[NEUTRONY]

NEUTRONY - niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 8 (109) / 2003
18 września 2003

W numerze:
  • Kraków w PANie
  • JAM o bełkocie ćwierćinteligentów
  • Nieodpowiedzialny komentarz Mrufki
  • Sowła, swoła
  • Redaktorzy w Radzie
  • Przegląd prasy - bomba jądrowa z gazety

Z Krakowa do PAN-u

W Dzienniku Ustaw Nr 151 opublikowane zostało Rozporządzenie Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej prof. Jerzego Hausnera z dnia 31 lipca 2003 roku - w sprawie przekształcenia z dniem 1 września 2003 roku Instytutu Fizyki Jądrowej im. Henryka Niewodniczańskiego w Krakowie (zwanego dalej "przekształcanym Instytutem") w Instytut Fizyki Jądrowej im. Henryka Niewodniczańskiego Polskiej Akademii Nauk (zwanego dalej "Instytutem"). Instytut przejął zadania, należności i zobowiązania przekształcanego Instytutu, zaś plan rzeczowo-finansowy przekształcanego Instytutu stał się planem rzeczowo-finansowym Instytutu.


Oskarżenia i kalumnie

Mimo że sezon ogórkowy już minął, ośmielamy się zająć naszych Czytelników tematem, który w oczach większości Polaków nie ma najmniejszego znaczenia. Chodzi nam o sprawę języka, jakim się posługują na co dzień Polacy. Przeciętny człowiek zapytany o cokolwiek na ulicy przez reportera beczy i bełkocze niemiłosiernie, robiąc przy tym mnóstwo błędów gramatycznych.

Nieraz zastanawialiśmy się nad przyczynami tego zjawiska i doszliśmy do wniosku, że głównym winowajcą jest polska szkoła, w której nie uczy się, jak należy mówić. Toleruje się niechlujstwo językowe u uczniów, głównie z tego powodu, że sami nauczyciele też nie posługują się językiem zbyt sprawnie. Nawyk bełkotania i beczenia wyniesiony ze szkoły pozostaje z przeciętnym Polakiem przez całe już życie, trudno więc mieć do niego pretensję. Powodem naszej permanentnej irytacji jest jednak to, że często źle mówią, a czasem piszą, ci, którzy z racji wykonywanego zawodu mają obowiązek znać język polski, polską gramatykę, a także frazeologię, a więc umieć dobierać właściwych słów do wyrażania swoich myśli. Mamy tu na myśli przede wszystkim dziennikarzy, a także uczonych i aktorów. Co do tzw. klasy politycznej, składa się ona w znacznej mierze z pół- i ćwierćinteligentów, do których trudno o cokolwiek mieć pretensję.

Mojemu przyjacielowi przypomina się historia sprzed lat. Kiedyś jego żona wdała się w spór językowy z zaprzyjaźnioną sąsiadką, a równocześnie dziennikarką radiową. Aby udowodnić swoją rację, wyciągnęła ze swojej biblioteki jeden ze słowników języka polskiego, a było ich kilka. Reakcja dziennikarki była bardzo pozytywna: "Masz rację, chyba muszę sobie kupić taki słownik." Nic dodać, nic ująć.

Jeśli już mowa o dziennikarzach, to najgorsi są niewątpliwie telewizyjni sprawozdawcy sportowi. Mówią bez przerwy, zasypując słuchacza mnóstwem bezsensownych i niepotrzebnych informacji, a ich znajomość polszczyzny jest mniej niż umiarkowana. Dlatego też mój przyjaciel unika oglądania transmisji sportowych, a jeśli już je ogląda, to przy wyłączonym głosie. Trudno nam się powstrzymać od przytoczenia tego, co jeden z koryfeuszy polskiego dziennikarstwa sportowego powiedział kiedyś o zwycięzcy biegu z przeszkodami: "On jest słaby fizycznie, ale wytrzymały."

Niesłychanie denerwujące jest to, że coraz powszechniejszym zjawiskiem jest posługiwanie się półwulgaryzmami w oficjalnych wypowiedziach. Minister Edukacji Narodowej (sic!) stwierdza w wywiadzie telewizyjnym parę lat temu, że reformę szkolnictwa "olali" nauczyciele. Członek Komisji Śledczej naszego parlamentu powiada do świadka: "Pana zeznania nie trzymają się kupy." W oficjalne użycie zaczynają wchodzić słowa urobione od wulgarnych czasowników oznaczających spółkowanie: "zajebisty" i "upierdliwy". Posłanka ze wzruszającą szczerością przyznaje się do "kurwików" w oczach.

Często bez zastanowienia powtarzamy wyrażenia pozbawione sensu. Do takich należy bardzo popularne powiedzenie: "po najmniejszej linii oporu". Wydaje nam się, że nie trzeba znajomości matematyki i fizyki, aby zrozumieć, że linia nie może być najmniejsza. Tym bardziej zrobiło się nam przykro, gdy w telewizji usłyszeliśmy to wyrażenie z ust naszego ulubionego autora wierszy i piosenek satyrycznych, pisanych świetną polszczyzną, Wojciecha Młynarskiego. Innym razem wypowiedziała je w wystawianej w telewizji sztuce zagranicznego autora jedna z czołowych polskich aktorek, Krystyna Janda. W tym wypadku wina rozkłada się pomiędzy tłumacza, reżysera i aktorkę.

Zdajemy sobie doskonale sprawę z tego, że na jakąkolwiek poprawę sytuacji języka polskiego nie ma najmniejszej szansy. Jest źle i będzie coraz gorzej. Trzeba się więc z tym pogodzić i starać się, aby przynajmniej w NEUTRONACH język polski błyszczał w całej swojej krasie.

JAM

Od Redakcji

Nasz stały korespondent bardzo słusznie podniósł kwestię poprawności językowej mediów. Z ubolewaniem musimy zawiadomić Czytelników, że utrzymanie wyróżniającego się na tle pozostałych massmediów poziomu NEUTRONÓW wydaje się być lekko zagrożone. Nasz dotychczasowy korektor rozpoczął bowiem fuchę w jednej uczelni na mieście i trudniej będzie mu dostawiać przecinki do twórczych płodów naszych umysłów.


Komentarz aktualny, nieodpowiedzialny

Jest już decyzja Ministerstwa Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej, opublikowana w Dzienniku Ustaw Nr 151, o przejściu Instytutu Fizyki Jądrowej z Krakowa do Polskiej Akademii Nauk. Fakt ten wywołał liczne komentarze w sferach zbliżonych do autobusowych. Jedni mówią, że to dobrze i IFJ się rozwinie w nowym, stricte naukowym środowisku. Inni mówią, że PAN groszem nie śmierdzi i będzie wyciągał rękę po, i tak skromne, fundusze IFJ.

Najwięcej jednak mówi się o tym, że Instytut Problemów Jądrowych jak do tej pory nie ma decyzji o przejściu do PAN, o którą przecież zabiega usilnie już od kilku lat. Udane starania krakusów postrzegane są jako pewien despekt dla warszawiaków. Mówi się także, że w kołach zbliżonych do IPJ lansuje się teorię, iż przyczyną obecnej, niezbyt dla IPJ miłej sytuacji są zakulisowe działania IEA, który wyrobił sobie w Ministerstwie tzw. chody i zadziałał wbrew. Motorem działania IEA miałaby być zawiść, wynikająca z tego, że IPJ byłoby w PAN-ie dużo lepiej niż obecnie.

Nam wydaje się jednak, że teoria ta jest z gruntu niesłuszna, bo wszystko jest na dobrej drodze. Po prostu w Ministerstwie ułożono wnioski o przejście IFJ i IPJ do PAN alfabetycznie i dzięki temu dokumenty IFJ zostały rozpatrzone wcześniej. Za jakiś czas młyny biurokratyczne, które jak wiadomo mielą powoli ale dokładnie, wypracują decyzję o przejściu IPJ do PAN i wszystko skończy się dobrze.

Gwoli rzetelności informacyjnej NEUTRONÓW pragniemy dodać, że pogłoski jakoby teorię o zakulisowych knowaniach IEA opracowano w IPJ w celu zakamuflowania własnej nieporadności w załatwianiu spraw formalnych odrzuciliśmy jako bezsensowną, biorąc pod uwagę potencjał intelektualny IPJ. Natomiast pogłoskę, jakoby teorię o zakulisowych knowaniach IEA opracowano w IEA, żeby dodać sobie prestiżu i znaczenia również odrzuciliśmy jako bezsensowną. Przecież w IEA wszyscy wiedzą, że IPJ natychmiast by taką żałosną w swej istocie intrygę rozszyfrował i niezwłocznie ośmieszył na forum publicznym.

Jan Mrufka

Od Redakcji

Do naszego komentatora nie dotarła jeszcze jedna teoria nie-przejścia IPJ do PAN-u - według niej wszystkiemu są winne NEUTRONY!!! To one, integrując niepotrzebnie środowisko, nie dały Instytutowi Problemów Jądrowych oderwać się od wspólnej przeszłości i odlecieć w świetlaną przyszłość - PANowski raj. Redakcja NEUTRONÓW w swej skromności odrzuca jednak przypisywanie naszemu pisemku tak silnego wpływu na wydarzenia w Świerku lub gdziekolwiek indziej.


Słowa, sowła

Zdognie z nanjwoymszi baniadmai perzporawdzomyni na bytyrijskch uweniretasytch nie ma zenacznia kojnoleść ltier przy zpiasie dengao sołwa. Nwajżanszyeim jest, aby prieszwa i otatsnia lteria była na siwom mijsecu, ptzosałoe mgoą być w niaedziłe i w dszalym cąigu nie pwinono to sawrztać polbemórw ze zozumierniem tksetu. Dzijee się tak datgelo, że nie czamyty wyszistkch lteir w sołwie, ale cłae sołwa od razu.

Kszrzyotf Azrejenwksdi


Redakcja radzi

Miło jest mi donieść, że dwaj koledzy z Redakcji objęli eksponowane stanowiska. Jeden z nich został przewodniczącym Rady Naukowej IEA. Głosowanie w tej sprawie wygrał w stylu premiera Józefa Oleksego, otrzymując 93,333% głosów. Drugi z redaktorów został przewodniczącym Komisji Regulaminowej w tejże Radzie.

MAR


Przegląd prasy

GAZETA WYBORCZA doniosła, o aresztowaniu w Rzeszowie grupki terrorystów z kręgów zbliżonych do składu materiałów budowlanych i oddziału psychiatrii szpitalnej. Zamierzali sprzedać pół kilograma cezu, "który może być użyty do produkcji broni jądrowej". Jak doniosła korespondentka "wstępne badania cezu w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku pod Warszawą wykazały, że jest to materiał radioaktywny używany do produkcji bomb."

NEUTRONOM nie udało się zweryfikować tych sensacji - próby dodzwonienia się do nieistniejącego od 20 lat IBJotu zakończyły się niepowodzeniem. O ile jednak pamiętam wykłady z cyklu 'jak zbudować reaktor, a jak bombę atomową' na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa PW - cez jest po prostu niesamowicie łatwopalnym potasowcem, który reaguje gwałtownie nawet z wodą. Dlatego przechowywany jest w gazach szlachetnych lub w specjalnie oczyszczanym oleju parafinowym. Bombę można z niego zrobić, ale zapalającą. Podobnie jak z dostępnych w każdym kiosku zapałek i zapalniczki. A że niektóre gazety potrafią wykrzesać atomówkę z łebka zapałki - to już zupełnie inna sprawa.

MAR


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski: k.andrzejewski@cyf.gov.pl
Janusz Mika: mika@waw.pdi.net
Marek A. Rabiński: rabinski@ipj.gov.pl (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie adresu swojej poczty elektronicznej któremukolwiek z członków Redakcji. W identyczny sposób prosimy dostarczać materiały do publikacji.

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://india.ipj.gov.pl/neutrony