego pochodzenia, wyróżniających się zaawansowaniem technicznym. Ta sytuacja uzasadnia stosowanie niekonwencjonalnych metod przeciwdziałania - nakazuje polskim środowiskom zdolnym do generowania rozwoju gospodarczego formułowanie własnych opinii i inicjatyw w tym zakresie.

W minionych latach ani Sejm, ani Rząd RP nie stworzyły rzeczowej i konsekwentnej strategii rozwoju naukowo-gospodarczego Polski. Dotychczasowe próby miały charakter ogólnikowy, nakierowany na tworzenie generalnych haseł i statystycznych prognoz, podkreślanie szczególnego znaczenia niektórych obszarów badawczych, powoływanie ciał zarządzających o niewielkich możliwościach sprawczych. Co prawda, w ostatnich miesiącach nowe kierownictwo KBN wprowadza rozwiązania systemowe rozumne, choć nakierowane głownie na rozwój w dziedzinach lansowanych przez gremia europejskie - techno, bio, info, basics. Ta filozofia działania zawiera w sobie realne możliwości rozwojowe, lecz w dłuższej perspektywie czasowej. Nasz kraj potrzebuje jednak BEZZWŁOCZNIE silnego impulsu rozwojowego w każdej dziedzinie, w jakiej mamy niezbędny potencjał intelektualny i produkcyjny.

Jako Zespół RG JBR powołany w tej sprawie proponujemy opracowanie własnego "przedmiotowego" wariantu strategii naukowo-gospodarczej państwa, w formie listy priorytetów naukowo-gospodarczych - listy gotowych rozwiązań i projektów badawczo-rozwojowych, konkretnych, kompleksowych, w miarę potrzeby innowacyjnych, o wyraźnie określonym celu, rokujących sukces gospodarczy. Mają być one ukierunkowane na zaawansowany, atrakcyjny rynkowo produkt finalny - urządzenia, materiały, technologie, systemy i usługi. Zespół nasz przeprowadzi nabór projektów, doprowadzi do ich oceny wg logicznych kryteriów i opublikuje listę rankingową projektów. Ocena zostanie dokonana delficką metodą statystyczną (patrz "Inwentyka" aut. A.Kaufmann, M.Fustier, A.Drevet, Wyd. Nauk. Techn. - W-wa 1975). Gronem oceniającym projekty będą wszystkie grupy badawcze zgłaszające nam projekty (każda reprezentowana przez osobę kontaktową wymienioną w formularzu zgłoszeniowym projektu), oraz członkowie tego Zespołu. Po zatwierdzeniu listy przez Radę Główną JBR Zespół zwróci się do Ministra Nauki o finansowanie etapu wdrażania najlepszych projektów w formie projektów zamawianych lub celowych KBN.

Szanowne Koleżanki i Koledzy - naukowcy JBR i inni. Ze strony Ministra Nauki uzyskaliśmy na razie dla tej inicjatywy tylko wyrazy uznania i zachęty, bez jasnej obietnicy honorowania wyników rankingu. Mimo to proponujemy Wam wejście w ten konkurs pomysłów. Jesteśmy przekonani, że wyłonione w ten sposób najlepsze projekty będą tak ważkie, a rekomendacja Rady Głównej JBR na tyle znacząca, że uzyskamy na ich wdrożenie do produkcji lub użytkowania niezbędne środki finansowe.

Zmierzamy do tego, by powstały na tej drodze rynkowe przeboje polskiej gospodarki, które ją wyciągną z obecnej mizerii. Umożliwi to polskim przedsiębiorstwom inicjatywę gospodarczą i rozwój. Z drugiej strony, uzyskanie dobrego finansowania na szybkie wykonanie ambitnych prac przez niektóre jednostki badawcze doprowadzi do współpracy i przepływu zamówień między nimi, a tym samym sprzyjać będzie synergicznym efektom rozwojowym. Prosimy też byście pamiętali, że jest to inicjatywa naszego środowiska, której sukces zapewni silniejszy niż dotychczas wpływ tego środowiska na procesy cywilizacyjne w naszym kraju.

Niniejsza propozycja wynika z osobistych patriotycznych zaangażowań środowiska JBR. Zmierza do wzmocnienia zarówno polskiej gospodarki, jak i polskiej nauki. To trzeba osiągnąć w każdym razie, a zwłaszcza wobec takiej perspektywy, że nasi obywatele opowiedzą się w referendum za przystąpieniem do Unii Europejskiej. W minionym dziesięcioleciu przekonaliśmy się, że gospodarka rynkowa nie przewiduje żadnej taryfy ulgowej za heroiczną rolę Polski w przemianach politycznych, a wykorzystuje bezlitośnie wszelkie nasze naiwności i błędy. Przypominamy doświadczenie znane z hydrodynamiki - z dwóch balonów połączonych rurą większy rośnie, a mniejszy się zapada. Tak więc, jeśli wchodzić do Unii, to w lepszej kondycji gospodarczej niż teraz. Pozwolimy sobie tutaj na argument poza profesjonalny: chcemy mieć Polskę - to jej pilnujmy!

Zapraszamy JBRy i inne środowiska badawcze do udziału w tej inicjatywie. Zgłoszenia, wg zał. formularza, prosimy kierować na poniższy adres do końca lutego 2003 r.

Zespół RG JBR ds. Listy Innowacyjnych Projektów N/G
Prof. Andrzej Czachor, koordynator
Instytut Energii Atomowej
05-400 Otwock-Świerk
tel. fax (22) 718 0 118
e08cza@cyf.gov.pl


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski: k.andrzejewski@cyf.gov.pl
Janusz Mika: mika@waw.pdi.net
Marek A. Rabiński: rabinski@ipj.gov.pl (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie adresu swojej poczty elektronicznej któremukolwiek z członków Redakcji. W identyczny sposób prosimy dostarczać materiały do publikacji.

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://india.ipj.gov.pl/neutrony