[NEUTRONY]

NEUTRONY - niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 5 (106) / 2003
22 maja 2003

Dziś w numerze

Numer, który przesyłamy Czytelnikom, jest prawie w całości poświęcony sprawie wejścia Polski do Unii Europejskiej. W ramach naszej kampanii przedreferendalnej zamieszczamy list od Prof. Niewodniczańskiego. W pełni solidaryzujemy się z zawartą w nim opinią, choć nie mieliśmy śmiałości, żeby ją osobiście wyrazić. Dalej znajdą Państwo felieton JAMa oraz korespondencje z Niemiec i Białorusi. Bez związku z kampanią Mrufka proponuje swoją wizję IV Rzeczypospolitej, a nasz redakcyjny tfurca cytuje klasyków.


List prof. Niewodniczańskiego

Szanowny Panie Redaktorze,

Przeczytałem w Nr 4 NEUTRONÓW list/artykuł prof. Czachora o polskim członkostwie w Unii Europejskiej. Zetkniecie się z poglądami osób, tęskniącymi za czasami PRL zawsze mnie dziwi i przeraża, nie wiedziałem, ze również p. Czachor do nich należy. Mówił nam kiedyś mój były szef, profesor Ludwik Górski: "każdemu choć raz w życiu należy dać możliwość do skompromitowania się". Ale żeby NEUTRONY publikowały takie teksty?! Oczywiście z podanymi w omawianym artykule "argumentami" polemizować się nie da.

Z poważaniem
Jerzy Niewodniczański


Oskarżenia i kalumnie czyli historia się lubi powtarzać

Pod koniec kadencji parlamentarnej 1993-97 rządząca koalicja SLD-PSL przy współudziale Unii Wolności doprowadziła do uchwalenia Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Zanim doszło do głosowania w Sejmie, partie i ugrupowania opozycyjne przeprowadziły gwałtowną kampanię przeciwko projektowi nowej Konstytucji. Pojawiła się ulotka autorstwa pewnej pani senator, a w niej rozmaite argumenty, które przemawiały, jej zdaniem, za odrzuceniem projektu. Oto niektóre z nich w wersji oryginalnej:

Projekt jest pełen haseł demokratycznych, za którymi kryje się pustosłowie, manipulacja i zagrożenia.

Najgroźniejszym faktem przeciwko demokracji jest odrzucenie prawa naturalnego, a uznanie wyłącznie prawa ustanowionego przez państwo.

Konstytucja promuje liberalizm i ateizm. Odbiera prawa rodzinie.

Konstytucja niszczy polską gospodarkę.

Konstytucja przekreśla suwerenność Polski i Polaków.

W ramach walki z projektem Konstytucji Rada Krajowa Związku Zawodowego Solidarność doszła do wniosku, że jej przyjęcie jest zagrożeniem dla Polski porównywalnym do nawały bolszewickiej w 1920 roku, i zwróciła się do Episkopatu o powierzenie losów Polski i Polaków Chrystusowi Królowi. Krok taki uratował, ich zdaniem, Polskę przed bolszewikami, uratuje więc kraj przed Konstytucją. Do kompromitacji nie doszło, bo Episkopat w mądrości swojej odrzucił żądania działaczy Solidarności.

Co było dalej, wszyscy wiemy. Opozycja przejęła władzę i przez cztery lata swoich rządów Akcja Wyborcza Solidarność ani razu nie próbowała zmieniać czegokolwiek w Konstytucji.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że obecna kampania przeciwników wejścia Polski do Unii jest wierną kopią tamtej kampanii z 1997 roku. Rozpowszechnia się rozmaite katastroficzne prognozy na temat skutków akcesji, posługując się półprawdami i zwykłymi kłamstwami. Czasem aż dziw bierze, że ludzie z wyższym wykształceniem, a nawet profesorowie wyższych uczelni, potrafią bez cienia wstydu wypowiadać lub wypisywać tak straszliwe bzdury. W apelu rozpowszechnianym pocztą elektroniczną sześcioro profesorów i jeden docent z Poznania grożą nam, na przykład, że "będą stosowane wszystkie dostępne metody wymuszenia legalizacji aborcji i eutanazji w Polsce ... co przyśpieszy wymieranie Narodu Polskiego". Nie wiemy, jakimi metodami wymuszania dysponuje Unia Europejska, ale z pewnością nie są to metody skuteczne, bo taka Irlandia jest członkiem Unii od 30 lat i wciąż ma ustawę aborcyjną bardziej restrykcyjną niż ustawa obowiązująca obecnie w Polsce.

W poniedziałek 19 maja nastąpił, na szczęście, przełom. Przemówił Papież i w jasnych, prostych słowach wezwał Polaków do poparcia w referendum sprawy wejścia do Unii. Dawniej się mówiło: Roma locuta, causa finita. Ponieważ politycy przeciwni Unii mienią się katolikami walczącymi przede wszystkim o wartości chrześcijańskie, to mogłoby się zdawać, że po wypowiedzi Osoby, której mądrość i patriotyzm nie może u nikogo budzić żadnych wątpliwości, pochylą w pokorze głowy i powiedzą: Ojcze Święty, wybacz nam, że pobłądziliśmy. Za Twoim przykładem będziemy teraz namawiać ludzi do głosowania w referendum: Tak. Nic z tych rzeczy, oni są niereformowalni. Jeden twierdzi, że Papież nie zna traktatu akcesyjnego i nie wie, o czym mówi, inny się po prostu z Papieżem nie zgadza, a jeszcze inny uporczywie przekręca Jego słowa.

Wyjaśnienie tego niezwykłego zjawiska zaproponował wnikliwy obserwator naszego życia politycznego, Jacek Fedorowicz, który w felietonie zamieszczonym w GAZECIE TELEWIZYJNEJ z dn. 16 maja wysuwa przerażającą hipotezę. Według niego niektórzy przeciwnicy akcesji tak naprawdę chcą, aby Polska weszła do Unii, licząc na to, że w pierwszych latach nie wszystko będzie się układać najlepiej, ludzie będą niezadowoleni, a wtedy oni powiedzą narodowi: A nie mówiliśmy! Nie tylko więc nie znikną z polityki, jak by sobie tego życzył nasz korespondent z Niemiec, ale pozostaną w niej na długie jeszcze lata. Marzymy o tym, aby tym razem Jacek Fedorowicz nie miał racji i mamy nadzieję, że te marzenia podzielają z nami Czytelnicy NEUTRONÓW.

JAM


Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy

Drodzy Rodacy! Wypowiadam te słowa, choć dla wielu z Was mogą one być anachronizmem, z pełną świadomością tego, co czynię. Apeluje do Was, byście nie pozwolili naszej ojczyźnie zginąć, lub w najlepszym wypadku, zostać odsuniętą na długie lata, może nawet na zawsze, na boczny tor historii. Jestem przekonany, że obecna szansa wejścia do Unii Europejskiej jest jedną jedyną i trafia się narodowi, z którym w przeszłości mocarstwa światowe obchodziły się bezlitośnie. Jest to szansa zostać narodem, z którym wszyscy się liczą. Ze względu na położenie geograficzne zawsze byliśmy zawalidrogą, bo nasz kraj jest niestety duży i nie sposób go ominąć jak Czechów, na przykład, w drodze z Berlina do Moskwy lub odwrotnie. Próbowano nas wciąż zniszczyć lub przynajmniej podporządkować. Tragiczne tego skutki odczuwamy do dzisiaj. Jeśli przez własną nierozwagę (choć na usta cisną się mi inne określenia, celowo stosuję tu eufemizm, by nie urazić przeciwników wejścia do Unii) nie będziemy w grupie krajów wchodzących w 2004 roku, to nie wejdziemy przez następnych wiele, wiele lat, bo zanim Unia znowu zbierze fundusze na ten cel, upłynie wieczność. Może kiedyś w roku 2030 razem z Turcja, a może nigdy.

Przeciwnicy wejścia do Unii nie przebierają w środkach, by ogłupić naród polski, który za kilka tygodni będzie decydować o "to be or not to be" naszego kraju. W imię fałszywej racji stanu wciąż się próbuje robić ludziom wodę z mózgu przekonując ich, że członkostwo w Unii będzie równoznaczne z utratą tożsamości narodowej. Jest to totalna bzdura, bo jak dotąd żaden kraj, który wszedł do Unii, nie stracił swej tożsamości. Wręcz przeciwnie, żyjąc w dobrobycie i demokracji, można lepiej i łatwiej realizować cele narodowe. Tak więc nie dajcie się Polacy zbałamucić i głosujcie "za".

Faktem jest, że po wejściu Polski do Unii wiele się zmieni, dla większości na korzyść, dla niektórych jednak na niekorzyść. I to właśnie ci, którzy widzą już własną agonię polityczną czy społeczną, mam tu na myśli radykałów i ekstremistów wszelkiej maści, bez nazywania ich po imieniu, bojąc się o własną skórę, nawołują, powołując się na interesy narodowe, do głosowania "przeciw".

Historia była dla Polski niezbyt łaskawa, choć czasem zdarzały jej się chwile słabości i wtedy Polacy na tym korzystali. Dobrym przykładem był rok 1918, kiedy to odzyskaliśmy niepodległość po ponad stu latach niewoli. Gdyby nie pewien marszałek, który wiedział, że odpowiadać będzie przed Bogiem i historią, nie byłoby wolnej Polski. Drodzy Rodacy, jeśli teraz nie wykorzystamy kolejnej szansy, jaką nam daje historia, będziemy odpowiadać przed nowym pokoleniem Polaków, które tym samym skażemy na wegetację na peryferiach Europy. Podobną szansę mieli niedawno Niemcy, skwapliwie ją wykorzystali i szybciutko połączyli się, choć kosztowało i nadal kosztuje ich to sporo miliardów najpierw marek, a potem euro. My natomiast dostajemy na to pieniądze i mimo to marudzimy, że jest ich za mało dla rolników za ich świętą polską ziemię, która w znacznym stopniu leży odłogiem lub rodzi tyle, że starcza to najwyżej na zaspokojenie własnych potrzeb rodziny rolnika. A kiedyś Polska była spichlerzem Europy. Stańmy się nim znowu!

Co nam da wejście do Unii? To tylko dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą. Żyjąc na zachodzie Europy od ponad 20 lat pewne sprawy widzę nieco inaczej niż Polacy w kraju. Stwierdzam, że te kraje, które w ciągu ostatnich 30 lat weszły do Unii, odniosły wszystkie niebywały sukces gospodarczy i cywilizacyjny. Mnie się zawsze wydawało, że Polacy, którzy w przeciwieństwie do Czechów lub Węgrów, zawsze mogli niemal swobodnie podróżować po Europie już dawno to wiedzą. Nikt jak dotąd nie stracił na tym, a wszyscy zyskali. Oczywiście obywatele tych krajów zabrali się szparko do roboty i to grozi również Polakom. Osobiście wierzę, że Polakom się to uda, bo przecież "Polak potrafi". Pokażmy narodom Europy, że potrafimy. Przestańmy jęczeć, że coś stracimy i że za mało zyskamy. Wejdźmy do Unii i udowodnijmy innym, że stać nas na wiele. Połączmy siły w kraju i na emigracji, by już zawsze pojęcie "polnische Wirtschaft" kojarzyło się z cudem gospodarczym. A warto jest walczyć. Sytuacja w Polsce jest zła, kryzys gospodarczy, olbrzymie bezrobocie.

Panowie z różnych partii polityczny i innych organizacji przestańcie agitować przeciwko członkostwu Polski w Unii. Jedyna szansa, by pomóc biednym i bezrobotnym, to sojusz z resztą Europy. Bez tego grozi Polsce jeszcze poważniejszy kryzys gospodarczy i tym samym społeczny. Spadniemy niestety do poziomu Ukrainy lub Białorusi albo innym byłych republik sowieckich. I jeszcze jedna rada dla przeciwników Unii. Polska i bez waszej pomocy wejdzie do Unii, ale wtedy odejdziecie w całkowity niebyt polityczny. Radzę Wam przyłączyć się do zwolenników wstąpienia, abyście w przyszłości mieli nadal szanse uczestniczyć w życiu politycznym i społecznym kraju. Jeśli nie, to zostaniecie zwiani z powierzchni wiatrem historii i nawet ślad po Was nie zostanie.

Moim marzeniem jest, by Polska była kiedyś krajem dobrobytu, liczącym się w Europie, by była znana nie tylko z polskich gęsi (przysmak świąteczny Niemców - polnische Gaense) i wódki żubrówki, która notabene jest za tania i dlatego nadal za słabo się sprzedaje. Bo na zachodzie panuje przekonanie, że to co tanie, to marne. A nasza wódka jest najlepsza na świecie i wystarczy tylko trzykrotnie podwyższyć jej cenę, nalać do eleganckiej butelki i na pewno stanie się jednym z najekskluzywniejszych mocnych trunków na świecie.

Tak więc, Rodacy, odwagi, przyjmijcie wyzwanie, nie chowajcie głowy w poświęcona polską ziemię popegeerowską. My, Wasi rodacy na emigracji, na pewno Wam pomożemy. Skończcie z narzekaniem, a jednocześnie wiarą, że jesteśmy wyjątkowym narodem. Ci, którzy tak myśleli i nie dali się przekonać, że tak nie jest, marnie skończyli.

Marek Mika


Szkoła przetrwania na Białorusi

Białoruś jest u nas synonimem skansenu politycznego i ortodoksyjnej gospodarki realnego socjalizmu, czyli gospodarki ciągłych niedoborów. Kiedy więc nadarzyła mi się okazja zobaczenia na własne oczy, jak wyglądają ziemie na trwałe wpisane przez Mickiewicza w kanon naszej literatury romantycznej, skorzystałem z okazji i zaraz na początku długiego weekendu 1-3 Majowego znalazłem się na granicy w Brześciu, w autokarze wypełnionym miłym towarzystwem w wieku głównie średnim.

Na dzień dobry pogranicznicy białoruscy nie wpuścili dwojga pasażerów. Byli to obywatele Polscy z Kanady, którzy tamże wyrobili sobie paszporty. Na granicy nie chciał ich zaakceptować czytnik komputerowy, a funkcjonariusze nie mieli awaryjnych przepisów na taką okazję i mogliśmy sobie przypomnieć lata czujności wobec przybyszów z Zachodu.

Białoruś oglądaliśmy przez pryzmat Mickiewicza, Orzeszkowej i historii Polski. Odwiedzaliśmy także mieszkających tam Polaków.

Mickiewicz to przede wszystkim Nowogródek. Jest tu pomnik Wieszcza, kopiec usypany na jego cześć i muzeum - replika dworku z Zaosia. W środku głównie repliki oryginalnych dokumentów i obrazów oraz trochę przypadkowe umeblowanie. Powiew historii czuje się w kościele, obecnie przy zakonie Nazaretanek, Można w nim oglądać obraz Matki Boskiej, przed którym to właśnie Mickiewicz 'martwą podniósł powiekę'. Ważne są także Bolcieniki, siedziba Puttkamerów, gdzie odwiedzał hrabinę Marylę. Mamy tu umówione spotkanie z miejscowym poetą Michałem Wołosewiczem. Pisze w stylu Mickiewicza i głównie o nim. Czas w Bolcienikach biegnie wolniej, ale nagle pan Michał strzela współczesną obserwacją polityczną. Niestety dzisiejsza Polska to nie jest jego Polska. wcale nie chce jechać do Warszawy czy Krakowa. Czyżby z Bolcienik lepiej było widać amerykanizację, przepychanki polityczne i zanik elementarnej przyzwoitości?

Orzeszkowa to Grodno. Zachował się dworek, w którym pisarka mieszkała, i fragmenty oryginalnego wyposażenia. Także pamięć o patriotce i społeczniczce. Oczywiście trzeba wpaść nad Niemen i do Bohatyrowicz. Siąpi deszczyk, powietrze wilgotne, więc ubrania mokre, ale za to zakole Niemna wygląda bardzo nastrojowo. Bohatyrowicze nie przedstawiają najlepiej - w pobliżu mogiły Powstańców 1863 jest dzikie śmietnisko. Razi to tym bardziej, że przy głównych drogach jest czysto i panuje porządek. Prezydent nie lubi jak jest bałagan, bo to źle świadczy o kraju. No ale Prezydent nie wszędzie może dojrzeć.

Zamki w Nieświeżu, Mirze i Grodnie w niezłym stanie, widać, że są w miarę możliwości remontowane. Kościoły oczywiście zadbane, cerkwie również. Czasy szykan się skończyły, choć do sielanki jeszcze daleko.

Zewnętrzny obraz miast zupełnie niezły. Gorzej z wsią. Widać upadek kołchozów i sowchozów. Miejscowa gazeta donosi, że zbiory zbóż spadły w roku 2002 o ok. 30% w stosunku do roku 2001. Ale Prezydent już wydał dyspozycje, żeby w tym roku było lepiej.

Sklepy dobrze zaopatrzone, ceny jak w Polsce, choć piwo i pirackie płyty znacznie tańsze. Na piracką płytę CD można w głównym domu towarowym w Grodnie dostać gwarancję - pełna kultura. Niestety emerytury rzędu 100 dolarów, a pensje 150-200. Tyle, że emerytury są płacone regularnie, a pensje nie. Bezrobotnych jest mało, bo ludzie niepracujący płacą kilkakrotnie wyższe czynsze. Dlatego lepiej jest pracować, nawet bez regularnej zapłaty. Młodzież szuka innych sposobów na życie. Sporo ludzi handluje. Serce rośnie, kiedy na granicy stoi sznur furgonetek wyładowanych 'Śnieżką' i 'Cekolem'. Po odjęciu VAT są one na Białorusi tańsze niż produkty rodzime. Tworzy to określone problemy ekonomiczne. Prezydent przemyśliwa jak ukrócić ten proceder. Dawał już wyraz swej trosce o zbyt produktów krajowych.

W drodze powrotnej myślę sobie, że jeśli nie wejdziemy do Unii, to w najgorszym przypadku zawsze będzie można odbyć podróż sentymentalną na Białoruś i pocieszyć się, że jednak u nas przynajmniej na razie nie jest tak najgorzej.

Krzysztof Andrzejewski


Dwie reformy Jana Mrufki

Każdy widzi, że z III Rzeczpospolitą nam nie wyszło. Coraz liczniejsze są głosy, że trzeba stworzyć IV Rzeczpospolitą. Chciałbym się włączyć do dyskusji nad przyszłym kształtem i strukturą naszego państwa.

Powszechnie wiadomo, że każdy rząd, obojętne z jakiej formacji politycznej wyłoniony, dopóki trwa robi same bzdury i szkodzi obywatelom. Taka jest bowiem za każdym razem opinia dużej części mediów i aktualnej opozycji. Rządy kręcą i mataczą, że to nieprawda, a to w celu utrzymania się przy władzy i napchania sobie kieszeni. W związku z tym proponuję, aby natychmiast po wyborach władzę oddawać nie w ręce ugrupowań wygrywających, lecz w ręce opozycji, która mogłaby wtedy rządzić zgodnie z zasadami zdrowego rozsądku, ku pożytkowi rodaków.

Następna sprawa to TVP, która tworzy na zamówienie grupy aktualnie trzymającej władzę jakiś fantasmagoryczny i wydumany obraz rzeczywistości i próbuje, nieudolnie zresztą, kreować sztuczne autorytety polityczne. Oczywistą rzeczą jest więc, że należy rozpędzić na cztery wiatry Krajową Radę Radiofonii i Telewizji i na jej miejsce powołać Radę Obiektywizmu Mediów do nadzoru nad TVP. Wchodziłyby w jej skład dzienniki, tygodniki i telewizje legitymujące się korzeniami europejskimi lub amerykańskimi, a to w celu zapewnienia obiektywizmu i dystansu do spraw polskich. Wpływy z abonamentu dzielone by były zgodnie z zasadami rynkowymi czyli proporcjonalnie do udziału w rynku reklam. Rada ustalałaby oczywiście ich jednolite antydumpingowe ceny. Zakwitłby obiektywizm, rzeczowość i troska o dobro wspólne.

Jan Mrufka


Klamra pięćdziesięciolecia

Cytat ostatnich dni:

"Jeśli chodzi o twórców i ich działalność: nie będzie 50% kosztów uzysku, a od części dochodów będą płacić 19-procentowy podatek. [...] Skończmy równocześnie z fikcją, że ktoś ze względu na miejsce zatrudnienia wykonuje niby-pracę twórczą, tak naprawdę nie mającą z twórczością nic wspólnego i praktycznie płaci połowę podatków." wicepremier, minister finansów Grzegorz Kołodko.

Cytat sprzed lat 50-ciu:

"[...] reakcyjna pseudonauka, stworzona w USA po II wojnie światowej, jest w istocie skierowana przeciwko dialektyce marksistowskiej i marksistowskiemu naukowemu pojmowaniu praw życia społecznego. [...] Bałwochwalstwo matematyzacji we współczesnej nauce burżuazyjnej [...] ma dostarczyć jałowej namiastki naukowego materializmu."

MAR (reakcyjny pseudo-tfurca)


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski: k.andrzejewski@cyf.gov.pl
Janusz Mika: mika@waw.pdi.net
Marek A. Rabiński: rabinski@ipj.gov.pl (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie adresu swojej poczty elektronicznej któremukolwiek z członków Redakcji. W identyczny sposób prosimy dostarczać materiały do publikacji.

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://india.ipj.gov.pl/neutrony