[NEUTRONY]

NEUTRONY – niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 11 (130) / 2005
19 grudnia 2005

W numerze:
  • Doniesienia i donosy
  • Oda do matematyki
  • Pożegnaliśmy Rajmunda

Życzymy smacznej golonki wigilijnej nowomodnym a karpia bardziej tradycjonalistycznym Czytelnikom, makiełków poznaniakom, kutii kresowiakom, indyka z borówkami, jagnięciny z rozmarynem, ...

Redakcja


Co w świerkowej trawie słychać

Jeszcze nie zdołaliśmy omówić na naszych łamach projektu ministra Piechoty (łączenia instytutów branżowych w silniejsze jednostki), a tu z kół zbliżonych do nowej ekipy wyciekły przesłuchy o zamiarach zreformowania nieudaczników nie przystających do nowej (choć już kilkunastoletniej) rzeczywistości. PAN-owscy akademicy podobno już zabrali się za tworzenie nowych/starych statutów, które niczego by nie zmieniały.

W sprawie Świerka coś będzie wiadomo już w najbliższych dniach.


Oj działo się ...

9 grudnia odbyło się spotkanie z okazji XXV-lecia Solidarności w Świerku i na Żeraniu. Mogło być wspaniale i wzniośle, a wyszło jak zwykle. Już w pierwszych wystąpieniach do białości rozpalono ogień polskiego piekiełka. Historia ciągle jeszcze potrafi bardziej dzielić, niż łączyć. Sporu nie udało się załagodzić.

Poruszono między innymi wątki niezwykle istotnej roli naszego środowiska w strukturach Solidarności w skali Kraju, wywiadu w REZONANSIE z „młodym” Balcerowiczem, decydującej roli partyjnej ekstremy IBJ-otowskiej w rozbiciu Instytutu, podziemnych drukarń i radiostacji, agenta służb bezpieczeństwa przygotowywanego do przejęcia władzy w Związku.

Odniesienie do NEUTRONÓW pojawiło się już w trzecim akapicie pierwszego wystąpienia. Wypada nam więc stanąć na wysokości społecznych oczekiwań, udostępniając nasze łamy podsumowaniom i refleksjom XXV-lecia. Z drugiej jednak strony nie chcemy wplątać się w wir pyskówek. Chcielibyśmy przedstawić racje wszystkich stron, jeśli tylko będą one zainteresowane przedstawieniem ich w sposób nie nadwyrężający naszej wiary w wysoki poziom intelektualny i kulturalny naszych kombatantów.

Przypomniano znaną prawdę, że historia Solidarności w IBJ wiąże się ściśle ze specyfiką Instytutu Badań Jądrowych. W upowszechnianiu kulisów tej ostatniej mamy pewne zasługi, a po Nowym Roku szykujemy publikację kolejnych materiałów.

MAR


Aktualności z myszką

Nasz stały Czytelnik zarekomendował nam rzut okiem na stronę internetową IEA. W dziale aktualności donosi ona o zebraniu RN IEA, które odbędzie się w listopadzie 2003 roku, oraz o seminarium na temat terapii borowo-neutronowej BNCT w styczniu 2004 roku. Jest też zaproszenie na konferencję ISSPMS’2004, która jednak się nie odbyła z powodu zaangażowania głównego organizatora w kandydowanie do europarlamentu. Z kariery nic nie wyszło, z sympozjum przy okazji również. Ale gdyby ktoś chciał powrócić do przeszłości – to tylko przez dział retro-aktualności IEA.


Zostaliśmy poproszeni o upowszechnienie wystąpienia skierowanego podczas uroczystej inauguracji roku 2005/2006 do społeczności akademickiej Szkoły Nauk Technicznych i Społecznych Politechniki Warszawskiej w Płocku przez prof. dr hab. Stanisława Wielgusa, biskupa płockiego i przewodniczącego Rady Naukowej Konferencji Episkopatu Polski. Czynimy to z tym większym przekonaniem, że pod zawartymi w tekście tezami podpisujemy się całkowicie.

Wystąpienie prof. Stanisława Wielgusa

[...]

Praca naukowego środowiska politechnicznego – zarówno w sferze badań jak i dydaktyki – ze zrozumiałych względów wiąże się w dużej mierze z matematyką, która w ostatnich kilkunastu latach utraciła niestety we współczesnych programach edukacyjnych istotną rolę, jaką spełniała niegdyś. Prowadzone są nawet swojego rodzaju kampanie medialne, mające na celu skłonienie Ministerstwa Edukacji Narodowej do jeszcze większego ograniczenia nauczania matematyki, przez sprowadzenie go do wyuczenia uczniów przydatnych na co dzień wiadomości praktycznych. To czysto pragmatyczne podejście wspierane jest argumentacją, że i tak rzadko komu z absolwentów naszych szkół przyda się w dorosłym życiu, z takim trudem przyswajana przez nich w szkole algebra, geometrią, czy trygonometria. Rozliczne publiczne osoby bez żenady, a nawet ze swojego rodzaju dumą, przyznają się przed milionową widownią telewizyjną, że nigdy nic nie rozumiały i nadal nie rozumieją z dziedziny matematyki, która przy tym – ich zdaniem – nie wiedzieć czemu, nazywana jest „królową nauk”. Nie przychodzi im jednak do głowy, by pochwalić się swoją niewiedzą w zakresie literatury, sztuki czy w ogóle humanistyki.

Przechwalanie się ignorancją w dziedzinie matematyki jest zjawiskiem smutnym o ile nie żałosnym. Nie jest się bowiem dobrze wykształconym człowiekiem jeśli nic się nie wie z zakresu tej dyscypliny, która poczynając od XIV wieku legła u podstaw nauki nowożytnej, ilościowo, tj. matematycznie, za pomocą równań matematycznych, wyjaśniającej rzeczywistość. To dzięki tak uprawianej nauce nowożytnej, stworzona została współczesna cywilizacja techniczna, którą, przyjął i z której korzysta cały świat. W ciągłej pogoni za samą pragmatyką w nauce, w niektórych krajach próbowano zrezygnować z uprawiania nauk podstawowych, w tym matematyki, by zająć się tylko naukami stosowanymi. Szybko się okazało, że bez paralelnego rozwoju nauk podstawowych, nauki stosowane szybko jałowieją i nie przynoszą zamierzonych rezultatów. Miał rację wybitny uczony i filozof angielski Franciszek Bacon, który już na przełomie XVI/XVII wieku napominał uczonych, by troszczyli się przede wszystkim o fakty światłodajne, nie zaś o fakty owocodajne, te drugie bowiem przyjdą same, jako konsekwencja pierwszych.

Zwolennicy ograniczania roli matematyki w kształceniu uczniów nie rozumieją niestety jeszcze jednego, niesłychanie ważnego, pedagogicznego tym razem aspektu, a mianowicie tego, że bez pomocy nauk formalnych, w tym zwłaszcza matematyki, nie można nauczyć ucznia poprawnego, ścisłego, precyzyjnego i logicznego myślenia. To przede wszystkim nauki formalne gimnastykują umysł ucznia. To one, w sposób niedostrzegalny, czynią jego umysł tak elastycznym, by mógł sobie dawać radę w najbardziej trudnych i nieoczekiwanych intelektualnie sytuacjach, by był twórczy i samodzielny. Nie jest istotne, że zapomni się działania algebraiczne, równania, zadania z trygonometrii i tym podobne, które kosztowały każdego z nas w młodości tyle wysiłku. Chociaż być może z biegiem lat zostały zapomniane, to jednak na zawsze pozostawiły niewidzialne ślady w naszym umysłach; i nigdy nie były i nie są zmarnowanym czasem. Z pewnością przyniosły bardzo dobre rezultaty.

Nie wystarczy zatem miła powierzchowność pewnej pani dziennikarki telewizyjnej, jej sprawny w obracaniu utartymi sloganami język i nieuzasadnione przekonanie o własnych wszechstronnych kompetencjach, by wolno jej było wydawać subiektywne, mijające się z prawdą, akurat na tak istotne tematy, jak rola matematyki w procesie kształcenia umysłów. Uczyniła to akurat l września bieżącego roku, w publicznym programie telewizyjnym, na rozpoczęcie nowego roku szkolnego, podpierając swoją chęć degradacji matematyki w nauczaniu szkolnym, przypadkowymi wypowiedziami ludzi z ulicy, których pytała, co zapamiętali z lekcji matematyki pobieranych w szkole. Znajdowała w nich przeważnie wdzięcznych rozmówców, stwierdzających, podobnie jak ona, że nie zapamiętali nic. Jedynie kilkoro pytanych przez ową panią nauczycieli nie dało się zwieść. Konsekwentnie i stanowczo opowiadali się za porządnym nauczaniem matematyki w szkołach polskich.

W tym miejscu rodzi się taka refleksja: stary Platon zostawił każdemu z nas pewną wskazówkę, stwierdzając, że cnota roztropności, rozumu i sprawiedliwości polega na tym, by czynić to, co do nas należy i unikać wypowiadania się o tym, na czym się nie znamy. W przeciwnym razie popełnimy hybris, tzn. ciężki, niewybaczalny grzech pychy i arogancji.

Nawet Miś Puchatek umiał być pokorny tłumacząc, że nie może odpowiedzieć na niektóre pytania swoich przyjaciół, ponieważ ma zbyt mały rozumek. Dobrze by było, gdyby jego śladami poszli niektórzy nasi współcześni medialni reformatorzy szkolnego nauczania, dążący do ograniczenia w nim matematyki.

Liczę na wielkoduszność Szanownego Pana Rektora i innych Dostojnych Uczestników Inauguracji w murach szacownej Uczelni płockiej, że wybaczą mi mój nietypowy, jak na tak podniosłą uroczystość, głos, wypowiedziany na temat nauki, której akurat me uprawiam, ale którą niezwykle wysoko cenię i dlatego poczuwam się do obowiązku jej obrony przed tymi, o których Żeromski kiedyś napisał: „doktorzy wszechrzeczy po łebkach”. Mam świadomość że moje słowa kieruję do najbardziej kompetentnych osób. Czynię to z serdeczna prośbą, by robiły, co w ich mocy, dla obrony matematyki w kształceniu młodzieży oraz by nie ustawały we własnych badaniach matematycznych i w matematycznej edukacji studentów, którym życzę, aby pokochali matematykę. Mogą być przekonani, że ona tę miłość sowicie im odwzajemni.

Prof. dr hab. Stanisław Wielgus
Płock, 1 października 2005 r.


Zmarł Rajmund Janczak

9 grudnia po długiej i ciężkiej chorobie w wieku 59 lat zmarł dr inż. Rajmund Janczak, długoletni pracownik Instytutu Energii Jądrowej, członek Rady Naukowej IEA, przez ostatnie lata wykładowca Politechniki Warszawskiej, współzałożyciel i aktywny działacz Polskiego Towarzystwa Nukleonicznego.

W następnym numerze zamieścimy wspomnienia przyjaciół Rajmunda, do którego to grona sami też się zaliczamy.


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski
Marek A. Rabiński (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Adres Redakcji – neutrony@nuclear.pl
Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie na adres listy wysyłkowej neutrony.lista@nuclear.pl pustego e-maila z wypisanym w temacie "subscribe" (koniecznie małymi literami).

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://neutrony.nuclear.pl