[NEUTRONY]

NEUTRONY – niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 9 (139) / 2006
17 sierpnia 2006

W numerze:
  • Kalumnie na PeeReL
  • Mrufka podrywa się do lotu
  • Niemieckie echa spóźnionego restartu diesli
  • Co w prasie piszczy
  • Co w Sejmie piszczy
  • Wywiady zintegrują atomistów
  • Z esbeckich annałów atomistyki polskiej

Oskarżenia i kalumnie

Mój przyjaciel jest już nie najmłodszy i ma, tak jak większość ludzi w jego wieku, tendencję do wspominania dawnych zamierzchłych czasów. Ostatnio wrócił on pamięcią do sprawy seminarium polsko-niemieckiego w dziedzinie teorii reaktorów jądrowych, które miało się odbyć w początkach lat siedemdziesiątych, a które nie doszło do skutku z przyczyn polityczno-ideologicznych. Oto jego opowieść:

Do końca prawie lat sześćdziesiątych Niemiecka Republika Federalna była uważana za naszego głównego wroga przygotowującego się do wojny i czyhającego na nasze Ziemie Zachodnie, tak że tylko dzięki naszym wypróbowanym przyjaciołom z NRD i oczywiście ZSRR mogliśmy zachować nasz kraj w całości. Potem jednak zwyciężył rozsądek, co nie było za Peerelu częstym zjawiskiem, i Gomułka podpisał umowę z Brandtem. Wprowadzono zmianę nazwy na Republikę Federalną Niemiec czyli RFN. Zapaliło się też zielone światło dla bezpośrednich kontaktów naukowych pomiędzy obydwoma krajami. W związku z tym w 1971 chyba roku w Świerku zjawiła się delegacja niemieckich atomistów. Byłem wówczas kierownikiem (a właściwie pełniącym obowiązki kierownika) Zakładu Obliczeń Reaktorowych, w którym rozwijaliśmy wtedy dość intensywnie teorię reaktorów, a szczególnie teorię transportu neutronów. Delegacja niemiecka okazała zainteresowanie naszymi pracami i dlatego wkrótce otrzymałem zaproszenie do odwiedzenia kilku ośrodków atomowych w Niemczech dla siebie i dla jednego z moich młodszych kolegów, oczywiście na koszt strony niemieckiej. Dwutygodniowa podróż po Niemczech była nie tylko atrakcyjna, ale również bardzo owocna. W każdym ze zwiedzanych ośrodków przedstawialiśmy nasze prace i przyszłość dalszej współpracy pomiędzy Polską a Niemcami w dziedzinie teoretycznej fizyki reaktorowej rysowała nam się wtedy bardzo różowo. Ukoronowaniem naszego pobytu w Niemczech była decyzja o zorganizowaniu polsko-niemieckiego seminarium teoretycznej fizyki reaktorowej. Ze strony niemieckiej organizatorem seminarium miał być kolega z Uniwersytetu w Stuttgarcie, a ze strony polskiej ja. Nasze władze bez wahania udzieliły zgody na zorganizowanie tego seminarium. Po krótkim czasie otrzymałem od swojego niemieckiego kolegi listę uczestników ze strony niemieckiej. Na liście tej figurowały nazwiska dwóch profesorów z Berlina (Zachodniego). Było to nie do przyjęcia dla naszych władz, które z uporem odmawiały uznania Berlina Zachodniego za integralną część RFN. Otrzymałem z Biura Pełnomocnika informację, że profesorowie z Berlina nie mogą wziąć udziału w seminarium. Cóż było robić? Przekazałem swojemu koledze tę informację i w odpowiedzi otrzymałem list, w którym strona niemiecka wycofała się z udziału w seminarium.

Nie zamierzam komentować decyzji ówczesnych władz, łatwo bowiem stwierdzić, kto na tym bezmyślnym trzymaniu się polityki skażonej ideologią zyskał, a kto stracił. Nie ma chyba wątpliwości, że nawiązanie ścisłej współpracy pomiędzy Polską a RFN przyniosłoby polskiej atomistyce więcej korzyści niż strat.

Tyle mój przyjaciel. Nasuwa się pytanie: dlaczego akurat teraz przyszła mu do głowy ta historyjka. Znalezienie odpowiedzi pozostawiamy naszym Czytelnikom, w których inteligencję nigdy nie wątpiliśmy.

JAM


Lot do Londynu

Jak do Londynu, to oczywiście tanimi liniami. Tanie – to znaczy 650 zł od osoby w obie strony. Podobno ktoś kiedyś zapłacił 60, ale czy to prawda, czy legenda – trudno powiedzieć. Ale te 650 to i tak tanio w porównaniu z taryfą weekendową i tym co było dawniej.

Kupiliśmy bilety w Centralwings, bo wiele tanich lotów jest z Krakowa lub Łodzi, więc mniej wygodnie. Tydzień przed odlotem dowiadujemy się, że w Locie taki bilet kosztuje prawie tyle samo, tylko, że nie trzeba kupować wody na pokładzie samolotu i ląduje się na Heathrow, czyli w zasięgu komunikacji miejskiej, a nie półtorej godziny jazdy autobusem od Londynu.

Aż tu w czwartek hiobowa wieść – na Heathrow pandemonium. Al Kaida miała zaatakować, ale udało się w porę zamiary udaremnić. Kalkulujemy, że my lecimy we wtorek, więc się trochę uspokoi.

We wtorek stawiamy się do odprawy, wszystkie porady z sobotnio-niedzielnej Gazety Wyborczej uwzględnione – żadnego bagażu kabinowego. No i oczywiście przy oddawaniu bagażu okazuje się, że żonie nie wolno mieć torebki, tylko dostaje się plastikową torbę, taką jak na wymiociny. Ale nic to, to dla naszego dobra.

Kontrola paszportowa idzie gładko, więc nabieramy podejrzeń. W kiosku kupujemy gazety na drogę, pijemy kawę i kierujemy się do ostatecznej odprawy. Jakiś pan mnie obmacuje, wszystkie rzeczy zostają prześwietlone, po czym następny pan zabiera nam najpierw gazety. Kupione zostały już za kontrolą paszportową, więc albo powinny być sprawdzone i ostemplowane, albo sprzedawca powinien się zainteresować dokąd lecimy i, widząc torebkę plastikową, odradzić kupna. Zachodzimy w głowę co takiego groźnego można schować w prześwietlonej gazecie. Potem zabrany zostaje grzebień żony. No cóż, niezbadane są wyroki opatrzności. Na koniec uprzejmy pan każe nam natychmiast zjeść sezamki i oddać Hallsy. Uprzejmie doradza, że możemy wziąć po Hallsie do ust...

Lot przebiega spokojnie, tylko jakiś młody człowiek robi zdjęcia zabronionym na pokładzie aparatem cyfrowym. Zżera nas zawiść, poczucie niższości intelektualnej i dręczy pytanie – jak on to zrobił?

Pijemy jakąś lurę po 5 zł za kubeczek. W odwecie nie reagujemy na zachęty do kupna misia-maskotki, sprzedawanego tylko na pokładach Centralwings w trakcie lotu.

Na Gatwick czekamy 46 minut na bagaż. No i dobrze nam tak, zachciało się tanich lotów...

Potem półtorej godziny w dusznym autobusie. Niby jest jakiś nawiew, ale po wyjściu z dziką rozkoszą zaciągam się świeżymi spalinami na Victoria Coach Station.

Po przyjeździe na miejsce dowiadujemy się od znajomych Tubylców, że na Heathrow już można brać bagaż ręczny do kabiny, tylko nie wolno brać napojów. Ale na Okęciu wiedzą oczywiście lepiej co trzeba, żeby zapewnić bezpieczeństwo.

Następnego dnia okazuje się, że na Gatwick jakiś 12 latek i uciekł rodzicom, zmylił wszystkie straże i ochrony i wsiadł do zupełnie innego samolotu, niż ten, którym miał lecieć.

Podnosimy dumnie głowy do góry. Co za bałagan w tej Anglii.

Jan Mrufka


Nie ma tego dobrego, co by na złe nie wyszło

Wyobraźmy sobie, że w jakiejś fabryce średniej wielkości nastąpiła przerwa w dostawie prądu. Zakład rozporządzał czterema silnikami wysokoprężnymi. Dwa z nich nie włączyły się w ogóle, a pozostałe dwa z dwudziestominutowym opóźnieniem, ale produkcja dalej mogła być kontynuowana, choć na wolniejszych obrotach. Dwa pracujące silniki zapewniły dostateczną ilość energii elektrycznej. Nic wielkiego się nie stało i nikt się tym specjalnie nie przejął. Najprawdopodobniej o tego rodzaju awarii nie byłby powiadomiony żaden urząd ani tym bardziej opinia publiczna. W końcu po to są cztery agregaty, aby gdy dwa pierwsze nie zadziałają, włączyły się dwa pozostałe. Jeśli chodzi zaś o dwudziestominutowe opóźnienie, to można byłoby się ewentualnie spierać, czy miało ono jakiekolwiek znaczenie. Jeśli chodzi o jakąś fabrykę, to pewnie nie. Jeśli zaś chodzi o elektrownię atomową, bo w niej właśnie wydarzyła się owa awaria, to opóźnienie mogło być ważne, choć ostatecznie trzeba byłoby zapytać o to fachowców. I ci właśnie, z elektrowni atomowej Forsmark w Szwecji, gdzie wydarzyła się ta awaria, twierdzą, że wszystko było pod kontrolą. O ile mi wiadomo, reaktor został chwilowo wyłączony, co jest niewątpliwie dowodem na to, że wszystko było pod kontrolą. Każda najmniejsza nawet awaria w którejś z elektrowni atomowych musi być meldowana urzędom nadzorującym i oczywiście mediom, te zaś natychmiast przekazują informacje odbiorcom, ci zaś odnoszą wrażenie, że elektrownie atomowe ciągle się psują i stanowią permanentne zagrożenie dla ludzi i przyrody. Ten obowiązek informacji, w istocie słuszny, obraca się niestety przeciwko elektrowniom atomowym. W innych dziedzinach przemysłu informacje o awariach i wypadkach dochodzą do opinii publicznej dopiero, gdy są ofiary w ludziach, które na przykład w górnictwie węglowym idą w tysiące. Tym jednak nikt się specjalnie nie przejmuje, są to przecież koszty wliczone w normalne wydobycie węgla, choć niewątpliwie dałoby się tę liczbę zredukować, gdyby popyt na węgiel spadł. Gdyby udało się część elektrowni węglowych zastąpić atomowymi.

Awaria wydarzyła się w Szwecji. Nie mam informacji, jak tam zareagowała na to opinia publiczna i politycy. Wydaje mi jednak, że nikt nie wpadł tam z tego powodu w panikę i nie żąda ani wyłączenia reaktorów, ani zaostrzonej kontroli nad nimi. Właśnie dlatego, że ta kontrola istnieje, opinia publiczna o wszystkim się dowiedziała. W Niemczech natomiast środki masowego przekazu zareagowały natychmiast i doniosły, że w Szwecji groziła awaria podobna w skutkach do katastrofy w Czarnobylu. Minister ochrony środowiska (SPD), znany ze swego wyjątkowo negatywnego stosunku do energii atomowej, nakazał kontrolę wszystkich elektrowni jądrowych w Niemczech i zagroził nawet, że jeśli kontrola ta nie wypadnie po jego myśli, to dojść może do wyłączenia niektórych reaktorów. Jego koledzy z landów rządzonych przez CDU (Badenia Wirtembergia, Hesja, Szleswig Holsztyn) oświadczyli jednak, że pracujące tam elektrownie są w pełni bezpieczne. Dla porównania, czy komukolwiek przyszłoby na myśl zarządzenie dodatkowych kontroli na przykład rafinerii w Niemczech, po tym jak w innym kraju w którejś z rafinerii wydarzyła się awaria. Jedno z drugim nie ma przecież związku. Nie wydaje mi się jednak, że dyskusja na tym się zakończy. Przeciwnicy elektrowni atomowych uzyskali nowe argumenty, by przyśpieszyć wyłączanie reaktorów niemieckich lub przynajmniej zapobiec przedłużeniu ich żywota, bo o budowie nowych nie ma w Niemczech nawet co marzyć. Owi przeciwnicy powołują się na opinie naukowców krytycznych wobec energii atomowej i oczywiście na opinię publiczną, która jest stale manipulowana poprzez brak informacji lub czasem nawet przez przekazywanie informacji fałszywych. Ale w ich mniemaniu cel uświęca środki. Jest to znana niestety z historii postawa moralna niezbyt, moim zdaniem, godna naśladowania.

Mam tylko nadzieję, że innym krajach, takich na przykład jak Polska, ta histeria nie udzieli się i plany budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej nie powędrują do szuflady.

Marek Mika


Przegląd prasy

World Nuclear Association News Briefing:

[NB06.29-8] Poland should begin work on plans to construct its first nuclear power plant, the country's new Prime Minister, Jaroslaw Kaczynski, said in his inaugural speech to parliament. He said that public opinion in Poland is changing in favour of nuclear energy. Mr Kaczynski said that Poland would not be in a position to be at the front of the nuclear renaissance, but it should also not be at the end. (NucNet World Nuclear Review, 29/06, 21 July)

Poniżej przedstawiamy fragmenty debaty parlamentarnej, towarzyszącej wygłoszonemu exposé. Wypowiedzi te nie doczekały się jednak omówienia przez światowe media. I bardzo dobrze.

[NB06.31-10] Sweden: The Swedish Nuclear Power Inspectorate (SKI) is investigating the causes and consequences of an incident that led to a reactor scram at the Forsmark-1 reactor on 25 July. A short circuit in an external switchyard resulted in a powerful transient and the BWR was automatically disconnected from the grid. Initially the unit switched to in-house power generation, but through a complicated chain of events the turbines were stopped and power supply of the safety system was switched to just two of the four back-up diesel generators. Normally all four diesel generators should provide the systems with power, but this time only two automatically went online. The other two generators had to be started manually. However, during the incident there was always sufficient power to cool the reactor and keep other safety functions online. The incident has been given a provisional level two rating on the International Nuclear Event Scale (INES). Forsmark-2 is currently undergoing a planned outage, while unit three continues to operate normally. The Oskarshamn-1 and -2 BWRs have also been taken offline, on a voluntary basis, to carry out precautionary checks into back-up power supply systems. (NucNet News, 168/06, 3 August and 170/06, 4 August; Nucleonics Week, 3 August, p3)

Do awarii nawiązuje Marek Mika w swoim artykule.

[NB06.32-15] Poland: Some 40kg of highly-enriched uranium (HEU) were removed from a nuclear research reactor at the Institute of Atomic Energy in Otwock-Swierk and airlifted to Russia, the original supplier of the fuel. The two-day joint mission between the US Department of Energy's (DOE's) National Nuclear Security Administration (NNSA), Poland, Russia and the International Atomic Energy Agency (IAEA) was completed on 9 August. The HEU was returned to a facility near Novosibirsk, Russia, where it will be down-blended into low-enriched uranium (LEU). (IAEA, 10 August; DOE, 10 August; FreshFUEL, 14 August, p4; see also News Briefing 04.10-16)

Pisaliśmy o tym, z wiadomych względów oględnie, w NEUTRONACH nr 7 (137) / 2006.

6_08_2006 - GAZETA POZNAŃSKA relacjonuje nadzieje Wielkopolan na reaktywację lokalizacji elektrowni jądrowej w Klempiczu (powiat czarnkowsko-trzcianeckim, gmina Lubasz, środek Puszczy Noteckiej, 30 domów rozsianych wzdłuż drogi, setka mieszkańców, przystanek autobusowy, żwirownia, skup grzybów i jagód). Tu w latach 1980-tych planowano lokalizację kolejnej po Żarnowcu polskiej elektrowni jądrowej. Podjęto nawet kilka kroków w kierunku przygotowania odpowiedniej infrastruktury - wybudowano most w Obrzycku, w studium zagospodarowania przestrzennego Szamotuł zapisano wybudowanie osiedla dla 20-30 tys. osób (między innymi pracowników elektrowni) oraz sieci ciepłowniczej do Poznania, zaawansowane były też plany budowy progu wodnego na Warcie. Klempicz ma odpowiednie warunki geologiczne, nie najgorszy dostęp do niezbędnej do chłodzenia reaktora wody z Warty, poza tym leży w tej części Wielkopolski, która wymaga poważnych inwestycji.

MAR


Stenogramy z obrad Sejmu w dniu 19 lipca 2006r

Prezes Rady Ministrów Jarosław Kaczyński - exposé

Spójrzmy choćby na dziedzinę energetyki. Przyjdzie taki czas, w którym nasza, oparta głównie na węglu brunatnym, energetyka będzie już bardzo trudna do przyjęcia w Unii Europejskiej ze względu na ochronę środowiska. Czy nie powinniśmy już dzisiaj myśleć o energetyce atomowej? (Oklaski) W Unii Europejskiej jest odpowiednia technologia. Dysponują nią przede wszystkim Francuzi. Opada powoli histeria wokół tej energetyki. I są wszelkie szanse, żebyśmy w tej sprawie nie byli ciągle z tyłu, żebyśmy nie byli tylko zawsze imitatorami. Możemy gdzieś być, jeśli nie w samej czołówce, to w każdym razie w pierwszej grupie. Powinniśmy tego rodzaju wysiłki podjąć.

Głosy w dyskusji:

Poseł Wojciech Olejniczak w imieniu klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Polska wieś. Jak nie odnieść się do propozycji czy do wypowiedzi pana premiera, który mówi: polska wieś potrzebuje więcej energii. Panie premierze, nie wiem, kto panu to podpowiedział. Ja muszę powiedzieć: polska wieś ma bardzo dużo energii niewykorzystywanej. Brakło w pańskiej wypowiedzi odniesienia się do przyszłości polskiej energetyki związanej również z bioenergetyką, związanej z rozwojem nowoczesnych technologii. To właśnie na to potrzebne są pieniądze z budżetu państwa, aby wprowadzać innowacyjne rozwiązania, tak jak jest to w całej Europie i w świecie. Dzisiaj w krajach skandynawskich, w Europie Zachodniej, w Ameryce nie mówi się o budowie elektrowni atomowej, dzisiaj mówi się o tym, jak wykorzystać największą szansę w dziedzinie energetyki. To jest, panie premierze, wyzwanie i warto właśnie z drugiej strony spojrzeć na polską wieś: wykorzystać energię, która rośnie na polskich polach, bo więcej energii naprawdę nigdzie indziej nie znajdziemy. Można oczywiście ją importować, można budować gazociągi, można budować ropociągi, ale w Polsce energii jest rzeczywiście nadmiar.

Poseł Krzysztof Gadowski, Platforma Obywatelska.

Nawiązał pan do dywersyfikacji dostaw gazu, poruszył pan problemy związane z węglem brunatnym, wreszcie zasygnalizował pan, że przyszłość naszej energetyki, polskiej energetyki, powinniśmy wiązać z energią atomową. Przywołał pan przykład Francji. Pytam więc, panie premierze: Co z węglem kamiennym, co z górnictwem węgla kamiennego, o którym nie wspomniał pan w swoim exposé ani jednym słowem? Co z setkami tysięcy osób zatrudnionych w tej branży na Śląsku? Jaka jest ich przyszłość? Jaka jest więc polityka pana rządu w stosunku do górnictwa węgla kamiennego? Jaka jest przyszłość zapowiadanej i tworzonej już za rządów Belki i rządów Marcinkiewicza grupy kapitałowej węglowo-koksowej tworzonej na bazie Jastrzębskiej Spółki Węglowej, koksowni "Przyjaźń", "Zabrze" i "Wałbrzych"? (Oklaski)

Poseł Stanisław Kalemba, Polskie Stronnictwo Ludowe.

Jest jeden nowy element w exposé pana premiera Jarosława Kaczyńskiego w porównaniu z poprzednim exposé, mianowicie kwestia budowy elektrowni jądrowych. Prosiłbym, żeby to wyjaśnić: Jaki jest tego sens w Polsce, gdzie mamy naturalne środowisko, zdrową żywność, tak chętnie kupowaną, "zielone płuca Europy"? Jak rząd ma zamiar wykorzystać najlepsze złoża wód geotermalnych w całej Europie, nasz Kuwejt? Proszę to wyjaśnić. Jak uruchomi się wydobycie złóż gazu, które są dosyć potężne?

Poseł Antoni Sosnowski, Liga Polskich Rodzin.

Jaką widzi pan premier przyszłość dla polskiego górnictwa węgla kamiennego, wszak węgiel kamienny i brunatny mogą zapewnić Polsce samowystarczalność energetyczną? Węgiel kamienny można ponadto wykorzystać jako surowiec do produkcji paliw płynnych.
Panie premierze, cieszy mnie osobiście powrót do zamysłu budowania energetyki atomowej. Czy zamierza pan premier skorzystać z doświadczeń polskich zakładów, jak chociażby tego w Raciborzu na Śląsku, które przed 20 laty wykonywały - podkreślam: wykonywały - urządzenia dla pierwszej polskiej elektrowni atomowej, której budowę wstrzymano w latach osiemdziesiątych?
Panie premierze, czy zamierza pan wykorzystać źródła geotermalne w celu zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski, co można osiągnąć, chociażby popierając innowacyjność, która - jak pan powiedział - jest na zastraszająco niskim poziomie?

Poseł Kazimierz Plocke, Platforma Obywatelska.

Mieszkańcy Żarnowca i okolic (woj. pomorskie) są regularnie elektryzowani informacjami o powrocie do koncepcji budowy elektrowni atomowej w Żarnowcu. W swoim exposé zapowiedział pan premier rozpoczęcie realizacji planu budowy elektrowni atomowych w Polsce. Pytam zatem pana premiera: Czy będzie pan osobiście wspierał budowę elektrowni jądrowej w Żarnowcu?
Czy rzeczywiście Żarnowiec jest w planach rządu najlepszą lokalizacją pod budowę elektrowni jądrowej? Przypomnę, że budowa elektrowni jądrowej w Żarnowcu została wstrzymana wskutek protestów społecznych mieszkańców Pomorza Gdańskiego w roku 1990, a mieszkańcy tego pięknego nadmorskiego regionu zainwestowali ogromne pieniądze w budowanie infrastruktury turystycznej.

Poseł Stanisław Gawłowski z Platformy Obywatelskiej.

W wystąpieniu pana premiera nie znalazło się choćby jedno zdanie poświęcone ochronie środowiska, chyba żeby uznać, że sprawa dotycząca budowy elektrowni atomowej w każdej wsi to pomysł z tego zakresu.

Poseł Wojciech Saługa z Platformy Obywatelskiej.

Panie Premierze! W swym exposé przedstawił pan wizję przyszłości polskiej energetyki jako energetyki opartej na spalaniu węgla brunatnego, a może nawet na energii atomowej. W związku z tym chciałbym panu premierowi przypomnieć, że najnowsza polityka gospodarcza Unii Europejskiej zmierza ku maksymalnemu uniezależnieniu się od dostaw nośników energii spoza obszarów Unii Europejskiej, przy wykorzystaniu własnych nośników energii, a takim to nośnikiem jest niewątpliwie węgiel kamienny, którego zasoby w naszym kraju szacuje się na 180 lat, przy 40-letnich zasobach węgla brunatnego.
I tu moje pytania. Czy rząd pana premiera będzie w dalszym ciągu sztucznie, administracyjnie, ograniczał produkcję energii z węgla kamiennego, kosztem węgla brunatnego? Czy branża górniczo-energetyczna doczeka się wreszcie spójnego, jasnego, a przede wszystkim perspektywicznego programu na wiele, wiele lat? I czy węgiel kamienny jest według pana premiera szansą czy też utrapieniem dla polskiej gospodarki? Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Szanowni Redaktorzy,

Od lat regularnie czytam Waszą www-gazetę, co już znaczy, że uważam Was za ciekawe i wartościowe źródło informacji, z którą mogą zapoznawać się pracownicy instytutów w Świerku i nie tylko. Ponieważ jednak czekają nas jako pracowników nauki istotne zmiany, zwłaszcza w dziedzinie fizyki, techniki i energetyki jądrowej, chciałbym zaproponować wprowadzenie stałej i regularnej rubryki (chociaż Wasze NEUTRONY ogłaszacie jako nieregularne!), np. pt. "Wywiady", gdzie umieszczane były by dostatecznie zwarte objętościowo i konspektywne w treści rozmowy z wartościowymi partnerami na te tematy. I nie tylko z dyrektorami, przewodniczącymi itp. i przy okazji różnych wydarzeń, ale również z czynnymi zawodowo uczonymi o dostatecznie szerokim profilu aktywnej i twórczej działalności. Np. parę dni temu przeczytałem opracowanie prof. A.Hrynkiewicza nt. ogólnie pojmowanej nauki i dydaktyki w Polsce. Jakiś skrót takiego tekstu był by zapewne interesujący dla Czytelników NEUTRONÓW. Może nawet krótka rozmowa z Autorem. No i wreszcie: taka rubryka sprzyjałaby przysłowiowej integracji środowiska, o której wszyscy mówią i piszą z wyraźnym utęsknieniem.

Z pozdrowieniami,
Bronisław Słowiński
Świerk IEA, 2006.07.31.

Od Redakcji:

Staramy się, jak tylko to możliwe, informować o wszelkich istotnych wydarzeniach związanych ze środowiskiem atomistyki i nauki. Jest to jednak nasza działalność pozazawodowa i pozazarobkowa, wykonywana w krótkich przerwach między realizacją projektów i grantów, pańszczyzną działalności statutowej i dodatkowymi chałturami zarobkowymi. Musimy otwarcie przyznać, że fenomen NEUTRONOW egzystuje głównie dzięki intelektualnym datkom środowiska w formie gotowych do publikacji tekstów. Zwracamy się więc po raz kolejny z apelem: piszcie do nas o wszystkich istotnych dla nas wydarzeniach. Apel o zwartość objętościową i tematyczną tekstów zamieściliśmy już w pierwszym numerze, niestety - nie zawsze udawało się nam naszych Autorów dostosować do tych szczytnych ideałów. Nieregularna częstotliwość publikacji i absolutnie nieuczesana zawartość są immanentnymi cechami naszego pisemka, wynikiem opisanej sytuacji. Mamy w planach przeprowadzenie kolejnych wywiadów, co jednak z tego wyjdzie - nie sposób przewidzieć.

MAR


Referat ministra Billiga

W archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, sygn. MSW II Dep.II 161/7/25 (17/IX/161/7), zachował się referat pt. Wykorzystanie wyników badań w dziedzinie energii jądrowej dla gospodarki narodowej. Z tytułu teczki wiadomo, że autorem referatu jest Wilhelm Billig, pierwszy pełnomocnik rządu ds. wykorzystania energii jądrowej. Na 13 stronach autor dokonuje przeglądu dziedzin techniki, w których znalazły zastosowanie prace naukowe skoncentrowane w jego resorcie.

We wstępie czytamy:

[...] te uboczne produkty badań naukowych, ze względu na ich nowość i oryginalność, budzą duże zainteresowanie za granicą, uzyskują wysoką ocenę na wystawach i konferencjach międzynarodowych i wywołują zapytania ofertowe z zagranicy [...],

a dalej jest mowa o plazmotronach do cięcia blach i napylania "... jesteśmy jedynym producentem tych urządzeń ...", o chemii radiacyjnej "[...] degradacja gumy [...] odzysk kauczuku z opon [...]", o badaniu procesów technologicznych, fizyce ciała stałego, aparaturze unikalnej, pierwiastkach rzadkich i rozproszonych, nowoczesnych metodach analizy, produkcji izotopów.

Konkretne wyniki finansowe miała przynieść produkcja liczników i aparatury:

... w planie 5-letnim 1966-70 przewiduje się instalację dalszych 8 tysięcy przyrządów tego typu, co powinno dać w roku 1970 oszczędności rzędu 1,5 mld zł rocznie (Wydatki na badania w zakresie energii jądrowej nie przekraczają 0,5 mld zł w 1964 r. i 1965 r.).

Służba Bezpieczeństwa przekazała referat do recenzji. Oto 7-stronicowa ocena referatu, którą 9 IV 1965 r. od źródła ps. "Radiolog" [1] przyjął st. oficer operacyjny Wydziału VI Departamentu II MSW [por. Ryszard] Kwiatkowski (cytuję jej istotne fragmenty):

[...] Podstawowe błędy [...] wykorzystania badań naukowych

  • skupienie badań wokół zagadnień podstawowych o małym znaczeniu praktycznym [...] bez praktycznego zastosowania,
  • oddawanie do produkcji seryjnej modeli i prototypów bez ich wypróbowania w warunkach eksploatacji przemysłowej,
  • tendencja do skupiania wszystkich prac w ramach resortu zamiast rozdzielenia ich pomiędzy zakłady specjalistyczne w innych resortach,
  • brak współpracy z odbiorcami,
  • brak fachowej obsługi i konserwacji aparatury u użytkownika.
[...]
Spośród aparatury wym. na str.11 referatu tylko nieznaczny procent pracuje prawidłowo po zainstalowaniu w przemyśle. Jest to wynikiem braku niezawodności tej aparatury produkowanej seryjnie bez uprzedniego wypróbowania eksploatacyjnego w przemyśle.
Oszczędności podane w referacie odnoszą się do przypadku wykorzystania pełnosprawnej aparatury i [...] nie mogą być przyjmowane w wysokości, jak to podaje referat.
Plan produkcji i instalacji przyrządów pomiarowych w przemyśle na lata następne tylko wówczas może dać przewidywane oszczędności, jeśli poprawiona zostanie w sposób zasadniczy niezawodność aparatury, zostanie zapewniona jej prawidłowa instalacja, konserwacja i obsługa. Należy stwierdzić, że jak dotychczas, nie istnieją pomyślne warunki dla pełnego wykorzystania projektowanych do zainstalowania 6000 przyrządów.

Por. Kwiatkowski rutynowo uzupełnił otrzymaną recenzję następującą informacją:

  1. "Radiolog" pracuje na odpowiedzialnym stanowisku w resorcie atomistyki. Jest docentem, przy czym posiada naukowo-techniczną znajomość omawianych w referacie problemów.
  2. Relacja powyższa nie ma aspektu K[ontr]W[ywiadowczego] - zlecono opracowanie jej dla posiadania znajomości sytuacji w resorcie atomistyki i na tym odcinku, wraz z sugestią zainteresowania tego rodzaju spostrzeżeniami kompetentne osoby z władz zwierzchnich.
  3. Wspomniany referat oceniał również "Piryt" [...] przekazano płk. Matejewskiemu [płk Ryszard Matejewski był wówczas dyrektorem Departamentu II MSW; uwaga SU] - zgodnie z jego poleceniem.

Stanisław Ugniewski

[1] Nie znane jest nazwisko źródła ps. "Radiolog". Teczka obiektowa "Atom" zawiera 11-stronicowe doniesienie z 30 III 1965 r., w którym "Radiolog" charakteryzuje poznanych naukowców z krajów kapitalistycznych, opatrzone adnotacją por. R. Kwiatkowskiego: "Kompetentny, rozpoznaje pracowników wywiadu" (AIPN 0236/115, t.1, 377-387).


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski
Marek A. Rabiński (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Adres Redakcji – neutrony@nuclear.pl
Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie na adres listy wysyłkowej neutrony.lista@nuclear.pl pustego e-maila z wypisanym w temacie "subscribe" (koniecznie małymi literami).

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://neutrony.nuclear.pl