[NEUTRONY]

NEUTRONY – niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 6 (118) / 2004
24 listopada 2004

W numerze:
  • Refleksje o IBJocie, Świerku narodowym, połączeniowej komisji
  • Kto nadtłucze jajo?
  • Kalumnie na postmodernistyczny intelektualizm
  • We Flamanville EPR, w Polsce ... zamysły
  • Obrona przez obroną
  • Ostatnie słowo Mrufki
  • Nuklearne NEUTRONY

Przedstawiamy dwa artykuły poświęcone kwestii ewentualnego połączenia Instytutów Świerka. Autorami obu tekstów są członkowie Komisji Połączeniowej.


Kolejne fiasko

Niedawno odbyło się drugie i chyba niestety ostatnie posiedzenie Komisji ds. analizy i oceny możliwości oraz określenia warunków połączenia Instytutu Energii Atomowej z Instytutem Problemów Jądrowych czyli tzw. Komisji Połączeniowej. Tak jak i w wypadku poprzedniej Komisji, w której uczestniczył także OBRI-Polatom, tylko IEA jest gotów połączyć się z pozostałymi jednostkami badawczo-rozwojowymi w Świerku. IPJ jest zdecydowany sfinalizować pięcioletnie już chyba starania o przejście do Polskiej Akademii Nauk. Dyrekcja i Rada Naukowa OBRI-Polatom w poprzedniej Komisji były zdecydowanie przeciwne połączeniu, teraz jednak stanowisko nowej Rady Naukowej uległo pewnej zmianie, o czym świadczy uchwała podjęta na ostatnim posiedzeniu, w której postuluje się dołączenie przedstawicieli OBRI-Polatom do ostatnio powołanej Komisji. Problem polega jednak na tym, że obecna Komisja zakończyła, jak się zdaje, swoją działalność.

Wracając do kwestii połączenia IEA i IPJ, to muszę przyznać, że rozumiem argumenty naszych kolegów z IPJ, w którym głównym przedmiotem działalności są badania podstawowe i to w dziedzinie dość odległej od bezpośrednich zastosowań w gospodarce. Uważają oni, że właściwym miejscem dla większości uprawianych w IPJ dyscyplin naukowych jest Polska Akademia Nauk. Obawiają się oni także, że połączenie z instytutem, którego głównym celem działalności są zastosowania, spowoduje obniżenie rangi badań podstawowych i upadek takich ważnych dziedzin nauki jak fizyka jądrowa i fizyka cząstek elementarnych.

Napisałem, że rozumiem argumenty moich kolegów z IPJ, ale nie znaczy to, że się z nimi zgadzam. Aby wyjaśnić bliżej moje stanowisko w tej sprawie, chciałbym przedstawić w skrócie moją wizję przyszłego Narodowego Instytutu Badań Jądrowych, jeśli taka miałaby być jego nazwa.

Zacznijmy od tego, że po podjęciu najgłupszej decyzji stulecia władze nasze wstrzymały budowę elektrowni jądrowej w Żarnowcu i Polska stała się skansenem, w którym zatruwając środowisko energię elektryczną uzyskuje się wyłącznie ze spalania kolosalnych ilości węgla, głównie brunatnego. Przez długie lata nikomu to nie przeszkadzało, ale oto rozsądek znów zaczyna brać górę, a osoba odpowiedzialna za dostarczanie nam energii elektrycznej powiada, że „nie ma ucieczki od energetyki jądrowej”. W pełni zgadzam się z tym stanowiskiem i mam nadzieję, że zgadza się z nim również Ministerstwo, pod którego nadzorem jest IEA. Spodziewam się też, że w tymże Ministerstwie pojawi się plan przygotowania nas do wielkiej chwili uruchomienia pierwszej elektrowni jądrowej. Mam nadzieję, że pierwszym krokiem na tej drodze będzie podniesienie rangi obecnie działającego Instytutu Energii Jądrowej i zapewnienie mu odpowiedniego finansowania, które pozwoliłoby na zatrudnienie młodych pracowników i uruchomienie, np. we współpracy z Politechniką Warszawską, studium doktoranckiego. W IEA jest wciąż jeszcze parę osób, które znają się na fizyce i technice reaktorowej i mogłyby przekazać swoją wiedzę następnym pokoleniom.

Teraz mógłby się ktoś spytać, do czego w takim układzie potrzebny jest IPJ. Są w moim przekonaniu dwa istotne powody, dla których uważam, że połączenie IEA z IPJ i utworzenie wspólnego instytutu byłoby korzystne dla wszystkich zainteresowanych. Aby przedstawić pierwszy powód, posłużę się analogią historyczną, bo przecież historia est magistra vitae. Prawie 50 lat temu wielcy fizycy tamtych czasów utworzyli Instytut Badań Jądrowych, a w nim takie działy nauki jak fizyka jądrowa, teoria jądra atomowego, fizyka akceleratorów, fizyka cząstek elementarnych, do których dołączyła trochę później fizyka plazmy. Nie zapomniano o chemii jądrowej i oczywiście inżynierii i fizyce reaktorowej. Był to strzał w dziesiątkę. W krótkim czasie IBJ stał się największym w Polsce i jednym z największych w Europie ośrodków jądrowych. Wiem, że czasy się zmieniły, ale w dalszym ciągu uważam, że mielibyśmy ogromną szansę powtórzyć choćby częściowo sukces tamtych lat. Uważam, że po połączeniu badania podstawowe w nowym instytucie nie byłyby zahamowane, bo od nich przede wszystkim zależałaby jego ranga naukowa oraz możliwości szkolenia nowych pracowników i współpracy naukowej z innymi ośrodkami. W ten sposób ogromny potencjał intelektualny i naukowy IPJ byłby w pełni wykorzystany.

Drugi powód jest znacznie bardziej przyziemny, ale nie mniej ważny. Obecnie IPJ włada w Świerku dostawą wody, odprowadzaniem ścieków, dostarczaniem energii elektrycznej i taborem autobusowym. Tak więc IPJ jest w Świerku głównym lokatorem, a IEA pozostaje jedynie rola sublokatora. Koledzy z IPJ wybierają się do PAN oczywiście z całym dobrodziejstwem (w dosłownym znaczeniu tego słowa) inwentarza i twierdzą, że w nowej sytuacji organizacyjnej nic się w związku z tym nie zmieni. Nie zgadzam się z tym twierdzeniem. Po przejściu do PAN dysponentem infrastruktury stanie się PAN, instytucja, która nie zależy od nikogo, ani od premiera, ani od prezydenta, ani od parlamentu. Któż zaręczy, że za parę lat Prezydium PAN nie podejmie uchwały o przeniesieniu resztek zakładów IPJ ze Świerka do jakiegoś opustoszałego gmachu w Warszawie i zdecyduje się swoją własność w Świerku (1/2 terenu plus infrastruktura) sprzedać, a gdyby to było niemożliwe, to wydzierżawić. Nowy właściciel lub dzierżawca mógłby jako monopolista dowolnie ustalać narzuty na media i transport. Oczywiście połączenie IEA i IPJ usuwa automatycznie wszelkie problemy związane z zarządzaniem ośrodkiem.

W moim osobistym przekonaniu przedstawione przeze mnie argumenty na rzecz połączenia nie mają szansy na akceptację przez IPJ, który prędzej czy później zakończy pomyślnie dla siebie wieloletnie starania i znajdzie się wreszcie w PAN. Na to, aby również IEA przeszła do PAN szanse są niewielkie, szczególnie w świetle pojawiających się przed IEA zadań o charakterze ściśle gospodarczym. W tej sytuacji niewątpliwie czeka nas spór o infrastrukturę. Trudno przewidzieć, kto w tym sporze będzie zwycięzcą, ale mam nadzieję, że Ministerstwo weźmie pod uwagę interes gospodarczy państwa, które prędzej czy później musi przystąpić do rozpoczęcia prac związanych z wprowadzeniem w Polsce energetyki jądrowej. Świerk powinien pozostać zgodnie ze swoim oryginalnym przeznaczeniem ośrodkiem reaktorowym i nie powinno się dopuścić do tego, aby instytucja odpowiedzialna za eksploatację reaktora i bezpieczeństwo ośrodka została pozbawiona możliwości właściwego wykonywania tych zadań.

Janusz Mika
listopad 2004


Scenariusz Kolumba

Dla tych z Czytelników NEUTRONÓW, którzy interesują się przyszłością Ośrodka w Świerku pragnę zestawić aktualnie dyskutowane scenariusze jego oczekiwanej reorganizacji.

Kontekstem niniejszego wystąpienia są prace Komisji Ministerstwa Gospodarki, rozpatrującej możliwości połączenia Instytutu Energii Atomowej z Instytutem Problemów Jądrowych. To druga w ciągu ostatnich dwu lat taka komisja – poprzednia dotyczyła połączenia wyżej wymienionych instytutów i Ośrodka Badawczo–Rozwojowego Izotopów POLATOM w jeden organizm. Wszystko wskazuje na to, że podobnie jak swoja poprzedniczka i obecna Komisja zakończy swe prace protokołem rozbieżności. Należy w tym miejscu zauważyć, że identycznie kończyły się prace komisji powoływanych po roku 1989 przez kolejnych Prezesów Państwowej Agencji Atomistyki – prof. Romana Żelaznego i prof. Jerzego Niewodniczańskiego, w których gestii znajdowały się wówczas jednostki badawcze polskiej atomistyki. Nie zagłębiając się w historię i nie wnikając w szczegóły można powiedzieć jedno – powoływanie kolejnych komisji w ciągu ostatnich 15 lat stanowiło niezawodne alibi dla administracji państwowej, która nie potrafiła lub nie chciała wydobyć Ośrodka w Świerku z chaosu organizacyjnego, a atomistyki w Polsce z chaosu programowego.

Do drugiej połowy lat 90-tych dryf Ośrodka obchodził jedynie garstkę idealistów. Widzieli marnotrawstwo i głupotę, i nie mogli tego znieść. Z czasem jednak sytuacja się zmieniła. Kolejne redukcje budżetu nauki zaowocowały w środowisku naukowym Ośrodka drastycznymi zwolnieniami i wytworzyły lukę pokoleniową. Zmienił się sposób finansowania nauki, szczególnie po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Po 11 września 2001 pojawiło się zwiększone niebezpieczeństwo kradzieży materiałów jądrowych i promieniotwórczych, powstało realne zagrożenie atakiem terrorystycznym, które jeszcze wzrosło po wysłaniu przez Polskę wojsk do Iraku. Wreszcie korzystnie zmienił się klimat polityczny wokół rozwoju energetyki jądrowej w Polsce. W zmienionej sytuacji obecne status quo w Ośrodku jest dla wszystkich zainteresowanych stron nie do przyjęcia. Klincz trwa, ale nikogo już nie urządza. To jest jakościowa zmiana, która daje nadzieję na przyszłość.

Prześledźmy proponowane scenariusze, skupiając się na ich podstawowych, decydujących założeniach.

  1. Scenariusz IPJ: IPJ przechodzi (natychmiast, w obecnym stanie i w całości) do Polskiej Akademii Nauk.
  2. Scenariusz IEA (pierwotny): IPJ łączy się z IEA i jako jeden Instytut przechodzą razem do Polskiej Akademii Nauk.
  3. Scenariusz IEA (zmodyfikowany): IPJ łączy się z IEA i razem tworzą Państwowy Instytut Atomistyki, który pozostaje otwarty na kolejne przekształcenia.
  4. Scenariusz Ministerstwa Gospodarki (propozycja złożona podczas prac ostatniej Komisji): po wstępnej deklaracji zgodnego połączenia IPJ z IEA Ministerstwo Gospodarki w trybie przyśpieszonym i w porozumieniu z innymi resortami przygotowuje Strategiczny Plan Rozwoju Atomistyki w Polsce oraz tworzy Państwowy Instytut Atomistyki w Świerku.

IPJ odrzuca wszystkie scenariusze poza pierwszym, IEA akceptuje wszystkie scenariusze poza pierwszym. Polska Akademia Nauk zaakceptowała pierwszy scenariusz i wspiera stanowisko IPJ w tym zakresie.

Ministerstwo Gospodarki nie zaakceptowało do tej pory scenariusza pierwszego przede wszystkim ze względu na nie uregulowane sprawy majątkowe w Ośrodku, zwiększone i nie spełnione wymogi bezpieczeństwa radiologicznego i jądrowego oraz potencjalne kłopoty administracyjno-ekonomiczne po pojawieniu się współwłaściciela Ośrodka w postaci Polskiej Akademii Nauk. Stanowisko Ministerstwa Gospodarki wydaje się w zasadniczej części pokrywać ze stanowiskiem IEA.

Aby przetrwać w nowej sytuacji prawno–ekonomicznej IEA musi wykorzystać obecną koniunkturę i zacząć przekształcać się w Państwowy Instytut Atomistyki. Zgodnie natomiast z oceną dyrekcji IPJ, przejście do PAN jest dla tego Instytutu bezwzględną koniecznością.

Sądzę, że dalsze przekonywanie stron aby zrezygnowały ze swoich priorytetów nie ma sensu. Potrzebny jest kompromis, który każdemu z Instytutów pozwoli osiągnąć zasadniczy dla niego cel. Dla IPJ to szybkie przejście do PAN, dla IEA – utworzenie Instytutu Państwowego na bazie Ośrodka w Świerku.

Cena jaką musi zapłacić IEA to rezygnacja z potencjału naukowego IPJ, który nie wejdzie do nowo tworzonego Instytutu Państwowego. Cena, którą będzie musiał ponieść IPJ, to przekazanie całego Ośrodka pod jurysdykcję przyszłego Państwowego Instytutu Atomistyki (chodzi o własność terenu i budynków, obsługę techniczną, zarządzanie mediami, transport). Instytut Problemów Jądrowych powinien zachować prawo do dzierżawienia po kosztach własnych wszystkich używanych aktualnie pomieszczeń tak długo, jak będzie sobie tego życzył.

I tak zmierzamy do rozsądnego kompromisu, w którym wokół środowiska Hożej konsoliduje się nowy IPJ PAN zajmujący się badaniami podstawowymi, zaś w Ośrodku w Świerku powstaje wokół jedynego w Polsce reaktora MARIA Państwowy Instytut Atomistyki prowadzący działalność służebną względem interesów Państwa.

Aby postawić jajko trzeba je trochę nadtłuc. Czy znajdzie się odważny? Jedno jest pewne – podobnie jak Kolumb przejdzie do historii.

Stanisław Gębalski


Oskarżenia i kalumnie

„Stała Einsteina to nie stała, to nie środek. To samo pojęcie zmienności – to w końcu pojęcie gry. Innymi słowy, to nie jest pojęcie czegoś – środka, z którego obserwator może opanować pole – lecz samo pojęcie gry.”

To nie jest cytat z pracy domowej niezbyt rozgarniętego ucznia szkoły średniej czy może nawet podstawowej, przepisany z rubryki: Humor z zeszytów szkolnych. To wypowiedź bardzo znanego filozofa francuskiego, Jaques’a Derridy, zamieszczona w jednym z jego artykułów z 1970 roku. Osoba tego filozofa była w ostatnim czasie szeroko omawiana w prasie ze smutnego powodu jego niedawnej śmierci. Jeszcze przed jego śmiercią, z Niezbędnika Inteligenta opublikowanego przed kilkoma tygodniami przez GAZETĘ WYBORCZĄ, dowiedzieliśmy się, że poważny tygodnik brytyjski NEW STATESMAN zaliczył Derridę do dwunastki największych myślicieli współczesnych. Derrida był faktycznie wielki, wykładał i prowadził seminaria w wielu krajach, głównie we Francji i w Stanach Zjednoczonych, opublikował ogromną liczbę artykułów i napisał około 80 książek, przetłumaczonych na wszystkie ważniejsze języki świata, również polski. Jest twórcą kierunku filozoficznego, który nazwał dekonstrukcją, a który polega podobno na wnikliwym namyśle nad fundamentami zachodniej filozofii, i jest uważany za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli postmodernizmu.

Mojemu przyjacielowi nigdy nie przyszłoby do głowy czytać Derridę czy tez innego postmodernistę, ale ukazała się niedawno wydana przez oficynę Prószyński i Spółka książka A. Sokala i J. Bricmonta pt. Modne bzdury. Jej podtytuł brzmi: O nadużywaniu pojęć z zakresu nauk ścisłych przez postmodernistycznych intelektualistów. Z niej właśnie zaczerpnięty został zamieszczony na wstępie cytat. Oczywiście Derrida nie jest jedynym negatywnym bohaterem tej książki. Występuje tam cała plejada gwiazd postmodernizmu i całe mnóstwo wypowiadanych i wypisywanych przez nie bzdur. Są wśród tych gwiazd również kobiety. Jedna z nich twierdzi, że słynne równanie Einsteina E=mc2 ma charakter seksistowski, ponieważ przypisuje uprzywilejowany status prędkości światła, kosztem innych prędkości, które są nam niezbędne do życia. Supremacji mężczyzn, jej zdaniem, zawdzięcza też swój rozwój mechanika ciała sztywnego kosztem mechaniki płynów.

Po przeczytaniu Modnych bzdur samopoczucie mojego przyjaciela bardzo się poprawiło. Na filozofii właściwie się nie zna, ale jak każdy (prawie) ma oczywiście jakieś tam poglądy na temat różnych aspektów naszego życia, którymi zajmuje się od tysięcy lat filozofia, takich jak ontologia, epistemologia, etyka itp. Niestety z braku oczytania w literaturze filozoficznej jego poglądy są zwyczajnie zdrowo-rozsądkowe, a z racji uprawianego zawodu jest zmuszony do jasnego i precyzyjnego formułowania wypowiadanych zdań, bo inaczej nie da się mówić o matematyce. Z tego też zapewne względu wyrobił on sobie, w dużym stopniu podświadomie, ale nie bez poczucia winy, pogląd, że większość tekstów filozoficznych nie ma żadnego sensu, ponieważ ich autorzy wychodzą z rozmaitych, czasem w dziwny sposób dobieranych, i najczęściej ukrytych przed czytelnikiem przesłanek, których nigdy się nie da udowodnić, a poza tym notorycznie posługują się terminami, których definicje są albo nieostre albo całkowicie pominięte. Nie da się ukryć, że modna obecnie filozofia postmodernistyczna wyjątkowo dobrze pasuje do takiego obrazu filozofii. Łyżka dziegciu psuje bezpowrotnie smak beczki miodu, wydaje się więc, że jedno bezsensowne zdanie wypowiedziane lub napisane przez filozofa stawia w negatywnym świetle cały jego system filozoficzny. Na nieszczęście słuchacze i wielbiciele postmodernistycznych filozofów myślą, że prawdziwa filozofia polega na formułowaniu zdań, których nie można zrozumieć, i sądzą, że filozof jest tym większy im bardziej ezoterycznym językiem się posługuje. W ten sposób nikt nie dostrzega tego, że filozofia postmodernistyczna ma się tak do prawdziwej nauki o kondycji człowieka w świecie, jak astrologia do astronomii.

JAM
październik 2004


Europejski Ciśnieniowy

21 października największe na świecie przedsiębiorstwo energetyczne Electricite de France (EDF) potwierdziło, że we Flamanville (Normandia) zostanie wybudowany Europejski Reaktor Ciśnieniowy EPR o mocy 1600 MWe. Procedury administracyjne uzyskania licencji zostaną przeprowadzone w latach 2005–2006, prace budowlane rozpoczną się w 2007 roku. Budowa bloku jądrowego zajmie wraz z testami reaktora pięć lat, w roku 2012 rozpocznie więc on normalną pracę. Istniejąca elektrownia jądrowa Flamanville eksploatuje już dwa francuskie reaktory ciśnieniowe po 1330 MWe każdy. W zeszłym roku EPR zamówiła Finlandia, stąd eksploatacja pierwszego na świecie fińskiego 'Europejczyka' rozpocznie się w 2010 roku. Zamówieniem kolejnych bloków są zainteresowane firmy z Belgii, Hiszpanii i Włoch. Rozważane są też następne lokalizacje EPRów we Francji – Tricastin i Penly, a od roku 2020 wprowadzenie do eksploatacji całej serii tych reaktorów. EPR niewątpliwie jest też poważnym pretendentem do wygrania konkursu ofert na pierwszą polską elektrownię jądrową.

Reaktor EPR jest kontynuacją sprawdzonego w eksploatacji francuskiego reaktora energetycznego, efektywnego, konkurencyjnego ekonomicznie, czystego i niezwykle bezpiecznego. Jest wspólnym dziełem Framatome i Siemensa. Koszt budowy elektrowni jądrowej EPR to około 3 miliardy euro, inwestycja ta nie może liczyć na jakiekolwiek preferencje (w odróżnieniu od energii odnawialnych, wspieranych na wszelkie sposoby). Projektowy okres eksploatacji reaktora został wydłużony do co najmniej 50 lat a okres pracy między wymianami paliwa do 18 miesięcy – 2 lat, stąd uzyskiwana z niego energia elektryczna będzie jeszcze tańsza niż jest obecnie. Tymczasem ceny w łańcuszku paliw kopalnych (ropa, gaz, węgiel) orbitują w samonapędzającej się pętli – fundamentalizm muzułmański > giełda nowojorska > GASPROM > denacjonalizacja przez Putina zdenacjonalizowanego przez nowych Ruskich majątku byłego ZSRR > próby nacisku energetycznego na odbiorców rosyjskiego gazu i ropy > fundamentalizm ... itp., itd.

Francuski dozór jądrowy Autorite de Surete Nucleaire (ASN) zatwierdzając projekt podkreślił znaczące udoskonalenia i modyfikacje, podwyższenie konkurencyjności rynkowej, zmniejszenie ilości odpadów i obniżenie poziomu ekspozycji personelu. Eksploatacja każdego z reaktorów EPR oszczędza 4 miliony ton CO2 rocznie. Ważnym aspektem politycznym jest utrzymanie na relatywnie niskim poziomie zależności Francji od arabskiej ropy. W 1973 roku kraj ten w obliczu ówczesnego kryzysu naftowego podjął decyzję o oparciu na energetyce jądrowej produkcji energii elektrycznej podstawy zapotrzebowania. Pełne potwierdzenie słuszności tej decyzji wskazuje reszcie Europy właściwy kierunek postępowania.

MAR


Brońmy się przed obroną

W ostatnim numerze NEUTRONÓW przytoczyliśmy wypowiedzi eksperta wojskowego, który czytelnikom wielonakładowego tabloidu zasugerował możliwość osiągnięcia stanu krytycznego reaktora jądrowego za pomocą kostki trotylu. Tymczasem kadry potencjalnych następców pana generała szkolą się już na podręczniku dla szkół ponadgimnazjalnych:

Henryk Śnieżek „Przysposobienie obronne – zagrożenia czasu pokoju, pierwsza pomoc” ŻAK (Wydawnictwo Edukacyjne Zofii Dobkowskiej), Warszawa 2002.

Jest to podręcznik dopuszczony do użytku szkolnego (numer dopuszczenia – 217/02) przez ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania, wpisany do wykazu przeznaczonych do nauczania przysposobienia obronnego w liceach ogólnokształcących, profilowanych, technikach i zasadniczych szkołach zawodowych. Ów wpis został dokonany na podstawie recenzji następujących rzeczoznawców: mgr Bożeny Chrzanowskiej – z rekomendacji Kuratorium Oświaty w Warszawie, mgr Romana Jastrzębskiego – z rekomendacji Ministerstwa Obrony Narodowej, ppłk Mirosława Kalińskiego – z rekomendacji Ministerstwa Obrony Narodowej, dr Anny Cegieły – z rekomendacji Uniwersytetu Warszawskiego.

A oto kilka wyimków z treści tego przewodnika małolatów po ogarniętym terroryzmem świecie.

W rozdziale 2 „Zagrożenia o charakterze promieniotwórczym (radiacyjne)” już we wstępie znajdujemy ustalenie: „W naszym kraju głównym źródłem zagrożenia promieniotwórczego jest Instytut Energii Atomowej w Świerku pod Warszawą. Ma on dwa reaktory badawcze i znaczną ilość wypalonego paliwa. Zagrożenie stwarza także składowisko odpadów promieniotwórczych w Różanie, prawie 3 tys. zakładów wykorzystujących w produkcji związki promieniotwórcze oraz kilka tysięcy aparatów rentgenowskich.” Niektórzy w naszym kraju poszukują promieniotwórczych brylantów z węglika (czy innego tam wąglika) – a tu pstryk i wszystko jasne. Żadne taliby z Klewek na popegieerowskiej ścianie wschodniej, tylko Świerk pod Warszawą i mafia rentgenologów. Widać też, że likwidacja EWY nie dotarła jeszcze do świadomości mas.

„Należy pamiętać, że energetyka jądrowa nie jest wolna od zagrożeń. Przyczyną skażenia promieniotwórczego może być uszkodzenie systemu zabezpieczającego lub awaria w elektrowni jądrowej. Wówczas do atmosfery zostają uwolnione promieniotwórcze produkty rozszczepialne. Powstaje chmura radioaktywna, która przemieszcza się zgodnie a kierunkiem wiatru. Jeżeli natomiast nastąpi wybuch reaktora, to oprócz wymienionych pierwiastków promieniotwórczych do atmosfery dostają się produkty aktywizacji powietrza, składników gleby i wody oraz neutrony powstające w chwili wybuchu.” Te rewelacje natchnęły Redakcję do przebadania nowej formy dystrybucji – puszczanie NEUTRONÓW z wiatrem.

Aby nie przepisywać całego podręcznika – ostatni przykład. W podrozdziale 2.1 „Biologiczne skutki napromienienia organizmu” na stronie 17 – średnia dawka śmiertelna to 400-600 remów, a poniżej – epilacja występuje gdy dawka przekracza 300 remów, jednocześnie – włosy odrastają ponownie jeżeli dawka nie przekracza 600 remów. Czyli włosy nieuśmierconych dawką 400 remów ciągle jeszcze odrastają, natomiast przypadki dalszego życia (pozagrobowego chyba) uśmierconych górną dawką 600 remów wskazują na zatrzymanie naturalnego procesu rekonstrukcji fryzury. Dla potwierdzenia tych wywodów zostaje zamieszczona fotografia bezwłosego dziecka na łóżku szpitalnym, opatrzona podpisem „Popromienne uszkodzenie skóry u dziecka z Czarnobyla”. Przypomnijmy, że przyczyną utraty włosów dzieci z najbiedniejszych regionów byłego ZSRR była grzybica, która jest wynikiem niedoborów mydła.

Atomiści są przyzwyczajeni do takich rewelacji. Nie takie bzdury próbowali im w czasach zimnej wojny nawkładać do łbów oficerowie polityczni. Gorzej z młodą latoroślą, szkoloną do obrony przed zewnętrznym i wewnętrznym zagrożeniem. Jak czytamy w omawianym podręczniku – „bardzo wrażliwe są dzieci, a zwłaszcza płód”.

MAR


Raport CAIA

Próby uporządkowania organizacji Ośrodka Świerk zgodnie z zasadami zdrowego rozsądku nie udają się od wielu już lat, i to niezależnie od koloru politycznego aktualnego rządu. Czyli problem bierze się z jakichś przyczyn ukrytych. Ludzie znający życie twierdzą, że jeśli sytuacja jest zła, to w większości przypadków dlatego, że jakimś wpływowym grupom jest to aktualnie wygodne. Ale to nie może przecież dotyczyć Świerka, zgrupowania elity intelektualnej, naukowej a także moralnej.

W związku z tym, Niezależny Komitet Naprawy Świerka zlecił zbadanie przyczyn wyżej wymienionej niemocy reorganizacyjnej Centralnej Agencji Informacji Autobusowej. Parę dni temu ukazał się Raport Ośrodka, którego konkluzja jest prosta – to nie korupcja i działania mafijne stoją na przeszkodzie uzdrowieniu sytuacji. Przyczyna jest inna – w aktualnej sytuacji kadrowej ewentualnej reorganizacji, według dowolnego pomysłu, nie ma po prostu komu zrobić. Każdy ruch reorganizacyjny wymagałby napisania określonej liczby pism i dokonania trudnej do przewidzenia liczby uzgodnień szczegółowych, czyli wydatkowania sporej ilości energii. Tymczasem działalność Ośrodka opiera się na wypróbowanej kadrze w wieku emerytalnym lub przedemerytalnym. Kadra ta w codziennym bohaterskim boju z dolegliwościami kręgosłupa, oskrzeli, serca i wszystkich pozostałych narządów wykuwa kolejne prace naukowe. Niestety na dodatkową bieganinę przy reorganizacji sił już by jej nie starczyło. Na młodzież w wieku 40–50 lat też nie ma co liczyć, bo jej nie ma z powodu luki pokoleniowej. I pewnie luka ta nie zostanie uzupełniona, bo jeśli nawet pojawi się w Świerku jakiś perspektywiczny młody człowiek, to jak się dowie ile będzie zarabiał – umiera ze śmiechu i zostaje bezpowrotnie stracony dla atomistyki polskiej.

Tak więc marzenie o uporządkowaniu organizacji Ośrodka należy sobie darować i przestać sobie nią zawracać głowę, ponieważ od tego tylko ciśnienie niepokojąco rośnie (a przecież nie o to chodzi), aby przyspieszyć przekształcanie się Świerka w kombinat poligraficzno–wysyłkowy i tor rajdowy dla gminnych Schumacherów. Chyba, że ...

Jan Mrufka


Nowa siedziba Redakcji

Proces unowocześniania się NEUTRONÓW jak lawina nabiera impetu. Dzisiejszy numer inicjuje działanie automatycznej listy wysyłkowej. Stało się to możliwe dzięki uprzejmości pana Pawła Zbikowskiego, twórcy poświęconego atomistyce portalu http://nuclear.pl. Serdecznie dziękujemy.

Nowi Czytelnicy, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, mogą to zrobić przesyłając na adres listy wysyłkowej neutrony.lista@nuclear.pl pustego e-maila z wypisanym w temacie "subscribe" (koniecznie małymi literami). Innym sposobem będzie wejście zainteresowanego na stronę http://www.neutrony.nuclear.pl i umieszczenie swojego adresu w odpowiednim oknie. Wypisanie się z listy (mamy nadzieję, że naszym Czytelnikom ta opcja nie będzie potrzebna) następuje po wysłaniu z danego adresu listu elektronicznego z "unsubscribe" w polu tematu.


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski
Marek A. Rabiński (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://india.ipj.gov.pl/neutrony