[NEUTRONY]

NEUTRONY – niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 4 (116) / 2004
20 lipca 2004

W numerze:
  • Odszedł Michał Gryziński
  • NEUTRONY na tropie afery odnawialnej
  • W przededniu rocznicy: IBJ reaktywacja?
  • Komentarz aktualny Mrufki
  • Coś drgnęło w atomach
  • Nie stać nas na NIE
  • Młodzi nam promieniują
  • neutrony@ipj.gov.pl

Aktualności

Dnia 1.07 br. odbyło się posiedzenie Prezydium Rady Naukowej IEA, na którym prof. Janusz Mika został ponownie przedstawicielem Instytutu w tzw. Komisji Połączeniowej. Komisja zmieniła zakres swojego działania – poprzednio zakładano, że w skład nowego, połączonego instytutu wejdzie także OBRI – i dlatego niezbędne stało się sformowanie jej nowego składu.

Na posiedzeniu nadzwyczajnym w dniu 7 lipca 2004 roku Rada Naukowa Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Izotopów POLATOM przyjęła uchwałę o wystąpieniu do organu sprawującego nadzór nad jednostką badawczo-rozwojową z wnioskiem o odwołanie dyrektora z dotychczas sprawowanej funkcji.


Doc. Michał Gryziński

Z wielkim smutkiem żegnamy zmarłego 1 czerwca 2004 roku po ciężkiej chorobie doc. dr Michała Gryzińskiego – fizyka, autora oryginalnych koncepcji naukowych, jednego z pionierów badań gorącej plazmy i syntezy termojądrowej w Polsce, długoletniego kierownika Zakładu Fizyki Plazmy Wysokotemperaturowej Instytutu Badań Jądrowych w Świerku.

Rodzinie Zmarłego składamy wyrazy głębokiego współczucia.

Redakcja


Odszedł dr Michał Gryziński – człowiek silnych przekonań, twardy i hardy, obdarzony własnym niepowtarzalnym stylem, pociągający i irytujący. Był wybitnie utalentowanym uczonym, bezkompromisowym intelektualistą, gorącym patriotą, po trosze zatroskanym filozofem Matki-Ziemi, świetnym niegdyś sportowcem. Swoją osobą wzbogacał świat. Wraz z nim odeszła pewna epoka w historii fizyki – epoka twórcza, barwna i niespokojna.

Zaprzyjaźniliśmy się nieco w ostatnich latach – stąd pozwolę sobie na kilka słów refleksji.

Richard Feynman w posłowiu do tomu "Mechanika Kwantowa" napisał: "Najbardziej zależy mi na tym, byście potrafili docenić piękno tego świata i dowiedzieli się, jak nań patrzą fizycy, co w moim przekonaniu stanowi o prawdziwej kulturze naszych czasów. Żywię nadzieję, ze nie tylko docenicie tę rolę fizyki i podejdziecie do niej z szacunkiem, ale nabierzecie ochoty do uczestniczenia w tej największej przygodzie, jaką kiedykolwiek przeżył umysł ludzki".

Otóż Michał Gryziński to był taki polski Feynman, co prawda a rebours. Nie tylko kochał fizykę, nie tylko widział poprzez nią wszystkie problemy świata – on wiązał kategorie osobiste i profesjonalne w takim stopniu, jak by chciał rzec: ja i fizyka jedno jesteśmy.

Motywem przewodnim jego postawy naukowej było głębokie przekonanie, że świat jest zbudowany według praw, i że te prawa szanują relację przyczyny i skutku – że są deterministyczne, że działają w trójwymiarowej przestrzeni i w jednowymiarowym czasie. Być może takie właśnie przekonanie jest esencją postawy religijnej wobec świata.

Na tej podstawie odrzucał indeterminizm mechaniki kwantowej i budował opis mikro-świata w oparciu o mechanikę klasyczną, co było treścią jego życiowej batalii. Zgodę na rezygnację z deterministycznego opisu zjawisk uważał nie tyle za błąd w sztuce, ile za niemęskie przyzwolenie na przeciętność, za intelektualny konformizm.

Nie należy teraz wartościować jego postawy – słuszna była, czy nie słuszna. Należy natomiast docenić uczciwość intelektualną, uporczywość i talent. Szereg razy osiągnął sukces, i dzięki temu niektóre koncepcje i metody już po części zapomniane wróciły do asortymentu pożytecznych narzędzi fizyki. Nie miejmy mu za złe, że w swej badawczej pasji i krytyce ferował nieraz wyroki przesadne i nie do końca sprawiedliwe.

Był człowiekiem programowo racjonalnym, ale przepełnionym emocją tam gdzie chodziło o sprawy rodziny, Polski, naszej planety. Pamiętam jego mądre i przewidujące wypowiedzi o sprawach państwa. Wspólnie tworzyliśmy w Świerku List Otwarty środowiska Atomistyki, opublikowany w tygodniku "Solidarność" w roku 1997, gdzie między innymi stwierdziliśmy niezbędność jednomandatowych wyborów do Sejmu. Był pełen patriotycznego temperamentu i gniewu na polityczne układy marnujące w ostatnich latach polskie szanse rozwojowe.

W ostatniej Jego książce "Sprawa Atomu", obok dyskusyjnych i bezdyskusyjnych spraw fizyki, znajdujemy wiele mądrych diagnoz dotyczących trudnej przyszłości planety Ziemia. Są to oceny człowieka, który głęboko kochał urodę tego świata.

Jako człowiek przywiązany do własnych ocen intelektualnych nie był skory deklarować się jako wierzący. Jednocześnie szanował i łączył wielkie nadzieje patriotyczne z Kościołem Katolickim Być może, po tej właśnie ścieżce zbliżył się ostatnio do religii i Sakramentów.

Wierzę, że jego poznawcza zuchwałość i niecierpliwość będą bliskie Panu Bogu naszemu – że w bezpośrednim kontakcie z Mistrzem i Stwórcą osiągnie Michał głęboką satysfakcję i wieczną radość.

Andrzej Czachor


Odszedł Michał

Dzień za dniem
Jak wartki potok
Czas zacieśnia krąg istnienia mego
Dzień za dniem
Uciekam dalej, dalej, dalej
Mych złudnych pragnień
Splot upada

A wokoło wszechświat
Bezgraniczny, niepojęty
Nieskończony ogród żyzny
Myśli wiecznej arcydzieło!
Uszanować chciałbym niebo
Ziemi czoła skłonić
Ale człowiek jam niewdzięczny
– Że niedoskonały ....

Nonsensami karmią się nawzajem
Spraw komicznych
Omotani siecią
Wstyd mi za tych
Co nie mając wstydu
Zapomnieli, że u kresu
Groby nas zrównają

Czesław Niemen 1970 r.

1 czerwca odszedł Michał Gryziński. Człowiek nauki, nasz mistrz i przyjaciel. Był wielki. Żegnaj Michale. Łączymy się w bólu z Twoimi bliskimi.

Aneta i Mariusz Wlazło


Ku pamieci doc. dr M. Gryzińskiego

Drodzy Państwo, otrzymałem właśnie bardzo smutną wiadomość o śmierci mojego byłego przełożonego, doc. dr Michała Gryzińskiego. Odszedł, będąc do końca aktywny naukowo. Ostanio żalił się do mnie na swoje słabe zdrowie, mówiąc, że jest bardzo chory.

Miałem szczęście spotkać Michała osobiście niecały rok temu w Aninie, bardzo zamyślonego i wracającego powolnym krokiem do swojego mieszkania. Ucieszył się bardzo z nieoczekiwanego spotkania. Porozmawialiśmy o jego nauce, o jego nowych pracach i zainteresowaniu nimi za granicą. Umówiliśmy się, że odwiedzę go podczas następnego przyjazdu do Polski i że dużo dłużej porozmawiamy.

Teraz mogę tylko wspominać wieloletnią i owocną współpracę z Michałem. To on przyjął mnie do pracy w Świerku, w roku blokady etatów w całej Polsce, wbrew partyjnym, socjalnym i innym obiekcjom. Umożliwił w ten sposób mój rozwój w dziedzinie fizyki. Będę mu za to wdzięczny do końca mojego życia. Jego twarda konsekwencja w dążeniu do wzniesienia klasycznej fizyki z powrotem na piedestał, jego nieograniczona dociekliwość naukowa, oryginalny i twórczy sposób myślenia oraz przełomowe prace teoretyczne zapewniły mu wieczne istnienie w pamięci wielu ludzi na całym świecie. Jego szczególna teoria klasyczna fizyki atomu, weryfikowalna pozytywnie przez różne eksperymenty oraz wkraczająca z powodzeniem na teren fizyki kwantowej nadal będzie aktywnie istniała w nauce.

Cześć Jego pamięci.

Marian Kowalski


Poniższy tekst opracowała grupa ekspertów, którzy brali udział w debacie „Ochrona środowiska i odnawialne źródła energii – nowe wyzwania dla samorządów”, zorganizowanej w dniu 26.05.2004 przez Stowarzyszenie Elektryków Polskich.

Don Kichot potrzebny od zaraz

Zgodnie z Dyrektywą UE nr 2001/77/EC z dnia 27 września 2001 i Strategią Rozwoju Energetyki Odnawialnej (przyjętą przez Radę Ministrów RP w dniu 5 września 2000 roku) udział energii elektrycznej produkowanej z odnawialnych źródeł energii powinien w 2010 roku wynieść 7,5% – to znaczy około 11 TWh. Społeczeństwo polskie, w tym także społeczność elektroenergetyków, zostały poinformowane przez media, że tak wysoki udział źródeł odnawialnych w produkcji energii został Polsce narzucony przez Unię Europejską. Co najwyżej dodawano, że polska delegacja nie była dostatecznie przygotowana do negocjacji i nie potrafiła przeciwstawić się żądaniom Unii.

Uczestniczący w wyżej wymienionej debacie przedstawiciel Unii Europejskiej pan Oliver Schaefer (z Europejskiej Rady Energii Odnawialnej – European Renewable Energy Council) usłyszawszy powyższe sformułowanie – zdementował je. Co więcej – z oburzeniem stwierdził, że Unia Europejska nie narzucała żadnemu krajowi limitu udziału odnawialnych źródeł energii gdyż z zasady przyjmuje do wiadomości uwarunkowania każdego kraju. W przypadku Polski owe 7,5% zostało zaproponowane przez delegację polską, co Unia Europejska jedynie przyjęła do wiadomości.

Obie te wersje (to znaczy – podawana przez media oraz poświadczona przez przedstawiciela Unii) wykluczają się nawzajem. Tylko jedna z nich może być prawdziwa. Istotnym dla całej sprawy jest również fakt, że nasi negocjatorzy nie skorzystali w jakikolwiek sposób z opinii Instytutu Energetyki, który dysponuje najbardziej zorientowaną w tych sprawach grupą ekspertów.

Ocena opcji odnawialnych źródeł energii

Porównanie tylko wtedy ma sens, jeśli uwzględnia wszystkie koszty wytwarzania (jak na przykład czyni to program ExternE) a także wszystkie pośrednie i bezpośrednie, oficjalne i ukryte subwencje. Wszelkie dalej przedstawione rozważania oparte są na tej właśnie zasadzie.

Podstawowym wskaźnikiem określenia konkurencyjności w elektroenergetyce jest średni jednostkowy koszt wytwarzania energii elektrycznej – wybrany jako granica opłacalności. W przypadku polskiej elektroenergetyki za tę granicę opłacalności można uznać 6 EUROc/kWh, z poniżej przedstawionych względów.

Głównym źródłem energii elektrycznej w Polsce są (i w dalszym ciągu będą) elektrownie węglowe - o koszcie wytwarzania około 3 EUROc/kWh. Jeżeli obecne rozwiązania technologiczne zostaną uzupełnione dla uzyskania poziomu pośredniego pomiędzy technologią czystego węgla (ang: clean coal technology) a technologią zerowej emisji (ang: zero emission technology) – to koszt ten wzrośnie do około 6 EUROc/kWh.

Unia Europejska sformułowała zalecenie, aby wszelkie subwencje do odnawialnych źródeł energii w stosunku do kosztów bazowych (w Polsce – 3 EUROc/kWh) nie były wyższe niż uzyskiwany efekt ekologiczny, to oznacza subwencje nie wyższe niż około 3 EUROc/kWh. Po zsumowaniu kosztów bazowych i dopłat określona w ten sposób granica opłacalności potwierdza więc również przyjęcie poziomu 6 EUROc/kWh. Oczywiście wiele krajów europejskich, które dysponują na przykład energetyką jądrową lub zasobami taniej energii z elektrowni wodnych, uzyska koszt wytworzenia nawet na poziomie około 4 EUROc/kWh. W Polsce jest to jednak obecnie niemożliwe – nie mamy ani taniej energii z elektrowni jądrowych, ani znaczących ilości taniej energii z hydroelektrowni.

W Polsce wybór odnawialnych źródeł energii ogranicza się obecnie do czterech następujących opcji:

  • biomasa (współspalanie)
  • mała energetyka wodna
  • biogaz
  • wiatr.

Powyższe opcje można podzielić na dwie grupy. Do pierwszej należy biomasa, energetyka wodna i biogaz. Grupa ta charakteryzuje się tym, że koszt wytworzenia energii elektrycznej mieści się w granicach opłacalności, a nawet może dojść do 4 EUROc/kWh. Niestety ilość energii możliwej do uzyskania z tych opcji do 2010 roku jest ograniczona. Dotyczy to zarówno zasobów wodnych, biogazu, a także biomasy. Na przykład – aby uzyskać z biomasy około 6 TWh rocznie należy poza dostępną biomasą z lasów państwowych uzyskać (wyhodować, wytworzyć) około 10 milionów m3 biomasy. Dodatkowe w stosunku do lasów plantacje pod uprawę wierzby zajmą 250 tysięcy hektarów. Ale na to, by wykorzystać takie plantacje do produkcji energii elektrycznej w 2010 roku - jest już za późno. Jeśli skrupulatnie zsumować możliwą do uzyskania energię elektryczną z tych trzech opcji – dochodzimy do wniosku, że w miarę prawdopodobnym jest uzyskanie około 6 TWh rocznie w 2010 roku.

Do wypełnienia zaleceń Dyrektywy brakuje więc około 5 TWh (bez uwzględnienia energii z dużych elektrowni wodnych). A pozostała nam do dyspozycji już tylko jedna opcja – wiatr.

Wiatr charakteryzuje się tym, że średni jednostkowy koszt wytworzenia zeń energii elektrycznej w Polsce wynosi około 12 EUROc/kWh, czyli jest dwukrotnie wyższy od granicy opłacalności. Oznacza to roczne marnotrawstwo w wysokości: 5 TWh x 6 EUROc/kWh = 1,5 miliarda złotych! Półtora miliarda złotych rocznie!!! Ponadto dla uzyskania 5 TWh należałoby wybudować w Polsce 2500 elektrowni wiatrowych o mocy 1 MW każda. Tymczasem nawet najbardziej zapaleni lobbyści wiatru wybudowanie tej liczby wiatraków uważają za niemożliwe. Maksymalna energia dająca się uzyskać z tej opcji to 1 TWh – jest to 500 elektrowni o mocy 1 MW. Dla przypomnienia – moc zainstalowanych obecnie w Polsce elektrowni wiatrowych wynosi 70 MW, a produkują one 140 GWh rocznie. Oznaczałoby to 7-krotne zwiększenie zainstalowanej mocy, i byłby to absolutny szczyt tego, co w polskich warunkach da się w praktyce osiągnąć.

Jednak niezależnie od tego, czy będziemy dalej (wbrew zaleceniom Unii Europejskiej) budowali elektrownie wiatrowe, czy też nie, to i tak wymagań Dyrektywy nie będziemy w stanie spełnić. Jedyną niewiadomą jest wyłącznie to, czy zabraknie nam rocznie 5 czy 4 TWh.

Z elektrowniami wiatrowymi wiążą się też inne aspekty. Prawie wszystkie elektrownie tego typu są inwestycjami zagranicznymi a producentami wiatraków są firmy zachodnie. Przykład – Farma Zagórze, 30 MW, 100% udziałów ma duńska firma ELSAM a producentem wiatraków jest duńska firma VESTAS. W rezultacie kupujemy energię elektryczną u inwestora zagranicznego po 8 EUROc/kWh (a mamy przecież własną energię z węgla za 3 EUROc/kWh), ponadto nie tworzymy miejsc pracy. Na dodatek nierównomierność wiatru (stąd konieczność utrzymywania „gorącej rezerwy”) oraz inne czynniki negatywne powodują, że już sami dokładamy do tego interesu około 4 EUROc/kWh – stąd bierze się owe 12 EUROc/kWh średniego kosztu jednostkowego energii wiatrowej w Polsce.

Wnioski

  • Należy natychmiast rozpocząć renegocjacje z Unią Europejską w sprawie obniżenia limitu Dyrektywy 2001/77/EC do realnego poziomu około 4,0%.
  • Należy wdrożyć śledztwo parlamentarne (oraz inne śledztwa wspierające) w sprawie nieprawidłowości podczas negocjacji, które doprowadziły do przyjęcia ustaleń Dyrektywy 2001/77/EC.
  • Należy zintensyfikować prace zmierzające do wdrożenia wszelkich opcji odnawialnych źródeł energii, spełniających jednak kryterium opłacalności.
  • Energia uzyskiwana z dużych elektrowni wodnych (obecnie jest to 2,3 TWh rocznie) powinna być wliczana do limitu Unii Europejskiej. Należy pamiętać, że możliwości uzyskania energii z małej energetyki wodnej są ograniczone do zaledwie około 0,25 TWh.
  • Należy zaprzestać budowy elektrowni wiatrowych jako całkowicie nieopłacalnych. W szczególności – za decyzję nieprawidłową ze względów ekologicznych i ekonomicznych należy uznać na przykład projekt budowy w dolinie Noteci farmy wiatrowej (200 wiatraków po 2 MW).

Komentarz Redakcji

Redakcja NEUTRONÓW nie specjalizuje się w tak zwanych śledztwach dziennikarskich, nie posiadamy też niezbędnych narzędzi do ustalania faktów typu kto, od kogo, ile i za co. Dalecy też jesteśmy od hołdowania spiskowej teorii dziejów ludzkości. Trudno nam jednak, jako osobom zawodowo dopatrującym się znanych mechanizmów i praw przyrody w otaczającej rzeczywistości, nie zadać publicznie pytania: dlaczego decyzja o przyjęciu tak nierealnego i absurdalnego z perspektywy interesów Polski rozwiązania jest tak korzystna z perspektywy zachodnich producentów wiatraków?


W przededniu pięćdziesiątej rocznicy

6 czerwca 1955 roku Rada Ministrów utworzyła Instytut Badań Jądrowych. W przyszłym roku będziemy więc obchodzili pięćdziesięciolecie tego wydarzenia. Jak się dowiadujemy z kół zbliżonych do kół dobrze poinformowanych program uroczystości na przełomie maja i czerwca przyszłego obejmie kilka głównych punktów.

Pierwszym będzie jednodniowe sympozjum naukowe "Atomistyka w nowoczesnym państwie", którego organizacją zajmie się IPJ.

Drugim punktem programu będzie uroczyste posiedzenie połączonych Rad Naukowych Instytutu Chemii i Techniki Jądrowej, Instytutu Energii Atomowej, Instytutu Problemów Jądrowych oraz Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Izotopów. Na posiedzeniu, w którym udział wezmą również zaproszeni goście, przedstawiona zostanie historia IBJ i dalsze losy ośrodków powstałych z jego rozbicia. Będzie też okazja do udekorowania zasłużonych odznaczeniami państwowymi.

Z okazji pięćdziesięciolecia odbędą się także dni otwarte, do udziału w których zaproszeni zostaną w pierwszej kolejności wszyscy byli pracownicy, zarówno IBJ jak i jego następców organizacyjnych. Złożone zostaną wieńce na grobach twórców Instytutu a na Żeraniu w IChTJ odsłonięty zostanie kamień z tablicą upamiętniającą profesora Jerzego Minczewskiego – nestora atomistyki polskiej, ostatniego dyrektora IBJ i pierwszego prezesa Polskiego Towarzystwa Nukleonicznego.

Trwają właśnie rozmowy związane z ewentualnym objęciem patronatu nad uroczystościami przez prezydenta RP, na rząd bowiem w obecnej sytuacji politycznej liczyć raczej nie można.

Omawiając przyszłoroczne uroczystości nie sposób nie wspomnieć o pracach komisji, która ma zaopiniować projekt połączenia Instytutu Energii Atomowej i Instytutu Problemów Jądrowych. Organizacyjne umiejscowienie ewentualnego produktu owej syntezy nie jest dyskutowane, mogłaby to być zarówno Polska Akademia Nauk jak też i instytut narodowy pod skrzydłami rządu. Geograficznie siedzibą będzie oczywiście Świerk. Przy okazji prac komisji wśród wielu z pracowników, sympatyków spoza Świerka, Czytelników NEUTRONÓW wreszcie – zaświtała iskierka nadziei, że pięćdziesiątkę obeszliby w IBJ PAN lub narodowym "NIBeJocie". Czego sobie i Czytelnikom życzy Redakcja w Nowym Roku.

MAR


Mrufka radzi – iść na urlop

Wygląda na to, że tym razem ziści się sen o przekreśleniu rachunku krzywd i zjednoczenia sztucznie podzielonego Ośrodka w Świerku. Natychmiast jednak rodzi się pytanie: co po przebudzeniu się ze snu? Upłynęło 20 lat. To już nie będzie powrót do tej samej rzeki. Tej rzeki już nie ma. Jest strumyk, który w miarę czasu wysycha w sposób naturalny. Od dwudziestu lat dopływ nowej kadry praktycznie ustał. Są podejmowane próby pozbierania tego co jest i wytyczenia kierunków na przyszłość. Coraz rzadsze, coraz słabsze. Parę miesięcy temu były takie sygnały z IPJ. Pisaliśmy wtedy, rozmyślnie prowokacyjnie, że zobaczymy w styczniu (2004) co wyjdzie z przeglądu kadry i kierunków. Ktoś się nawet oburzył, że śmiemy wątpić i insynuować. Teraz mamy koniec lipca ......

Naiwnością byłoby sądzić, że nasze instytuty podniosą się same z siebie, jak baron Munchausen – ciągnąc się za harcap. Choć trzeba przyznać, że niektóre grupy radzą sobie nieźle finansowo dzięki kontraktom zewnętrznym. Czapki z głów, ale to nie zastąpi nowej, rządowej, filozofii ROZWOJU badań naukowych pod kątem potrzeb Kraju. Określenie modnych kierunków nie przetworzy się automatycznie na korzyści ekonomiczne. Zarządzanie poprzez określanie kierunków było robione jeszcze za Gierka. I za Gierka naukowcy dostawali cięgi za zmarnotrawienie nakładów na naukę i za zawód, jaki sprawili światłemu przywództwu, które przecież tak dobrze chciało.

Dziś, zgodnie z kanonami panującego (nominalnie) systemu potrzebne jest traktowanie badań jako nakładu inwestycyjnego. Naukowcy jednak sami nie przetworzą badań na gotowe produkty. Potrzebna jest odpowiednia struktura w skali Kraju. A struktura to ludzie. Ludzi nie ma, bo skąd niby mieliby się brać? Z odesłanego na karty historii systemu nakazowo-rozdzielczego? Z panującego obecnie korupcjonistycznego makdonaldyzmu?

Tak więc ewentualne połączenie instytutów nie zamykałoby 'złego' okresu w życiu Świerka i stanowiło rozwiązanie jakichkolwiek jego problemów. Na pytanie 'co potem' nie ma odpowiedzi i poszukujących też widać niewielu, choć akurat w tym numerze NEUTRONÓW nie tylko niżej podpisany stawia pytanie 'co dalej?' w dłuższej perspektywie.

Natomiast w krótszej perspektywie warto chyba iść na urlop bo właśnie mamy lato.

Jan Mrufka


Coś drgnęło

Warto odnotować dwa artykuły prasowe o energetyce jądrowej w Polsce.

GAZETA PRAWNA z dnia 23 czerwca 2004 r. zamieściła notatkę pt. "Nie da rady bez bloków atomowych", a w niej takie zdanie "Polscy eksperci i przedstawiciele resortu gospodarki, dyskutujący nad powstającym właśnie projektem polityki energetycznej do 2025 roku, twierdzą, ze musi się tam znaleźć zapis otwierający drogę do budowania elektrowni jądrowych w Polsce." I dalej: "Bez energetyki jądrowej Unia Europejska nie jest w stanie wywiązać się z przyjętych na mocy protokołu z Kioto redukcji emisji gazów cieplarnianych, nie jest też w stanie osiągnąć odpowiednich limitów udziału energii odnawialnej w ogólnym bilansie energetycznym" twierdził Sławomir Krystek, dyrektor generalny Izby Gospodarczej Energetyki i Ochrony Środowiska. Trudno się w pierwszej chwili zgodzić z zaliczeniem energetyki jądrowej do energetyki odnawialnej, ale jeśli uwzględni się możliwości reaktorów powielających, jak to jest w pięciu z sześciu projektach reaktorów IV generacji, to przetwarzanie uranu-238 na pluton, tj. paliwo jądrowe można traktować jako proces dostarczający ogromnych nowych zasobów energii. Dalej warto jeszcze zacytować takie zdanie: "W Polsce są obecne światowe koncerny, które deklarują zainteresowanie inwestycją w budowę elektrowni jądrowej. Gdyby do takiej inwestycji doszło, byłaby ona prawdopodobnie finansowana, tak jak to się dzieje na świecie, w połowie przez budżet państwa i w połowie przez inwestora."

ŻYCIE WARSZAWY z dnia 24 czerwca 2004r. zamieściło informacje pt. "Atomowy pomysł na ekologię, a w nim takie zdanie "Resort gospodarki nie wyklucza, że trzeba będzie wrócić do dyskusji nad energetyką jądrową. To jednak melodia dalekiej przyszłości - pierwsze działania w tym kierunku miałyby nastąpić za 12-15 lat." Wiąże to się z kwestią bezpieczeństwa energetycznego Polski jak przyznał Wojciech Tabiś, dyrektor departamentu bezpieczeństwa energetycznego resortu gospodarki. Wynika to z wymogu zmniejszenia emisji szkodliwych gazów - dwutlenku węgla i dwutlenku siarki i aby sprostać unijnym wymaganiom dotyczącym ochrony środowiska polska energetyka będzie musiała ponieść poważne koszty jak stwierdził Sławomir Krystek, przewodniczący Izby Gospodarczej Energetyki i Ochrony Środowiska. Oprócz rozważań w tym kontekście o energetyce jądrowej, drugim wyjściem jest rozwój energetyki odnawialnej, ale z tym wiążą się znaczne koszty nie mówiąc o innych negatywnych wpływach na środowisko.

Warto odnotować te dwie notatki i zestawić z pewnymi faktami: w Finlandii ruszyła budowa piątego reaktora, w Rosji trwają próby uruchomieniowe bloku nr 3 w elektrowni Kalinińskiej, na Ukrainie trwają próby uruchomieniowe bloku nr 2 w elektrowni Chmielnickiej i prace wykończeniowe bloku nr 4 w elektrowni Rówieńskiej, na Słowacji pisze się o planach dokończenia budowy bloków nr 3 i 4 w EJ Mochovce, w Rumuni trwa budowa bloku nr 2 w EJ Cernavoda, a we Francji Zgromadzenie Narodowe podjęło w czerwcu uchwałę popierająca budowę Europejskiego Reaktora Wodno-Ciśnieniowego. Wnioski pozostawiam Czytelnikom.

ATM


Co dalej z badaniami z zakresu fizyki jądrowej?

W rozwiniętych krajach każdy szanujący się polityk zaczynając swoją wypowiedź na tematy związane z nauką, niezależnie czy chce tym naukowcom dołożyć (pieniążków, oczywiście), czy przyłożyć, podkreśla, jak ważne jest finansowanie nauki ze względu na korzyści, które to niesie dla kraju. Chyba najlepszym przykładem są liczne wypowiedzi członków Kongresu i Senatu USA. Natomiast w Polsce widać, że takie tematy wyraźnie nie interesują wszystkich liczących się osób, bo chyba mają one wrażenie, że i tak bogatsze kraje Unii będą wydawać pieniądze na badania rozwojowe i naukę, a sprytni Polacy tylko będą z tego korzystać. Jakoś umyka ich uwadze, że tamci wydadzą, ale potem nie tylko skorzystają, ale i zarobią, natomiast my, owszem, skorzystamy, ale i słono za to zapłacimy.

Weźmy na przykład takie badania z zakresu i z zastosowań fizyki jądrowej. Mogą się one podobać tej części z nas, która dostrzega ogromne korzyści płynące z takich badań, nie tylko dla energetyki, ale przede wszystkim dla medycyny – weźmy na przykład leczenie nowotworów czy też diagnostykę medyczną przy użyciu znaczników promieniotwórczych. Mogą się one nie podobać innej części, która w fizyce jądrowej widzi tylko potencjalne zagrożenia. Ci ostatni powinni jednak zastanowić się, co zrobimy, gdy takie zagrożenie przyjdzie z zewnątrz, a nam zabraknie dobrego plany kryzysowego, czy, co gorzej, dobrych specjalistów. Nic nie pomoże chowanie głowy w piasek i udawanie, że problem rozwoju badań z dziedziny fizyki jądrowej nas nie dotyczy, bo zrezygnowaliśmy z rozwijania energetyki jądrowej (nawiasem mówiąc to ciekawe, jak długo przy tej decyzji wytrzymamy w miarę wzrostu cen ropy naftowej?!).

A wspomniane już potencjalne zagrożenia z zewnątrz? Tak duży kraj jak Polska musi mieć dobrze rozwinięty ośrodek badań atomowych, bo... nie stać nas na NIE posiadanie takich ośrodków i NIE prowadzenie takich badań.

Kiedyś istniał u nas duży Instytut Badań Jądrowych w Świerku, jednakże w początku lat osiemdziesiątych został odgórnie rozbity no kilka pomniejszych ośrodków i instytutów, bo tylko taka tak zwana wtedy „reorganizacja” pozwoliła na rozbicie silnej opozycji politycznej w IBJ i usunięcie z pracy niewygodnych ludzi. Powstałe wtedy małe ośrodki i instytuty borykają się dziś nie tylko z niedofinansowaniem, ale przede wszystkim ciągle ze skutkami rozbicia silnych zespołów naukowych i postępującym odpływem kadry. Po latach doszedł do tego problem struktury wiekowej kadry naukowo-badawczej – rezultat starzenia się pozostałych jeszcze badaczy przy braku dostatecznego napływu młodych. Perspektywa pracy w niewielkim ośrodku z podstarzałą kadrą, w dodatku za bardzo mierną (delikatnie mówiąc) płacę, raczej nie przyciągnie wielu młodych ludzi.

Czy nie nadszedł już (najwyższy) czas na zmianę tej sytuacji i stworzenie na bazie pozostałego w Świerku potencjału kadrowego i materialnego nowego, poważnego Państwowego Instytutu Badawczego zajmującego się nie tylko rozwojem i zastosowaniem badań z szeroko pojętego zakresu fizyki jądrowej, ale także monitoringiem i analizą potencjalnych zagrożeń oraz zapobiegania skutkom tym katastrof naturalnych lub technicznych, w których rezultacie powstaje zagrożenia skażenia promieniotwórczego?

Niestety powstaniu takiego Instytutu jest przeciwna pewna część środowiska zainteresowanych ośrodków, w której interesie (głównie finansowym, a często i prestiżowym ze względu na zajmowane stanowiska) jest utrzymywanie jak najdłużej istniejącego status quo. Te względy wydają się przeważać nad troską o przyszłość ośrodka, interes kraju, czy też dobro społeczeństwa, tak, jak by to były dla nich pojęcia zbyt abstrakcyjne. Nie chcą widzieć, że trwanie w rozdrobnieniu (nawet po ewentualnych pozornych zmianach formy czy podporządkowania innym instytucjom, takim jak PAN), nie przyniesie żadnych istotnych zmian i korzyści, a może zakończyć się stopniowym upadkiem z najróżniejszych przyczyn naturalnych, wliczając w to odgórną likwidację lub po prostu, brutalnie mówiąc, wymarcie wykształconej kadry.

Warto pamiętać o rozwiązaniach już przyjętych w wielu krajach, których pozycji w świecie nikt nie neguje, a które tą pozycję zawdzięczają głównie postępowi i korzyściom płynącym z szybkiego rozwoju badań podstawowych i stosowanych. W Stanach Zjednoczonych istnieje wiele Instytutów Narodowych (National Laboratories), których tematyka jest związana z fizyką atomową czy też subatomową, jak na przykład ośrodki w Argonie, Brookhaven, Oak Ridge czy też w Berkeley. Podobne narodowe ośrodki są we Francji i w Niemczech.

A już pamiętając o tym jeszcze raz trzeba się dobrze zastanowić, czy Polskę rzeczywiście stać na nie posiadanie podobnego ośrodka.

Rościsław Kaczarowski


Promieniowanie – wróg czy przyjaciel

Szkoła z Kawęczyna (Województwo Wielkopolskie) poprosiła IEA o udział w uroczystości nadania jej imienia Marii Skłodowskiej-Curie. Uroczystość odbyła się 10 grudnia 2003 roku, pojechali na nią – prof. Stefan Chwaszczewski i pani Ewa Szlichcińska. Pozwalamy sobie przedstawić okolicznościowy wierszyk napisany przez uczennice owej kuźni młodych kadr, a udostępniony nam przez panią dyrektor Arletę Biegańską.

Promieniowanie pomaga w życiu,
jeśli znasz się na jego użyciu.
Często ludzie narzekają,
że promieniowania złe skutki mają.

My się z tym nie zgadzamy,
bo już wiedzę na ten temat posiadamy.
Teraz rady wam chcemy udzielić,
aby grupę zwolenników powielić.

Często NIE mówimy,
lecz gdy ktoś choruje
promieniowanie go ratuje.
Jedzenie często grzejemy,
do tego mikrofalówki potrzebujemy,
lecz pewnie nie każdy wie,
że tam promieniowanie znajduje się.
Jeżeli gaz w rurach znakować chcemy
także promieniowanie wykorzystujemy.

Tak więc sami widzicie,
że promieniowanie znamy należycie.
Posłuchajcie naszych rad
i z promieniowaniem żyjcie za pan brat.

czerwiec 2004 r.
Malwina Leśniewska, Małgorzata Jasiak, Milena Zdunek
Klasa IIIB, Gimnazjum im. Marii Curie-Skłodowskiej w Kawęczynie,
Powiat Turek, Województwo Wielkopolskie


NEUTRONY na swoim

Od dzisiejszego numeru NEUTRONY będą rozsyłane z własnego adresu neutrony@ipj.gov.pl. Po siedmiu latach wybiliśmy się wreszcie na dziuplę w sieci.


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski
Marek A. Rabiński (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie adresu swojej poczty elektronicznej na adres Redakcji – neutrony@ipj.gov.pl. W identyczny sposób prosimy dostarczać materiały do publikacji.

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://india.ipj.gov.pl/neutrony