[NEUTRONY]

NEUTRONY - niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 6 (107) / 2003
24 czerwca 2003

Dziś w numerze:
  • Dwugłos o akcesji w wykonaniu Czachora i Miki
  • Dwugłos o IPJ w wykonaniu Kaczarowskiego

Zawiadomienie

Z przyjemnością zawiadamiamy Czytelników, że nie jest to ostatni numer NEUTRONÓW przed przerwą urlopową. Następny postaramy się wydać z początkiem lipca, a w nim zamieścić informacje o wynikach działalności Komisji Połączeniowej i o pierwszym posiedzeniu Rady Naukowej IEA w nowym składzie, a także korespondencję z Niemiec.


NEUTRONY drogą do kariery

W wyborach do Rady Naukowej IEA obaj moi koledzy z Redakcji zdobyli w swoich kategoriach największą liczbę głosów. Pisanie w NEUTRONACH, jak widać, może zapewnić popularność, pod warunkiem jednak, że nie wypisuje się głupstw. IEA ma już wybory do Rady za sobą, zaś w IPJ wybory odbędą się zapewne po wakacjach.

MAR


Od Redakcji

Tekst Prof. Czachora otrzymaliśmy jeszcze przed referendum, czyli "po herbacie", ale autor uznał, że pomimo wszystko powinien on zostać opublikowany. Nasz autor, nasz pan. Mamy jednak żal do Prof. Czachora, że nie wyjaśnił nam, co miało oznaczać porównanie Polski do kozy, użyte w poprzednim artykule.

NIEpodległość czy TAKpodległość?

W kontr-replice do mojej repliki ("Neutrony" nr 4) prof. Janusz Mika swe poparcie dla przystąpienia Polski do UE uzasadnia bilansem strachów - w istocie traktuje tę decyzję jako wybór mniejszego zła. Podkreśla jednak wagę historycznych, kulturowych i cywilizacyjnych aspektów swej decyzji. Nie jest ona, jakże częstą wśród mych rodaków, akceptacją postawy handlowej wobec rezygnacji z suwerenności - za ile, czy dają dosyć.

A jednak jest to strusia postawa człowieka, który popadł w obsesję akcesyjną i nie chce widzieć niewygodnych faktów. Przytoczę tu słowa starego Marszałka, który zdobył dla Polski niepodległość i suwerenność: "...polskie społeczeństwo chętnie wierzyło kłamstwu, dając tym dowód słabości." Tak to widział J.Piłsudski blisko 100 lat temu. Teraz także wielu z nas przedkłada pobożne życzenia nad twardą rzeczywistość.

Zgoda, pomówmy o naszych strachach. Czy to strachy na Lachy, że akcesja zagraża naszej suwerenności? Posłuchajmy, co na ten temat powiedział 3 września 2000r. kanclerz niemiecki Gerhard Schroeder: "Nie drażnijcie ofiary, która sama pcha się w nasze ręce. Zawierzcie mojej metodzie, ja wam dostarczę wschodnie landy tak, że dzisiejsi administratorzy, Polacy, będą nam jeszcze wdzięczni, że zostaną Europejczykami." Dodam, że historia Niemiec lat temu 70 każe doceniać wagę biblijnej myśli, że "na początku było słowo". Przypominam prawo Murphy'ego: jeśli coś może pójść źle - to pójdzie.

Czy to moje przywidzenie, że unijny przymus szybkiej prywatyzacji , jako warunek przyjęcia Polski do UE, stanowił motyw, pretekst i listek figowy dla wszystkich partyjno-ministerialnych kombinatorów, którzy wyprzedają z bezcen polski majątek narodowy? Ulegliśmy na długie lata kłamstwu, że tak się naprawia ekonomię; czy mamy nadal żyć w tym kłamstwie?. Albo, czy nimb silnej złotówki, za którą można kupić luksusowy zagraniczny samochód, ma nam przysłonić fakt, że to nie oferta handlowa polskiej gospodarki spowodowała apetyt na polską walutę, lecz oferta taniego zakupu fabryk, funduszy emerytalnych i banków? Czy wolno się z czego cieszyć? A więc powraca pytanie - ile majątku narodowego zostawimy naszym dzieciom i wnukom? Oczywiście tym, którzy zdecydują się żyć w Polsce.

"Alternatywą dla przystąpienia do UE jest Ukraina lub Białoruś." Zadziwia mnie ubóstwo ambicji patriotycznej zawarte w tym kanonicznym argumencie euroentuzjastów. Pisałem w "Naszej Polsce", nr 6 z tego roku: "A przecież mamy kraj wspaniale zasobny w ziemie uprawne, minerały zasoby energii ( nie tylko węgiel, ale także ropa naftowa, gaz ziemny, wody geotermalne). Nie niszczą nas ani tornada, ani trzęsienia ziemi, ani konflikty etniczne, mamy szeroki dostęp do morza. Musimy przede wszystkim odzyskać to, co w ostatnich latach straciliśmy. Musimy wzmocnić rolę państwa, zweryfikować ważniejsze umowy prywatyzacyjne, wstrzymać wyprzedaż majątku, odzyskać narodową kontrolę nad bankami i przemysłem". Dodam - nie dopuścić do utraty ziemi. Rozumnie wybrać elity władzy (tu kłania się JOW) i pracować u siebie, dla siebie, na swoim. Rozwijać rynek wewnętrzny - to jest program na przyszłość. Nie oddanie się w obce ręce, nie poddanie się obcej "pomocy" - bo to byłaby forma zgody na utratę suwerenności.

W 5-tym numerze "Neutronów", w pogardliwej reprymendzie, wysoki urzędnik państwowy zarzuca mi tęsknotę za PRLem. I strofuje Redakcję: "Ale żeby NEUTRONY publikowały takie teksty?!"

Ta tęsknota za cenzurą to kompromitacja, czy PRL?

Skądże, to takie pańskie dąsy.

Andrzej Czachor


Ja też jeszcze o Unii

Pan Profesor Czachor, jako fizyk, wie, że cytując jakiś tekst należy zawsze podawać źródło. W związku z tym będę wdzięczny, jeśli się dowiem, a ze mną i Czytelnicy NEUTRONÓW, gdzie można znaleźć oryginalną wypowiedź Kanclerza Niemiec (w języku niemieckim!). Bez takiej informacji mamy wszyscy prawo sądzić, że sprawa ta ma taki sam charakter, jak słynna historia z Radia Erewan o obywatelu Związku Radzieckiego, któremu na Placu Czerwonym w Moskwie podarowali samochód.

Nie wiedziałem, że jestem strusiem z głową w piasku i że popadłem w gorączkę akcesyjną. Nie zdawałem też sobie sprawy z tego, że moja wiara w kłamstwa została już przed laty zdemaskowana przez Marszałka. Mimo to oskarżenia ze strony prof. Czachora nie robią na mnie żadnego wrażenia, ponieważ po referendum wiem, że karawana jedzie dalej i że za niecały rok dojedzie do Unii.

Martwi mnie jednak trochę to, że przywódcy partii przeciwnych akcesji niby to pogodzili się z wolą społeczeństwa oszukanego przez ogłupionych intelektualistów, skorumpowanych polityków, a nawet, o zgrozo, przez Papieża i Episkopat, ale już zaczęli gwałtowną kampanię, której celem jest wykazanie, jak bardzo się Polacy pomylili głosując w referendum. Obawiam się, że szykują rozmaite działania utrudniające nasze przygotowania do wejścia do Unii. Najbliższy rok będzie wymagał uchwalenia wielu nowych ustaw i przepisów, już widzę okupowanie mównicy sejmowej, używanie własnej aparatury nagłaśniającej i zgłaszanie po 300 poprawek na jedną stronę tekstu ustawy. Nasili się negatywna propaganda. Przewodniczący Samoobrony będzie dalej wyzywać wszystkich polityków od złodziei i nawoływać Balcerowicza do odejścia, tak aby po objęciu władzy jego partia mogła swobodnie drukować pieniądze. Posłowie LPR będą powtarzać mantrę o niekorzystnym traktacie akcesyjnym. Nie zabraknie też akcentów humorystycznych. Przewodniczący LPR zapowiada starania o przyłączenie Ukrainy do Unii. W dalszej perspektywie ma zapewne Białoruś.

Janusz Mika


Ku pamięci...

Ustawa o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi z dn. 3 marca 2000r - Dz.U. nr 26, Poz. 306, Art.15: Informacje o wynagrodzeniu osób podlegających przepisom ustawy oraz o nagrodach rocznych, świadczeniach dodatkowych i odprawach są jawne i nie podlegają ochronie danych osobowych ani tajemnicy handlowej.

W połowie grudnia ub. roku wszyscy pracownicy Instytutu otrzymali przymusowy urlop bezpłatny. W związku z tą sprawą w dniu 5.02.2003 r. złożyłem wniosek o podanie mi informacji o zarobkach osób z Dyrekcji IPJ otrzymujących wynagrodzenia na podstawie Ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi. Informacje te były potrzebne dla celów dyskusji na forum Rady Naukowej IPJ, czy przymusowe urlopy bezpłatne były rzeczywiście jedyną alternatywą wyjścia Instytutu z trudnej sytuacji finansowej, gdyż ze wstępnych oszacowań wynikało, że już tylko oszczędności w pionie administracyjnym 18% (!) zatrudnionych w części naukowej IPJ) pozwoliłyby prawdopodobnie na uniknięcie pozbawienia blisko 300 pracowników IPJ ich dwutygodniowych zarobków. Odpowiedź Dyrektora, którą otrzymałem dopiero 21 lutego, była, nazwijmy to tak, wymijająca. Zwróciłem się więc do MGPiPS z prośbą o interpretację przepisów tej ustawy. Oto odpowiedź, którą warto znać i zapamiętać na przyszłość:

Warszawa, dnia 27.05.2003r

MINISTERSTWO GOSPODARKI, PRACY I POLITYKI SPOŁECZNEJ
Departament Innowacyjności
DIN-I-050/16/03

Pan doc. dr hab. Rościsław KACZAROWSKI
Zakład Spektroskopii i Techniki Jądrowej
Instytut Problemów Jądrowych im. A. Sołtana
05-400 Otwock-Świerk

Szanowny Panie Profesorze!

W związku z Pana pismem dotyczącym nie udostępnienia przez Dyrektora Instytutu danych dotyczących wynagrodzenia osób z dyrekcji Instytutu - Departament Innowacyjności uprzejmie informuje, że wystąpił do Departamentu Wynagrodzeń MGPiPS o interpretację przepisów ustawy z dnia 3 marca 2000 r. O wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi.

Z odpowiedzi udzielonej przez Dyrektora Departamentu Wynagrodzeń wynika, że brak jest podstaw prawnych uniemożliwiających członkom Rady Naukowej informacji o wysokości wynagrodzenia członków dyrekcji.

W świetle powyższego Kierownictwo Instytutu niesłusznie odmówiło Panu informacji w omawianej sprawie.

Z poważaniem
p.o. Dyrektora Departamentu Innowacyjności
Stanisław Soja

Do wiadomości:

  • Pan prof. dr hab. Ziemowid SUJKOWSKI
    Dyrektor Instytutu Problemów Jądrowych
  • Pan prof. dr hab. Ryszard SOSNOWSKI
    Przewodniczący Rady Naukowej
    Instytutu Problemów Jądrowych

Ponieważ pewne informacje o wynagrodzeniach osób z dyrekcji Instytutu znalazły się już w opublikowanej na stronach WWW IPJ Analizie Struktury i Funkcjonowania IPJ, ograniczę się tu tylko do podania krótkiej statystyki:

  • całkowite wynagrodzenie Dyrektora IPJ w 2002 r. spadło o 12% w porównaniu z 2001 r., a wliczając nagrodę roczną, nawet o 18% (interesujące, czy to rezultat działania "Ustawy Kominowej"; czy też konsekwencja strat IPJ w 2001 r. w wysokości blisko 3.4 miliona złotych?).
  • całkowite wynagrodzenie dwóch pozostałych osób z dyrekcji, płatnych na podstawie ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi, wzrosło w tym trudnym pod względem finansowym 2002r. średnio o ok. 8%.

I jeszcze mały cytat ze wspomnianej Analizy IPJ dla rozważenia, czy przymusowy urlop bezpłatny był rzeczywiście konieczny: "Pracownikom Instytutu (części naukowej) udzielono w 2002r dwutygodniowego urlopu bezpłatnego. Pozwoliło to nam wejść w 2003 r z zapasami gwarantującymi płynność finansową do czasu podjęcia decyzji o finansowaniu Instytutu w nowym roku." A gdyby, zamiast robić zapasy, wziąć krótkoterminową pożyczkę z banku?

Całość powyższych informacji i ewentualne wnioski pozostawiam Czytelnikom ku pamięci.

R. Kaczarowski

P.S. Sceptykom i niezadowolonym z moich interwencji wynikających z troski o byt pracowników IPJ i o sam Instytut uprzejmie przypominam, że ŻADNE LISTY INTERWENCYJNE NIE BYŁYBY POTRZEBNE gdyby Instytut - w końcu instytucja państwowa, a nie prywatny folwark - był zarządzany w sposób demokratyczny, a nie autokratyczny.

R.K.


Wraca stare...

Czas leci, ludzie jakoś nie młodnieją (a szkoda) i niedługo już czekać na chwilę, gdy IPJ w całości zamiast przechodzić do PAN-u, zasili raczej kadry KPEiR.

Nie tak dawno Dyrektor IPJ mimo swojego wieku uzyskał w głosowaniu na forum Rady Naukowej IPJ rekomendację na kolejną kadencję dzięki jednemu głosowi. Czy w takiej sytuacji powinien przyjąć tą funkcję, pozostawiam ocenie Czytelników. Jeden z członków Rady spoza IPJ pytał w dyskusji, czy rzeczywiście nie sposób było znaleźć innego kandydata. Nie sądzę, żeby uzyskana odpowiedź była zadowalająca. W dodatku pamiętajmy, że zgodnie z Ustawą o JBR-ach stosunek pracy Pana Dyrektora podlega rozwiązaniu bez wypowiedzenia z końcem tego roku kalendarzowego. Po tym okresie może się ubiegać o dalsze zatrudnienie za zgodą Rady Naukowej.

Podobnie też w głosowaniu RN przewagą jednego głosu uzyskała rekomendację kandydatura Pani Sekretarz Naukowej na następną kadencję. Bardzo długi czas liczenia dwudziestu kilku głosów i nietypowe konsultacje jednego z członków komisji liczącej głosy były źródłem nieprzychylnych komentarzy.

Dawno temu, gdy dyskutowana była potrzeba istnienia stanowiska Sekretarza Naukowego w Instytucie, argumentowano, że powinien to być samodzielny pracownik naukowy, najlepiej profesor o znacznym i uznanym dorobku naukowym, będący nie tylko autorytetem w swojej dziedzinie na skalę międzynarodową, ale mający także szeroką wiedzę na temat innych dziedzin nauki i techniki uprawianych w Instytucie. Takie wysokie kwalifikacje pozwoliłyby na efektywne kierowanie długofalową polityką naukową Instytutu, co miało być pierwszoplanowym zadaniem Sekretarza Naukowego.

Na pytanie o sens zatrudniania na potencjalnie odpowiedzialnym stanowisku osoby, która w sposób oczywisty nie odpowiada przedstawionym wyżej kryteriom formalnym, a w dodatku która już dawno sama powinna zgodnie z przepisami przejść na emeryturę, Dyrektor nie potrafił znaleźć merytorycznego uzasadnienia. Zamiast tego podniesionym głosem dobitnie wyjaśnił, że prędzej pójdą na emeryturę osoby mające takie wątpliwości. No cóż, to też argument...

Jeden ze starszych profesorów, widocznie zniesmaczony zarówno tonem jak i treścią odpowiedzi Dyrektora, przypomniał, że dawno temu w IBJ było już stanowisko Sekretarza Naukowego obsadzone przez osobę, która nie miała żadnych specjalnych kwalifikacji. Starsi pracownicy pamiętają, że osoba ta była z tak zwanego "klucza partyjnego". Nic dodać, nic ująć. Historia lubi się powtarzać - wraca stare...

R. Kaczarowski


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski: k.andrzejewski@cyf.gov.pl
Janusz Mika: mika@waw.pdi.net
Marek A. Rabiński: rabinski@ipj.gov.pl (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie adresu swojej poczty elektronicznej któremukolwiek z członków Redakcji. W identyczny sposób prosimy dostarczać materiały do publikacji.

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://india.ipj.gov.pl/neutrony