[NEUTRONY]

NEUTRONY – niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 14 (144) / 2006
11 grudnia 2006

W numerze:
  • Plan Marshala dla polskiej atomistyki
  • Odsiecz szwedzka
  • Kalumnie na gamonie
  • Świerk jest debeściak
  • Głos za niemałpim rodowodem atomistów
  • Zmarł prof. Zbigniew Strugalski

Amerykańsko-polski okrągły stół bezpieczeństwa energetycznego

28 listopada w Waszyngtonie odbyło się bezprecedensowe sympozjum na wysokim szczeblu. W "US-Poland Energy Roundtable" udział wzięli przedstawiciele administracji rządowych USA i Polski, największych przedsiębiorstw energetycznych oraz atomistyki. Rząd polski reprezentowali: minister Piotr Woźniak i Piotr Naimski z Ministerstwa Gospodarki, polską atomistykę: prof. Stefan Chwaszczewski (IEA), polską energetykę - prezesi ORLENu, Grupy LOTOS, Polskich Sieci Elektroenergetycznych, górnictwa węgla, górnictwa naftowego i gazownictwa oraz eksploatacji rurociągów. Po drugiej stronie znaleźli się między innymi prominenci z British Petroleum, Center for Strategic and International Studies, Domestic Petroleum Council, Exxonmobil, General Electric, Nuclear Regulatory Commision, US Chamber of Commerce oraz Nuclear Energy Institute (NEI).

Strona amerykańska przedstawiła między innymi profesjonalnie wykonaną przez Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych analizę koncepcji dywersyfikacji dostaw ropy i gazu do Polski, najnowsze technologie gazyfikacji węgla oraz zagadnienia transportu ropy i gazu w rejonie Morza Kaspijskiego - te ostatnie zaprezentował przedstawiciel CIA (sic!). W dziedzinie elektrowni atomowych odnotować należy referat wicedyrektora NEI - Adriana Heymora, który mówił o infrastrukturze niezbędnej do wdrożenia energetyki jądrowej. Spotkanie uwieńczyło przyjęcie w ambasadzie RP. Najciekawsze rozmowy odbywały się oczywiście w tak zwanych kuluarach. Między innymi uzyskano obietnice szkoleń w NEI, Energy Power Research Institute i General Electric.

Nie obyło się bez akcentów polonijnych i świerkowych, ponieważ w rozmowach brał udział były pracownik IBJ, pan Andrzej Drozd, obecnie reprezentujący Nuclear Regulatory Commission.

Znaczenia spotkania trudno przecenić. Jego rezultaty niewątpliwie wpłyną na politykę Rzeczypospolitej, nie tylko gospodarczo-energetyczną i naukową, ale pewnie także i międzynarodową.

MAR_KA


Możliwości współpracy Politechniki Warszawskiej i KTH-Sztokholm

W wyniku kontaktów między pracownikami Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa (MEL) Politechniki Warszawskiej oraz Królewskiego Instytutu Technologicznego (KTH) w Sztokholmie powstała koncepcja współpracy w dziedzinie kształcenia na poziomie magisterskim studentów w zakresie energetyki jądrowej. Dzięki niej możliwe stałoby się niemalże natychmiastowe rozpoczęcie procesu odnowienia polskiej kadry energetyków jądrowych, jakże potrzebnych w świetle planowanego rozwoju tej technologii w Polsce.

W listopadzie br. do prof. Jerzego Banaszka, prodziekana MELu, zgłosił się dr Henryk Anglart, Associate Professor w KTH i absolwent MELu, z propozycją wymiany studentów specjalności 'energetyka jądrowa' w ramach unijnego programu Socrates/Erasmus. Do grona profesorów dokooptowany został dr inż. Nikołaj Uzunow, koordynator rzeczonego programu na wydziale MEL i wykładowca przedmiotów 'jądrowych'. W wyniku przedstawienia z jednej strony przez dr Anglarta programu realizowanych na KTH studiów magisterskich dla specjalności 'energetyka jądrowa', z drugiej zaś przez dr Uzunowa sytuacji tejże specjalności na MELu i ogólnie w Polsce (tzn. jej braku), dyskutanci doszli do następujących wniosków:

  • Strona szwedzka może przyjąć do 10 studentów MELu rocznie. W ciągu dwóch semestrów studiowaliby oni w KTH wyłącznie przedmioty 'jądrowe', gdyż pozostałe zdawaliby wcześniej na wydziale MEL.
  • Strona polska może przyjąć do 10 studentów KTH rocznie (w umowach w ramach programu Socrates/Erasmus obowiązuje zasada wzajemności). W Polsce przygotowywaliby i bronili prace magisterskie.
  • Strona szwedzka jest zainteresowana wykorzystaniem przez swoich studentów możliwości jakie daje czynny w Świerku reaktor MARIA, jako że w Szwecji wyłączono już wszystkie podobne jednostki.
  • Oczywiście, nie ogranicza to ewentualnego zakresu prac dyplomowych szwedzkich studentów tylko do zagadnień eksperymentalno-pomiarowych związanych z reaktorem. Prace mogłyby być czysto obliczeniowe (np. zagadnień cieplno-przepływowych w reaktorach energetycznych), związane z transportem neutronów lub innymi zagadnieniami, badania nad którymi prowadzone są w IEA, IPJ, IChTJ i innych instytutach.
  • Umowę należy podpisać jak najszybciej, tak aby wymiana mogła się rozpocząć już w roku akademickim 2007/2008.

Wydaje się, iż uruchomienie tego typu współpracy stanowi najłatwiejszą, najtańszą i najszybszą drogę do wykształcenia nowego pokolenia polskich specjalistów z dziedziny energetyki jądrowej. Bez pewnej minimalnej liczby takich specjalistów trudno sobie bowiem wyobrazić wskrzeszenia na polskich uczelniach tej specjalności, bez czego z kolei niemożliwe byłoby planowane w kraju wprowadzenie energetyki jądrowej.

Podpisanie umowy przewidziano na połowę grudnia.

Nikołaj Uzunow (ITC PW)


Oskarżenia i kalumnie

Przyjaciel mój brał ostatnio udział w wyborach samorządowych w Warszawie i z pewnym zdziwieniem znalazł na kartce do głosowania na Prezydenta Warszawy nazwisko kandydata Komitetu Wyborczego Gamoni i Krasnoludków. Z początku uznał to za żart zbyt śmiały, naruszający powagę urzędu Prezydenta. Po ogłoszeniu wyników wyborów zmienił jednak zdanie. Otóż okazało się, że na kandydata Gamoni i Krasnoludków głosowało 2914 osób, natomiast na kandydata LPR 2439, a na kandydata Samoobrony 1096. Dzięki temu, że Waldemar Frydrych postanowił pod takim właśnie szyldem kandydować w wyborach prezydenckich (w kampanii występował w pomarańczowej czapeczce krasnoludka), przedstawiciele dwóch partii wchodzących w skład rządzącej Polską koalicji mogli się przekonać, co naprawdę myślą o nich wyborcy, przynajmniej ci, którzy mieszkają w Warszawie.

"Major" Waldemar Frydrych był w latach późnego PRL-u twórcą i animatorem Pomarańczowej Alternatywy, która urządzała we Wrocławiu antyrządowe happeningi, wprowadzając ówczesne władze, a szczególnie Milicję Obywatelską, w stan wyjątkowej frustracji. Trudno było aresztować kogoś tylko za to, że ma na głowie czapeczkę krasnoludka i obdarowuje napotkanych milicjantów prezentami. Cała Polska kibicowała Alternatywie, która z wyjątkową maestrią piętnowała rozmaite wady minionego systemu i ludzi, którzy nim kierowali. Te wady to ponuractwo, brak poczucia humoru, używanie drętwej mowy i wygłaszanie wytartych sloganów, tak jak by to były prawdy objawione, a także nagminne używanie inwektyw w stosunku do wszystkich, co nie zgadzali się z "jedynie słuszną linią Partii". Swoje poglądy władza najchętniej przedstawiała na masówkach, które były często prawdziwymi seansami nienawiści do "wroga".

Po odzyskaniu niepodległości "Major" przebywał dłuższy czas za granicą, teraz znalazł się z powrotem w Polsce, najwidoczniej uważając, że historia się powtarza. Zresztą nawet nasz premier po przegranej kandydata PIS w Warszawie stwierdził, że "wraca stare". Istotnie, brak poczucia humoru jest dominującą cechą ludzi obecnie rządzących Polską, o czym niezbicie świadczy afera kartoflana. Niemal codziennie słyszymy komunały o "układzie", o IV Rzeczypospolitej i o odnowie moralnej. Przeciwnicy polityczni to "łże-elita" popierana przez "lumpen-inteligencję" i "wykształciuchów". Na masówce mówi się, a właściwie wykrzykuje, że "my tu, gdzie Solidarność, a oni tam, gdzie ZOMO". Nawet sojusznicy bywają okazjonalnie "warchołami" lub "chamami". Wydaje się, że dla gamoni i krasnoludków idą dobre czasy, tematów im z pewnością nie zabraknie.

Po tym, jak jeden z wicepremierów (mamy ich w ramach taniego państwa aż czterech) nazwał Polaków z wyższym wykształceniem wykształciuchami, pojawiło się hasło: Wykształciuchy wszystkich fakultetów łączcie się. Faktem jest, że los tzw. inteligenta w Polsce był i jest trudny. Po wojnie władza ludowa postawiła na sojusz robotniczo-chłopski, a inteligencja stała się w znacznym stopniu elementem reakcyjnym. Wyjątkowo antyinteligencki był Gomułka, ale przy jego umysłowości jest to całkiem zrozumiałe. Właściwie dopiero za Gierka wykształciuchy poczuły się w Polsce trochę lepiej. Tuż po odzyskaniu niepodległości wykształciuchy miały się nie najgorzej, a reprezentujące ich partie dominowały w Sejmie. Potem jednak coraz większą rolę zaczęły odgrywać partie populistyczne, których elektorat wywodzi się głównie spośród osób z wykształceniem podstawowym. Nic więc dziwnego, że obecna koalicja składająca się z partii mniej lub bardziej populistycznych zwraca się przede wszystkim do tych właśnie wyborców, reszcie przyklejając etykietę "lumpen-inteligencji". I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że na różnych szczeblach władzy potrzebni są ludzie wykształceni i inteligentni. Ich brak wychodzi na jaw, gdy ministrowie rządu mówią o "filipinkach" albo czytają teksty pisane "pipetem". Wielu się "wyłancza", a większość nie wie, że nazwisko Ministra Ziobry odmienia się dokładnie tak jak nazwisko Fredry. Nikt prawie nie słyszał o tym, że po polsku mówi się "rok dwa tysiące szósty". Na całe szczęście dla rządzących ich elektorat nie zauważa błędów i dlatego mają oni nadzieję rządzić w Polsce długo i szczęśliwie (dla siebie, mniej dla Polski).

JAM

PS: Używanie obcych słów przydaje człowiekowi, zdaniem niektórych, splendoru, ale bywa również niebezpieczne. Podobno w kuluarach sejmowych odbyła się niedawno następująca rozmowa:
Asystentka jednego z posłów: Słyszałam, jak pański kolega z opozycji mówił, że uwielbia pan wtrącanie do swoich wypowiedzi obcych słów nie rozumiejąc ich znaczenia.
Poseł: Niech pani mu powie, żeby mnie pocałował w d... i vice versa.

Inna historia zdarzyła się dwóm posłom w teatrze. W pewnej chwili ze sceny pada słowo kurtyzana. Jeden z posłów pyta kolegę: Słuchaj, co to jest kurtyzana? Ten drugi odpowiada: Nie wiem, ale zapytam faceta obok, który mi wygląda na wykształciucha. Wykształciuch wyjaśnia, że kurtyzana to kokota z epoki rokoko. Pierwszy poseł: No i co, dowiedziałeś się? Drugi poseł: Nie, ten facet się jąka.

Od Redakcji:

Były czasy dowcipów o milicjantach, o jednym Ruskim, jednym Francuzie i Polaku, przychodzi baba do lekarza, o blondynkach wreszcie. Teraz jest czas dowcipów o politykach.
Przewodniczący zza drzwi swego klubu słyszy głośną muzykę. Wchodzi zdecydowanym krokiem, w szarym od dymu papierosowego pokoju dostrzega wśród pustych butelek śmietankę partii.
- Pijaństwo w klubie? Mało mamy kłopotów!
- Jest powód, koleżanka L. dostała okres! - bełkotliwie wyjaśnia poseł F.
- Aaa... !!! - westchnienie ulgi z piersi przewodniczącego - To mi też polejcie.

MAR


Co w Świerku słychać

1 grudnia wiceminister gospodarki Andrzej Kaczmarek wręczył nagrody i wyróżnienia za promowanie i upowszechnianie innowacyjnych osiągnięć technologicznych. Przyznano je w ramach X edycji Konkursu "Polski Produkt Przyszłości". W gali udział wzięła między innymi Zyta Gilowska - wicepremier i minister finansów oraz Andrzej Kaczmarek - wiceminister gospodarki.

Do tegorocznej edycji konkursu zgłoszono kilkadziesiąt projektów. Szczególną uwagę zwrócono na konkurencyjność projektów, ich wpływ na środowisko oraz niską materiało- i energochłonność, istotne znaczenie miała również porównywalność jego parametrów z odpowiednikami światowymi. W kategorii "Technologia przyszłości" wyróżnienie otrzymał projekt "Reaktorowa instalacja neutronowego domieszkowania monokryształów krzemu" Janusza Jaroszewicza, Krzysztofa Pytla, Ludwika Dąbkowskiego i Krzysztofa Grotthussa z IEA.

Natomiast zdobycie przez Instytut Problemów Jądrowych pierwszej kategorii zaowocowało przyznaniem w listopadzie dodatkowych funduszy na działalność statutową. Wraz ze zmniejszeniem zadłużenia wewnętrznego ZdAJu (po uzyskaniu dodatniego wyniku finansowego) pozwoliło to ustabilizować sytuację finansową Instytutu i zwiększyć wynagrodzenie zasadnicze pracowników.

MAR


Panowie,

Z uwagą przeczytałem tekst n/t ewolucji w ostatnich NEUTRONACH [11 (141) /2006]. Nie mam szerszego pojęcia na temat ewolucji i nie chce się na jej temat wypowiadać.

W jednej z encyklopedii jest między innymi wyjaśnienie dotyczące ewolucji w procesach biologicznych:

Ogół materiału dowodowego zebranego przez nauki przyrodnicze jednoznacznie wskazuje, że znana nam różnorodność organizmów żywych powstała w wyniku procesu ewolucji. Przebieg i mechanizm procesu ewolucji opisywany jest przez teorię ewolucji.

Nawet jeśli w/w zdanie jest prawdziwe, to przyjęcie założenia, że człowiek pochodzi od małpy z niego ani wprost, ani jednoznacznie nie wynika.

Kto zatem chce utwierdzać się w ewolucyjnym przekonaniu ze pochodzi od małpy to szanuję ten wybór. Osobiście uwłacza mi i wielu moim znajomym, że inni przypisują nam takie właśnie pochodzenia.

Zatem w tej sprawie proponuje odejście od naginania teorii ewolucji i uszanowania przekonań innych. Reszta jest bez większego znaczenia.

Z pozdrowieniami
Adam Smyk

Od Redakcji:

Adamie, mottem naszego periodyku jest: Nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale gotów jestem umrzeć, byś mógł je głosić [cytat z Voltaire’a]. Dlatego gotowi jesteśmy wysłuchać zwolenników zarówno tak zwanego inteligentnego projektu jak i ostatnich badań genetycznych, według których człowiek i banan mieli wspólnego przodka - praorganizm, który zaczął syntetyzować kwasy i białka. Ślady jego istnienia podobno można odnaleźć w sekwencjach DNA wszystkich żywych organizmów. Znamy też pogląd papieża Urbana VIII (tego, który postawił Galileusza przed sądem inkwizycji), że nie można teoretycznie podważyć tezy o stworzeniu świata ptolemeuszowskiego w swej istocie (z Ziemią w centrum wszechświata) pod złudną postacią dającego się obserwować naukowo świata kopernikańskiego. Jeszcze w 1867 roku twierdzono, że bóg umieścił w skamielinach zwodnicze ślady skamieniałości dinozaurów dla wypróbowania siły ludzkiej wiary. Podważenie tego stylu myślenia jest logicznie niemożliwe, równie dobrze można bowiem przyjąć, iż świat został stworzony w zeszłym tygodniu, od razu ze śladami ułudnej przeszłości - między innymi istnienia Urbana VIII, wypowiedziami niektórych naszych polityków (które są przecież tak kretyńskie, że aż nieprawdopodobne) i rzekomo wydanego w zeszłym miesiącu numeru NEUTRONÓW. W lawirowaniu po gąszczu takich koncepcji kierujemy się zasadą falsyfikacjonizmu Rajmunda Poppera a pomagamy sobie brzytwą Ockhama.

A tak na marginesie - wśród protestujących przeciwko wypowiedzi wiceministra w sprawie usunięcia ze szkół nauczania ewolucjonizmu znajdują się podpisy pracowników naukowych uczelni katolickich. Nie podejrzewam ich ani o bezbożnictwo, ani o chęć ubliżenia komukolwiek. Najprawdopodobniej wyznają teorię (nie udowodnioną co prawda) o braku sprzeczności między nauką Kościoła a naukowym przyrodoznawstwem.

MAR


Zmarł prof. Zbigniew Strugalski

Z przykrością i żalem zawiadamiamy, że w dniu 2 grudnia 2006 roku zmarł w wieku 79 lat prof. dr hab. inż. Zbigniew Strugalski - wieloletni i ceniony pracownik Instytutu Energii Atomowej, światowej sławy naukowiec w dziedzinie fizyki jądrowej, szlachetny człowiek, wspaniały nauczyciel, dobry kolega.

Dyrekcja, Rada Naukowa Instytutu Energii Atomowej, koleżanki i koledzy


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski
Marek A. Rabiński (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Adres Redakcji – neutrony@nuclear.pl
Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie na adres listy wysyłkowej neutrony.lista@nuclear.pl pustego e-maila z wypisanym w temacie "subscribe" (koniecznie małymi literami).

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://neutrony.nuclear.pl