[NEUTRONY]

NEUTRONY – niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 13 (143) / 2006
16 listopada 2006

W numerze:
  • Walka atomu z wiatrakami
  • Ewolucja wg Księgi Rodzaju
  • Walka umysłu z Czarnogrodem (nie mylić z Czarnolasem)

Odnawialne źródła energii a energetyka jądrowa

Kryterium porównawcze

Podstawowym kryterium porównawczym różnych opcji elektroenergetyki jest porównanie średnich, jednostkowych kosztów wytwarzania energii elektrycznej.

Obecnie w kosztach tych uwzględnia się również tzw. koszty zewnętrzne (ekologiczne). Koszty zewnętrzne dotyczą wpływu emisji na środowisko i człowieka i mogą być uwzględnione jako ewentualne kary lub np. konieczność zakupu zezwoleń na emisję CO2.

Dokonując wyboru różnych opcji elektroenergetyki należy uwzględnić średnie koszty wytwarzania w całym przyszłym okresie eksploatacji, to jest np. 40 lat dla elektrowni węglowych i 60 lat dla elektrowni jądrowych.

Jeżeli pominąć inflację to tak zdefiniowane koszty wytwarzania głównych dla Polski obecnie opcji, są następujące:

  • Energetyka węglowa – około 8euroc/ kWh (w tym 5 euroc/kWh – koszty zewnętrzne)
  • Energetyka jądrowa – około 4 euroc/kWh.

UE zaleca aby wszystkie dopłaty do odnawialnych źródeł energii nie były większe niż:

  • koszty przyjęte na bazowe + 5 euroc/kWh, a także
  • koszty przyjęte za bazowe + uniknięte koszty zewnętrzne.

Dla Polski oznacza to, że koszty wytwarzania z odnawialnych źródeł energii nie powinny być większe od 8 euroc/kWh. Jednakże przekroczenie tych zaleceń nie powoduje żadnych konsekwencji ekonomicznych ze strony UE. Natomiast trzeba się liczyć z konsekwencjami ekonomicznymi jeżeli nie wypełnimy warunku wynikającego z dyrektywy 2001/77/WE, to jest konieczności uzyskania przez Polskę w 2010r 7,5% udziału odnawialnych źródeł energii w bilansie energii elektrycznej.

Nie ulega żadnej wątpliwości, że uzyskanie tych 7,5% udziału odnawialnych źródeł energii (około 14 TWh rocznie, średnia moc około 2 GW) jest niemożliwe. Co najciekawsze UE wcale nie zmusza Polski do przyjęcia tych wymagań, była to propozycja zgłoszona przez delegację polską i akceptowana przez UE. Dla przykładu limit zgłoszony przez delegację węgierską i akceptowany przez UE wynosił 3,6%, a to jest akurat tyle ile można by uzyskać w Polsce.

Pomimo, że nie grozi to żadnymi konsekwencjami ze strony UE, to jednak przekraczanie kosztów wytwarzania ponad 8 euroc/kWh jest ekonomicznie niecelowe. Średni koszt wytwarzania całej polskiej elektroenergetyki powinien być jak najmniejszy, gdyż koszt ten obciąża obywateli polskich (podatnika) niezależnie od tego w jakiej formie powstaje (subwencje, ulgi, kredyty preferencyjne). Na przykład jeżeli średni koszt wytwarzania energii elektrycznej w Polsce wzrośnie o 1 euroc/kWh to stopa życiowa cztero osobowej rodziny polskiej obniży się o około 2 000 zł rocznie.

Woda

Obecnie uzyskiwana energia z elektrowni wodnych, a także ewentualnie z inwestycji w zakresie małej energetyki wodnej, wynosi nieco mniej niż 4 TWh rocznie. Uzyskanie jeszcze kilku TWh byłoby możliwe, gdyby zrealizowano inwestycję Dolnej Wisły.

Nie jest to jednakże możliwe – po pierwsze dlatego, że na to jest już za późno, a ponadto koszt wytwarzania z tej elektrowni byłby zbyt wysoki. Kilkanaście lat temu oceniano ten koszt na 7 euroc/kWh, co już wtedy było znacznie więcej niż 3 euroc/KWh z ówczesnych elektrowni węglowych. Obecnie koszt ten byłby oceniany na 9-10 euroc/kWh, a to jest więcej niż 8 euroc/kWh.

Innymi słowy – bardziej się opłacają elektrownie węglowe!

Wiatr

W naszym systemie elektroenergetycznym możnaby zainstalować nawet około 5GW w elektrowniach wiatrowych (np. 2 500 wiatraków o mocy 2 MW). Oczywiście elektrownie te musiałyby mieć buforowe zasilanie (kiedy wiatr nie wieje) z elektrowni węglowych.

Średnia moc uzyskiwania z tych 5 GW wynosiłaby około 1 GW, to znaczy około 20% mocy znamionowej wiatraków.

Główny problem wiatraków polega na niezwykle wysokich kosztach wytwarzania energii. Koszt ten szacuje się na około 12 euroc/kWh. Jest to być może prawidłowe obliczenie dla takich krajów jak Hiszpania, Anglia, Holandia, Dania – gdzie średnia moc uzyskiwana z wiatraka wynosi prawie 40% mocy znamionowej. Natomiast przyjmowanie tych samych wielkości dla Niemiec i Polski wydaje się błędem (średnia moc około 20% mocy znamionowej).

Ponadto przedstawiciel Komisji Europejskiej na konferencji "Strategia Elektroenergetyki w XXI wieku (Warszawa, 1-3 października 2003r.) odpowiadając na pytania z sali stwierdził, że rzeczywisty koszt wytwarzania energii elektrycznej z wiatraków z Niemiec przekracza znacznie 20 euroc/kWh, chociaż Niemcy przyznają się tylko do około 12 euroc/kWh. Stwierdził również, że UE wie o tym, ale uważa, że jest to sprawa wewnętrzna Niemiec i nie zamierza zgłaszać jakichkolwiek protestów.

Jest bardzo prawdopodobne, że koszty wytwarzania energii elektrycznej z wiatraków w Polsce są podobne jak w Niemczech. Polskie dopłaty obejmują:

  • urzędową dopłatę
  • kredyt preferencyjny
  • zielone certyfikaty
  • subwencje dla samorządów (w tym np. dokumentacja)
  • zwolnienie całkowite lub częściowe (50%) z różnych opłat.

Prawdziwy koszt wytwarzania energii elektrycznej z wiatraków w Polsce mógłby zostać określony gdyby jakaś zupełnie niezależna, obiektywna organizacja (np. Instytut Energetyki lub NIK) podjęła się takiego zadania.

Wiadomo, że zarówno w Danii jak i w Niemczech likwidowane są elektrownie wiatrakowe. W Polsce nie ma ekonomicznego uzasadnienia dla ich wprowadzania.

Biomasa

Korzystanie z biomasy możliwe jest w dwóch wariantach. Pierwszy to spalanie lub współspalanie drewna pochodzącego głównie z oferty lasów państwowych. Z tego źródła energii można liczyć na około 2 TWh rocznie.

Drugi wariant to uprawy roślin energetycznych jak wierzba krzewiasta (wiklina), ślazowiec pensylwański, miskantus i inne. Dla celów poniższego opracowania wykorzystujemy dane dotyczące ślazowca pensylwańskiego, który staje się coraz bardziej popularny wśród roślin energetycznych.

Podajemy kilka informacji dotyczących ślazowca:

  • uprawa wieloletnia – 15–20 lat
  • plony (nieużytki, osady ściekowe) – 9 ton*ha-1
  • plony (gleba minimum klasy III) – 17 ton*ha-1,
  • największe plony w drugim i trzecim roku
  • wydajność ciepła spalana – 100 000 - 300 000 MJ*ha-1
  • ciepło spalania – 11-18 MJ*kg-1
  • przygotowanie suchej masy – spalanie sprasowanej masy lub zrębków a także granulowanie w postaci brykietów czy peletów.

Z 1 kg ślazowca można uzyskać około 1,4 kWh. Dla uzyskania 2 TWh rocznie energii elektrycznej należy wykorzystać uprawy z około 140 000 ha.

Koszt uzyskania biomasy "loco" plantacja jest mniejszy od 1 euroc/KWh. Do tego dochodzi koszt transportu i przeróbki biomasy. Łączne koszty (szczególnie dla niewielkich elektrociepłowni) są rzędu 8 euroc/KWh, czyli mieszczą się kosztach zalecanych przez UE dla odnawialnych źródeł energii.

Ile energii można uzyskać w Polsce z upraw energetycznych? Nie jest to sprawa łatwa do ścisłego określenia, gdyż zależy od rodzaju gleby, kosztów transportu biomasy, który może być zróżnicowany w zależności od warunków lokalnych a także od możliwości przeznaczenia odpowiedniego areału na uprawy energetyczne. Orientacyjnie jest to od 2 do 4 TWh rocznie (powyżej 2 TWh rocznie koszty wytwarzania byłyby już większe). Średnio – 3 TWh rocznie. Razem z biomasą z lasów państwowych daje to około 5 TWh rocznie.

Porównajmy biomasę i wiatraki

  • Koszt wytwarzania znacznie wyższy dla wiatraków
  • Beneficjentami wiatraków są inwestorzy zagraniczni i zagraniczni producenci wiatraków
  • Biomasa jest znacznie korzystniejsza ze względu na zmniejszenie bezrobocia
  • Biomasa nie wymaga buforowego zasilania.

Ile energii możemy uzyskać z odnawialnych źródeł energii w 2010r. (jeżeli nie będziemy instalowali elektrowni wiatrowych)?

  • biomasa – 5 TWh rocznie
  • woda – 4 TWh rocznie
  • Razem – 9 TWh

Pomijamy niewielkie możliwości biogazu i energię z już zainstalowanych wiatraków.

Jeżeli zainstalujemy 4 000 MW w wiatrakach (2 000 wiatraków po 2 MW) to uzyskamy 7,5% energii z odnawialnych źródeł energii w 2010r, co jednak wydaje się całkowicie nierealne i nieekonomiczne. Należy raczej myśleć o renegocjacji traktatu akcesyjnego.

Rok 2030

Jak możnaby przedstawić polską elektroenergetykę w 2030r.?

  • węgiel – 28,5 GW
  • energia jądrowa – 10,0 GW
  • odnawialne źródła energii – 1,5 GW
  • Razem – 40,0 GW

Energia jądrowa nie stanowi konkurencji ani dla odnawialnych źródeł energii, ani dla węgla. Jeżeli będziemy mieli około 30 GW w elektrowniach węglowych, to prawdopodobnie będziemy musieli importować węgiel gdyż (tanie) złoża krajowe będą już wyczerpane. Również można wątpić, czy uda się uruchomić elektrownie jądrowe o mocy około 10 GW. Pesymiści twierdzą, że będzie to raczej około 5 GW.

Elektrownie jądrowe stanowią pomoc dla odnawialnych źródeł energii i elektrowni węglowych, gdyż ze względu na tanią energię z tych elektrowni obniżają średnie jednostkowe koszty wytwarzania energii elektrycznej w Polsce. Przy takich założeniach, jak podane – będzie to około 7 euroc/kWh.

Na zakończenie niniejszego opracowania warto dodać, że Światowa Rada Energetyczna (WEC) jest przeciwna polityce UE odnośnie odnawialnych źródeł energii, a w pierwszym rzędzie przydzielaniu limitów tych źródeł na poszczególne kraje Europy.

Roman Trechciński
Warszawa, dnia 2006-11-07


Odpowiadając na wyrażane wielokrotnie zapotrzebowanie naszych Czytelników na teksty prof. Zbigniewa Jaworowskiego zamieszczamy krótki tekst, który Autor chciał przesłać panu M. Giertychowi i wiceministrowi edukacji M. Orzechowskiemu, ale nie zna ich adresów. Chciał go opublikować w Polsce, jednak intelektualna i cywilna odwaga Polaków z czasów "De Optimo Senatore" Wawrzyńca Goślickiego (1530-1607) i "De Nonexistentia Dei" Kazimierza Łyszczyńskiego (1643-1689) jakoś ostatnio zmalała. Na szczęście ostały się jeszcze NEUTRONY – publikujące bez cenzury obrazobórcze przemyślenia atomistycznych wykształciuchów.

Redakcja

Świat według Boga – opowieść biblijna

Czemu ludzie nie śmieją się czytając pierwsze linie Księgi Rodzaju – kamienia węgielnego Biblii – ujawniające znikomy poziom wiedzy jej autorów? Nie czynią tego bo przez wieki całe, genialny trik marketingowy – przedstawianie książki mówiącej o historii małego plemienia z Bliskiego Wschodu jako słów wszechwiedzącego Boga, pranie mózgów od samej kolebki, oraz srogie regulacje prawne, paraliżowały jakikolwiek sceptycyzm. Jeszcze w r. 1687 sceptycyzm taki doprowadził do biczowania przez biskupa w Warszawskiej katedrze, a potem spalania żywcem ręki na Rynku Starego Miasta, i wreszcie ścięcia i spalenia ciała, skazanego przez sąd biskupi i sejmowy Kazimierza Łyszczyńskiego, czyli kogoś kogo obejmuje modna teraz w Sejmie i Kościele definicja "życia poczętego".

Spójrzmy na biblijny ciąg astronomicznych i innych zdarzeń. Okazuje się on całkiem interesujący i śmieszny, jeżeli tylko uda nam się uniknąć przybierania go w fałszywe piórka "inteligentnego projektu", lub uznawania nie za twór ignorancji redaktorów Genesis z V lub IV wieku przed Chrystusem, lecz za metaforę przedstawioną ówczesnym prostaczkom przez Wszechwiedzącego, w której dni miałyby rzekomo odpowiadać eonom, erom, okresom czy epokom geologicznym, ustalonym przez naukę 2500 lat później.

  • DZIEŃ PIERWSZY. Bóg stworzył niebiosa i ziemię, oddzielił światło od ciemności, i nazwał światło Dniem a ciemność Nocą. Skąd wzięło się światło przy braku Słońca i gwiazd stworzonych cztery dni później, nie wyjaśniono.
  • DZIEŃ DRUGI. Bóg zrobił nieco porządku z wodami: (1) stworzył firmament, który nazwał "Niebiosami" (a więc stworzył niebiosa po raz drugi), i (2) oddzielił wody ponad firmamentem od wód pod firmamentem. Oznacza to, że wielkie masy wody wiszą stale gdzieś nad naszymi głowami, skąd od czasu do czasu spada deszcz, i nie ma co zawracać sobie głowy jakimiś meteorologicznymi mrzonkami w rodzaju odparowywania oceanów, jąder kondensacji, tworzenia chmur itd., itp.
  • DZIEŃ TRZECI. Bóg zajął się sprawą terraformowania. Oddzielił wody od suchego lądu i nazwał wody Morzami a ląd suchy Ziemią. Stworzył pierwsze żywe istoty: rośliny żyjące na lądach, lecz nie w morzach. Słońce i jego światło, których jeszcze nie stworzył, było najwyraźniej tym roślinom nie potrzebne. Nie przejmujmy się, on (oczywiście nie ona!) jest wszechmocny.
  • DZIEŃ CZWARTY. Po stworzeniu roślin lądowych, Bóg powrócił do swych kosmicznych zadań i stworzył dwa duże światła: Słońce i Księżyc, a także gwiazdy. Zadaniem Słońca i Księżyca, ustalonym w tym dniu, było oddzielanie światła od ciemności, świecenie ponad Ziemią i zarządzanie, odpowiednio, dniem i nocą. Była to raczej słaba organizacja pracy, gdyż oddzielenie światła od ciemności załatwione zostało już w dniu pierwszym. Tak więc w ciągu pierwszych trzech dni świata światło i ciemność, oraz dzień i noc, istniały bez Słońca. Oznacza to, że autorzy Księgi Rodzaju, lub wszechwiedzący Bóg, mogli mieć poważne problemy z uchwyceniem związku między (1) światłem, dniem i nocą, istniejącym już w dniu pierwszym, a (2) Słońcem, Księżycem i gwiazdami, stworzonymi trzy dni później.
  • DZIEŃ PIĄTY. Dwa dni po stworzeniu roślin lądowych, Bóg stworzył "wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe" w wodach, "oraz wszelkie ptactwo skrzydlate", któremu pozwolił latać "pod sklepieniem nieba". Zapomnijmy o dowodach geologicznych dokumentujących, że pierwsze życie pojawiło się nie na lądach lecz w wodzie około 3,9 miliarda lat temu, że 500 milionów lat temu pierwsze zwierzęta kręgowe powstały w morzach a rośliny wyszły z mórz na ląd, że przed 225 milionami lat pojawiły się ssaki, a ptaki 150 milionów lat temu.
  • DZIEŃ SZÓSTY. W tym dniu Bóg stworzył najpierw zwierzęta lądowe (o jeden dzień później niż ptaki), a na końcu mężczyznę i kobietę. Niestety, ten piękny porządek tworzenia, uległ pomieszaniu kilka linijek dalej, w drugiej wersji stworzenia. Okazuje się bowiem, że w tej drugiej wersji w tej samej Księdze Rodzaju, kiedy "nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła" Pan Bóg stworzył mężczyznę, a dopiero potem wyrosły rośliny, a "ulepiwszy z gleby wszelkie stworzenia lądowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny". Tak więc rośliny i zwierzęta lądowe oraz ptaki stworzono po mężczyźnie. Dopiero po ptakach Bóg stworzył kobietę. Redaktorzy Biblii trochę się w tym wszystkim pogubili. A o stworzeniu kobiety z żebra zadecydował nie Bóg, lecz hebrajscy tłumacze sumeryjskiej literatury, stojącej u podstaw Biblii.
Konieczność stwarzania wg Księgi Rodzaju (wersja I). Streszczenie.
Dzień Akcja Komentarz
I, Niedziela, 23 października, 4004 przed Chrystusem, godzina 9 rano Stworzenie niebios i ziemi. Oddzielenie światła od ciemności Światło i ciemność nie zostały stworzone a tylko rozdzielone. Co było źródłem światła nie wyjaśniono
II, Poniedziałek Niebiosa stworzone po raz drugi jako "firmament". Wody ponad firmamentem oddzielone od wód pod firmamentem. Wody nie zostały stworzone, a tylko rozdzielone na poziomie niebieskim. Jak wody się pojawiły na świecie nie wyjaśniono.
III, Wtorek Rozdzielenie wód od suchego lądu. Stworzenie pierwszych żywych istot – roślin lądowych. To sugeruje, że Słońce nie było potrzebne roślinom do życia. Skamieniałości dokumentują pojawienie się roślin na lądach dopiero biliony lat po powstaniu życia w wodach.
IV, Środa Stworzenie Słońca, Księżyca i gwiazd. Drugie rozdzielenie światła od ciemności. Światło, dzień i noc istniały bez Słońca, Księżyca i gwiazd prze dni trzy, a rośliny lądowe przez jeden dzień.
V, Czwartek Stworzenie żywych organizmów w wodach i ptaków latających na ziemią. Skamieniałości dokumentują, że życie pojawiło się w wodach przed 3,9 miliardów laty, a ptaki przed 150 milionami lat.
VI, Piątek Stworzenie zwierząt lądowych oraz mężczyzny i kobiety. Akty stwarzania nie były zjawiskami naturalnymi, lecz raczej rodzajem magii. Zgodnie z Księgą Rodzaju, niektóre składniki świata (światło, ciemność, wody) nie zostały, stworzone. Powstaje pytanie: czy składniki te są wieczne tak jak Bóg?

Pierwszym dniem stworzenia była niedziela 23 października 4004 rok przed Chrystusem. Obliczył to na podstawie wnikliwych studiów biblistycznych cieszący się wielkim uznaniem uczony James Ussher (1581-1656), arcybiskup, prymas Irlandii i wice-rektor Trinity College w Dublinie. Bardziej szczegółowe studia biblijne przeprowadzone przez dr Johna Lightfoota (1602-1675), wice-rektora Uniwersytetu w Cambridge, jednego z najwybitniejszych uczonych swego czasu, udowodniły niezbicie, że stało się to o godzinie 9 rano (czy był to czas Greenwich czy czas Jerozolimy – nie wyjaśniono).

Opowieść o Ewie sklonowanej przez Boga z żebra Adama jest pomyłką autorów Biblii, plagiatujących literaturę sumeryjską. W języku sumeryjskim słowo "ti" oznacza żebro, ale również "tworzyć coś żywego". Sumeryjska "kobieta tworząca życie", przetłumaczona została jako "niewiasta z żebra".

Jest dziwne – i nieco przygnębiające – że tak prymitywna, parafialna perspektywa Księgi Rodzaju, nie różniąca się wiele od przekazów przed-kolumbijskich Amerykanów, Inuitów, Skandynawów, mieszkańców Syberii i Polinezji i niezliczonych innych pradawnych mitów, a także od swego niemal dokładnego wzoru w literaturze sumeryjskiej i mezopotamskim eposie Enuma Eliś z XII wieku przed Chrystusem, jest traktowana przez miliard ludzi jako Najwyższa Mądrość.

Zbigniew Jaworowski

Od Redakcji:

Przedstawiony tekst stał się niedawno przedmiotem dyskusji pomiędzy Autorem a chrześcijański duchownym – dr. E. Calvinem Beisnerem (Associate Professor of Historical Theology and Social Ethics, Knox Theological Seminary, Fort Lauderdale, Floryda, który jest również rzecznikiem Interfaith Stewardship Alliance). W swej korespondencji dr Beisner wypowiedział się o nim następująco:

"If I were a scientist and embraced the hypothesis that only credulous fools would believe the Book of Genesis, and then I met a bunch of folks who were clearly not credulous fools but believed the Book of Genesis, I would think it necessary to re-examine the presuppositions (the axioms, the starting points, those ideas that, like the axioms of geometry, are not the result of argument but the beginning of it), the data, and the methodology that led me to a hypothesis so obviously mistaken. Perhaps after careful re-examination I would find that I had misunderstood some of what those folks believed (e.g., by taking in a woodenly literal sense literature that they considered poetic, or by assuming that anyone who believed in Intelligent Design also embraced Ussher's chronology), or that some of my own conclusions contrary to theirs were driven by metaphysical presuppositions that I had not sufficiently examined and would, upon sufficient examination, discover (that these presuppositions) led me to incoherencies."


List otwarty naukowców polskich

3 listopada, 2006

Pan Jarosław Kaczyński
Premier Rzeczpospolitej Polskiej

Wielce Szanowny Panie Premierze,

My niżej podpisani pracownicy naukowi uniwersytetów i innych szkół wyższych, placówek Polskiej Akademii Nauk, oraz instytutów resortowych, stanowczo protestujemy przeciwko skandalicznej wypowiedzi wiceministra Orzechowskiego w wywiadzie opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" w dniu 14 października 2006 roku, dotyczącej nauczania teorii ewolucji w szkołach. Pan Orzechowski w wywiadzie tym nazwał teorię ewolucji "kłamstwem" i porównał ją do stalinowskiej indoktrynacji i kłamstwa katyńskiego. Stwierdził, że kłamstwa nie należy uczyć zamiast prawdy, a za prawdę uznał kreacjonizm. Zaproponował rozpoczęcie rozmów w sprawie usunięcia nauczania ewolucjonizmu ze szkół.

Wypowiedź wiceministra Orzechowskiego wskazuje na jego niebywałą ignorancję w dziedzinie nauk przyrodniczych i całkowicie dyskwalifikuje go jako osobę zajmującą się w skali kraju edukacją polskich dzieci i młodzieży.

To skrajnie nieodpowiedzialne oświadczenie wywołało lawinę protestów ze strony najpoważniejszych autorytetów i instytucji naukowych w Polsce i odbiło się szerokim, negatywnym oddźwiękiem zagranicą (między innymi wypowiedź wiceministra była referowana w najbardziej prestiżowym piśmie naukowym Nature).

Usunięcie z programów szkolnych jednego z najważniejszych osiągnięć współczesnej nauki przyniosłoby nieobliczalne szkody Polsce i miałoby fatalny wpływ na rozwój cywilizacyjny i kulturowy kraju.

Uważamy przeto, że pan Mirosław Orzechowski nie ma kompetencji do sprawowania funkcji wiceministra Edukacji Narodowej w rządzie Rzeczpospolitej Polskiej i wzywamy Pana Premiera o odwołanie go z tego stanowiska.

(w kolejności zgłoszeń)
Prof. Zofia Kielan-Jaworowska, Instytut Paleobiologii PAN
Prof. Łukasz Turski, Centrum Fizyki Teoretycznej PAN, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego
Prof. Iwo Białynicki-Birula, Centrum Fizyki Teoretycznej PAN
Prof. Andrzej Krzysztof Tarkowski, Uniwersytet Warszawski
Prof. Janusz Tazbir, Instytut Historii PAN
Prof. Henryk Samsonowicz, Uniwersytet Warszawski
Prof. Magdalena Fikus, Instytut Biochemii i Biofizyki PAN
Prof. Adam Łomnicki, Uniwersytet Jagielloński
Prof. Leszek Kaczmarek, Instytut Biologii Doświadczalnej PAN
Prof. Adam Urbanek, Instytut Paleobiologii PAN
Prof. Grzegorz Racki, Instytut Paleobiologii PAN
Prof. Zbigniew Jaworowski, Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej
Doc. Marek Janiak, Wojskowy Instytut Higieny i Epidemiologii
Prof. Józef Jethon, Szpital Kliniczny im. Prof. Witolda Orłowskiego
Prof. Zofia Białynicka-Birula, Instytut Fizyki PAN

Pracowników naukowych, którzy chcieliby się podpisać pod powyższym listem, prosimy o wysłanie e-maila zawierającego stopień naukowy, imię, nazwisko i afiliację na adres: popieram_darwina@gazeta.pl.

Do wiadomości otrzymują:
Prezydent RP pan Lech Kaczyński
Minister Edukacji Narodowej pan Roman Giertych
Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego pan Michał Seweryński

Od Redakcji:

Prosimy nie przesyłać na nasz adres nazwisk polityków, którzy Państwa zdaniem całym swym jestestwem potwierdzają tezę Darwina. My też mamy wyrobione zdanie na ich temat.


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski
Marek A. Rabiński (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Adres Redakcji – neutrony@nuclear.pl
Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie na adres listy wysyłkowej neutrony.lista@nuclear.pl pustego e-maila z wypisanym w temacie "subscribe" (koniecznie małymi literami).

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://neutrony.nuclear.pl