[NEUTRONY]

NEUTRONY – niezależne i nieregularne pismo komputerowe Ośrodka Atomistyki w Świerku


Nr 4 (149) / 2007
21 kwietnia 2007

W numerze:
  • Jubileusz, i co dalej?
  • Pożegnanie kolegów

Dekada NEUTRONÓW

Przed dziesięciu laty, 21 kwietnia 1997 roku, wydaliśmy pierwszy numer NEUTRONÓW. Był to plik w standardzie ASCII (bez polskich liter), rozesłany jako email do 17 znajomych. Oto parę historycznych wyimków, uzupełnionych ogonkami i apostrofami dla łatwiejszego czytania.


**********************************************************************

* *

* # # #### # # ##### #### ### # # # # *

* ## # # # # # # # # # ## # # # *

* # # # ### # # # # # # # # # # # # *

* # ## # # # # #### # # # ## # *

* # # #### ### # # # ### # # # *

* *

*--------------------------------------------------------------------*

* NEUTRONY - niezależne i nieregularne pismo komputerowe *

* Ośrodka w Świerku *

* Nr 1 (1) / 1997 21 kwietnia 1997 *

**********************************************************************

OD REDAKCJI:

Sytuacja Ośrodka w Świerku nie jest najlepsza. Brakuje pieniędzy nie

tylko na bieżącą działalność, np. pracownicy IEA są od wielu tygodni

pozbawieni telefonów, ale i na podwyżki, tak że od lat inflacja zjada

realne dochody pracowników. Zdawałoby się, że pozostaje tylko poddać

się rozpaczy. Ale Polacy to twardy naród i nawet w czasie okupacji

niemieckiej potrafili sobie opowiadać dowcipy. Kilka osób, które

pozwoliły sobie nazwać się szumnie Redakcją, postanowiły wykorzystać

istnienie w Świerku sieci komputerowej, jeszcze nie wyłączonej z

powodu niepłacenia rachunków, i stworzyć coś w rodzaju forum, które

będzie służyć wymianie opinii i informacji. Chcemy zamieszczać

wiadomości dobre i złe, a nawet nie całkiem prawdziwe, pod warunkiem,

że będą podane w formie, która nam i, jak mamy nadzieję, Czytelnikom

wyda się zabawna. Chcemy stosować zasadę: Primum non nudziare.

Będziemy też próbowali zachować neutralność, tak jak cząstki, od

których pochodzi nasz tytuł.

Nasze pisemko mamy zamiar rozsyłać tylko tym, którzy będą chcieli je

otrzymywać i przyślą nam swój adres komputerowy. Zachęcamy wszystkich

nie tylko do czytania, ale i do pisania. Nasza Redakcja jest

niewielka, tak że bez pomocy Czytelników nasz koncept może się szybko

wyczerpać i zaczniemy być nudni, a to największe przestępstwo,

jakiego moglibyśmy się dopuścić. Nie obiecujemy, ze pismo będzie się

ukazywać regularnie, od naszych również korespondentów będzie

zależeć, jak często pojawiać się ono będzie w Waszych komputerach.

Życzymy przyjemnego czytania.

REDAKCJA

**********************************************************************

OSKARŻENIA I KALUMNIE

Starsi pracownicy dawnego IBJ, a z takich, niestety, głownie składa

się obecna załoga Ośrodka w Świerku, pamiętają zapewne pismo

pracowników IBJ o wdzięcznej nazwie REZONANS. Czasy były wtedy

niesłuszne i pismo, wydawane przez niesłuszny Związek Nauczycielstwa

Polskiego, tez niesłuszne. Mimo to cieszyło się ono dość dużą

popularnością, może dlatego, że w tamtych czasach ludzie nie zdawali vsobie sprawy z tego, że wszystko, co się działo za komuny, powinno

nas było napawać wstrętem. Teraz, oczywiście, dzięki wysiłkom

niestrudzonych działaczy AWS i ROP, a także pomniejszych prawicowych

ugrupowań partyjnych, wiemy, co sądzić o tych, co się skalali

współpracą z reżymem. Dlaczego ścinasz to drzewko? - pyta ktoś

osobnika z siekierą na rysunku Czeczota. Bo było zasadzone za komuny

- pada odpowiedź. Tak więc Redakcja NEUTRONÓW nie odważyła się wrócić

do starej nazwy i zacząć wydawać np. REZONANS BIS. Wasi felietoniści

czyli mój przyjaciel i ja, też skalali się kolaboracją, pisując

regularnie w REZONANSIE, ale są bezczelniejsi i nie boją się wrócić

do starego pseudonimu i starej nazwy cyklu felietonów: OSKARŻENIA I

KALUMNIE.

Jaka jest kondycja Ośrodka w Świerku, każdy widzi i nie warto tego

opisywać. Ostatecznie pracownicy IEA powoli przyzwyczajają się do

braku telefonów, tak jak się przyzwyczaili do tego, ze już od kilku

lat nie maja żadnej podwyżki i inflacja pożera rocznie kilkanaście

procent ich realnych dochodów. Pociechą jest dla nich to, że, zdaniem

przedstawicieli PAA, Instytut Energii Atomowej jest w pełni

samorządny i suwerenny, toteż zgodnie z obowiązującym prawem

instytucja nadzorująca nie może się wtrącać w sprawy wewnętrzne

Instytutu, który swoje problemy finansowe musi rozwiązać sam.

Pewną nerwowość wykazuje Rada Naukowa IEA. W grudniu, na wniosek

dwudziestu członków Rady zwołano posiedzenie z jednym właściwie

punktem porządku dziennego: odwołanie Dyrektora. Niestety

organizatorzy nie przygotowali żadnych materiałów na piśmie ani też

nie zadbali o to, aby Dyrektor mógł się przygotować do obrony przed

zarzutami. Nic dziwnego, że na samym początku padł formalny wniosek,

aby usunąć punkt porządku dziennego, dotyczący odwołania Dyrektora, i

zastąpić go przez dyskusję na temat sytuacji Instytutu. Wniosek ten

został odrzucony większością głosów. W toku jednak dyskusji nastąpiła

przedziwna zmiana nastrojów i sam przewodniczący zaproponował

przeniesienie tego punktu porządku dziennego na następne posiedzenie.

Dyrektor obiecał powołanie Kolegium Instytutu, na którym byłyby

dyskutowane jego kontrowersyjne zamierzenia dotyczące zwolnień

pracowników. Zdawałoby się, że kryzys został zażegnany, ponieważ

przedstawiciele Rady Naukowej z Przewodniczącym na czele znaleźli się

w składzie Kolegium. Ze względów formalnych, na mocy uchwały z

poprzedniego posiedzenia, w porządku obrad następnego zwołanego po

prawie czterech miesiącach w kwietniu znów znalazł się punkt

dotyczący odwołania Dyrektora, ale można by sądzić, że Rada zdecyduje

się na odstąpienie od zamiaru pozbycia się Dyrektora. Tak się nie

stało, ale odpowiedni punkt porządku dziennego znalazł się niestety

na bardzo odległym miejscu, tak że nie starczyło już czasu na

przedyskutowanie tej sprawy i znów odłożono ją do następnego

posiedzenia. Mój przyjaciel podejrzewa, że Rada nie chce usuwać

Dyrektora, a po prostu lubi go straszyć. Postępuje w stosunku do

niego jak Kato Starszy zwany Cenzorem (sic!) w stosunku do Kartaginy.

Wiemy z historii, ze każde wystąpienie w senacie (odpowiednik Rady

Naukowej) kończył on słowami: Delenda est Carthago. Jak wiemy Kato

doprowadził w końcu do zniszczenia Kartaginy. Z Radą Naukową IEA jest

inaczej, przewidujemy więc, że choć w porządku obrad następnego

posiedzenia znajdzie się znów punkt o odwołaniu Dyrektora, z jakichś

powodów jednak albo nie dojdzie do rozpatrzenia tej sprawy albo do

głosowania.

JAM

**********************************************************************

DO CZYTELNIKÓW:

Redakcja nie uzurpuje sobie prawa do pełnej znajomości sytuacji

ośrodka Świerk i możliwości wyjścia z istniejącego impasu. Dlatego

też, opinie i oceny naszych Czytelników są dla nas bardzo cenne. Ci

zatem, którzy chcą publikować na naszych łamach, proszeni są o

przysyłanie swoich tekstów któremukolwiek z redaktorów w trybie ASCII

bez używania polskich znaków. Zobowiązujemy się do zachowania

dyskrecji w stosunku do osób, które nie życzą sobie podawania ich

nazwisk. Zastrzegamy sobie prawo odrzucania tekstów, które nie będą

spełniać kryterium poprawności językowej albo będą zawierać słowa lub

wyrażenia powszechnie uznawane za obraźliwe, a także tekstów nudnych.

**********************************************************************

I tak to się zaczęło. Kolejne numery ukazywały się nie rzadziej niż co dwa tygodnie. To na naszych łamach rozgorzała dyskusja na temat przyszłości atomistyki polskiej i koncepcji połączenia Instytutów. Udział prezesa PAA – prof. Jerzego Niewodniczańskiego – w tej prezentacji poglądów uczynił z naszego pisemka trybunę środowiska. Zbieraliśmy też Czytelników – wyłapujących najlżejsze aluzje, intuicyjnie rozumiejących nie wyartykułowane motto naszych łamów: „Mogę nie zgadzać się z twoimi poglądami, ale będę walczył o to, byś mógł je wyrażać”.

Staliśmy się instytucją. Kultową instytucją. Najpierw teksty z NEUTRONÓW, przede wszystkim te satyryczne, zaczęto cytować na forach internetowych. Czasopisma internetowe zamieszczały odnośniki do naszej strony nie kryjąc podziwu, że tak specyficznie branżowe pisemko ciągle jest wydawane, podczas gdy inne „pewniaki” sukcesu upadały po kilku miesiącach. Nasze artykuły, chociażby o zubożonym uranie w pociskach czy awarii w Czarnobylu, były przytaczane lub przedrukowywane, powoływano się na nie w poważnych dyskusjach z antyjądrowymi oszołomami i tabloidowymi pseudoznawcami.

Od pewnego czasu perspektywy atomistyki polskiej stały się wyraźnie lepsze. Bez popadania w przesadę moglibyśmy nieskromnie zauważyć, że mamy jakiś drobny udział w dotrwaniu naszego środowiska do tych czasów.

Zmieniało się nie tylko nasze otoczenie ale także my sami. Ostatnio „pierwszy redaktor” został senatorem, na razie uczelnianym ale wszystko przed nim – do siedemdziesiątki zostaje mu jeszcze parę lat. W wolnych chwilach, jeśli takie się znajdą, jest dumnym dziadkiem dwóch wnuków – słuszną linię obrała nasza władza uchwalając becikowe. Tak zwany „redaktor odpowiedzialny” dyrektoruje katedrze matematyki a liczba jego studentów przekracza liczbę pracowników IBJ za najlepszych czasów PRLu. „Redaktor techniczny” wdepnął w kierowniczenie zakładem, a niedokończona habilitacja nie daje mu spać po nocach. Uwarunkowania te w praktyce oznaczają niemożność wspólnego dopieszczenia tekstów do kolejnych numerów NEUTRONÓW. Żadne techniki przesyłania materiałów internetem, ostatnio nawet redakcyjne wideo–konferencje, nie potrafią zastąpić synergicznego sprzężenia nad szklanicą złotego, pienistego płynu, którego reklama jest zabroniona w środkach masowego przekazu, tak niezbędnego do wspólnego dopieszczania kolejnych akapitów. Ostatnio często nie udaje się nam nawet przejrzeć tekstów partnera, a samo mechaniczne ich łączenie nie stworzy spójnej całości. Jeszcze kilka miesięcy temu zamierzaliśmy z okazji jubileuszu urządzić jakieś spotkanie Redakcji z Czytelnikami w pięknych okolicznościach przyrody czyli w pubie na świeżym powietrzu. A tu ledwo z jubileuszowym numerem zdążamy.

Dlatego dziesiątą rocznicę chcemy wykorzystać do wzięcia urlopu, niezbędnego dla złapania oddechu, dla przemyślenia koncepcji pisemka, wreszcie do wypracowania strategii wspólnych posiedzeń Redakcji. Na szanujących się uczelniach „sabbatical leave” przysługuje co siódmy rok, dla nas będzie więc to zaległy wypoczynek. Na razie nie mówimy jeszcze definitywnie „Żegnajcie” ale zaledwie „Do zobaczenia”.

Marek Rabiński (MAR)


Odeszli

Z wielkim żalem zawiadamiamy, że 15 kwietnia 2007 roku po długiej i ciężkiej chorobie w wieku 58 lat zmarł Jacek Stanisławski – wybitny specjalista w dziedzinie eksperymentalnych badań fizyki plazmy i technologii modyfikacji powierzchni, aktywny uczestnik naukowych programów EURATOMu, długoletni pracownik Instytutu Problemów Jądrowych w Świerku, wspaniały kolega.

Koleżanki i koledzy z Zakładu Fizyki i Technologii Plazmy IPJ

Z głębokim żalem zawiadamiamy, że w dniu 17 kwietnia 2007 roku w wieku 72 lat zmarł dr Przemysław P. Pańta – wieloletni pracownik IBJ w Świerku i Instytutu Chemii i Techniki Jądrowej w Warszawie, członek Polskiego Towarzystwa Nukleonicznego i Polskiego Towarzystwa Badań Radiacyjnych im. Marii Skłodowskiej-Curie. Żegnamy znakomitego fachowca, specjalistę w zakresie chemii radiacyjnej i dozymetrii, osobę, która w dużym stopniu przyczyniła się do wdrożenia w naszym kraju technologii obróbki radiacyjnej materiałów, zwłaszcza sterylizacji radiacyjnej.

Koleżanki i koledzy z IChTJ


REDAKCJA:
Krzysztof Andrzejewski
Marek A. Rabiński (http://www.ipj.gov.pl/pl/links/rabinski.htm)

Adres Redakcji – neutrony@nuclear.pl
Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, prosimy o przesłanie na adres listy wysyłkowej neutrony.lista@nuclear.pl pustego e-maila z wypisanym w temacie "subscribe" (koniecznie małymi literami).

Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: http://neutrony.nuclear.pl