[NEUTRONY]

NEUTRONY – niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 2 (147) / 2007
28 lutego 2007

W numerze:
  • Z ostatniej chwili
  • Nasz ‘przekazior’ na cenzurowanym
  • Kolejne kalumnie JAMa
  • Artystyczno–plazmowy sukces
  • Węglowy Żarnowiec
  • Niemiecka nagonka na dwutlenek
  • Pożegnanie Romana Trechcińskiego

Wizyty

W lutym gościliśmy w Świerku prof. Jerzego Buzka, byłego premiera, obecnie eurodeputowanego pracującego m.in. w Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii. Prócz tego na naszym terenie przebywał także prof. Krzysztof Kurzydłowski, wiceminister Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Optymiści twierdzą, że mogło to mieć związek z poważnym zwiększeniem wydatków na naukę w latach 2007-2013.

KA

Wrzenie w PAA

W PAA swój najnowszy reaktor ESBWR (Economic Simplified Boiling Water Reactor) o mocy 1550 MWe przedstawiła firma General Electric specjalizująca się w reaktorach wrzących. Reaktory wrzące maja jak wiadomo jeden obieg chłodzenia, co oznacza duże uproszczenie konstrukcji.

W nową konstrukcję wbudowano wiele elementów pasywnego bezpieczeństwa. Obieg chłodzenia reaktora nie zawiera pomp recyrkulacyjnych co oznacza, że awaria takich pomp nie wpływa na bezpieczeństwo reaktora. Prócz tego reaktor jest odporny na wstrząsy sejsmiczne.

Czas życia ESBWR wynosi 60 lat, a elektrownię można zbudować w ciągu trzech lat. Ponieważ prawdopodobieństwo wypadku prowadzącego do zniszczenia jego rdzenia jest równe 3x10–8 Amerykanie mają nadzieję, że tego typu reaktory spowodują powrót do energetyki jądrowej w USA. Pierwsze z nich mogą być oddane, po załatwieniu spraw formalnych, już w roku 2014–2015.

KA


Droga Redakcjo,

Ze zdziwieniem przeczytałem felieton JAMa ‘Oskarżenia i kalumnie’ [NEUTRONY 1 (146) / 2007]. Czyżby redakcja Neutronów dołączyła do TVN24, red. Tomasza Lisa i innych ‘przekaziorów’ pałujących z zapałem rząd i PIS. Chciałbym przypomnieć, że po raz pierwszy Świerk, energetyka jądrowa zostały zauważone właśnie przez ten rząd i tego premiera. Jest duża szansa, pierwsza od przeszło 15 lat, na nieco lepszą przyszłość dla nas wszystkich. I co tu narzekać. Z punktu widzenia egoistycznych interesów naszego środowiska należy gorąco popierać PIS i rząd, żeby zdążyli.

Łącze serdeczne pozdrowienia dla Redakcji i rozgoryczonego JAMa.
Optymista Marek Moszyński

Od Redakcji:

Trudno nam ukryć dumę z porównania naszego zaściankowego e-zinu z TVN24, a naszej dwójki ‘wykształciuchów’ z redaktorem Lisem. Nie polemizujemy ze stwierdzeniem, iż obecny rząd i premier zauważyli nasz Świerk i energetykę jądrową po raz pierwszy. Przedtem zauważył je gen. Jaruzelski, a jeszcze wcześniej – tow. Bierut i Gomułka. Szkoda, że z Żarnowcem nie zdążyli, niedługo świętowalibyśmy dwudziestolecie bezawaryjnej pracy.

Zawarta w powyższym liście uwaga skłoniła nas do głębszej zadumy nad sensownością wprowadzenia autocenzury naszych wypocin. Niestety, obecny układ dwójki bez sternika nie bardzo do tej koncepcji przystaje. Szukamy więc innego rozwiązania.


Oskarżenia i kalumnie

Z punktu widzenia zapatrywań politycznych w Polsce, jak i w innych krajach demokratycznych, ludzie dzielą się na dwie kategorie: pesymistów i optymistów. Pesymiści nie wierzą w to, że obywatele mogą mieć jakikolwiek wpływ na politykę państwa, i nie mają zaufania do żadnych polityków niezależnie od reprezentowanych przez nich opcji światopoglądowych. Ci po prostu nie biorą udziału w wyborach, a w Polsce jest ich co najmniej 50 procent.

Optymiści w naszym kraju dzielą się obecnie, naszym zdaniem, na dwa rodzaje. Optymiści pierwszego rodzaju bez zastrzeżeń akceptują politykę rządzącej koalicji. Cieszy ich to, że Prawo i Sprawiedliwość odzyskało kilka ważnych instytucji publicznych, takich jak Krajowa Rada ds. Radia i Telewizji, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Narodowy Bank Polski i wiele pomniejszych. Są dumni z tego, że polityki zagranicznej nie uprawiamy ani na kolanach, ani na czworakach, ani na brzuchu, a na czele Ministerstwa Spraw Zagranicznych stoi dama, która nie ukrywa tego, że we własnych oczach jest najaktywniejszym Ministrem od 1989 roku. Ich dobre samopoczucie poprawia fakt, że na czele NBP stoi prawdziwy fachowiec, a nie jakiś tam profesor przesiąknięty pseudowiedzą ekonomiczną. Optymiści pierwszego rodzaju wierzą, że w najbliższej przyszłości obietnice wyborcze PIS-u zostaną spełnione i że powstanie 3 miliony mieszkań, a podatki będą obniżone. Są przekonani, że rzekoma seksafera w Samoobronie to nic innego, jak zamach stanu ze strony przeciwników odnowy moralnej i IV Rzeczypospolitej. Są zachwyceni działalnością Ministra Edukacji Narodowej do tego stopnia, że gotowi są uznać za celowe zastąpienie w programach szkolnych teorii ewolucji teorią inteligentnego projektu, choć przeciwnicy tego projektu nazywają go inteligentnym inaczej.

A co z optymistami drugiego rodzaju? Ci po prostu wierzą w to, że rządy obecnej wspanialej koalicji skończą się nie później niż za niecałe trzy lata.

JAM

PS: Optymiści pierwszego rodzaju w Świerku są przekonani, że wszelkie obietnice obecnych władz dotyczące przyszłych elektrowni jądrowych zostaną spełnione podobnie jak budowa 3 milionów mieszkań.


Żarnowiec na węgiel?

Zainteresowanie wystawionym na sprzedaż terenem przy Jeziorze Żarnowieckim przejawia zamocowana w Luksemburgu spółka, która chce w tym miejscu zbudować elektrownię opalaną węglem kamienny. U podstaw przedsięwzięcia leży ogromny deficyt energii elektrycznej na pozbawionym dużych elektrowni Pomorzu. Budowa złożonej z dwóch bloków energetycznych ‘węglówki’ o łącznej mocy 1600 MWe zajęłaby około pięciu lat, rocznie miałyby być w niej spalane 3 miliony ton węgla a szacowana wartość nakładów inwestycyjnych to 1,3 miliarda euro.

Profesor Włodzimierz Bojarski obiecywał swego czasu, że po zaprzestaniu budowy jądrowego Żarnowca całe zapotrzebowanie Polski pokryje ekologicznym gazem z grubej rury. A kończy się na ‘kozie na wungiel’.

MAR


Trip hopowy projekt

Zapraszamy do obejrzenia sesji fotograficznej projektu Flykkiller, najnowszego nagrania popowej (trip hopowej – cokolwiek miałoby to znaczyć) wokalistki Pati Yang (Patrycji Hilton). Zdjęcia zamieszczono w dziale ‘Fotografie’ pod adresem fanklubu http://www.patiyang.ovh.org/index2.htm. Tłem wykonanych w maju 2006 roku w fotek są układy doświadczalne Zakładu Fizyki i Technologii Plazmy IPJ. Jest to drugi po pictorialu Jolanty Fraszyńskiej dla PLAYBOY’a (z reaktorem MARIA w tle) przypadek wykorzystania świerkowej instalacji jądrowo-badawczej do celów artystycznych. O poprzednim projekcie pisaliśmy w NEUTRONACH 6 (48) oraz 7 (49) z 1999 roku.

MAR


Co nowego w Niemczech

Mamy już nową reformę służby zdrowia, której przygotowania trwały wiele lat. Jako że w Niemczech rządzi wielka koalicja, to reforma ta jest kompromisem między SPD i CDU, przez krytyków określanym jako zgniły kompromis. Nie wdając się w szczegóły trzeba niestety stwierdzić, że poza sporą podwyżką składek na opiekę zdrowotną i coraz większym naciskiem na lekarzy, by przepisywali przestarzałe leki, niczego pozytywnego ta reforma jak na razie nie przyniosła. Pogłębiła się przepaść między medycyną dostępną dla zwykłych pacjentów ubezpieczonych w państwowych kasach chorych, a medycyną dla pacjentów ubezpieczonych prywatnie, choć często ci drudzy płacą za składki mniej niż ci pierwsi. Prywatne kasy chętnie przyjmują w swoje szeregi młodych i zdrowych, a kasy państwowe muszą brać wszystkich. Ale pani minister zdrowia nadal głosi, że w Niemczech nie ma tak zwanej „medycyny dwuklasowej”, mimo że jest ona widoczna niemal na każdym kroku. Problem pogłębia fakt, że lekarze zarabiają wyłączne na pacjentach prywatnych, państwowi pacjenci służą co najwyżej do pokrycia kosztów własnych prowadzenia praktyki lekarskiej. W szpitalach jest podobnie. Przed dwoma laty pani minister obiecywała nawet, że składki do kas chorych będą spadać, ale o tych zapewnieniach mało kto już teraz pamięta. Dobrze by było, by składki pozostały na tym samym poziomie. Ceny leków w Niemczech należą już teraz do najniższych w Unii, mimo to lekarze niemieccy muszą nadal oszczędzać. Wielu ciężko chorych pacjentów dostaje leki albo słabo działające albo bogate w działania uboczne, a najczęściej charakteryzujących się i tym i tym. Nowoczesne leki są dyskredytowane jako pozornie innowacyjne. Przykładem może być insulina analogowa lub nowoczesne leki na obniżenie ciśnienia tętniczego.

Mimo to ludzie żyją w Niemczech coraz dłużej i dlatego powinni dłużej pracować. Właśnie niedawno rząd przedłużył wiek emerytalny do 67 lat, mimo że pracownicy po 50 roku życia należą do rzadkości, a tych po 60 po prostu prawie nie ma, jeśli wyłączymy ministrów i parlamentarzystów. Stąd może ten pomysł. Związki zawodowe mają rację twierdząc, że to ukryta obniżka emerytur, bo przechodząc na emeryturę na kilka lat przed terminem, co nie jest rzadkością, należy się liczyć z tym, że renta będzie niższa o wiele setek euro od tej, którą się będzie dostawać przechodząc na emeryturę w regularnym terminie. Dlatego też związki zawodowe zapowiedziały walkę o powrót do poprzedniego wieku emerytalnego (65 lat). W odpowiedzi na to minister gospodarki, zapowiedział, że jeśli to nie wystarczy, to wiek emerytalny zostanie przedłużony nawet do 70 lat. Tak więc spór ten zapowiada się dość ciekawie.

W Niemczech, podobnie jak i w innych krajach, zapanowało ogólnonarodowe szaleństwo na temat wydzielania do atmosfery dwutlenku węgla. Ta niewinna w gruncie rzeczy substancja została potępiona jako najgroźniejszy ‘killer’ naszej atmosfery i jedyny odpowiedzialny za efekt cieplarniany. A co z parą wodną, co z promieniowaniem kosmicznym, co z oddziaływaniem promieniowania słonecznego na naszą planetę? Zwolennicy teorii dwutlenku węgla ignorują te czynniki całkowicie. Temperatura globu ziemskiego zmieniała się zawsze i to przeważnie bez naszego udziału. Dlaczego miałoby być teraz inaczej? A dlatego, że na teorii efektu cieplarnianego można obecnie robić wspaniałe kariery polityczne. Partia Zielonych w Niemczech jest doskonałym tego przykładem. Po przegranych wyborach zabrakło im tematów. O ‘złej’ energii atomowej już nikt nie chciał słuchać, tak więc trzeba było zająć się czymś innym. W Ameryce swój comeback święci Al Gore. Wczoraj nawet jego film zdobył Oskara. Jest obecnie ’politically correct’ widzieć w dwutlenku węgla jedynego lub przynajmniej najważniejszego winowajcę odpowiedzialnego za wzrost temperatury na ziemi. Przed sformułowaniem protokółu w Kioto zainwestowano miliardy dolarów w badania nad teorią efektu cieplarnianego. Na badania w innych kierunkach nie było pieniędzy, ponieważ siły polityczne zainteresowane potwierdzenie teorii cieplarnianej z góry przesądziły o wynikach badań. Jest bowiem wielu naukowców, którzy dopuszczają odwrotną teorię, a mianowicie to, że podwyższona temperatura globu ziemskiego powoduje zwiększanie się ilości dwutlenku węgla. W tym wypadku należy się zastanowić, co powoduje podwyższanie się tej temperatury. Może słońce? Pewna dziennikarka BBC powiedziała, że teoria cieplarniana jej się bardziej podoba niż teoria słoneczna. A to dlaczego, zapytano ją. Ona na to, że na efekt cieplarniany możemy wpływać, na słońce natomiast nie. Ta wypowiedź jest w gruncie rzeczy kwintesencją bezkrytycznego i bezkompromisowego podejścia do tej problematyki. Być może teoria cieplarniana okaże się słuszna, ale przynajmniej powinno się na razie mieć wątpliwości. Niestety wszystko wskazuje na to, że w Niemczech i innych krajach sprawa jest już dawno przesądzona. W najbliższych latach będzie się inwestować miliardy a nawet biliony euro (wypowiedź ministra środowiska naturalnego w Niemczech) w nowe technologie, mające na celu obniżenie poziomu CO2 w atmosferze. Nikt nie mówi jednak skąd brać na to pieniądze. Cały przemysł samochodowy ma być przestawiony na produkcję małych samochodów, które wydalają niewiele dwutlenku węgla. Była minister z partii Zielonych zachęcała nawet do kupowania małych japońskich aut, sama natomiast porusza się wielkim audi A8. Jeżeli już, to należy zacząć wymianę samochodów od góry i od tych, którzy krytykują niemiecki przemysł samochodowy, że produkuje za duże i za silne samochody, które są ich zdaniem odpowiedzialne za efekt cieplarniany. Podobnie jest z lodowcami. Niektóre z nich topnieją (Szwajcaria) inne natomiast powiększają się (Szwecja), cała reszta (wiele tysięcy) jest po prostu niezbadana. 2400 lat temu w Alpach nie było ani jednego lodowca. Podobnie rzecz się ma z wiecznymi lodami na biegunach. Ich domniemane topnienie jest jak na razie kwestią sporną.

Marek Mika


Zmarł doc. Roman Trechciński

19 lutego w wieku 83 lat zmarł doc. dr inż. Roman Trechciński – żołnierz Powstania Warszawskiego, elektronik, w latach 1957–1958 uczestnik wyprawy na Spitsbergen, wieloletni pracownik Instytutu Badań Jądrowych, Instytutu Energii Atomowej i Instytutu Problemów Jądrowych, członek zarządów Stowarzyszenia Elektryków Polskich oraz Polskiego Towarzystwa Nukleonicznego, przewodniczący fundacji CAMAC SEP, ostatnio organizator Stowarzyszenia Ekologów na Rzecz Energetyki Nuklearnej, współorganizator szeregu międzynarodowych i krajowych konferencji naukowych. Ogromnie zasłużony dla polskiej atomistyki, aktywny propagator energetyki jądrowej w Polsce, niezwykle pogodny i skromny.


Żegnamy dzisiaj z wielkim żalem Romana Trechcińskiego, jednego z najbardziej zasłużonych członków Polskiego Towarzystwa Nukleonicznego. Był On inicjatorem i siłą napędową w realizacji ważnych projektów i członkiem zarządu Towarzystwa w ciągu czterech kadencji. Roman walnie przyczynił się do nawiązania bliskiej i cennej współpracy Stowarzyszenia Elektryków Polskich i Polskiego Towarzystwa Nukleonicznego w sprawach dotyczących energetyki jądrowej.

Kiedy w końcu 1995 roku opracowywaliśmy program międzynarodowej konferencji na temat Nowych Generacji Elektrowni Jądrowych, ówczesny sekretarz generalny SEP, pan Jan Grzybowski zaproponował aby doc. Roman Trechciński został przewodniczącym jej Komitetu Organizacyjnego. Mnie przypadła rola sekretarza naukowego. Patrzę dziś wstecz na ubiegłe dziesięciolecie w czasie którego organizowaliśmy wspólnie pięć konferencji międzynarodowych poświęconych energetyce jądrowej. Ten okres współpracy z Romanem wydaje mi się szczególnie wyróżnionym etapem mojego życia.

Roman bowiem, który z łatwością poruszał się po interesujących go obszarach fizyki teoretycznej i inżynierii aparaturowej, z równym poświęceniem ofiarowywał swój czas i wysiłki sprawom organizacyjnym naszych konferencji. Dbał zawsze o to, by wszystkie nasze działania przeprowadzane były w dobrym stylu, sprawnie i terminowo.

Roman miał duży udział w kształtowaniu programów naszych konferencji, ale miał też łatwość formułowania wniosków z nich. Wiedział zawsze, jak najlepiej te wnioski wykorzystać. Nie można sobie wyobrazić lepszego partnera w tej dziesięcioletniej działalności.

Współczłonków stowarzyszeń do których należymy często nazywamy kolegami. W odniesieniu do Romana to określenie zbyt mało znaczące. Roman był ideałem kolegi. Okazywał swoje koleżeństwo z wysoką osobistą kulturą, ogromnym wewnętrznym urokiem i z życzliwością dla otaczających go ludzi oraz wysokim poziomem wymagań wobec siebie samego i troski o dobro sprawy której służymy. Był nie tylko kolegą, ale też przyjacielem.

Takim zostaniesz Romanie w naszej pamięci. Dziękujemy Ci, że byłeś wśród nas.

W imieniu Prezesa Państwowej Agencji Atomistyki wyrażam także wielką wdzięczność i uznanie za wieloletnią pracę badawczą i projektową w zakresie aparatury jądrowej docenta Romana Trechcińskiego oraz za tak bardzo aktywne działania w ostatnich latach przygotowujące wznowienie rozwoju energetyki jądrowej w Polsce. Rozwój ten będzie się nam długo wiązał z pamięcią o Nim.

Tadeusz Wójcik


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski
Marek A. Rabiński (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Adres Redakcji – neutrony@nuclear.pl
Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie na adres listy wysyłkowej neutrony.lista@nuclear.pl pustego e-maila z wypisanym w temacie "subscribe" (koniecznie małymi literami).

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://neutrony.nuclear.pl