**********************************************************************
*                                                                    *
*    #   #   ####   #   #   #####   ####     ###    #   #   #   #    *
*    ##  #   #      #   #     #     #   #   #   #   ##  #   #   #    *
*    # # #   ###    #   #     #     #   #   #   #   # # #    # #     *
*    #  ##   #      #   #     #     ####    #   #   #  ##     #      *
*    #   #   ####    ###      #     #   #    ###    #   #     #      *
*                                                                    *
*--------------------------------------------------------------------*
*       NEUTRONY - niezalezne i nieregularne pismo komputerowe       *
*                        Osrodka w Swierku                           *
*   Nr 6 (6) / 1997                                  8 lipca 1997    *
**********************************************************************

DO REDAKCJI

W zwiazku z wypowiedziami zamieszczonymi w 5-tym numerze NEUTRONOW
pragne wyjasnic co nastepuje:

1.  Znam zapisy ustawowe, zezwalajace organowi nadzorujacemu
likwidowac, laczyc, dzielic i przeksztalcac jednostki nadzorowane,
nawet wtedy, gdy nie jest to po mysli dyrektora czy rady naukowej
jednostki.  Nalezy tu miec jedynie zgode szefa KBN i Ministra
Finansow.  Oczywiscie skorzystanie z tych uprawnien -  wbrew woli
instytutow - nie jest ani latwe, ani przyjemne i o ile wiem, nigdzie
jeszcze w Polsce nie mialo miejsca.  Stad "staralem sie naklonic
instytuty w Swierku ..." itp., cytujac moje slowa za artykulem
prof.J.Miki.  Wiem, ze dla wielu kolegow z jednostek w Swierku
jakakolwiek decyzja Prezesa PAA, podjeta wbrew woli rad i dyrekcji
bylaby przecieciem obecnej sytuacji, drastycznym - ale skutecznym, a
o tyle wygodnym, ze pojawia sie wtedy wyrazny sprawca wszystkich
nieszczesc.  Moja praktyka zarzadzania jednostkami naukowymi - jako
dyrektora instytutu, dziekana wydzialu i prorektora uczelni raczej
sklania mnie do unikania takich decyzji wyraznie niezgodnych z wola
srodowiska.  Stad moje usilowania wysluchiwania konstruktywnych
propozycji instytutow, wynikajace nie z braku odwagi czy unikania
odpowiedzialnosci, ale z przesadnie moze rozumianej odrebnosci
zwyczajow panujacych w "nauce", czyli - z mojej naiwnosci.  Jak juz
pisalem - brak propozycji rozwiazan systemowych (dla calego osrodka
w Swierku czy poszczegolnych jednostek) zmusi mnie i moj urzad - moze
juz wkrotce - do sformulowania konretnych propozycji.

2.  W dalszym ciagu podtrzymuje stwierdzenie, ze odpowiedzialnosc za
kondycje instytutu (naukowa, finansowa) ponosi jego dyrektor,
obserwowany przez rade naukowa, a nie organ nadzorujacy!  Tak jest
skonstruowane prawo, tak po prostu jest (i tak powinno byc!).
Odwracajac okreslenie prof.Miki moge tu powiedziec: "trudno
zrozumiec, co w swoich wypowiedziach sugeruje prof.Mika".

3.  Trudno odniesc sie - w kontekscie powyzszego - do sformulowan
p.Gebalskiego o "bezczynnosci wladzy nadzorujacej, .. twierdzacej
przewrotnie, ze .. nauka jest zarzadzana oddolnie .." itd.  Nie ma tu
ponoc miejsca na zdrowy rozsadek i na odpowiedzialnosc (oczywiscie
prezesa PAA), co podobno jest "chytrze pomyslane".  Panie
Przewodniczacy, zamiast ironizowac na temat "WOLNEGO RYNKU" (skad w
"S" ta tesknota za realnym socjalizmem?), moze bysmy dyskutowali o
optymalnym i realnym wykorzystaniu potencjalu naukowego i
technicznego instytutow w Swierku?

4.  Wreszcie ostatnia juz sprawa (obiecuje juz w przyszlosci nie
zanudzac wiecej czytelnikow NEUTRONOW):  Prezes PAA dofinansowuje
dzialalnosc jednostek w ramach swoich uprawnien, co w przypadku IEA w
samym tylko 1997 roku wynosi ponad 9,5 mln zl, nie liczac prac
zaliczanych do inwestycji, czy wykonywanych w ramach "odpadowego"
SPR. Pozostala dzialalnosc IEA musi byc finansowana z innych zrodel,
tzn. przez KBN lub przez odbiorcow uslug (nb. w tym celu uruchamiano
LBM!).  Ja tez jestem podatnikiem i jako taki uwazam, ze obraz
finansowania nauki musi byc jasny i zgodny z ustawa o KBN.  A ze
naukowa dzialka przyznawana KBN-owi w rocznym budzecie jest mala - to
juz inna sprawa.

                                        Jerzy Niewodniczanski

*********************************************************************        

DRUGI GLOS W SPRAWIE SWIERKA

Wiele znanych mi osob, ja tez do nich nalezalem, pracujacych w
Swierku, opierajac sie na wypowiedziach Pana Profesora Jerzego
Niewodniczanskiego, sadzilo, ze uwaza On, iz Panstwowa Agencja
Atomistyki nie ma prawa, a tym bardziej i obowiazku, ingerowania w
wewnetrzne sprawy podleglych jej instytucji i, co za tym idzie,
sprawy organizacji Osrodka w Swierku. Teraz, po tym, co napisal w tym
numerze NEUTRONOW Pan Prezes, kamien spadl nam wszystkim z serca.
Wiemy juz, ze zdaje On sobie sprawe z uprawnien kierowanego przez
siebie urzedu i ze wkrotce zamierza sformulowac konkretne propozycje.
Obecnie mamy okres wakacji, ale jest nadzieja, ze juz we wrzesniu
sprawa uporzadkowania zagmatwanej organizacji Osrodka w Swierku ruszy
pelna para.

Mysle wiec, ze polemika pomiedzy mna a Panem Profesorem
Niewodniczanskim, z udzialem JAMa, pelna wzajemnych oskarzen i
uszczypliwosci doprowadzila do bardzo pomyslnego rezultatu.  Pare
drobnych roznic w naszych pogladach na kwestie odpowiedzialnosci za
obecny stan Swierka wciaz zostalo, ale, jak sadze, nie warto juz ich
rozstrzasac. Sprawami Swierka powinni sie teraz zajac fachowcy od
finansow, transportu, infrastruktury i innych madrych rzeczy, na
ktorych, podobnie jak wielu moich kolegow fizykow, matematykow czy
nawet niektorych inzynierow, zupelnie sie nie znam. Chcialbym tez na
zakonczenie przeprosic Pana Profesora Niewodniczanskiego za
wszystkie, zamierzone i niezamierzone, zlosliwosci pod Jego adresem.
Na usprawiedliwienie mam to, ze powodowala mna autentyczna troska o
los miejsca w okolicach Wolki Mladzkiej, w ktorym spedzilem mlodosc i
prawie cale swoje zycie zawodowe.

                                                  Janusz Mika

*********************************************************************

POROZMAWIAJMY KONKRETNIE

Pragne poinformowac czytelnikow Neutronow, ze na posiedzeniu Rady
Administracyjnej Osrodka w Swierku w dniu 3.07.1977r. obecny na niej
Prezes PAA prof. J. Niewodniczanski zwrocil sie do obradujacych
Dyrektorow i przedstawicieli Rad Naukowych IPJ, IEA i OBRI o
przedstawienie swoim Radom Naukowym na najblizszym ich posiedzeniu
tekstu pt. "Jaki scenariusz organizacyjny dla Osrodka w Swierku?"
(zamieszczonego w 4. numerze Neutronow) z poleceniem zajecia
stanowiska.

Powyzszy tekst, ktory zaprezentowalem na posiedzeniu Rady
Administracyjnej, ma na celu ulatwic poszczegolnym srodowiskom
sformulowanie optymalnego z ich punktu widzenia scenariusza dla
Osrodka.  Porzadkujac dyskusje obliguje on jej uczestnikow (tzn. PAA,
IPJ, IEA, OBRI, ZDAJ, ZOiT, ZDUOP i ORB) do zajecia konkretnego
stanowiska.  Mam nadzieje, ze Pan Prezes PAA powaznie traktujac swoja
decyzje dopilnuje jej odpowiedzialnego wykonania.

Nawiazujac z kolei do wypowiedzi prof. J. Niewodniczanskiego
zamieszczonej w obecnym numerze Neutronow pragne zauwazyc, ze
zaprezentowany tekst jest wlasnie owa konkretna propozycja w dyskusji.
Wraz z kolegami oczekujemy teraz propozycji Pana Prezesa, propozycji,
ktore nam obiecal "juz wkrotce".

                                                  Stanislaw Gebalski

*********************************************************************

Z PRASY

Gazeta Wyborcza z 24 czerwca br. zamiescila omowienie materialu NIK o
jednostkach badawczo-rozwojowych pt. "Byle bylo na czym siedziec".  W
czesci wstepnej autor Jerzy Jachowicz pisze: "Wydatki niezgodne z
przeznaczeniem, nieegzekwowanie dlugow, nienaliczanie odsetek za
spoznione naleznosci, falszowanie sprawozdan fianansowych - zarzuca
jednostkom badawczo-rozwojowym nowy raport NIK".  Skontrolowano
dzialnosc finansowa w ostanich dwoch latach prowadzona przez 38
jednostek na ogolna liczbe ok. 230.

Stwierdzono, ze w wielu jednostkach wydatkowano pieniadze niezgodnie
z przeznaczeniem, np. kwoty na zakup aparatury naukowo-badawczej lub
wspolprace z zagranica szly na remonty, adaptacje pomieszczen i
wyposazenie, delegacje sluzbowe, ZUS i oplaty dla urzedu skarbowego,
nawet na pensje.  I tu jest pytanie: czy nasze ustawodawstwo w
dziedzinie JBRow nie zmusza do przenoszenia pieniedzy z jednej puli
do drugiej, widzac lokalnie bardzo silne potrzeby wykonania jakiejs
pracy, przeprowadzenia naprawde niezbednego remontu, zdobycia nowego
kontrahenta itp.  Natomiast centralnie z poziomu Komitetu Badan
Naukowych tych potrzeb nie widac i nie powinno sie robic, ale zycie
jest silniejsze.  Nie bede tu wymienial konkretnych przypadkow i nazw
JBRow, ale przypadki falszowania sprawozdan dla ukrycia, na co
wydatkowano pieniadze, to juz gorsza sprawa.

Dalej poruszono sprawe przedstawiania planow rzeczowo-finansowych i
stwierdzono ze robiono tylko plany tematyczne prac badawczo-
rozwojowych, co o tyle bylo bezcelowe, ze wchodza one w zakres
dzialalnosci statutowej.  Nie rozumien tego ostatniego stwierdzenia,
wydaje sie, ze zawsze trzeba przygotowywac plany dzialalnosci, ale
jeszcze wazniejsze jest rozliczanie z wykonania danej pracy, a na ten
temat Gazeta (a moze i raport NIK) nic nie pisze.

Zawsze ciekawi mnie, jak na tym tle ksztaltuje sie moja macierzysta
jednostka czyli Instytut Energii Atomowej.  W przeszlosci slyszalem o
wizytach inspektorow NIK, ale jaki byl zakres ich kontroli, jak
realizowano zalecenia pokontrolne, to tylko raz mowiono o tym na
posiedzeniu Rady Naukowej poprzedniej kadencji.  Natomiast
dostarczane corocznie na posiedzenia Rady sprawozdania finansowe nie
dawaly nigdy informacji, czy pieniadze sa wlasciwie wydawane, jak
wyglada uzasadnienie poszczegolnych wydatkow, czy nie ma przesuniec z
jednej pozycji finansowej na druga, czy mozliwe sa jakies pociagniecia
oszczednosciowe itd.  Rada zawsze przyjmowala bilans do akceptujacej
wiadomosci i na tym konczyla sie jej rola.  Wierze, ze kontrola NIK
przeprowadzona w IEA nie wykrylaby takich zaniedban, o jakich pisze
Gazeta.

                                                  Andrzej T. Mikulski

*********************************************************************

OSKARZENIA I KALUMNIE:  Czy sa glupi profesorowie?

Systemy komunistyczne upadly juz prawie wszedzie (staramy sie jakos
nie myslec o tym, ze w dalszym ciagu jedna czwarta bez mala ludzkosci
wciaz zyje w tym systemie) i pytanie, dlaczego komunizm sie nie
sprawdzil, nie wydaje nam sie teraz zbyt wazne.  Przypominajac sobie
znana definicje radia Erewan, ze komunizm to zwyciestwo pieknej idei
nad zdrowym rozsadkiem, stwierdzamy po prostu, ze zdrowy rozsadek, po
raz kolejny w historii ludzkosci, ostatecznie jednak zwyciezyl.  Ale
w pierwszych latach po wojnie, kiedy to pod oslona radzieckich (teraz
lepiej jest mowic sowieckich) czolgow wprowadzano w Polsce socjalizm
(teraz zwany komunizmem), przeciwnicy tego systemu, a byli nimi
wszyscy prawie Polacy, szukali argumentow bardziej przekonujacych niz
to, ze jest on po prostu sprzeczny ze zdrowym rozsadkiem.  Jedna z
najczesciej wymienianych przyczyn, dla ktorych caly eksperyment mial
sie nie powiesc, byla ta, ze owczesna Polska rzadzili dyletanci.
Pierwszym sekretarzem partii byl slusarz, Panstwowymi Gospodarstwami
Rolnymi kierowali piekarze lub szewcy, a fabrykami robotnicy rolni.
Na kazdym plocie mozna bylo wyczytac, ze to nie matura, lecz chec
szczera, jest gwarancja tzw.  awansu spolecznego.

Zgodnie z przewidywaniami przeciwnikow system istotnie nie dzialal
tak, jak tego chcialy teorie marksistowskie, w miare jednak uplywu
lat coraz lepiej bylo widac, ze przyczyny niepowodzen sa znacznie
glebsze niz brak wyksztalcenia u rzadzacych.  Juz pod koniec lat
piecdziesiatych zaczelo pojawiac sie we wladzach pokolenie
zetempowcow z literkami mgr lub mgr inz. przy nazwiskach.  Rowniez
stara kadra zaczela sie gwaltownie douczac, przynajmniej na papierze.
W tym okresie odbyla sie zapewne rozmowa telefoniczna: "Towarzyszu
Rektorze, na ktorym to ja jestem roku? Na drugim, Towarzyszu
Sekretarzu.  Co, dopiero na drugim?  Marnie sie jakos staracie."
Pozniej w miare jak poziom wyksztalcenia Polakow wzrastal, w
Komitecie Centralnym i w rzadzie zaczeli sie masowo pojawiac
profesorowie i to nie tylko marksizmu lub nauk politycznych.
Profesorowie rowniez nie pomogli, a nawet to wlasnie oni w przymierzu
z dziennikarzami, a takze zawodowymi wojskowymi, doprowadzili system
komunistyczny w Polsce do ostatecznego upadku.  Dla wielu jest to
zjawisko calkiem niezrozumiale.  Nie moga pojac, dlaczego tacy madrzy
ludzie jak profesorowie nie zdolali uchronic Polski przed katastrofa
ekonomiczna, ktora z kolei spowodowala katastrofe polityczna.  Nie
miejmy bowiem zludzen i nie wyobrazajmy sobie, ze komunisci oddali
wladze z pobudek patriotycznych lub altruistycznych.  Zdecydowala
sytuacja gospodarcza w kraju i oczywiscie to, co zaczelo sie dziac u
Wielkiego Brata zreszta rowniez na tle gospodarczym i takze przy
czynnym udziale profesorow czy tez akademikow.

Moj przyjaciel uwaza, ze w tym wszystkim nie ma nic dziwnego.  Po
otrzymaniu nominacji profesorskiej zwykl byl szokowac swoich
przyjaciol i blizszych znajomych twierdzac, ze procent glupcow wsrod
profesorow jest mniej wiecej taki jak w calej populacji.  Oczywiscie
nikt tego nie bral powaznie, przeciez, jak to wykazywaly rozmaite
ankiety, zawod profesora uniwersytetu cieszyl sie u nas najwiekszym
prestizem spolecznym.  Nie chce twierdzic, ze moj przyjaciel mial
racje, ale nie ulega chyba watpliwosci, ze madrosc nie jest prosta
kombinacja wiedzy i inteligencji.  Wszyscy sie pewnie zgodza, ze
profesorowie maja zwykle spora wiedze i to nie tylko w swojej wlasnej
dziedzinie.  Z ich inteligencja tez jest chyba nienajgorzej.
Wspinanie sie po szczeblach kariery naukowej wymaga sporego przeciez
sprytu, bo w dzisiejszych czasach sama wiedza nie wystarcza, trzeba
jeszcze umiec ja wlasciwie wykorzystac.   Zreszta moze zawsze tak
bylo.  Wracajac do madrosci profesorow, to pozostawiam Czytelnikom
rozstrzygniecie tego, czy moj przyjaciel mial racje czy tez nie, ale
chcac ulatwic im decyzje niczego oczywiscie nie sugerujac pragne
opisac malo chyba znany epizod z historii filozofii i matematyki,
przytoczony przed laty przez Martina Gardnera w jego slynnym kaciku
matematycznym w "Scientific American".

Tomasz Hobbes byl jednym z najwiekszych filozofow swoich czasow.  Jak
pisze Wladyslaw Tatarkiewicz w swojej Historii Filozofii, dazyl on do
stworzenia racjonalnego systemu filozofii, stosujac metode dedukcyjna
do jego wyprowadzenia.  O znaczeniu Hobbesa w filozofii swiadczy
fakt, ze w 250. rocznice jego smierci w 1929 roku utworzono
miedzynarodowa Societas Hobbesiana, ktorej celem bylo zapewne
rozwijanie jego mysli filozoficznej.  Hobbes zyl dlugo, pod koniec
zycia nie zajmujac sie juz filozofia, a dzialalnoscia literacka i
matematyka.  Wlasnie o matematyce chcialbym napisac pare slow.

Hobbes nigdy nie studiowal matematyki, ale w wieku 40 lat przeczytal
Elementy Euklidesa i zakochal sie w geometrii, ktora od tej pory
stala sie jego prawdziwa pasja.  Po 27 latach opublikowal po lacinie
ksiazke na temat geometrii pod tytulem "De Corpore", w ktorej podal
rozwiazanie problemu kwadratury kola.  Jest to jedno z trzech
slynnych zadan starozytnosci, pozostale dwa to trysekcja kata i
podwojenie szescianu.  Przypominam, ze kwadratura kola polega na
konstrukcji kwadratu o powierzchni dokladnie rownej powierzchni
danego kola, przy uzyciu jedynie cyrkla i linijki bez podzialki.
Dzis znamy dowod, ze zadne z trzech wielkich zadan nie jest
rozwiazalne, ale juz w czasach Hobbesa matematycy byli bardzo
podejrzliwi w stosunku do rozwiazywaczy zawsze znajdujac blad w
rozumowaniu lub stwierdzajac niezrozumienie warunkow zadania.  Tak
bylo i w wypadku Hobbesa, czego mu nie omieszkal wytknac zyjacy
wspolczesnie wybitny matematyk angielski John Wallis w napisanym
przez siebie pamflecie.

Znakomity filozof nie zrozumial ani slowa z tego, co mial do
powiedzenia o jego kwadraturze kola Wallis i w odpowiedzi
przetlumaczyl swoja ksiazke na angielski, dolaczajac do niej tekst
pod tytulem: "Six Lessons to the Professors of Mathematics".  Wallis
odpowiedzial pamfletem : "Due Correction for Mr. Hobbes in School
Discipline for not saying his Lessons right".  No i zaczelo sie.
Przez blisko 25 lat (Hobbes zyl dlugo i umarl w wieku 91 lat, do
konca swoich dni zachowujac zdolnosc, jesli nie do logicznego mys-
lenia, to przynajmniej do pisania) dwaj uczeni publikowali kolejne
pamflety obrzucajac sie wzajemnie oskarzeniami i kalumniami.  Jeden z
nich z uporem dostarczal coraz to nowych rozwiazan problemu
kwadratury kola (w sumie okolo dziesieciu), a takze rozwiazan dwu
pozostalych wielkich problemow starozytnosci, a drugi z podobnym
uporem wskazywal na bledy w rozumowaniu przeciwnika.

Hobbes umarl do konca przekonany, ze profesjonalni matematycy z
Wallisem na czele to gromada zadufanych w sobie nieukow.  Byl, jak
sie wydaje, klasycznym przykladem czlowieka o wielkim umysle, ktory
wkraczajac na obcy sobie teren, traci zdrowy rozsadek i staje sie
zwyczajnym maniakiem.  Uznanie, jakim cieszy sie w swojej wlasnej
dziedzinie, pozbawia go odrobiny chociaz samokrytycyzmu i zadne ar-
gumenty nie trafiaja do jego fanatycznego umyslu.  Czy profesor
Hobbes byl czlowiekiem madrym? Pytanie to pozostawiam bez odpowiedzi.

                                               JAM

PS:  O filozofie Hobbesie pisalismy juz kiedys w bardzo zamierzchlej
przeszlosci jeszcze w REZONANSIE, choc w innym, co prawda, kontekscie.
Starszych (stazem w Swierku) Czytelnikow naszego pisma przepraszamy
za ten autoplagiat.

*********************************************************************

ZALECENIA MIEDZYNARODOWEJ AGENCJI ENERGII ATOMOWEJ

W bibliotece energetyki znalazlem raport MAEA [1] dotyczacy
kierowania personelem elektrowni jadrowej.  Od czasu wypadku Three
Mile Island MAEA bada wplyw tzw. czynnika ludzkiego na bezpieczen-
stwo pracy tych elektrowni. Jak sie wydaje, wiele zalecen MAEA ma
charakter ogolniejszy i mogloby byc wprowadzone w zycie w kazdej
instytucji - takze naukowej. Ponizej przytaczam co ciekawsze 
fragmenty.
                                               Krzysztof Andrzejewski

---------------------------------------------------------------------

UMIEJETNOSCI ZALECANE PRZEZ MAEA DLA WYZSZEGO PERSONELU 
ELEKTROWNI JADROWYCH

POROZUMIEWANIE SIE

Nawiazywanie kontaktow z zaloga elektrowni jadrowej
Nawiazywanie kontaktow z organizacjami i grupami zewnetrznymi
Informowanie o stanie zakladu
Prowadzenie prezentacji i spotkan grupowych
Sygnalizowanie problemow i okreslanie ich rozwiazan

BUDOWANIE ZESPOLOW I PRACA ZESPOLOWA

Promowanie pracy zespolowej i stosowanie socjotechniki
Okazywanie szacunku dla jednostki
Wymaganie potrzebnej pomocy i wskazowek

ZARZADZANIE I NADZOR

Wcielanie wymagan odnosnie jakosci pracy
Uzywanie naukowych metod w trakcie podnoszenia kwalifikacji personelu
Okazywanie inicjatywy i wytrwalosci
Opieranie osadow na informacjach
Motywowanie podwladnych
Nadzorowanie powladnych
Doradzanie powladnym
Prowadzenie ocen pracy personelu
Stosowanie technik podnoszenia poczucia wlasnej wartosci
Planowanie i organizacja pracy

METODY ANALITYCZNE

Stosowanie naukowych metod rozwiazywania problemow
Ustalanie i celow i ich hierarchizacja
Rozpoznanie obszarow ryzyka i zagrozen
Rozpoznanie odbiegajacych od normy zachowan wsrod personelu
----------------------------------------------------------------------
[1] Nuclear Power Plant Personnel Training and its Evaluation, A
Guidebook.  Technical Report Series 380. International Atomic
Energy Agency, Vienna, 1996.


**********************************************************************
* Numer przygotowali:                                                *
* Krzysztof Andrzejewski (IEA): e02ka@cx1.cyf.gov.pl                 *
* Janusz Mika (IEA): mika@waw.pdi.net                                *
* Andrzej T. Mikulski (ORB): mikulski@cx1.cyf.gov.pl                 *
**********************************************************************