[NEUTRONY]

NEUTRONY – niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 7 (137) / 2006
17 lipca 2006

W numerze:
  • Smutna wiadomość
  • Atomistyka utrudnia życie terrorystom
  • Energetyka jądrowa Ukrainy i Rosji
  • Wysokotemperaturowy gazowiec na Śląsku?
  • Ogórkowe włamania do Świerka
  • Prawo i adwokatura
  • Echa strajku sprzed trzech dekad
W następnym numerze (u nas jak w polityce - bez sezonu ogórkowego):
  • wywiad z doc. Grzegorzem Wrochną
  • wywiad z dr Krzysztofem Małetką

Zmarł prof. Ziemowid Sujkowski

9 lipca po długiej i ciężkiej chorobie zmarł profesor Ziemowid Sujkowski. Urodził się w 1933 roku, na początkach jego powojennej edukacji piętno wywarła utrata rodziców - matka zginęła w Oświęcimiu, ojciec zginął w wypadku (w czasie okupacji kierował dywersją chemiczną Kedywu, przerzucony do Londynu wyjechał do Kanady - gdzie zginął). Po ukończeniu fizyki i obronieniu doktoratu w Sztokholmie został skierowany przez prof. Andrzeja Sołtana do tworzonego właśnie Instytutu Badań Jądrowych. Szybko przeszedł kolejne szczeble kariery naukowej, prowadząc jednocześnie działalność dydaktyczną - między innymi wypromował 20 doktorów. Ostatnio od wielu lat pełnił funkcję dyrektora Instytutu Problemów Jądrowych.

Pogarszający się stan zdrowia prof. Sujkowskiego skłonił go do złożenia z dniem 30 czerwca 2006 roku rezygnacji ze stanowiska dyrektora IPJ. W tej sytuacji Minister Gospodarki 3 lipca nominował doc. dr hab. Grzegorza Wrochnę na kierownika jednostki badawczej IPJ, pełniącego obowiązki dyrektora do czasu rozstrzygnięcia konkursu na to stanowisko. Kilka dni później dotarła smutna wiadomość o śmierci Profesora.

Poniżej zamieszczamy tekst pożegnania, wygłoszonego podczas pogrzebu przez prof. Sławomira Wycecha.


Ziemku

Żegnam Cię w imieniu instytutu, któremu poświęciłeś większość swojego życia, który współkształtowałeś w czasach lepszych i którego broniłeś w niepewnym czasie ostatnich lat. Dyrektorem byłeś zdecydowanym, ale też i trudnym. Tego wymagały czasy, w których przyszło Ci żyć.

Nie bałeś się konfliktu, ale potrafiłeś go też i unikać. Dla mnie godna podziwu była Twoja umiejętność łączenia administracji, pracy badawczej i organizacji konferencji międzynarodowych. Sądzę, że ta pierwsza przyniosła satysfakcję zabarwioną goryczą. Ta druga przyniosła niewątpliwy sukces w wielu laboratoriach Azji, Ameryki i Europy.

Byłeś inicjatorem i realizatorem szeregu pionierskich badań w Sztokholmie, Groeningen, Osace, Zurychu. Dotyczyły pogranicza fizyki atomowej i fizyki jądrowej. Ich nicią przewodnią i podstawą sukcesu było pomysłowe spożytkowanie procesów radiacyjnych, często koincydencyjnych, w reakcjach atomowych, jądrowych czy też w fizyce neutrina.

Żywym świadectwem tego sukcesu jest ponad dwudziestka Twoich rozsianych po świecie doktorantów. Żywym świadectwem jest ogromna liczba depesz kondolencyjnych ze świata.

Ziemku, żegnam Cię w imieniu zakładu teoretycznego. Traktowałeś nas opiekuńczo doceniając potrzebę wielostronnych badań i tworzenia pewnego środowiska. To cecha rzadka, widywałem szefów dużych laboratoriów, którym wystarczał jeden niewolny teoretyk.

Ziemku, żegnam Cię w imieniu naszego małego zespołu fizyki neutrina. Byłeś dla nas inicjatorem pomysłów, źródłem wiedzy i pobłażliwym krytykiem naszych błędów. Odszedłeś za wcześnie, będzie nam trudno bez Ciebie.

Chcę tu w końcu wyrazić przekonanie, dzielone zapewne przez zdecydowaną większość środowiska, że miałeś życie aktywne, barwne i twórcze. Dobrze przysłużyłeś się polskiej nauce.

Sławomir Wycech


Życie terrorysty nie jest łatwe

W maju gościliśmy w Świerku prof. Nolana Hertla z Georgia Institute of Technology, specjalistę o światowej renomie w dziedzinie ochrony radiologicznej, dozymetrii i transportu neutronów. Ostatnio prof. Hertel został mianowany członkiem Scientific Review Group przy U.S. Department of Energy.

Głównym tematem seminarium była konwersja reaktorów badawczych z paliwa wysoko- na nisko wzbogacone w celu uniemożliwienia zdobycia wysoko wzbogaconego uranu przez potencjalnych terrorystów. Prof. Hertel zajął się głównie scenariuszami budowy normalnej bomby atomowej o dużej sile wybuchu z uranu wysoko wzbogaconego i tak zwanej brudnej bomby której zadaniem jest skażenie radioaktywne możliwie dużego obszaru. Opierał się przy tym w dużej mierze na książce Four Faces of Nuclear Terrorism, której autorami są Charles D. Ferguson, William C. Potter i Amy Sands z Center for Nonproliferation Studies - amerykańskiej organizacji pozarządowej.

Podejście scenariuszowe jest bardzo rozpowszechnione w USA bo pozwala na realistyczną ocenę ryzyka związanego z różnego rodzaju możliwymi do wyobrażenia sobie zagrożeniami.

Jeśli chodzi o budowę klasycznej bomby atomowej o dużej sile wybuchu, to wyekstrahowanie z paliwa jądrowego metalicznego uranu jest stosunkowo proste. 'Niestety', potrzeba około 50 kg uranu o wzbogaceniu 80% U235 by zrobić bombę o sile rażenia takiej jak w Hiroshimie. W Hiroshimie użyto tylko około 9 kg prawie czystego U235. Dochodzi jeszcze kwestia przeniesienia i odpalenia bomby. W sumie - budowa takiej bomby, choć nośna medialnie, nie jest możliwa bez zaangażowania na poziomie państwowym. Budowa takiej bomby przez grupkę terrorystów gdzieś na pustyni jest praktycznie wykluczona. Na domiar 'złego' w przeciętnym reaktorze badawczym znajduje się 10-20 kg wzbogaconego uranu, czyli do budowy bomby należałoby dokonać napadu na kilka reaktorów. Oczywiście już po pierwszej, nawet udanej akcji, cały świat byłby już postawiony na nogi. Czasem zdarza się, że w reaktorze badawczym używane jest paliwo wyżej wzbogacone, ale jest go wtedy odpowiednio mniej. I tak na przykład Georgia Technical University Research Reactor pracuje na uranie wzbogaconym do 93%, ale jest go tylko 3,1 kg.

Podobna, choć nie identyczna sytuacja jest z 'brudną' bombą. Tutaj wystarczy eksplodować w centrum dużego miasta mieszankę materiału wybuchowego i wypalonego paliwa zawierającego duże ilości izotopów promieniotwórczych. Wypalone paliwo znajduje się w odpowiednich przechowalnikach, ale stan zabezpieczeń wielu z nich jest nieodpowiedni.

W związku z tym już od prawie trzydziestu lat Amerykanie realizują program RERTR, w którym prowadzi się między innymi odbiór wypalonego paliwa produkcji amerykańskiej z reaktorów badawczych na całym świecie. Innym celem tego programu jest stymulowanie przechodzenia w reaktorach badawczych na paliwo nisko wzbogacone (rzędu 20%). Instytut Energii Atomowej ze Świerka bierze udział w tym programie.

W USA innym sposobem zmniejszenia ryzyka przedostania się paliwa reaktorowego w ręce terrorystów jest zamykanie niewielkich reaktorów uniwersyteckich, które są zastępowane symulatorami.

Konkluzja seminarium była mniej więcej taka, że dla małych reaktorów, o mocy poniżej 1 MW, przechodzenie na paliwo nisko wzbogacone jest nieopłacalne, wziąwszy pod uwage jego mniejszą wydajność i stosunkowo małą ilość w rdzeniu. Natomiast newralgicznym problemem są przechowalniki i 'brudna' bomba. Stąd płynie konieczność ich odpowiedniego zabezpieczenia, także poprzez stworzenie odpowiednich służb, które mogłyby skutecznie pokrzyżowac szyki terrorystom ryzykującym 'pozyskanie' materialu radioaktywnego.

KAN


Ukraina chce nowych reaktorów, Rosja nie gorsza

O planach Ukrainy budowy 14 nowych reaktorów energetycznych doniósł DER SPIEGEL, dokładnie w dniu 20-tej rocznicy awarii w Czarnobylu. W ciągu dwudziestu lat pamięć o katastrofie na Ukrainie przyblakła, tak samo jak świadomość jej skutków i związane z tym obawy. Dokończono dwa bloki typu WWER (w Chmielnickim i w Równem), które podłączono do sieci mimo pochodzącego z 1990 roku formalnego moratorium na budowę elektrowni jądrowych. W chwili obecnej 15 jądrowych bloków dostarcza około połowy produkowanej na Ukrainie energii elektrycznej.

Energetyka jądrowa jest dla Ukrainy niezwykle ważnym czynnikiem w dążeniu do samodzielności energetycznej, szczególnie po perturbacjach z dostawami gazu w styczniu bieżącego roku. Jak pamiętamy, po przykręceniu kurka przez Rosję miliony osób nie miały ogrzewania w mieszkaniach. Rząd ukraiński opracował strategię energetyczną do roku 2030. Celem programu ma być uwolnienie Ukrainy od importu energii w perspektywie pięciu lat. Import gazu ma spaść z 80% do 20%. Zapotrzebowanie na gaz ma spaść z 76 mld metrów sześciennych do 49. Natomiast zapotrzebowanie na węgiel ma wzrosnąć z 65 do 153 milionów ton. Ukraina chce również do 2030 roku podwoić produkcję energii elektrycznej. W tym celu Kijów musi uruchomić 14 nowych reaktorów energetycznych. Otwartą pozostaje sprawa produkcji i dostaw elementów paliwowych do nich. Prezydent Juszczenko zapowiedział, że Ukraina zacznie wzbogacać uran z własnych rezerw. Na razie Ukraińcy testują zachodnie elementy paliwowe, droższe od rosyjskich. I dziwnym trafem z Rosji dochodzą już przecieki, że cena rosyjskich elementów może wzrosnąć 5-10 razy.

Plany Ukrainy, bardzo nośne medialnie, wywołały w kręgach fachowych duże zainteresowanie. Tymczasem Rosja, od dawna beznamiętnie planuje budowę 40 nowych reaktorów do 2030 roku. Tym samym udział energii elektrycznej w całkowitym bilansie energetycznym tego kraju wzrósłby z 16 do 25%.

Zachód natomiast do upojenia dyskutuje sprawę rzekomych straszliwych niebezpieczeństw związanych ze składowaniem odpadów radioaktywnych, co w efekcie oznacza bardzo ostrożne podejście do budowy nowych elektrowni jądrowych. Jak łatwo przewidzieć, za parę lat politycy europejscy zaczną gromko potępiać Rosję za dyktat cenowy w zakresie energii elektrycznej. Rosja bowiem będzie miała tani prąd z elektrowni jądrowych, a Unia Europejska zamknięte reaktory. Wtedy Rosja oczywiście podniesie ceny, czyli będzie je dyktować.

K. Andrzejewski


Powrót gazowych wysokotemperaturowców?

W Polsce, podobnie jak w wielu innych krajach na świecie, odżywa pomysł rozwoju wysokotemperaturowych reaktorów gazowych, posiadających ogromne możliwości potencjalnych zastosowań technologicznych. Jednym z nich może być produkcja paliw płynnych z węgla. Zapewnie niewielu pamięta, że w latach 1970-tych pierwszy osobowy ropniak (niemiecki Volkswagen Golf) był opracowany z myślą zagospodarowania podobnego do ropy paliwa, produktu symbiozy atomistyki z przemysłem chemicznym. W dzisiejszych czasach dochodzi też aspekt uniezależnienia się od post-radzieckiego paliwa z grubej rury.

Zainteresowanie reaktorami wysokotemperaturowymi ponownie ożyło w 2000 roku gdy bardzo intensywnie rozpoczęto studia nad reaktorami tak zwanej IV generacji. Budowę reaktorów wysokotemperaturowych rozważa się w USA, Francji, Chinach i Japonii, w Europie pracuje nad nimi ponad 30 ośrodków. Najbardziej zaawansowane są badania w Republice Południowej Afryki, gdzie w 2007 roku rozpocznie się budowa instalacji pilotażowej a w 2015 roku można się spodziewać wprowadzenia tego rozwiązania na rynek komercyjnych reaktorów energetycznych.

Pomysł wymaga szeroko zakrojonych badań naukowych. Dla ich przeprowadzenia powstało konsorcjum naukowe "Wysokotemperaturowy Reaktor Jądrowy w Polsce", które we współpracy z partnerami zagranicznymi ma się ubiegać o fundusze w ramach 7-go Programu Ramowego Unii Europejskiej. Jednym z głównych maszynistów tej lokomotywy dla pozostałości po nauce polskiej jest dr hab. Ludwik Pieńkowski ze Środowiskowego Laboratorium Ciężkich Jonów Uniwersytetu Warszawskiego. Program wzbudził zainteresowanie w Instytucie Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu oraz Głównym Instytucie Górnictwa, w przedsięwzięciu zamierza wziąć udział wiele instytutów, w tym także świerkowe. Odnotować należy też zainteresowanie kręgów gospodarczych i administracji samorządowej wybudowaniem na Śląsku w 2015 roku pilotażowej instalacji tego typu.

MAR


Niełatwo zostać adwokatem we własnym kraju?

Podejmuję ten aktualny i gorąco dyskutowany w Polsce temat. Ja jako dawny student prawa i mający syna, który poszedł w ślady ojca (na szczęście na tym koniec z naśladowaniem ojca) i też studiuje prawo w Niemczech, interesuję się żywo tą problematyką. Wiem, że w Polsce korporacje adwokackie bronią się przed przedostawaniem się do zawodu adwokata ludzi z zewnątrz i stosują tu daleko posunięty nepotyzm. Nie chcę się tu wypowiadać, czy jest to słuszne i sprawiedliwe, chcę natomiast w skrócie przedstawić, jak wygląda sprawa w Niemczech, po konsultacji z moim synem, który przymierza się do tego zawodu.

W Niemczech też nie jest łatwo zostać adwokatem. Sędzią lub prokuratorem jeszcze trudniej. Wiadomo, że i w Niemczech tak zwane plecy w postaci kogoś z rodziny w pewnym sensie pomagają. Ale nie jest tak, że jest to conditio sine qua non. Niemniej droga do adwokatury jest długa i wyboista. Przede wszystkim należy skończyć w regularnym czasie studia prawnicze, które trwają pięć - sześć lat. Po zaliczeniu wszystkich egzaminów, tak zwanych małych i dużych Scheinów (Schein = zaliczenie dużego działu prawa, takiego jak na przykład prawo cywilne lub prawo karne), trzeba poświęcić co najmniej rok na przygotowanie się do pierwszego egzaminu państwowego. Tu konieczne jest coś w rodzaju korepetycji, w których specjalizują się wybrane firmy prawnicze. Taka przyjemność kosztuje około stu euro miesięcznie. Po zdaniu egzaminu państwowego jest się już prawnikiem, ale jeszcze niepełnym. Ażeby zostać pełnym prawnikiem, tak zwanym "Volljurist" należy zdać drugi egzamin państwowy. Ten egzamin jest konieczny, by zostać adwokatem, prokuratorem lub sędzią. Przygotowywanie się do tego egzaminu odbywa się w ramach aplikacji w sądzie. Żeby się na nią dostać, trzeba mieć trochę szczęścia, ale nie jest to niemożliwe. Liczba miejsc jest oczywiście ograniczona. Ale przecież szczęście w życiu zawsze się przydaje, a czasem można mu trochę pomóc mając na przykład dobre wyniki ze studiów i z pierwszego egzaminu państwowego. Po zdaniu drugiego egzaminu państwowego z dużą liczbą punktów droga do zawodu adwokata stoi otworem. Żeby natomiast zostać na przykład sędzią trzeba zdać egzamin z tak zwanym predykatem. Czym lepiej zdany egzamin, tym większe oczywiście szanse na karierę adwokata na początek w jakiejś istniejącej kancelarii adwokackiej. Trzeba się rozglądać, pisać podania, nawiązywać kontakty itp.

W Niemczech każdy student prawa ma szansę dostać się do wymiaru sprawiedliwości. Wszystko zależy od jego wyników w nauce, własnej osobowości, elokwencji, wykształcenia ogólnego, oczytania, inteligencji itp. Bycie synem lub córką adwokata nie jest w Niemczech żadną gwarancją sukcesu. I całe szczęście.

Marek Mika


Co w prasie piszczy

U progu sezonu ogórkowego (o zmianach w rządzie wtedy nikomu się nie śniło) ŻYCIE WARSZAWY doniosło o włamaniu na stronę internetową IEA. Oczywiście z komentarzem, że jakiś internetowy Osama bin Laden lub Al-Zarkawi mógłby w ten sposób może nie od razu wysadzić w powietrze reaktor Maria, ale wejść w posiadanie tajnych informacji umożliwiających zrobienie tego. Pojawienia się tej sensacji trudno nie wiązać z wyartykułowanym chwilę przedtem na międzynarodowej konferencji "Nuclear Power Plants for Poland" NPPP2006 zainteresowaniem nowej formacji rządowej dla programu energetyki jądrowej w Polsce oraz planami kilku poważnych krajowych przedsiębiorstw energetycznych wejścia w tę opcję.

Skończyło się na udowadnianiu przez IEA, oczywiście drobnym drukiem, że nie jest wielbłądem.

Minister Roman Giertych co prawda jeszcze nie skreślił planów obowiązkowej matematyki na maturze ale zapowiedział wydanie rozporządzenia o amnestii dla zdolnych inaczej maturzystów. Nieśmiało chcieliśmy podsunąć inny sposób ogólnego podniesienia poziomu wykształcenia - ustawowe przyznanie magisterium wszystkim, którzy w przyszłym roku na maturze obleją nie więcej niż trzy przedmioty.

Profesor Bogusław Wolniewicz (filozof) stwierdził, że ludzie nie znający matematyki będą szympansami w zmatematyzowanym świecie. Mnie się wydaje, że już nimi są. Choć oczywiście tego nie dostrzegają.

MAR


List do Redakcji

Czy denuncjowanie i dyrektorowanie w parze chodziło tylko w 1976 roku?

A może tak głęboko to się w polskiej rzeczywistości zakorzeniło, że być może już dzisiaj a może jutro albo pojutrze ... albo w 2011 r. będzie się mówiło także o takich samych nagannych postawach w okresach późniejszych?

Z uwagą "Strajk w Świerku i jego następstwa" przeczytałem, szczególnie zainteresował mnie wątek w którym dowiedziałem się, że były dyrektor ZDAU inż. A.C. "blondyna" w 1976r zadenuncjował. Bez wątpienia była to postawa naganna i dobrze, że chociaż późno, bo po 30 latach, ale te ciemne fakty są ujawniane. Sam pracę w Świerku podjąłem w 1977 r. więc tamtych szczegółów w takich detalach faktycznie nie znałem, ale z późniejszymi następstwami omawianych wydarzeń już w bliższym kontakcie byłem. Czytając artykuł zagłębiłem się w następstwa tamtego strajku i tak jakoś nieopatrznie sam siebie zapytałem "czy kablowanie i dyrektorowanie już się skończyło .... czy też w nowe realia się tylko wtopiło? Daleki jestem od stwierdzeń, ze posada dyrektorska donosicielstwa wymaga ale zaczynam myśleć, ze bez względu na system w osiągnięciu stołka dyrektorskiego być może donosicielstwo i protekcja nadal bardzo pomaga i raczej jeszcze nie przeszkadza. Zastanawia mnie też czy u inż. A.C. w 1981 r. nastąpiła jakaś odmiana, bo wtedy On już być może nie denuncjował, przynajmniej ja tego nie doświadczyłem. Powiem więcej dyrektor A.C, który w 1976r "blondyna" zadenuncjował, w 1981r. osobiście mi odwagi pogratulował, że na wyjście z "narady" wyjaśniającej wydarzenia w kopalni Wujek taki młody człowiek jak ja się odważył. Ten sam A.C. wcześniej mnie i jeszcze jednego kolegę z Pracowni Betatronów i Mikrotronów kierownikiem sekcji mianował, chociaż długo się wzbraniał i w rozmowie ze mną twierdził, że obiema rekami moją nominację podpisał ale miał naciski ze strony dyrektora IBJ do spraw wdrożeń, żeby również drugą nominacje podpisać a On nie chciał otwierać w ten sposób furtki do ... objęcia Jego pozycji. Ostatecznie dwóch nas nominacje na kierowników sekcji dostało, ale widocznie to w dalekosiężnych planach mojego kolegi faktycznie kolidowało bo w czasie wydarzeń roku 1981 dwukrotnie tego doświadczyłem. Pierwszy raz kiedy nie przez inż. A.C. tylko przez tego kolegę zostałem zadenuncjowany o podżeganie do strajku po 13 grudniu 1981 r. a drugim razem zadenuncjowany za "ostentacyjne" opuszczenie "narady" uzasadniającej konieczność pacyfikacji i śmiertelnych ofiar w kopalni Wujek. Myślę, że opisane fakty to też część następstw roku 1976 i dlatego skłoniło mnie to do powyższych refleksji zawartych już w samym tytule. Ciekawe czy na więcej szczegółów dotyczących pamiętnych wydarzeń roku 1981 będziemy czekać aż do roku 2011?

Gabriel Suplewski


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski
Marek A. Rabiński (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Adres Redakcji – neutrony@nuclear.pl
Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie na adres listy wysyłkowej neutrony.lista@nuclear.pl pustego e-maila z wypisanym w temacie "subscribe" (koniecznie małymi literami).

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://neutrony.nuclear.pl