[NEUTRONY]

NEUTRONY - niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 2 (103) / 2003
13 marca 2003

W numerze:
  • Wokół Świerka
  • Wymiana listów otwartych
  • Serial w PKP
  • Wokół Iraku

Z życia Świerka

W ostatnim czasie sporo się w Świerku wydarzyło, o czym warto poinformować Czytelników NEUTRONÓW. Oto wydarzenia w porządku chronologicznym:

W dniu 27 stycznia wyszło pismo Sekretarza Stanu w Ministerstwie Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej, w którym zobowiązuje on Dyrekcje jednostek nadzorowanych przez MGPiPS do odpowiedzi na kilka pytań dotyczących funkcjonowania tych jednostek i przedstawienie tych odpowiedzi na posiedzeniu Rad Naukowych, a także ich omówienie ze Związkami Zawodowymi. Z tego, co wiemy wszystkie jednostki badawczo-rozwojowe wywiązały się z tych zaleceń. Dwa listy otwarte, które Państwo znajdą w tym numerze, dotyczą tej właśnie sprawy omawianej na posiedzeniu Rady Naukowej IPJ w dn. 4 marca.

Postanowieniem Nr 1/Org/2003 Minister GPiPS powołał Komisję ds. analizy i oceny możliwości oraz określenia warunków jednostek badawczo-rozwojowych zlokalizowanych w Świerku, tzn. IEA, IPJ i OBRI czyli tzw. Komisji Połączeniowej. W jej skład wchodzi 13 osób, w tym dwóch przedstawicieli Ministerstwa, po dwie osoby z każdej z jednostek oraz pięcioro reprezentantów Związków Zawodowych. Przewodniczącym mianował Minister doc. dr. hab. Krzysztofa Wieteskę. Pierwsze posiedzenie Komisji odbyło się w dn. 3 marca. Na następnym, za niecałe trzy tygodnie, omówione zostaną sprawozdania nt. każdej z trzech instytucji w Świerku. Do ich przygotowania zobowiązani zostali dyrektorzy jednostek.

Rada Naukowa IPJ na posiedzeniu w dn. 4 marca pozytywnie zaopiniowała kandydaturę prof. dr. hab. Ziemowida Sujkowskiego na stanowisko Dyrektora IPJ przedstawioną przez Ministra GPiPS. Za tą kandydaturą głosowało 17 członków Rady, przeciw było 13, a 2 wstrzymało się od głosu.

Janusz Mika


Od Redakcji:

Zostaliśmy poproszeni przez doc. dr. hab. R. Kaczarowskiego o wydrukowanie jego listu otwartego do prof. dr. hab. R. Sosnowskiego. Uważamy, że NEUTRONY są właściwym miejscem na dyskusję o sprawach poruszanych w tym liście i bardzo jesteśmy wdzięczni prof. Sosnowskiemu, że zechciał zamieścić swoją odpowiedź również u nas.

Świerk, 6 marca 2003r.

Prof. dr hab. Ryszard Sosnowski
Przewodniczący Rady Naukowej
Instytutu Problemów Jądrowych
w/m

List otwarty

Szanowny Panie Profesorze!

Wypowiedź Dyrektora IPJ na ostatnim posiedzeniu RN dotyczącą odpowiedzi na pismo ministra J. Piechoty odebrałem nie tyle z oburzeniem, co z ogromnym zażenowaniem. Jak będzie wyglądać w opinii publicznej Instytut, jeżeli

  • Dyrektor Instytutu publicznie, na forum Rady Naukowej, wręcz natrząsa się z poszczególnych punktów listu Ministra - listu, którego celem była kontrola przestrzegania przepisów prawa w podległych instytucjach i dzięki któremu wreszcie ujrzało światło dzienne wiele istotnych informacji o działalności Instytutu?
  • Dyrektor Instytutu publicznie, na forum Rady, obraża urzędników Ministerstwa płaskimi, wręcz ordynarnymi "dowcipami" na ich temat - "Słoma wystaje im z butów!"?
  • Dyrektor nawet nie stara się ukryć swojego oburzenia i złości, że ktoś śmie kontrolować jego działalność?
  • Dyrektor publicznie obraża członka Rady Naukowej oskarżeniami o pisanie "donosów"? Sądzę, że w swoim wieku powinien już umieć odróżniać donosy od głęboko uzasadnionych zażaleń na swoją działalność, która dotkliwie odbiła się na blisko 300 pracownikach instytutu pozbawieniem ich dwutygodniowego wynagrodzenia.
  • Dyrektor wyraźnie nie zdaje sobie sprawy z faktu, że publiczne obrażanie ludzi podlega odpowiedzialności karnej?

Profesor Sujkowski swoją niegodna etyki naukowca wypowiedzią skompromitował nie tylko siebie, skompromitował Radę Naukową i publicznie skompromitował Instytut.

Niezbicie udowodnił, że nie jest już w stanie wypełniać obowiązków dyrektora instytutu, które między innymi wymagają poczucia odpowiedzialności. W zaistniałej sytuacji nawet minimum poczucia odpowiedzialności wymagałoby natychmiastowej rezygnacji z pełnienia swoich obowiązków, zwłaszcza w świetle marginalnej większości głosów, którą jego kandydatura została zaopiniowana na funkcję dyrektora IPJ.

Zwracam się do Pana Profesora z gorącym apelem, aby użył Pan całego swojego autorytetu, by w przyszłości nie dopuścić do tak skandalicznych i kompromitujących wystąpień na forum Rady Naukowej IPJ.

Z poważaniem
Rościsław Kaczarowski

A oto odpowiedź prof. Sosnowskiego:

Pan Doc. Dr hab. Rościsław Kaczarowski
Zakład Spektroskopii i Techniki Jądrowej
Instytut Problemów Jądrowych

Szanowny Panie Docencie!

Dziękuję za Pański list z dn. 6 marca br. Uważam, że forma niektórych wypowiedzi na posiedzeniu Rady Naukowej IPJ przy omawianiu pisma Ministerstwa Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej była niefortunna. Dlatego zwróciłem się do członków Rady o nie kontynuowanie tego typu wypowiedzi. Podkreśliłem, że list Ministerstwa został zapewne wysłany do bardzo wielu jednostek badawczo-rozwojowych i zawarte w nim pytania nie są adresowane wyłącznie do IPJ. Nie należy więc ich odczytywać jako domniemania występowania nieprawidłowości właśnie w naszym instytucie. Obrazują one raczej z jak wieloma problemami, obcymi naszemu instytutowi, ma do czynienia Ministerstwo.

Z pewnością Pan Docent zauważył, że działania w duchu apelu zawartym w zakończeniu Pańskiego listu podjąłem już na posiedzeniu Rady.

Łączę pozdrowienia
Ryszard Sosnowski
Warszawa, dn. 10 marca 2003 r.


Oskarżenia i kalumnie

Polski Kabaret Polityczny ma się bardzo dobrze. Ostatnio został nam przedstawiony w telewizji, radiu i prasie serial pod tytułem: Sejmowa Komisja Śledcza przesłuchuje świadków w aferze korupcyjnej związanej z przygotowywaną ustawą o mediach elektronicznych czyli o radiu i telewizji.

Serial jak to serial ciągnie się niemiłosiernie i byłby straszliwie nudny, gdyby od czasu do czasu nie pojawiał się przed Komisją ktoś dobrze poinformowany i skłonny do mówienia, jak np. Redaktor Naczelny tygodnika NIE, i nie przedstawiał zdumionemu widzowi, słuchaczowi lub czytelnikowi przerażającego obrazu naszego życia politycznego. W ten sposób autorzy serialu spełniają istotny warunek dobrej komedii, która powinna zawierać nie tylko elementy komediowe, ale także dramatyczne.

Komediowy charakter przesłuchań Komisji zapewniają sami jej członkowie, a także przedstawiciele ugrupowań sejmowych, które desygnowały do Komisji swoich przedstawicieli. Na pierwszy ogień poszedł poseł reprezentujący Ligę Polskich Rodzin, a przed ukonstytuowaniem się Komisji lansowany przez swoich kolegów na jej przewodniczącego. Niestety okazał się on człowiekiem, który zachowuje się w sposób zrównoważony i mówi głosem cichym i spokojnym. Przywódcy LPR szybko się zorientowali, że w ten sposób psuje on wizerunek ich partii, znanej z bezkompromisowych i hałaśliwych zachowań w Sejmie, i zażądali od niego rezygnacji. Jako zasadniczy powód takiego żądania podali to, że poseł mieszka zbyt daleko, bo aż w Szczecinie, i dojazdy są dla niego zbyt uciążliwe. Nieszczęściem poseł LPR okazał się człowiekiem spokojnym, ale obdarzonym silnym charakterem, i nie ugiął się przed żądaniami swoich partyjnych szefów. Natychmiast więc został wyrzucony z klubu parlamentarnego LPR. Z przykrością stwierdzamy, że Sejm nie zgodził się na zastąpienie go innym przedstawicielem LPR i w ten sposób partia ta nie ma nikogo w Komisji. Musi być niesłychanie bolesne dla działaczy LPR obserwowanie przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej zbierających punkty dla siebie i swoich partii.

Swojego przedstawiciela wymieniła również Samoobrona. W tej partii panuje na szczęście dyscyplina i delikwent sam się podał do dymisji.

W Komisji po zmianach (zrezygnował także jeden z reprezentantów SLD) zasiadają obecnie dwie posłanki. Nie są one najlepszym argumentem dla tych, którzy walczą o równouprawnienie kobiet. Pytania zadawane przez obie panie byłyby zabawne, gdyby nie to, że sprawa, o którą chodzi, jest śmiertelnie poważna. Jedna z nich wypytywała świadka o rozkład ciągów komunikacyjnych i toalet w Agorze, a druga była ciekawa, jaki on ma notes (odpowiedź była: czarny i pomazany) i jaki rodzaj pamięci (ona ma pamięć wzrokową).

Jakiś czas temu pisaliśmy o epidemii beczenia w telewizji i radiu. Wszyscy, którzy śledzą obrady Komisji, zgodzą się chyba z nami, że jej Przewodniczący zasługuje na specjalne wyróżnienie w tym zakresie. Nie wiemy, czy Przewodniczący beczy, bo zwykle w czasie obrad nie jest pewny, co powiedzieć, czy jest to cecha charakterystyczna jego sposobu mówienia, a w takim razie współczujemy jego studentom. Notabene, żona przyjaciela uważa, że Przewodniczący nie beczy, ale jęczy, co świadczyłoby o tym, że przewodniczenie obradom sprawia mu, jako historykowi, wyraźną przykrość. Gdybyśmy byli złośliwi, to powiedzielibyśmy, że nam też.

JAM

Od Redakcji

W oczach wielu obserwatorów życia politycznego PRL jednym z niekorzystnych zjawisk tego okresu była negatywna selekcja kadr w myśl zasady "mierny, bierny, ale wierny". Opowiadało się wtedy anegdotę o pierwszym sekretarzu, który zadzwonił kiedyś do rektora pewnej wyższej uczelni z pytaniem:

  • Towarzyszu Rektorze, na którym ja jestem roku?
  • Na drugim, towarzyszu Sekretarzu.
  • To marnie się coś staracie, towarzyszu Rektorze!

Z tego punktu widzenia niewiele się zmieniło. Jedna z prominentnych posłanek jednego z prominentnych ugrupowań w Sejmie podjęła studia w Rzeszowie. Pewien dociekliwy dziennikarz usiłował się dowiedzieć od niej na jakim kierunku studiuje. Zapytana wpadła w zakłopotanie, wiedziała jedynie, że coś to ma wspólnego z dietą. Następnego dnia okazało się, że to technologia żywienia. Wystarczył zapewne jeden telefon do rektora.


Od Redakcji:

Decydują się losy wojny w Zatoce Perskiej, ale w dobie globalizacji dotknie ona cały świat. Taka sytuacja wzbudza oczywiście u ludzi ogromne emocje. Jedni protestują w mediach i na ulicy, inni popierają politykę Stanów Zjednoczonych w tym zakresie. Do tych ostatnich należą nasz korespondent z Niemiec i emerytowany sierżant amerykańskiej piechoty morskiej, którego list, po przetłumaczeniu, przedrukowujemy z Internetu, Dla wielu sytuacja nie jest jednoznaczna i bardzo jest im trudno stwierdzić, kto ma rację, Prezydent Bush czy nowe Święte Przymierze Francji, Niemiec i Rosji. Zdają sobie sprawę z tego, że wojna i jej skutki są złem, ale, z drugiej strony, ale często profilaktyka jest lepsza niż zwalczanie choroby.

Ameryka jest naszym przyjacielem, tylko nie zgadzamy się z jej polityką

Jakże często słyszymy to zdanie wypowiadane w związku z amerykańską polityką wobec Iraku. Lubimy Amerykanów, lecz nie lubimy ich wielkomocarstwowych zapędów i tego, że próbują spełniać rolę policjanta światowego. Przez wiele dziesiątków lat nikomu to nie przeszkadzało, póki istniał inny policjant światowy, Związek Radziecki. Teraz, kiedy Rosja z różnych powodów nie dorasta do roli mocarstwa światowego, niechęć takich narodów jak Niemcy czy Francuzi przejawia się wyłącznie wobec Amerykanów.

Przed kilkoma tygodniami pisałem o tej niechęci, a nawet wręcz nienawiści. Spotkałem się z krytyką kogoś, kto podobnie jak ja mieszka w Niemczech i jak dotąd nie zaobserwował niechęci wobec Ameryki. Jego zdaniem, Niemcy co najwyżej nie zgadzają się z polityką Ameryki, ale o żadnej nienawiści nie ma mowy. Ja od ponad dwudziestu lat mieszkam w Republice Federalnej i zapewniam wszystkich, że nienawiść do Amerykanów w Niemczech istniała od lat, teraz tylko jest otwarcie artykułowana. Moja praca zawodowa polega na kontaktach z setkami ludzi w ciągu miesiąca, mieszkałem i bywałem już w różnych landach niemieckich i wszędzie, na każdym kroku, spotykałem się i spotykam z nienawiścią lub przynajmniej niechęcią wobec Amis. Może to zadra, która siedzi w duszy niemieckiej od momentu upadku III Rzeszy, może to to, że Amerykanie są mocarstwem światowym i mają najsilniejszą w świecie gospodarkę, może to zwykła zazdrość, bo Amerykanie górują w wielu dziedzinach nad innymi narodami, w tym również nad Niemcami.

Jakże często słyszy się, że wszystko co złe, co bez sensu, co głupie i niebezpieczne, przychodzi z Ameryki, że jak nie zapanujemy na przestępczością, to będziemy mieli niedługo amerykańskie stosunki. O tym, co dobre, co korzystne, co mądre, nikt nie mówi. Modne jest po prostu w Niemczech oskarżanie USA. To się widzi i słyszy i niestety nic nie zmieni tego faktu. Sam widziałem palone kukły Prezydenta Busha podczas demonstracji "pokojowych". Nie chcę nawet myśleć, co by było, gdyby sam Prezydent znalazł się w tłumie.

Niemcy mają teraz znakomitego sojusznika w nienawiści do Ameryki, a mianowicie Francuzów. Nie chcę wypowiadać się na temat tego narodu, ponieważ boję się narazić na krytykę ze strony frankofilów. Jedno jest pewne, Niemców i Francuzów łączy wspólna niechęć wobec Ameryki i na ten czas warto nawet zapomnieć o wzajemnych nieporozumieniach.

Już wkrótce może wybuchnąć wojna w Iraku, chyba że wydarzy się cud i Saddam Hussein rozbroi się całkowicie. Wówczas takie kraje jak Niemcy i Francja będą musiały zrewidować swoje obecne stanowisko i opowiedzieć się albo za cywilizowanym światem albo za reżymem dyktatorskim w wydaniu tego despoty.

Marek Mika

Nie zapominaj

Kiedy siedziałem w kinie i oglądałem "Listę Schindlera" zadawałem sobie w kółko pytanie: "Dlaczego Żydzi nie stawiali oporu?"

Teraz wiem dlaczego.

Kiedy siedziałem w kinie i oglądałem "Pearl Harbor" zadawałem sobie w kółko pytanie: "Dlaczego nie byliśmy przygotowani?"

Teraz wiem dlaczego.

Po prostu ludzie cywilizowani nie mogą sobie wyobrazić, a tym bardziej przewidzieć działania złych ludzi.

11 września dziesiątki pasażerów samolotów pozwoliło się zdominować przez grupkę słabo uzbrojonych terrorystów, ponieważ nie mogli sobie wyobrazić jak głęboka jest nienawiść która motywuje napastników.

11 września tysiące niewinnych ludzi zginęło, bo zbyt wielu Amerykanów naiwnie odrzuciło możliwość istnienia narodów, których głównym celem jest dominacja innych ludzi.

Wiele politycznych autorytetów, pacyfistów i przedstawicieli mediów chce, abyśmy zapomnieli o masakrze. Mówią nam, że powinniśmy się skoncentrować na bohaterstwie ratowników i zapomnieć o tchórzostwie morderców.

Naciskają, abyśmy zrozumieli motywację sprawców. Wiele stacji telewizyjnych oświadczyło, że będą wspomagać powrót do normalności nie powtarzając filmów z samolotami uderzającymi w wieże WTC.

Nie dam sobą manipulować.

Nie będę udawał, że rozumiem.

Nie zapomnę.

Nie zapomnę liberalnym mediom, że nadużywały wolności prasy, aby kopać nasz kraj kiedy był słaby i zbolały.

Nie zapomnę Danowi Ratherowi z CBS, że poprzedził orędzie Prezydenta Busha do narodu pogardliwą uwagą "Bez względu na to co czujecie na jego temat, ciągle jest on naszym prezydentem".

Nie zapomnę, że znana postać ABC TV Peter Jennings powątpiewał w motywy kierujące Prezydentem Bushem żeby nie wracać natychmiast (po ataku 11 września) do Waszyngtonu i zauważył, że "Wszyscy jesteśmy sceptyczni i cyniczni na temat Waszyngtonu".

I nie zapomnę, że Mark Halperin z ABC ostrzegał, że jeśli reporterzy nie będą informowani o każdym szczególe, to jest mało prawdopodobne i nie należy się po nich spodziewać, że będą okazywać szacunek".

Nie będę się izolował od moich ziomków poprzez udawanie, że atak na okręt USS Cole nie był atakiem na Stany Zjednoczone Ameryki.

Nie zapomnę, że administracja Clintona wyposażyła islamskich terrorystów i ich popleczników w najbardziej skomplikowane na świecie urządzenia telekomunikacyjne i szyfrujące, co naraziło na szwank naszą zdolność do śledzenia ich przekazów radiowych, komórkowych, telefonicznych, faksowych i modemowych.

Nie dam się uśpić źle wymierzonymi, pospiesznymi uderzeniami odwetowymi doprowadzonymi do perfekcji przez poprzednią administrację.

Nie uspokoją mnie przepisy typu "czuj się dobrze, nic nie rób" jak na przykład rozwieszone na lotniskach hasła "Pilnie strzeż swojego bagażu".

Nie dam na siebie wpływać tak zwanym "demonstrantom antywojennym" którzy wykorzystują prawo wypowiedzi aby skandować obrzydliwości antyamerykańskie.

Nie zapomnę jak amerykańscy przeciwnicy wojny oddali Wietnamczykom moralne zwycięstwo obrzucając wyzwiskami i plując na powracających z Wietnamu żołnierzy, lotników, marynarzy i marines.

Nie dam się zmiękczyć bujającym w obłokach pacyfistom którzy wolą pocieszenie od rzeczywistości.

Akceptuję mądre słowa Premiera Tony Blaira który powiedział na konferencji Labour Party "Oni nie mają moralnych zahamowań aby zabijać niewinnych ludzi. Czy gdyby mogli zabić nie 7000, ale 70000 nie zrobiliby tego i nie cieszyliby się z tego? Nie ma kompromisu z takimi ludźmi, nie ma zbliżenia stanowisk ani zrozumienia takiego terroru".

Będę się zmuszał, aby:

  • - słyszeć płacz
  • czuć bezsilność
  • wyobrazić sobie przerażenie
  • czuć panikę
  • czuć swąd palonego ciała
  • doświadczać straty
  • pamiętać nienawiść.

Kiedy byłem w kinie na filmie "Szeregowiec Ryan" pytałem siebie "Skąd oni wzięli odwagę?"

Teraz już wiem.

Nie mamy wyboru.

Życie bez wolności nie jest życiem.

Ed Evans, Sierżant US Marine Corps (w stanie spoczynku)
Not as lean, Not as mean, But still a Marine.

(Rozsyłajcie ten tekst tak długo, aż każdy Amerykanin go przeczyta i zapamięta, tak, abyśmy nie powtórzyli jeszcze raz tego samego błędu.)


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski: k.andrzejewski@cyf.gov.pl
Janusz Mika: mika@waw.pdi.net
Marek A. Rabiński: rabinski@ipj.gov.pl (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie adresu swojej poczty elektronicznej któremukolwiek z członków Redakcji. W identyczny sposób prosimy dostarczać materiały do publikacji.

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://india.ipj.gov.pl/neutrony