********************************************************************** * * * # # #### # # ##### #### ### # # # # * * ## # # # # # # # # # ## # # # * * # # # ### # # # # # # # # # # # # * * # ## # # # # #### # # # ## # * * # # #### ### # # # ### # # # * * *
*--------------------------------------------------------------------*
* NEUTRONY - niezalezne i nieregularne pismo komputerowe *
* Osrodka w Swierku *
* Nr 15 (31) / 1998 17 czerwca 1998 *
**********************************************************************
W NUMERZE:
- Logika nauki a logika PKB
- Podsluchane w Internecie
- 12, 15 i dodatkowo 17 (czyli Oskarzenia i Kalumnie)
- Ciag dalszy dyskusji autobusowo-telefonicznej (dla wytrwalych)
- Zakretki na butelkach od wodki a pojemniki po kefirze
**********************************************************************
LOGIKA POLITYCZNA
Znamy wiele rodzajow logiki. Jest logika formalna, stosowana, jest
takze metalogika itd. Wydaje sie jednak konieczne uzupelnienie spisu
nauk o logike polityczna. Szkoda by bylo, gdyby nasz polski dorobek w
tej dziedzinie przepadl.
Mam na mysli oczywiscie ustalenia Zespolu prof. prof. Buzka,
Balcerowicza oraz dr Krzaklewskiego, ktorzy zgodnie z logika potoczna
twierdza, ze jesli co roku przeznacza sie na nauke 0,47 PKB, a PKB
rosnie rocznie o 6%, to nauka otrzymuje co roku dodatkowe, duze sumy
pieniedzy. Tyle, ze wszyscy (no prawie) ludzie zwiazani z nauka
(ostatnio Zgromadzenie Ogolne PAN) bija na alarm, ze te 0,47 to juz
jest zapasc cywilizacyjna. Logika polityczna bylaby zatem galezia
logiki pol-formalnej, w ktorej uzywa sie tylko tych zdan prawdziwych,
ktore sa nam wygodne, a innych sie po prostu z godnoscia nie zauwaza.
Pewien wklad do logiki politycznej ma tez p. M. Pilka (tytulu
naukowego niestety nie znam), ktory poparl min. Czarneckiego jako
czlowieka potrafiacego reprezentowac nasz narodowy interes w Brukseli
czyli EWG. Wynikaloby stad, ze im mniej pieniedzy dostajemy z EWG tym
lepiej dla naszego interesu narodowego. Pan Pilka oparl sie tutaj
najprawdopodobniej na tezie gloszonej spiewajaco i z powodzeniem przez
mgr. N. Kukulska w jednej z jej piosenek: 'Im mam ciebie wiecej, tym
mniej'. Wynikaloby z tego przez proste zaprzeczenie, ze im mam mniej
ECU tym mam wiecej ... no wlasnie czego? Chyba honoru. Boso, ale w
ostrogach!
Z drugiej jednak strony, zaaplikowanie tezy mgr. Kukulskiej wprost
rodzi pewien niepokoj, poniewaz jesli prawdziwa jest teza w/wym
Zespolu, to wyglada na to, ze majac nominalnie co rok coraz wiecej
pieniedzy (skladnik logiczny 'im mam ciebie wiecej'), to bedziemy
mieli coraz mniej (skladnik logiczny 'tym mniej') pracownikow
naukowych (emerytury, zgony), prac naukowych i nastepcow.
C.B.D.O.
Jan Mrufka
P.S.
Tekst powyzszy stracil sporo na aktualnosci, poniewaz problemy
finansowania nauki zostaly zmajoryzowane w mediach przez:
a) protest przeciwko autostradzie obok Gory Sw. Anny,
b) zagrozenie zycia biologicznego w Polsce przez elektrownie Mohovce.
W zwiazku z tym uwazam, ze nalezy NATYCHMIAST wprowadzic do slownikow
jezyka polskiego dwie poprawki.
Pod haslem 'ekolog' dawniej rozumiano czlowieka z cenzusem naukowym,
ktory bada skomplikowane zjawiska zachodzace w ekosystemach
przyrodniczych. Obecnie, zgodnie z rozumieniem tego slowa przez media,
jest to 17-latek, ktory do perfekcji opanowal sztuke przywiazywania
sie do drzewa w ten sposob, ze nie mozna go zdjac bez udzialu licznych
ekip telewizyjnych.
Pod haslem 'ekspert', co dawniej oznaczalo wybitnego fachowca
znajacego sie doglebnie na jakiejs dziedzinie wiedzy lub techniki,
nalezy obecnie rozumiec czlowieka o niejasnym wyksztalceniu, ktory
publicznie twierdzi, ze:
a) reaktor WWER w Mohowcach jest tego samego typu co reaktor w
Czarnobylu,
b) w wyniku katastrofy w Czarnobylu ponioslo smierc 30 000 000 ludzi
(slownie trzydziesci milionow).
J. M.
**********************************************************************
PODSLUCHANE W INTERNECIE
Od naszego szwajcarskiego korespondenta Jacka Arkuszewskiego
otrzymalismy nastepujacy tekst dotyczacy ogolnonarodowej dyskusji o
tym, czy 34 miliony to duzo czy malo.
----- Begin Included Message -----
Date: Wed, 27 May 1998 16:05:49 +0200
Reply-To: Discussion of Polish Culture list
<POLAND-L@LISTSERV.ACSU.BUFFALO.EDU>
From: Waldemar Glaz <glaz@amu.edu.pl>
Subject: phe, phe, phare
Eeee tam, gdzie tutaj jest afera z tym calym cofnieciem kredytow. To
tylko nasi kochani dziennikarze i spanikowani niby politycy wywoluja
nie calkiem swiadomie burze w szklance wody. Ale to nie dziwota w
kraju, gdzie podstawowa kwalifikacja na ministra jest odespanie kiedys
paru strajkowych nocy na styropianie i w ktorym dziennikarze za punkt
honoru uwazaja calkowita odpornosc na matematyke w zakresie do
czterech podstawowych dzialan.
Gdyby bylo inaczej, to powiedzieliby - pieprzyc te unijne ochlapy i
robic swoje. W koncu dla mnie i mojego kumpla to te 30 mln ecu moga
nawet wygladac imponujaco i moze na dwa tygodnie godziwej balangi by
starczyly, ale po przeliczeniu na 38 mln. mieszkancow RP daje to
zaledwie rownowartosc duzego piwa w sredniej kategorii pubie. A jak to
jeszcze podzielic na 365 dni w roku, to by to piwo trzeba chyba pod
mikroskopem ogladac. Ustanawianie zwiazku miedzy taka jalmuzna, a
reformami strukturalnymi w polskim gornictwie i hutnictwie to jest
Muppet Show polaczony z Monty Pythonem do kwadratu.
Prawda jest taka, ze Unia nas przyjmie jak bedzie w tym miala SWOJ
interes. I wtedy projekty dla Brukseli bedzie mogla pisac nawet pijana
malpa w ZOO, i tak to nie bedzie mialo zadnego znaczenia.
Natomiast jak sie Unia zorientuje, ze ona wlasny interes moze miec
zalatwiony jeszcze przed przyjeciem Polski, w zwiazku z czym nasz
akces jest jej potrzebny jak psu na bude, to nawet fakt, ze sekretarka
pana ministara ma pypcia na prawym posladku moze posluzyc za pretekst
do odeslania nas na drzewo.
Obecny kociokwik swiadczyc moze o tym, ze unici uznali, ze RP nie dosc
jeszcze dala tego na czym sekretarka ma pypcia i trzeba ja pogonic,
zeby dawala szybciej. Potem bedzie mozna ustalic terminy przyjecia do
UE na poczatek III tysiaclecia.
Polacy zamiast marnowac bilety na samolot do Brukseli, lepiej by
zrobili, gdyby na piechote poszli po rozum do glowy, a nastepnie
oswiadczyli panom w Brukseli, ze nie beda niczego reformowac pod
dyktando szantazu za idiotyczne 30 mln., bo za taki ochlap to im sie
zwyczjnie nie chce. Przynajmniej do czasu kiedy unici nie dadza
konkretnych gwarancji co do terminu wstapienia. I jak taka ich wola to
sobie moga dalej ciagnac wode z zatrutych polskich rzek do tego czasu.
A poza tym, patrzac na to z innego jeszcze punktu widzenia, to
przeciez nic sie nie stalo. Polsce nie przyznano raptem 15% sumy, o
jaka wystepowala. Jest to chyba dosc dobry wskaznik. Osobiscie
uwazalbym za dziwne, gyby komisja decydujaca o funduszach nic nie
obciela. W koncu urzednicy sa w niej rozliczani z wywiazywania sie z
obowiazkow. A do jednych z nich nalezy odrzucanie projektow. Moj Boze,
gdyby w moich aplikacjach obcinano tylko glupie 15%!
Inna sprawa, ze madry aplikant wie, ze zawsze trzeba prosic o te
minimum 25% wiecej niz sie spodziewa dostac. No i ewentualnie za
niedopelnienie tego obowiazku mozna kogos kopnac ze stolka. Ale po
cichu. Po cholere maja unici wiedziec, ze nam zalezy.
Waldek
**********************************************************************
OSKARZENIA I KALUMNIE
Duzo sie ostatnio pisze i mowi o niedofinansowaniu polskiej nauki, tak
iz optymisci zaczynaja myslec o tym, ze moze w przyszlym roku rzad
sypnie troche grosza zubozalej nauce i spauperyzowanym uczonym.
Obserwujac poczynania rzadu w sprawie reformy terytorialnej kraju moj
przyjaciel chcialby przestrzec wszystkich przed zbytnim optymizmem.
Wyobrazmy sobie, ze na jesieni Rzad decyduje sie przeznaczyc w
przyszlym roku wiecej pieniedzy na nauke. Nasz premier ukazuje sie w
telewizji i nieprzytomnym ze szczescia uczonym oznajmia, ze w stosunku
do tego, co nauka otrzymala w tym roku, dotacja budzetowa zostanie
zwiekszona o 12% albo o 17% albo o dowolny procent zawierajacy sie
pomiedzy tymi dwoma liczbami. Rozpoczyna sie ogolnonarodowa dyskusja.
Wszyscy uczeni sa za wariantem 17-procentowym, ale inni, ktorzy akurat
nauka sie nie zajmuja, uwazaja, ze 12% jest sprawiedliwsze. Po jakims
czasie Rzad decyduje sie na wariant 12-procentowy twierdzac, ze on
wlasnie jest najlepszy. Koalicja popiera, acz nie w calosci, Rzad,
natomiast opozycja jest za 17%. Wniosek rzadowy zostaje poddany
glosowaniu w Sejmie, ktore liczac przerwy na konsultacje Klubow
Parlamentarnych, zajmuje caly dzien. Wreszcie 12% zwycieza, ale Rzad
natychmiast oznajmia, ze najlepszym wariantem jest 15% i takiej
wlasnie poprawki do wlasnej propozycji spodziewa sie ze strony Senatu.
Opozycja obstaje przy 17%, a do akcji wkracza Prezydent, widzac dla
siebie znakomita okazje zdobycia poparcia w wyborach prezydenckich ze
strony "jajoglowych" i ich rodzin. Prezydent objezdza kolejne
instytucje naukowe i wszedzie spotyka sie z nieslychanie
entuzjastycznym przyjeciem, zapowiadajac zawetowanie wszystkich
wariantow poza 17%. Oczywiscie koalicja oskarza go natychmiast o
wykorzystywanie tragicznej sytuacji polskiej nauki do niecnych celow
politycznych. Wniosek wraca z Senatu do Sejmu w wersji 15-procentowej
i uzyskuje nieznaczne poparcie glosami poslow koalicji. Prezydent
wetuje ustawe, mija termin wprowadzenia jakichkolwiek poprawek do
budzetu i w rezultacie nauka na rok 1999 otrzymuje 0 (slownie zero)
procent wiecej niz na rok biezacy.
Slusznie sie mowi, ze pieklo jest wybrukowane dobrymi checiami i ze
lepiej z madrym zgubic niz z glupim zyskac, ale niech nam ktos powie,
skad brac tych madrych.
JAM
UWAGA MAR-a:
A moze by tak ruszyc pod Sejm w sprawie utworzenia PAN-owskiego
wojewodztwa wolko-mladzczanskiego ze stolica we wsi Swierk kolo Wolki
Mladzkiej (nad Swidrem)? W ostatecznosci moze tez byc ksiestwo - oba
instytuty polaczone unia personalna!
**********************************************************************
CIAG DALSZY ...... (odpowiedz Panu Profesorowi Moszynskiemu)
W poprzednich numerach NEUTRONOW pozwolilem sobie na zadanie kilku
pytan skierowanych do Pana Doc.dr hab. Zbigniewa Wernera - Zastepcy
Dyrektora IPJ d/s ekonomicznych i marketingu.
Pytania te dotyczyly moich watpliwosci w sprawie kontraktu z NETIA na
wprowadzenie do IPJ nowego systemu lacznosci, oraz prowadzonych rozmow
z PPKS dotyczacych sprzedazy przez IPJ autobusow dowozacych
pracownikow do i z pracy, zakupionych ze srodkow finansowych
wypracowanych w ZOiT.
W sprawie tej zabral glos Pan Profesor Marek Moszynski - Zastepca
Dyrektora IPJ, nazywajac moje pytanie "pyskowaniem", jednoczesnie nie
udzielajac na nie odpowiedzi. Mimo nieeleganckiego w moim odczuciu
okreslenia odpowiedz te z uwagi na range Pana Profesora w hierarchii
IPJ traktuje z cala powaga. Nie mniej przekazanej informacji nie
traktuje jako wyreczanie w odpowiedzi Pana Docenta Wernera majac
nadzieje, ze On rowniez zabierze glos w tej sprawie. W swoim pismie
Pan Profesor Moszynski wspomnial, ze krytykuje dzialalnosc Dyrekcji
IPJ w "dziedzinie telefonow i autobusow". Nie bede polemizowal z
autorem tej wypowiedzi ale uwazam, ze jest diametralna roznica
pomiedzy krytyka, a zadawaniem konkretnych pytan. Chyba, ze Pan
Profesor ma zamiar wprowadzic zwyczaje stosowane w PRL-u dopuszczajace
pytania pod warunkiem, ze odpowiedz na nie bedzie wylacznie pozytywna.
Dlatego nie zwazajac na okreslenia uzywane przez Pana Profesora
pozwole sobie uzupelnic me wczesniejsze wypowiedzi na temat umowy z
NETIA i nie tylko.
W รต 1 tej umowy jest zapis, ze NETIA do dnia 31.05.1998r. wybuduje
siec telekomunikacyjna w celu podlaczenia IPJ do lokalnej sieci w
Otwocku. Brak jest natomiast zapisu od kiedy siec ta zacznie
funkcjonowac. Mozna domniemywac, ze nastapi to po jej wybudowaniu to
jest poczawszy od dnia 1 czerwca 1998 r.
Brak jest rowniez w umowie zapisu o konsekwencjach w przypadku nie
dotrzymania warunkow umowy. Mozna wnioskowac, ze umowa ta nie byla
opiniowana przez Radce Prawnego IPJ.
Przyznanie przez NETIE 100 linii (obecnie jest ich okolo 250)
uprawnionych do _bezplatnych_polaczen_tylko_wewnatrz_IPJ_ swiadczy, ze
niektore komorki IPJ beda pozbawione tych linii i za kazda rozmowe
prowadzona wewnatrz Instytut bedzie obciazany w/g miejskiej taryfy
NETII. Ponadto beda rowniez platne wedlug tej taryfy, wszystkie
polaczenia telefoniczne pomiedzy IPJ a IEA; OBRI i podmiotami
gospodarczymi na terenie Osrodka, ktore dotychczas byly bezplatne. Tak
przygotowana przez NETIE umowe nazywam "majstersztykiem" ze strony tej
firmy. Ubolewam, ze nie zostalo to zauwazone przez Sluzby IPJ ja
opiniujace.
W zwiazku ze zblizajacym sie terminem zakonczenia tej inwestycji (31
maja br.) i domniemanym terminem przejscia na nowy system lacznosci,
powinny byc juz zakonczone prace organizacyjne z tym zwiazane.
Do nich miedzy innymi naleza decyzje, ktore nalezalo juz podjac.
Dotyczy to:
1. bezposrednich polaczen telefonicznych za posrednictwem centralki
UD z waznymi z uwagi na bezpieczenstwo, sluzbami w Osrodku,
2. konserwacji i eksploatacji kablowych sieci technologicznych,
ktorymi przesylane sa sygnaly dozymetryczne, ochrony p. poz.,
informacje techniczne itp., co wiaze sie z bezpieczenstwem
jadrowym p.poz. i sprawnym dzialaniem niektorych obiektow
infrastruktury,
3. zatrudnienia pracownikow obecnej centrali telefonicznej (uklon do
Zw. Zawodowych).
Dalszych propozycji na temat organizacji tego przedsiewziecia nie bede
przedstawial w mysl powiedzenia "nie wychodz przed szereg" wierzac, ze
w IPJ sa sluzby, ktore opracuja zasady organizacyjne dla nowego
systemu lacznosci. Wspominam o tym z uporem maniaka kierujac sie
wylacznie troska o dobro Osrodka, w ktorym przepracowalem ponad
trzydziesci lat i jestem zwiazany z NIM uczuciowo "na dobre i zle".
Nastepnym zagadnieniem poruszonym przez Pana Profesora Moszynskiego
jest informacja o dokonywanych przez Pana Docenta Wernera rozmowach na
temat przekazania do PPKS autobusow dowozacych pracownikow do i z
pracy.
Z informacji przekazanej nie wynika czy w kosztach przewozow
pracownikow, ktore w/g Pana Profesora moga byc obnizone o okolo 20%
mieszcza sie dodatkowe uslugi przewozowe wymienione w 6 numerze
NEUTRONOW. Jesli tak, to chyle swoja siwa glowe z wyrazami szacunku
dla Pana Docenta Wernera za sprawne i rzeczowe rozmowy przeprowadzone
z PPKS.
Mimo duzego szacunku jakim darze Pana Docenta Wernera, pozwole sobie
zwrocic uwage, ze w sprawach ekonomiki transportu jest On amatorem,
oraz do rozmow z tak profesjonalnym przedsiebiorstwem jak PPKS
potrzebny jest fachowiec w branzy. Nie umniejszajac roli i zaslug Pana
Docenta niesmialo proponuje zasiagniecia na ten temat opinii u
fachowcow. Jedynym fachowcem na terenie Osrodka, ktory moze sie
autorytatywnie wypowiadac w sprawie ekonomiki i organizacji
transportu, jest Pan Mgr inz. Jerzy Babik - Dyrektor ZOiT.
Pan Inzynier Jerzy Babik poczawszy od studiow, do dnia dzisiejszego
zwiazany jest zawodowo z motoryzacja. Pracowal On rowniez jako
Rzeczoznawca w ORGANIZACJI RZECZOZNAWCOW TECHNIKI SAMOCHODOWEJ i RUCHU
DROGOWEGO, a Jego wieloletnia praca w ZOiT ma rowniez zwiazek z tymi
zagadnieniami.
Korzystajac z okazji pozwalam sobie zwrocic uwage Panu Profesorowi
Moszynskiemu na male nieporozumienie. Otoz program obnizenia kosztow
przewozow pracowniczych, przy zapewnieniu dodatkowych uslug w tym
zakresie wymienionych w numerze 6 NEUTRONOW (czytelnikom proponuje
ponowne zapoznanie sie), zostal opracowany na polecenie i pod
kierunkiem Pana Dyrektora Jerzego Babika w mysl zasady jednoosobowej
odpowiedzialnosci za prawidlowe funkcjonowanie zakladu, a nie "kolegow
z transportu" jak to okreslil Pan Profesor.
Ocene czy informacje przekazane powyzej sa "pyskowaniem" czy
rzeczowymi argumentami pozostawiam czytelnikom NEUTRONOW.
Konczac pozwalam sobie do tytulu niniejszego wyjasnienia dodac
brakujace slowo ....... NASTAPI.
Z wyrazami szacunku
Jozef Binder
25 maja 1998 r.
**********************************************************************
KORESPONDENCJA Z NIEMIEC
Ochrona srodowiska naturalnego po niemiecku
Niemcy sa znane na calym swiecie z bardzo dobrze rozwinietej ochrony
srodowiska naturalnego. Przemysl od dawna nie dymi tak jak w innych
krajach. Zaglebie Ruhry jest ekologicznie czyste. W Renie mozna lowic
ryby. Wschodnie Niemcy sa nieco w tyle, ale i tam inwestuje sie
miliony w ochrone srodowiska. Sortowanie smieci stosowane jest az do
przesady i ku utrapieniu mieszkancow. Niemcy sa jednak narodem, ktory
podporzadkowuje sie zarzadzeniom wladz. Mimo ze oslawione zolte worki
z odpadami plastykowymi albo sa "eksportowane" do krajow rozwijajacych
sie albo sa skladowane na wysypiskach, a o tak zwanym recyclingu nie
ma mowy, Niemcy nadal wrzucaja wszystko co plastykowe do workow, ktore
co dwa tygodnie zdobia wypielegnowane ulice Republiki. Takze biale
worki z papierami i tektura i niebieskie z odpadami lesnymi i
ogrodowymi. Raz na jakis czas pojawiaja sie brazowe pojemniki z
odpadami kompostowymi. Problem butelek i starego ubrania oraz butow
tez zostal juz dawno rozwiazany. Na ulicach stoja odpowiednie
pojemniki. A propos butelek. Sa one przezroczyste, zielone i brazowe.
Na kazdy rodzaj jest inny pojemnik. Grzeczni obywatele wrzucaja
odpowiednie butelki do odpowiednich pojemnikow. Czesto jednak
przyjezdza jedna ciezarowka i oproznia wszystkie trzy kontenery razem
mieszajac butelki o roznych kolorach. Przed wrzuceniem kazdej butelki
do pojemnika oczywiscie usuwa sie przykrywki metalowe i pozostalosci
po zakretkach, ktore na polskich butelkach od wodki byly tak mocno
zlaczone z zakretka, ze, jak pamietam, aby otworzyc butelke zytniej
trzeba bylo poslugiwac sie nozem. Te zakretki i przykrywki odstawiane
sa oczywiscie na zlom. Stare meble i niepotrzebne rzeczy z mieszkania
mozna w Niemczech wystawiac na ulice. Sa one zbierane za darmo. Te
wystawy sa zrodlem wyposazenia niejednego mieszakania cudzoziemcow
przebywajacych w Niemczech. Sam znam kilku takich.
Jakze przykra i bolesna jest w tym kraju przodujacej ochrony
srodowiska naturalnego afera z napromieniowanymi pojemnikami KASTOR.
Nie chce sie tu wdawac w szczegoly, bo prasa i telewizja niemiecka
podaje tyle sprzecznych informacji, ze trudno stwierdzic, jaka jest
prawda. Wydaje sie jednak, ze zycie czy zdrowie ludzkie nigdy nie bylo
z tego powodu zagrozone. Nawet policjanci eskortujacy te pojemniki nie
ulegli skazeniu. Wielu czytelnikow NEUTRONOW z racji swojego zawodu na
pewno ma wiecej miarodajnych informacji na temat tej afery.
W Niemczech przeciwnicy elektrowni atomowych uzyskali kolejny
argument, by doprowadzic do likwidacji 19 elektrowni pracujacych w
Niemczech. Nikt sie nie zastanawia jednak nad tym, czym je zastapic.
Firmy energetyczne przyznaja, ze popelniono wiele bledow, ktore przez
lata udawalo sie tuszowac. Ich image spadl do zera i potrzeba bedzie
wielu lat, by naprawic wyrzadzone szkody. Jak zwykle wszystkiemu winne
sa pieniadze. Dekontaminacja pojemnikow KASTOR kosztuje miliony, a
tych koncerny produkujace energie elektryczna nie chcialy wydawac.
Teraz beda musialy wydac niewatpliwie duzo wiecej, poniewaz rzad
zapowiedzial ostrzejsze kontrole. Najprawdopodobniej ceny energii
elektrycznej pojda w gore.
Na koniec pozytywna informacja z ostatniej chwili. Wladze niemieckie
planuja zmiane niektorych przepisow odnoszacych sie do sortowania
smieci. Planuje sie zniesienia zarzadzenia, ktore mowi, ze plastykowe
kubelki po jogurtach, puddingach, dzemach, smietanach itp. musza byc
myte przed wrzuceniem ich do zoltego worka. Okazalo sie bowiem, ze
odkad to zarzadzenie obowiazuje, dramatycznie wzroslo w Niemczech
zuzycie wody pitnej. Ja osobiscie nigdy o czyms takim nie slyszalem i
przez cale lata wrzucalem brudne plastyki do smieci. W moim
postepowaniu nic sie nie zmieni, bede mial tylko czyste sumienie w
przeciwienstwie do kubelkow.
Marek Mika
OD REDAKCJI:
Zapraszamy do Polski. Butelki z wodka mozna juz otwierac bez uzycia
noza a pojemnikow po kefirze nawet zieloni nie myja.
**********************************************************************
* *
* Nowych Czytelnikow, ktorzy chca regularnie otrzymywac NEUTRONY, *
* prosimy o przeslanie adresu swojej poczty elektronicznej *
* ktoremukolwiek z czlonkow Redakcji. W identyczny sposob prosimy *
* dostarczac materialy do publikacji. *
* *
**********************************************************************
* *
* REDAKCJA: *
* Krzysztof Andrzejewski (IEA): e02ka@cx1.cyf.gov.pl *
* Janusz Mika (IEA): mika@waw.pdi.net *
* Andrzej T. Mikulski (ORB): mikulski@cx1.cyf.gov.pl *
* Marek A. Rabinski (IPJ): rabinski@ipj.gov.pl *
* *
**********************************************************************