[NEUTRONY]

NEUTRONY – niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 2 (121) / 2005
22 lutego 2005

W numerze:
  • Jest paliwo
  • Kalumnie na prawników
  • Jak układano stos pod Instytut Badań Jądrowych
  • Peleton głupoty
  • Kosmici a model atomu Gryzińskiego
  • Wspomnienia
W następnym numerze:
  • Kulisy podstoliczka energetyki jądrowej przy Okrągłym Stole

MARIA ruszyła

Czwartego lutego odbył się wstępny rozruch, a siódmego lutego MARIA wznowiła normalną pracę po przerwie, która trwała od siedemnastego stycznia 2004.

Odetchnęliśmy z ulgą.

Starania o zakup paliwa zaczęły się w 2002 roku, kiedy wiadomo było, że zapasy (z dostawy jeszcze z czasów PRL) zaczynają się wyczerpywać. W aktualnej sytuacji finansowej Instytutu i wielkości nakładów na naukę bezpośredni zakup u producenta nie wchodził w grę – koszt partii paliwa to ponad 2 miliony dolarów. Na szczęście z pomocą przyszła nam Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej w Wiedniu, która sfinansowała zakup z tak zwanej Pomocy Technicznej. Na początku sprawy szły szybko – kontrakt z zakładami „Twieł” w Nowosybirsku został podpisany w grudniu 2002 roku i zakłady wykonały zamówienie w czerwcu 2003. I tu zaczęły się schody. Paliwo jądrowe jest materiałem wymagającym umów międzynarodowych, więc zaczęła się procedura biurokratyczna w trójkącie Warszawa – Moskwa – Wiedeń. Umowa Międzyrządowa została przesłana do Polski w czerwcu 2003 i podpisana we wrześniu. Rosyjskie młyny biurokratyczne mełły ją do 25 listopada 2004, po czym rozpoczęły się przygotowania do transportu tego wysoce delikatnego, z wielu względów, ładunku. W Polsce rolę przewoźnika pełnił Zakład Unieszkodliwiania Odpadów Promieniotwórczych.

Paliwo przyleciało na Okęcie 27 stycznia, samolotem typu An–12, po ośmiu godzinach lotu z Nowosybirska. Na lotnisku czekał na nie dyrekcyjny komitet powitalny w składzie Krzysztof Wieteska, Grzegorz Krzysztoszek, Jerzy Kozieł i Andrzej Cholerzyński. Po krótkich formalnościach paliwo zostało przeładowane na ciężarówkę. Przejazd do Świerka odbył się z zachowaniem niezbędnych środków ostrożności – ciężarówce z paliwem towarzyszyły zwyczajne radiowozy policyjne, radiowozy Grupy Szturmowej Wydziału Realizacji Komendy Stołecznej Policji, 3 wozy strażackie, rezerwowy autobus mający pełnić funkcję ciągnika (na wypadek gdyby ciężarówka się zepsuła) i last, but not least mikrobus z Dyrekcją.

Konwój ruszył z Okęcia o godzinie 20:00, gdy ruch na ulicach zmalał, i posuwał się z szybkością 40 km/godz. Wozy policyjne torowały mu drogę, co w Warszawie oznaczało, że blokowały prostopadłe ulice, a na szosie lubelskiej spychały ruch z przeciwka na pobocze. Samochody z tyłu konwoju nie mogły go wyprzedzać. Łatwo sobie wyobrazić co mówili kierowcy zmuszeni do jazdy 40 na godzinę, choć mogli się również pocieszyć, że uczestniczą w czymś niezwykłym. Po godzinie paliwo było już w Świerku. Warto podkreślić, że transport odbył się z zachowaniem tajemnicy, dzięki czemu nikt nie protestował a kolorowa prasa nie zdążyła napisać żadnych bzdur.

MARIA pracuje, ale schody się nie skończyły. Towar który przybył spoza Unii musi być obłożony podatkiem VAT. Przy cenie paliwa idącej w miliony dolarów są to sumy przekraczające możliwości finansowe Instytutu. No i Dyrekcja znowu ma co robić – musi wynegocjować z administracją centralną umorzenie tego podatku. Ponieważ odpowiednie Ministerstwa są za, możemy z ufnością patrzeć w przyszłość, przynajmniej przez 3 do 3,5 roku, czyli tyle, na ile starczy nowego paliwa.

Krzysztof Andrzejewski


Oskarżenia i kalumnie (prawnicze)

Zwykle uważa się, że prawo jest nudne. To przekonanie jest, jak się wydaje, powszechne zwłaszcza wśród przedstawicieli tzw. nauk ścisłych, a więc wśród większości Czytelników NEUTRONÓW. Mimo to przyjaciel i ja postanowiliśmy zająć uwagę Państwa problemem prawnym, jaki się ostatnio pojawił w związku z działalnością pewnej Rady Naukowej przy jednostce badawczo–rozwojowej X.

Zgodnie z regulaminem rada tej jednostki liczy 21 osób. Z dniem 1 stycznia 2005 r. jedna osoba zrezygnowała z udziału w Radzie, trzech członków Rady przeszło na emeryturę, a cztery osoby zostały przeniesione do spółki handlowej wyłonionej z jednostki X. Dyrektor X, a także Dyrektor Departamentu Prawnego jednego z ministerstw oraz wiceminister, pod którego nadzorem jest X, stanęli na stanowisku, że emeryci i osoby przeniesione do spółki utraciły z mocy ustawy prawo zasiadania w Radzie Naukowej. Ich zdaniem Rada liczy obecnie 13 osób, co nie daje dwóch trzecich całkowitej liczby członków Rady, a więc kworum wymaganego do zmiany regulaminu. W związku z tym wiceminister polecił rozpisać wybory uzupełniające, tak aby Rada z powrotem liczyła 21 osób, a następnie uchwalić nowy regulamin, który ograniczyłby skład rady do 12 członków.

Przedstawiciele Rady okazali się jednak uparci i po uważnym przestudiowaniu przepisów ustawy o jednostkach badawczo–rozwojowych w części dotyczącej rad naukowych doszli do wniosku, że ani Dyrektor ani wysocy urzędnicy dwóch ministerstw nie mają racji. Nie mamy zamiaru zanudzać Czytelników cytowaniem tych przepisów, ale powiemy tylko, że ustawa mówi, iż członkowie są wybierani na okres 4 lat. Dalej mówi się o tym, że w skład rady wchodzą: (1) pracownicy naukowi (30-50% składu rady), (2) pracownicy badawczo–techniczni (nie więcej niż 30%) oraz (3) osoby spoza jednostki (20-50%). W dalszym ciągu ustawy nie ma ani słowa o tym, że wymagany w chwili wyborów skład rady trzeba dostosowywać do wymaganych limitów. Ustawodawca nie pisze też ani słowa o tym, że przejście członka z grupy do grupy ma skutkować jego usunięciem z rady. Brak takiego przepisu wydaje się ze wszech miar słuszny. Wyobraźmy sobie sytuację pracownika badawczo–technicznego z doktoratem, który uzyskuje habilitację. Czy uważalibyśmy za słuszne usunięcie go z rady? Z przepisów ustawy wynika, że rada naukowa jest ciałem od nikogo niezależnym, a jej członkowie bez względu na okoliczności zachowują mandat do końca czteroletniej kadencji, chyba że zrezygnują z udziału w radzie na własną prośbę. Biorąc wszystkie argumenty pod uwagę Rada Naukowa X ogromną większością głosów zdecydowała się pracować nadal w składzie 20 osób. Do sprawy ewentualnej zmiany regulaminu w części dotyczącej całkowitej liczby członków trzeba będzie zapewne powrócić na następnym posiedzeniu.

Warto w tym miejscu dodać, że bojownicy o nienaruszalność dotychczasowego składu Rady Naukowej X nie są całkowicie w swej walce osamotnieni i rozporządzają ekspertyzą autentycznego prawnika, który w pełni popiera ich stanowisko. Muszą Państwo przyznać, że cała sprawa jest wręcz pasjonująca. Czy urzędnicy znajdą jakieś argumenty, dzięki którym będą mogli udowodnić swoje racje, lub instrumenty prawne, które pozwolą im zmusić Radę Naukową X do uległości? O takim rozwiązaniu marzy zapewne Dyrektor, którego stosunki z Radą, mówiąc delikatnie, nie są najlepsze i który jest bardzo zainteresowany zmianą jej składu. Przyjaciel mój i ja trzymamy kciuki za Radę. Na nasz prymitywny matematyczno–fizyczny rozum to właśnie Rada ma w tym sporze rację.

JAM
luty 2005


Prehistoria polskiej atomistyki

W 2005 roku mija półwiecze Instytutu Badań Jądrowych. Mało znane są jednak okoliczności jego narodzin [1]. Otóż już rok wcześniej istniał tzw. Zakład Fizyki Elementarnych Cząstek [2] powołany przez Sekretariat Polskiej Akademii Nauk 2 marca 1954 roku. Przewodniczący Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego Hilary Minc mianował kierownikiem inż. Bronisława Burasa, mimo iż ten – jak twierdził – nie był par excellence jądrowcem. Wówczas uważał się raczej za fizyka ciała stałego ze specjalnością ‘elektrolity’.

Nazwa zakładu była równie fałszywa jak nazwiska dwóch jego filarów – młodych brytyjskich fizyków – Williama McLeoda i Roberta Trenta. Ich prawdziwe nazwiska, to Ian Grant Campbell i Denis O’Connor. Obaj pracowali uprzednio w Londynie, specjalizując się w badaniach izotopowych i zastosowaniach izotopów w medycynie. Campbell – rocznik 1921 – w Medical Research Council, a jego szwagier O’Connor – rocznik 1927 – na Wydziale Biofizyki Narodowego Instytutu Badań Medycznych. Obaj byli członkami Komunistycznej Partii Wielkiej Brytanii. Pierwszy z nich czuł niechęć do przebywania w atmosferze przygotowań wojennych i nagonki na elementy postępowe oraz nie chciał prowadzić – pod baczną obserwacją podżegaczy wojennych – badań, które mogą być wykorzystane przez tamtejsze koła imperialistyczne; drugi natomiast deklarował się jako zwolennik nauki radzieckiej, zwłaszcza prowadzonych tam badań biologicznych.

Za aprobatą Wydziału Zagranicznego Komitetu Centralnego Partii Komunistycznej Wielkiej Brytanii zostali już w 1951 roku z inicjatywy Komitetu Centralnego PZPR przywiezieni do Polski przy pomocy Departamentu VII Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, aby prowadzić tu konstruktywną pracę dla celów pokojowych, początkowo w Instytucie Onkologii w Warszawie. Opracowali memorandum, które stało się podstawą dla rozpoczęcia prac nad wykorzystaniem energii atomowej do celów przemysłowych. Autorzy memorandum podjęli się zorganizowania „gorącego laboratorium” oraz budowy stosu atomowego o niskim ciśnieniu i zwykłej konstrukcji [reaktora jądrowego o niskociśnieniowym układzie chłodzenia i o standardowej (jak na owe czasy) konstrukcji – przyp. redakcji]. Koszt inwestycji szacowali na 4000 funtów, nie licząc kosztu 6–7 ton wysoce oczyszczonego metalu uranu [metalicznego uranu], około 30 ton węgla [grafitu] moderatora oraz kilkuset ton zwykłego cementu na tarcze [osłony] dla stosu atomowego. Podjęli się sami pokierować pracą, która ze względu na brak w Polsce doświadczonych kadr musiałaby trwać od 3 do 5 lat.

Działalność „Zakładu Fizyki Elementarnych Cząstek” noszącego też równie mylącą nazwę „Zakładu Urządzeń Naukowo–Technicznych” została usankcjonowana ściśle tajną Uchwałą Prezydium Rządu nr 15/5 z 21 VI 1954, która postawiła przed Zakładem następujące cele: rozpoznanie krajowych surowców paliwa jądrowego, szkolenie kadr atomistyki oraz budowę w województwie olsztyńskim stosu atomowego dla produkcji energii do celów przemysłowych. Do wytyczania problematyki i koordynacji prac powołano Komisję Rządową w składzie: Szef Sztabu Generalnego WP generał Jerzy Bordziłowski, sekretarz naukowy PAN dr Paweł Szulkin oraz zastępca przewodniczącego PKPG inż. Mieczysław Lesz. Istnienie i program badawczy Zakładu były tajne. Z tego powodu finansowanie Zakładu i jego bieżąca działalność były bardzo skomplikowane. Część jawna Zakładu mieściła się w Instytucie Fizyki przy ul. Hożej 69, a część tajna – w świeżo odremontowanych barakach po zaniechanej budowie metra na Pradze przy ul. Panieńskiej i w barakach przy Elektrociepłowni na Żeraniu. Finansowanie prowadził Zespół Wojskowy PAN oraz Centralny Zarząd Przemysłu „Erg”, lecz bez prawa kontroli. W praktyce za dobór kadr naukowych i technicznych oraz za finanse i skompletowanie niezbędnych urządzeń był odpowiedzialny inż. Mieczysław Lesz, natomiast z ramienia Zespołu Wojskowego PKPG całość prac koordynował wicedyrektor Departamentu I płk. Mieczysław Taube.

Początkowo Zakład działał w składzie 3–osobowym w gmachu na Hożej, lecz wkrótce w dziale fizyki kierowanym przez O’Connora było już 12 pracowników, a w dziale chemii pod kierunkiem Campbella pracowało 18 osób. W ciągu 14 miesięcy zakład rozrósł się do 140 osób, w tym 40 pracowników naukowych, 28 naukowo–technicznych, 12 – inżynieryjno–technicznych, reszta to administracja i ochrona. O rozmachu prac świadczy szereg umów zawartych przez Zakład Urządzeń Naukowo–Technicznych z Instytutem Metalurgii, Instytutem Metali Żelaznych, Instytutem Materiałów Ogniotrwałych i Fabryką Odczynników Chemicznych w Gliwicach, Zakładami [im. Róży] Luksemburg, Zakładem Chemii PAN i Instytutem Higieny w Warszawie, Zakładem Technologii Organicznej Politechniki Warszawskiej, Instytutem Metalowym [tak w oryginale] w Krakowie, Głównym Instytutem Górnictwa i Centralnym Laboratorium Koksochemicznym w Zabrzu oraz fabryką grafitu w Raciborzu. Po pewnym czasie w/w kierowników działów zastąpili dr inż. Zdzisław Wilhelmi (fizyka) i doc. T. Adamski (chemia).

W przeciwieństwie do współpracujących z ZUN–T inżynierów z instytutów naukowych i przedsiębiorstw przemysłowych, polscy fizycy i chemicy jądrowi wykazywali znaczną rezerwę wobec sposobu prowadzenia przedsięwzięcia, której nie łagodził nawet strumień pieniędzy przeznaczonych na prace zlecone. Nie pomogło powołanie Rady Naukowej Zakładu, w skład której weszli między innymi fizycy – profesorowie Henryk Niewodniczański, Andrzej Sołtan i Leonard Sosnowski. Nabrzmiewający konflikt zaogniła styczniowa propozycja ZSRR przekazania Polsce stosu atomowego [reaktora jądrowego EWA] i cyklotronu. Kierownictwo Zakładu, uważające się za pionierów wykorzystania energii atomowej w Polsce nie chciało dopuścić naukowców fizyków i chemików jądrowych do składu delegacji mającej podpisać w Moskwie w marcu 1955 roku porozumienie w tej sprawie. Po odniesionej porażce inż. Buras na próżno promował osiągnięcia swojego zakładu, interweniując w kierowniczych organach PAN, PKPG, Partii i Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Pojawiły się zarzuty o ujawnienie tajemnicy, o niewłaściwą lokalizację Zakładu, gdyż teren przy ul. Panieńskiej nie gwarantował tajności prac, o przeciąganie remontów oraz angażowanie ludzi niedoświadczonych. Wraz z powołaniem Instytutu Badań Jądrowych uchwałą Prezydium Rządu nr 419/55 w dniu 4 VI 1955 roku Zakład Fizyki Elementarnych Cząstek został rozczłonkowany, a poszczególne jego działy – włączone do utworzonego Instytutu.

[1] „Instytut Badań Jądrowych oraz zakłady i ośrodki badawcze IBJ” Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej sygn. 01355/252, mikrofilm nr 1238/4, klisza 1.
[2] Zdzisław Wilhelmi „Z dziejów Instytutu Badań Jądrowych” Postępy Fizyki, t. 47 (1996), s. 455.

Stanisław Ugniewski

Od Redakcji

Przedstawiamy pierwszy artykuł z serii poświęconej historii Instytutu Badań Jądrowych. Autorem jest dr Stanisław Ugniewski, w latach posierpniowej kontrrewolucji – przewodniczący komisji zakładowej NSZZ „Solidarność” w IBJ, w stanie wojennym internowany na poligonie w Drawsku. Po zwolnieniu z ośrodka odosobnienia wyrzucony z pracy, później między innymi pracownik cmentarza ewangelickiego – takie to były realia końcówki PRLu. Status pokrzywdzonego uzyskał na długo przed wybiciem się w przeglądarkach internetowych ‘listy Wildsteina’ przed ‘seks’, ‘porno’ i ‘gorące laski’. Dzięki wglądowi w akta IPN dotarł do związanych z polską atomistyką materiałów resortu bezpieczeństwa.

Styl źródłowych materiałów powyższego artykułu to specyficzna nowomowa, powstała z połączenia prozy donosów milicjantów o niepełnym wykształceniu humanistycznym ("czuł niechęć do przebywania ..."), oficjalnego języka propagandy komunizmu („konstruktywna praca dla celów pokojowych”) oraz terminologii fizyki jądrowej w wydaniu gazetowych żurnalistów. Stąd między innymi „stos atomowy” zamiast reaktora jądrowego. Dla przypomnienia – pierwszym na świecie reaktorem był zbudowany w Chicago przez Enrico Fermiego CP-1 (Chicago Pile # 1), który osiągnął stan krytyczny 2 grudnia 1942 roku. Prototypowy reaktor ułożono z bloczków tlenku uranu, uranu metalicznego i grafitu pod trybuną uniwersyteckiego stadionu do gry w squasha. Ślad specyficznej konstrukcji owego zestawu krytycznego mocy zerowej (osiągnął zaledwie 200 watów) do końca lat 1960-tych funkcjonował w powszechnie używanym określeniu reaktora.

W artykule znalazłem pośrednie potwierdzenie informacji podanej w połowie lat 1970-tych na wykładach prof. Andrzejewskiego (byłego pełnomocnika rządu ds. wykorzystania energii atomowej) – że we wczesnych czasach Władysława Gomułki rozważano w Polsce budowę chłodzonego gazem reaktora energetycznego, typu brytyjskiego AGR. Powodem odrzucenia projektu miała być podobno uwaga partyjnych planistów, iż roczna produkcja krajowych lin ze stali o podwyższonej wytrzymałości będzie za mała by sprężyć beton obudowy reaktora.

W roku jubileuszu IBJ gorąco zachęcamy naszych Czytelników do nadsyłania swoich wspomnień.

MAR


List do Redakcji

Droga Redakcjo,

A propos głupoty mogę dorzucić własny aforyzm: Człowiek ma po to rozum, żeby mógł wierzyć w bzdury – bo gdyby go nie miał, to by nie uwierzył.

Myśl natury filozoficznej odnośnie głupoty, do jakiej doszedłem niedawno, jest następująca: Głupota zawsze podąża za mądrością krok w krok, niezależnie od tego, jak mądre są elity naukowe i jak wysoko stoi w rozwoju kulturowym społeczeństwo. Co więcej – im wyższy poziom nauki – tym wyższy poziom głupoty. Przypomina to wyścig kolarski – głupota to peleton, który zawsze pędzi tuż za czołówką.

Z poważaniem,
Marek Kowalski

Od Redakcji:

Panie Marku, pierwszy aforyzm swą głębokością przebija niejedną sentencję filozofów, szczególnie postmodernistycznych. Co do drugiej myśli, to na ile znam się na kolarstwie (z czasów szkolnego obowiązku obstawiania trasy Wyścigu Pokoju) – czołówka jest grupką nielicznych. Stąd położenia środka ciężkości rozkładu głupoty społeczeństwa nie w jej okolicach szukać. Jaka jest średnia naszej drużyny w skokach narciarskich?

MAR


Przegląd prasy

FAKT w sobotnio–niedzielnym numerze z 12–13 lutego 2005 doniósł o zdradzeniu przez kosmitów największej tajemnicy budowy świata. Zdaniem gazety NASA wysłała w kosmos tabliczkę ze szkolnym modelem atomu a kosmici wygniatając piktogram w zbożu podbydgoskiej Strzyżawy odpowiedzieli modelem atomu Michała Gryzińskiego.

O każdym z poruszonych wątków NEUTRONY pisały już z osobna – o bzdurnych sensacjach polskiego tabloidu, o kręgach wygniecionych przez 15-centymetrowe kurduple z kosmosu, wreszcie o modelu atomu doc. Michała Gryzińskiego. Przedstawiliśmy nasz punkt widzenia na każde z tych zagadnień z osobna, stąd czujemy się zwolnieni z obowiązku komentowania kompilacji. Tym bardziej, że wrodzony takt nie pozwala nam spraw poważnych z głupotami mieszać.

Gwoli rzetelności dziennikarskiej – pod koniec lat 1960–tych amerykańska agencja kosmiczna NASA wpadła na pomysł wysłania w przestrzeń pozaziemską informacji o naszym istnieniu. W 1972 roku w kierunku Jupitera wystrzelono sondę Pioneer 10 – która po opuszczeniu naszego układu planetarnego w 2002 roku osiągnęła odległość 12 miliardów km, zanim jej sygnał nie osłabł do poziomu poniżej szumów. Drugim był Pioneer 11 – w 1973 roku odleciał w kierunku Saturna. Na obu sondach kosmicznych umieszczono pozłacane plakietki aluminiowe o wymiarach 15 x 23 cm z wiadomościami dla ewentualnych znalazców. Wygrawerowano na nich szkic lokalizujący Ziemię we wszechświecie, przy czym położenie Słońca zdefiniowano względem 14 najbliższych pulsarów Drogi Mlecznej oraz względem środka naszej galaktyki. Były też sylwetki mężczyzny i kobiety, obok której to umieszczono liczbę 8 w zapisie binarnym (1000).

Pozostało tylko zdefiniować jednostkę długości. Nie sposób bowiem przesłać kosmitom wzorca metra z Sewres pod Paryżem. I tu pojawiła się konieczność znalezienia uniwersalnej wielkości, dostępnej w całym wszechświecie. Za jednostkę wymiarów liniowych przyjęto długość fali odpowiadającej przejściu między dwoma stanami spinowymi w atomie wodoru – jest to około 21 centymetrów. Stąd w lewym górnym rogu plakietki umieszczono symbol tego przejścia. Atom wodoru zdefiniowano zaś jako taki, którego jądro składa się z jednego nukleonu. Właśnie tak, i nic więcej. Żadnego modelu Nielsa Bohra, który to model jak wiadomo ma wartość czysto podstawowo–szkolną i historyczną, już po kilku miesiącach po ogłoszeniu został bowiem zastąpiony precyzyjniejszym. Wysyłając plakietkę liczono na przynajmniej elementarną inteligencję kosmitów, którzy zmierzą odpowiednią długość fali i przeskalują względem niej wymiary obiektów przedstawionych na płytce. W ramach takiej konwencji wzrost ziemskiej kobiety należy odczytać jako 8 x 21 cm = 168 cm. W swoim przekazie NASA nie powoływała się na szkolny model atomu Nielsa Bohra, tylko na mierzalną eksperymentalnie długość fali związanej z wszechobecnym w kosmosie atomem wodoru. Ale ten fakt redakcja FAKTU i cytowani przez nią ufolodzy całkowicie zignorowali.

Jeśli zaś chodzi o wygnioty piktogramów – to podtrzymujemy deklarację nawiązania z istotami pozaziemskimi kontaktu z okazji pięćdziesięciolecia IBJ i dni otwartych Ośrodka. Zaprosimy kosmitów do wygniecenia swym UFO trawnika między działem szkolenia a ogrodzeniem reaktora MARIA. Prasę pewnie zawiadomi jakiś życzliwy.

MAR


Pożegnanie z Januszem Wojciechowskim

10 lutego, po południu w Ostatki, oczekując w klubie na rozpoczęcie turnieju brydżowego zmarł nagle nasz kolega Janusz Wojciechowski. Śmierć wyrwała go z wiru życia bez uprzedzenia – w pełni sił i zamiarów na przyszłość. Jeszcze rano w pracy jadł z nami pączki, a po południu bawił się z wnuczką i omawiał ze znajomymi zorganizowanie ogniska na działce nad Bugiem.

Janusz Wojciechowski był zasłużonym działaczem naszej Organizacji Związkowej – zakładał Solidarność w Instytucie Badań Jądrowych w 1980 roku, w okresie stanu wojennego i po nim działał w strukturach podziemnych, zaś po 1989 roku pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji w odrodzonej Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” przy Instytutach Atomistyki w Świerku – był w różnych okresach: Przewodniczącym Komisji Oddziałowej NSZZ „Solidarności” Instytutu Energii Atomowej, Przewodniczącym Komisji Rewizyjnej i wieloletnim członkiem Komisji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność”.

Lubił działać społecznie. Wyznawał zdecydowane poglądy polityczne i społeczne, a że miał również odwagę cywilną – głosił je wprost. Zyskiwał tym sobie poparcie, ale i przeciwników.

Miał barwną osobowość. Ładnie śpiewał i był duszą towarzystwa. Doskonale grał w szachy i w ulubionego brydża. Organizował jesienne wycieczki na grzyby, cieszył się pracą na działce.

Będzie nam Janusza bardzo brakowało.

Stanisław Gębalski


Pamięci prof. Minczewskiego

Jedną z uroczystości w ramach obchodów Pięćdziesięciolecia IBJ będzie odsłonięcie kamienia z tablicą upamiętniającą nestora polskiej atomistyki – profesora Jerzego Minczewskiego. Osoby pragnące wesprzeć tę inicjatywę prosimy o dokonanie wpłaty na konto Polskiego Towarzystwa Nukleonicznego, nr rachunku: 24 1060 0076 0000 4010 5000 4899 (z adnotacją "Tablica prof. Minczewskiego").

MAR


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski
Marek A. Rabiński (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Adres Redakcji – neutrony@nuclear.pl
Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie na adres listy wysyłkowej neutrony.lista@nuclear.pl pustego e-maila z wypisanym w temacie "subscribe" (koniecznie małymi literami).

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://neutrony.nuclear.pl