[NEUTRONY]

NEUTRONY – niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 3 (148) / 2007
4 kwietnia 2007

W numerze:
  • Głupota w hiperprzestrzeni z topologią Moebiusa
  • O wyższości picia nad paleniem
  • Piąte koło Ignaliny?

Wszystkim Czytelnikom życzymy Wesołych i Zdrowych Świąt, zaś atomistom dodatkowo Wielkanocnego odrodzenia po letargu, nie tylko zimowym.


Oskarżenia i kalumnie

W październiku 2004 r. zmarł znany filozof postmodernistyczny, Jaques Derrida. Pisaliśmy o nim wtedy, aby zwrócić uwagę Czytelników NEUTRONÓW na zadziwiający język, jakim posługują się niektórzy współcześni filozofowie szczególnie wtedy, gdy próbują oczarować czytelnika swoją erudycją w zakresie matematyki lub fizyki. W ostatnim czasie zmarł inny koryfeusz francuskiej filozofii postmodernistycznej, Jean Baudrillard. Jak większość jego postmodernistycznych kolegów, miał szczególne upodobanie do zamieszczania w swoich artykułach i książkach licznych pojęć matematycznych i fizycznych wykazując niestety ich całkowite niezrozumienie. W związku z wojną w Zatoce Perskiej pisał:

To znak, że przestrzeń zdarzenia stała się hiperprzestrzenią wielokrotnego załamania, a przestrzeń wojny stała się zdecydowanie nieeuklidesowa.

Chciałoby się zapytać, jak wyglądałaby przestrzeń niezdecydowanie nieeuklidesowa.

W innym miejscu nasz filozof pisze;

Nie dotrzemy do punktu przeznaczenia nawet, jeśli jest nim Sąd Ostateczny, gdyż jesteśmy od niego oddzieleni przez hiperprzestrzeń o zmiennej refrakcji. Odwróconą wersję historii można z powodzeniem interpretować jak swoistą turbulencję spowodowaną przyspieszeniem zdarzeń, które odwraca i połyka ich bieg.

I jeszcze jeden cytat:

Nie ma lepszego modelu związku łączącego ekran komputera z ekranem umysłu niż topologia Moebiusa, z jego szczególnym przystawaniem w jednej spirali tego, co bliskie i dalekie, wewnętrzne i zewnętrzne, obiektywne i subiektywne.

Jak pisaliśmy już w poprzednim artykule na ten sam temat, nie dziwi nas to, że niektórzy wypisują rozmaite bzdury, nie wszyscy bowiem uczeni przepełnieni wiedzą fachową do granic wytrzymałości swoich umysłów zachowują przy tym niezbędną porcję zdrowego rozsądku. Tak zawsze było i tak zawsze będzie. Czego nie jesteśmy w stanie pojąć, to kompletny brak krytycyzmu u tych, których obowiązkiem jest dbać o odpowiedni poziom działalności naukowej wyższych uczelni, które zatrudniają filozofów postmodernistycznych, i o odpowiedni poziom tekstów publikowanych w czasopismach i książkach. Smutna to sytuacja, że żyjemy już w 21. wieku, a znaczna część naszego społeczeństwa (w tym niektórzy parlamentarzyści i członkowie rządu) odrzuca teorię ewolucji na rzecz tzw. inteligentnego projektu, leczy się u znachorów, wierzy we wpływ gwiazd na nasze życie i w to, że przyczyną wszelkiego zła na świecie są masoni oraz okazjonalnie cykliści. Wciąż zadajemy sobie pytanie, co powoduje to, że w miarę postępu nauki i technologii zanika w społeczeństwach zwykły zdrowy rozsądek, a zanik ten dotyka także tzw. intelektualistów.

JAM

PS: Wszystkie cytaty z pism Baudrillarda pochodzą z cytowanej już przez nas książki: A. Sokal i J. Bricmont, Modne bzdury, wydanej przez oficynę Prószyński i Spółka. Bardzo gorąco zachęcamy do jej przeczytania. Nagromadzenie w niej absurdów jest wprost niewiarygodne, co potwierdza znane powiedzenie, że na tym świecie wszystko jest ograniczone z wyjątkiem ludzkiej głupoty, a także prawo JAMa: Głupota jest cechą gatunkową człowieka. Przypominamy też sformułowaną przez nas dawno temu obserwację: Procent głupców wśród profesorów jest mniej więcej taki sam jak procent głupców w całej populacji.

Od Redakcji:

Porównanie z topologią Moebiusa wydaje się chybione. W końcu niektórzy parlamentarzyści i członkowie rządu za głupców z drugiej strony wstęgi uznają wykształciuchów. Ci jednak po dostaniu się do parlamentu (co zdarza się z list PO i lewicy) nie przechodzą automatycznie z zewnętrznej powierzchni (tej, na której stało ZOMO) na pozycje koalicjantów. Ale podobno najnowsze badania dowodzą, że przechodzą, choć sami jeszcze tego nie zauważyli.

MAR


Co jest bardziej szkodliwe dla człowieka: CO2 czy CO?

Rząd niemiecki już odpowiedział na to pytanie. Oczywiście dwutlenek węgla. Ten trujący, przynajmniej atmosferę, gaz jest odpowiedzialny za ogólnoświatową katastrofę klimatyczną. Podobno nie ma już najmniejszej wątpliwości, że dwutlenek węgla powoduje podwyższanie się temperatury atmosfery. O ile stopni i w ciągu jakiego czasu, tego jednak nikt nie jest w stanie dokładnie stwierdzić. Bo i jak. „Nowoczesna klimatologia” jest nauką wysoce spekulatywną, nie daje nam konkretnych odpowiedzi, nie przytacza bezspornych faktów, a co najwyżej sugeruje, że temperatura może podwyższyć się w ciągu najbliższych 20, 50 czy 100 lat o tyle i tyle stopni Celsjusza. Na tej podstawie dwutlenek węgla został uznany za najgroźniejszy gaz wywołujący efekt cieplarniany, choć jego stężenie w atmosferze jest bardzo niewielkie, znacznie mniejsze niż w prawdziwej cieplarni. A jak wiemy w cieplarniach rośliny mają się znakomicie, podobnie jak na ziemi w tropikach. Tylko dzięki istnieniu tego niebezpiecznego gazu istnieje życie na ziemi. W dawnych okresach historii globu ziemskiego było go znacznie więcej i nikomu to nie zaszkodziło i prawdopodobnie i w przyszłości nie zaszkodzi.

Innym gazem jest tlenek węgla. Brakuje mu jednego atomu tlenu i to czyni go gazem trującym. Jak niebezpieczne są zatrucia czadem, wie o tym każdy strażak. W czasie pożaru ludzie umierają często zatruci tlenkiem węgla zanim dosięgną ich płomienie. Ten groźny gaz powstaje również przy spalaniu papierosów obok kilkuset innych trujących substancji i doprowadza palaczy do wcześniejszej śmierci (statystycznie rzecz biorąc skraca życie o około 10 lat). Tlenek węgla łączy się z hemoglobiną we krwi i uniemożliwia transport życiodajnego tlenu do poszczególnych organów. Szczególnie wrażliwe na niedostatek tlenu jest serce. Dlatego też palacze bardzo często umierają na zawał serca.

W większości krajów Europy zachodniej obowiązuje bezwzględny zakaz palenia w miejscach publicznych. Dotyczy to również gastronomii. W takich krajach jak na przykład Irlandia nawet palacze przyzwyczaili się do nowych przepisów i cenią sobie niezadymione restauracje. Nie mówiąc już o niepalących i o pracownikach gastronomii. W Niemczech od wielu lat prowadzone są trwające w nieskończoność dyskusje, czy wprowadzić podobny zakaz czy też nie. Wreszcie po długotrwałych debatach uchwalono kompromis, który przewiduje ogólny zakaz palenia w miejscach publicznych oraz restauracjach, ale każdy land może uchwalić odstępstwa i wyjątki od tej zasady. Wiele landów już skorzystało z tej możliwości i uchwaliło własne przepisy, które na przykład przewidują to, że każdy właściciel lokalu może zadeklarować swój lokal jako lokal dla palaczy naklejając na szybę naklejkę „R”. Kto sobie nie życzy przebywania w zadymionym pomieszczeniu, może udać się do innego lokalu dla niepalących, jeżeli takowy jest w pobliżu. W tym wypadku wszystko zależeć będzie od widzimisię właściciela lokalu. Jeśli chodzi o sankcje za nieprzestrzeganie przepisów też nie będzie jednolitej praktyki, ponieważ niektóre landy nie przewidują jakichkolwiek sankcji za palenie w niedozwolonych miejscach. Wyobraźmy sobie sytuację, że za przekroczenie dozwolonej prędkości nie ma sankcji, a na przykład jedynie pouczenie ze strony policji. Czy ktokolwiek w tej sytuacji zdejmowałby nogę z gazu po dostrzeżeniu znaku ograniczający prędkość?

Nowe przepisy nie będą funkcjonowały, ponieważ są niejednolite, niekonsekwentne i niezagrożone sankcjami. Tego rodzaju przepisy nie wpłyną na zmianę mentalności społeczeństwa. Nie przekonają nikogo, że należy chronić niepalących, a nie, jak na razie, tylko palących w imię ich wolności do palenia w każdej chwili i w każdym miejscu. Naprawdę chodzi o to, by palacze zrozumieli, że niepalący nie chcą być zatruwani dymem tytoniowym. Dotyczy to nie tylko gości w lokalach gastronomicznych, ale i dzieci w domach i samochodach palaczy, płody zatruwane przez matki palaczki itp. Przykłady można mnożyć bez końca.

Nadzieja tylko w tym, że Unia Europejska narzuci Niemcom, nie pytając ich o zdanie, bardziej rygorystyczne przepisy chroniące niepalących.

Marek Mika


Przegląd wiadomości

Włączenie PSE do trójki dotychczasowych partnerów budowy nowej elektrowni jądrowej w litewskiej Ignalinie wywołało obawy co do zdominowania inwestycji przez polskie zapotrzebowanie na prąd. Tymczasem wejściem do porozumienia zaczyna być też zainteresowana Szwecja, która musiała zamknąć swoją elektrownię jądrową w Barseback z powodu koalicyjnych gierek populistycznego partnera mniejszościowego. Linia przesyłowa z Litwy do Polski i Szwecji ma być ukończona do roku 2013, na dwa lata przed planowanym włączeniem do eksploatacji nowej elektrowni jądrowej w Ignalinie.

Dwa fińskie przedsiębiorstwa energetyczne rozpoczęły proces oceny możliwości potencjalnej budowy nowych bloków jądrowych w Loviisie I Olkiluoto.

E.ON (niemiecki potentat wykorzystania wiatraków) kontynuuje rozmawia z rządem brytyjskim na temat budowy nowych elektrowni jądrowych w Wielkiej Brytanii. Koncern uzyskał już wstępne porozumienie w sprawie budowy nowych bloków jądrowych w słowackich Bohunicach.

Południowoafrykańska PBMR Pty przeprowadziła rozmowy z Sasol na temat wykorzystania wysokotemperaturowego modułowego reaktora ze złożem usypowym (PBMR) do produkcji paliw syntetycznych oraz do odzyskiwania ropy z piasków roponośnych. Zagadnienie obróbki bitumitów nasączonych ropą analizowane jest też w Kanadzie, ale w tym przypadku nie ma mowy o użyciu wysokotemperaturowego gazu ale energii elektrycznej z reaktora Candu.

Brytyjski biznesmen Paul Lavelle odbył nad kołem polarnym lot balonem na rozgrzane powietrze promując wykorzystanie energetyki jądrowej w zwalczaniu zmian klimatycznych. Balon ze sloganem “Energia jądrowa, cóż więcej?” wystartował z norweskiej wyspy Svalbard, a następnie przeleciał nad topniejącymi w skutek ocieplenia lodowcami.

Ukraińscy politycy zatwierdzili statut państwowego przedsiębiorstwa energetycznego Ukratomprom, obejmującego całą energetykę jądrową kraju. Na czele koncernu stanął Andrej Derkacz.

Bułgaria, Serbia, Macedonia, Albania i Chorwacja wystosowały do Unii Europejskiej wspólny manifest, w którym wzywają do wznowienia eksploatacji 3 i 4 bloku elektrowni jądrowej w Kozłoduju. Uzasadnieniem są ich poważne kłopoty energetyczne, spowodowane zamknięciem elektrowni w chwili wchodzenia Bułgarii do Unii.

MAR


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski
Marek A. Rabiński (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Adres Redakcji – neutrony@nuclear.pl
Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie na adres listy wysyłkowej neutrony.lista@nuclear.pl pustego e-maila z wypisanym w temacie "subscribe" (koniecznie małymi literami).

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://neutrony.nuclear.pl