**********************************************************************
*                                                                    *
*    #   #   ####   #   #   #####   ####     ###    #   #   #   #    *
*    ##  #   #      #   #     #     #   #   #   #   ##  #   #   #    *
*    # # #   ###    #   #     #     #   #   #   #   # # #    # #     *
*    #  ##   #      #   #     #     ####    #   #   #  ##     #      *
*    #   #   ####    ###      #     #   #    ###    #   #     #      *
*                                                                    *
*--------------------------------------------------------------------*
*       NEUTRONY - niezalezne i nieregularne pismo komputerowe       *
*                        Osrodka w Swierku                           *
*    Nr 10 (52) / 1999                             7 czerwca 1999    *
**********************************************************************
 
W NUMERZE:
- Odszczekujemy - hau, hau!
- Gejzer z muszli
- Likwidacja profesorow-akademikow
- Wyborcza zaba w IPJ
- Warto pisac do NEUTRONOW
- Starcy w nauce
- Kasza na stole (dlaczego nie kluski?)
- Znow o telefonach
- Blondynka z wyboru


**********************************************************************

ERRATA

W poprzednim numerze NEUTRONOW znalazla sie nastepujaca notatka:

 W dniu 25 maja 1999 Rada Naukowa IPJ podjela uchwale o rozpoczeciu
 staran o przejscie IPJotu do PANu.
                                                                  MAR

Jak sie okazalo, ZADNEJ TEGO TYPU UCHWALY NIE BYŁO**). Notke oparlem na
zgodnych (sic!) zeznaniach dwoch czlonkow Rady Naukowej. Padaly nawet
nazwiska czterech osob glosujacych przeciw i kilku wstrzymujacych sie.

Jak z tego widac niektorzy radni nie bardzo wiedza za czym i przeciw
komu podnosza rece. Nazwisk naszych informatorow nie podajemy, gdyz
Redakcja wychodzi z zalozenia, ze lepiej samemu pocierpiec niz stracic
swych konfidentow. W szczegolnosci nie podaje nazwiska osoby, ktora
stojac za piszacym sprawdzala na biezaco prawdziwosc kazdego slowa w
notatce.

Od nastepnego numeru NEUTRONY beda zamieszczaly tylko sprawdzone, choc
zapewnie subiektywne, relacje swojego przedstawiciela w Radzie IPJ.

                                                                   MAR

[**) Ha,ha! Patrz nastepny numer NEUTRONOW! - samowolny i nieuzgodniony
z Redakcja (ale w dobrej wierze, by nie wprowadzac Czytelnikow w blad)
 komentarz spolecznego wydawcy strony WWW NEUTRONOW, czyli R.K.]
                        
**********************************************************************

MALOWANIE TRAWY NA ZIELONO - CIAG DALSZY

W trakcie przygotowan do waznej wizyty podniesiono cisnienie w wezle
sanitarnym pawilonu wystawowego IPJ. Chodzilo o unikniecie klopotliwej
sytuacji, gdyby po wejsciu tam osobistosci okazalo sie ono zbyt niskie
do tzw. 'splukania muszli'. Dwoch przygodnie korzystajacych z toalety
studentow zwiedzajacych wystawe zostalo jednak nieoczekiwanie dla
siebie oblanych od pasa w dol gejzerem wody (wraz z zawartoscia
wspomnianej muszelki). Dzieki temu szczesliwemu przypadkowi uniknieto
ewentualnej kompromitacji atomistyki polskiej.

Trwaja pospieszne prace badawcze nad ustaleniem odpowiedniego poziomu
cisnienia.
                                                                   MAR

**********************************************************************

OSKARZENIA I KALUMNIE

Od dawna juz wiadomo bylo, ze Ministerstwo Edukacji Narodowej
przygotowuje projekt nowej "Ustawy o szkolnictwie wyzszym". Z
przeciekow wynikalo, ze proponowane zmiany beda bardzo rewolucyjne.
Bomba wybuchla pod koniec maja, gdy projekt wraz z pismem Ministra
dotarl do rak zainteresowanych budzac szok i przerazenie. Grupa
uczonych o wielkich i powszechnie znanych nazwiskach napisala list
otwarty z protestem do Premiera Rzeczypospolitej twierdzac, ze
"rozwiazania [proponowane w projekcie] stanowia w istocie powrot do
norm haniebnej ustawy z 1968 r., ktora umozliwiala promowanie tzw.
marcowych docentow - ludzi bez habilitacji i kwalifikacji naukowych,
ale zasluzonych dla PZPR". Mocne slowa i byc moze sa one uzasadnione,
niemniej moj przyjaciel i ja nie jestesmy do konca o tym przekonani.

Pan Minister nie jest naszym faworytem w obecnym rzadzie, ale
obiektywnie musimy przyznac, ze niektore z proponowanych w projekcie
zmian sa zgodne z naszymi pogladami, ktore pozwolilismy sobie jakis
czas temu przedstawic Czytelnikom NEUTRONOW.

Po pierwsze, zniesienie bezwzglednego wymogu pisania rozprawy
habilitacyjnej nie musi koniecznie doprowadzic do dewaluacji stopnia
doktora habilitowanego. Mlodzi uczeni beda miec wiecej czasu na
pisanie prac naukowych, a nie beda go tracic na produkowanie rozpraw
przegladowych, ktorych na ogol i tak nikt, poza byc moze recenzentami,
nie czyta.

Po drugie, mianowanie na stanowisko profesora nadzwyczajnego i
zwyczajnego ma byc w gestii uczelni, a nie urzednikow z Ministerstwa.

Po trzecie, wprowadza sie zasade, ze tytul profesora przysluguje tylko
tym, ktorzy maja w swym dorobku osiagniecia dydaktyczne. Sama zasada
jest chyba sluszna, choc sposob jej wprowadzenia jest nierozwazny i
krzywdzacy dla rzeszy pracownikow naukowych instytutow badawczych. Nie
mozna przeciez z dnia na dzien odebrac ogromnej liczbie ludzi praw,
ktore od dawna im przyslugiwaly. Wydaje sie, ze nalezaloby stopniowe
wlaczac instytuty badawcze w proces nauczania akademickiego, ale cala
akcje trzeba by rozlozyc na kilka co najmniej lat. Wszystkie
instytuty, ktore chca miec te same prawa co uczelnie, powinny
uruchomic studia doktoranckie, byc moze wspolnie z najblizszymi
uczelniami, a pracownicy naukowi prowadzic w ograniczonym wymiarze
zajecia na uczelniach. Odpowiedzialnosc za wprowadzenie w zycie tych
zasad musialaby w tym samym stopniu spoczywac na instytutach jak i na
uczelniach. Jak na ironie, obecny projekt zabrania instytutom
badawczym prowadzenia studiow doktoranckich.

Po czwarte, projekt wprowadza ulatwienia w uzyskiwaniu stanowiska (nie
tytulu) profesora. Sadzimy, ze jest to krok we wlasciwym kierunku, a
argument, ze doprowadzi to automatycznie do upadku nauki w Polsce, nie
wydaje nam sie sluszny. Co szkodzi profesorowi uczelni warszawskiej
lub krakowskiej, ze w Wyzszej Szkole Gotowania na Gazie w Pcimiu
Dolnym ktorys z wykladowcow zostanie przez te uczelnie powolany na
stanowisku profesora. Nauczyciele gimnazjalni sa zwyczajowo nazywani
profesorami i nikomu to jakos nie przeszkadza.

Jeden z punktow ustawy, musimy przyznac, jest prawdziwie kuriozalny.
Przypomina sie Orwell, ktory odkryl, ze wszystkie zwierzeta sa rowne,
ale swinie rowniejsze. Wylaczenie KULu z normalnej procedury nadawania
tytulu naukowego jest pomyslem bardzo nieszczesliwym. Za czasow PRLu
wladze pozwalaly KULowi na utrzymywanie kierunkow ksztalcenia
wylacznie zwiazanych z religia. Obecnie KUL jest normalnym
uniwersytetem i ma najrozniejsze kierunki takie jak, na przyklad,
matematyka i powinien byc traktowany jak wszystkie inne uczelnie w
Polsce.

                                                                   JAM

**********************************************************************

WYBORCZA ZABA

Paragraf 12 uchwalonego w dniu 30 marca 1999r, na XXII posiedzeniu
Rady Naukowej IPJ, Regulaminu wyborow czlonkow nowej kadencji
stwierdza:

# "Glos jest wazny, jezeli podkresli sie na liscie nie wiecej
  nazwisk, niz przypada na nia kandydatow, z uwzglednieniem faktu,
  ze na liscie A minimum 12 miejsc jest zarezerwowanych dla
  samodzielnych pracownikow naukowych, w tym minimum 6 dla
  profesorow oraz minimum 5 dla doktorow."

Pomijam sprawe oczywistej pomylki w opublikowanym tekscie - braku
przecinka miedzy slowami '6 dla profesorow' i 'oraz minimum 5 dla
doktorow'. Jak wiadomo doktorzy nie sa samodzielnymi pracownikami
naukowymi, i ich minimalnej liczby w Radzie nie laczy sie z liczba 12
miejsc "zarezerwowanych dla samodzielnych pracownikow naukowych". W
dalszej czesci mojego wywodu nie bede sie zajmowal daleko siegajacymi
konsekwencjami formalnymi bledu interpunkcji w tym miejscu. Na
przyszlosc polecamy uslugi naszego redakcyjnego maniaka, ktory nam
wszystkim dopisuje przecinki. Celem mojego wystapienia sa nie bledy w
tekscie a nieprawidlowosci w przeprowadzeniu wyborow.

Otoz:
# W trakcie wyborow na kartach do glosowania listy A znalazla sie
  niezgodna z uchwalona ordynacja uwaga, ze glos jest wazny TYLKO w
  sytuacji, gdy liczba podkreslen (oddanych glosow) w grupie
  profesorow JEST WIEKSZA od 6, a dodatkowo musi byc spelniony
  warunek podkreslenia przez glosujacego CO NAJMNIEJ 11 nazwisk na
  tej liscie.
# Jednoczesnie, przynajmniej w obwodzie nr 2 (na sali seminaryjnej
  budynku Fizyki), na stolach znalazly sie wypisane recznie
  dodatkowe instrukcje z jeszcze inna interpretacja waznosci:
  minimalna liczba glosow oddanych przez glosujacego miala byc NIE
  MNIEJSZA NIZ 12.

W trakcie wyborow kilkakrotnie zwracalem uwage czlonkow Komisji na
absurdalna niezgodnosc tych wymogow z ordynacja, za kazdym razem
zdecydowanie potwierdzano na rozny sposob rzekoma moc prawna tych
dodatkowych uregulowan (na koniec w formie stwierdzenia - "No przeciez
widzi pan kartke na stole!"). O tym, ze istniala wyrazna rozbieznosc
Regulaminu z instrukcja (a wlasciwie dwiema, nieco rozniacymi sie od
siebie: na karcie do glosowania i wylozonej na stolach) swiadczy
miedzy innymi niezwykle duza liczba glosow uznanych przez Komisje za
rzekomo niewazne (na 60 wydanych kart 39 glosow niewaznych). Podstawa
uznania ich niewaznosci bylo niepodkreslenie minimalnej liczby
kandydatow.

Zgodnie z paragrafami 11 i 12 wyzej wymienionego Regulaminu,
uchwalonego przez Rade Naukowa, prawidlowy algorytm glosowania na
kandydatow z listy A jest nastepujacy:
# glosujacy moze wybrac z listy profesorow od 0 do 6 kandydatow,
# z list samodzielnych pracownikow naukowych (a wiec lacznie list
  profesorow i doktorow habilitowanych) wybrac dodatkowo od 0 do 6
  osob,
# sposrod doktorow - od 0 do 5 kandydatow,
# sposrod wszystkich kandydatow listy A (profesorow, doktorow
  habilitowanych i doktorow) - dodatkowo od 0 do 3 osob.
Kazdy glos spelniajacy te wymogi jest glosem waznym, a wiec w
szczegolnym przypadku zawierajacy podkreslenie jednego nazwiska, lub
tez zadnego podkreslenia na calej liscie A. Oczywiscie mozna
przedstawic podsumowanie dla poszczegolnych grup (profesorow, doktorow
habilitowanych i doktorow) liczby mozliwych do podkreslenia osob, ale
zawsze bedzie istnial izomorfizm z powyzszym algorytmem.

Wymienione w paragrafie 12 Regulaminu zastrzezenia ("z uwzglednieniem
faktu, ze ...") dotycza liczby profesorow i doktorow, jaka z roznych
przyczyn ma sie znalezc w Radzie. Na przyklad utrzymanie formalnych
uprawnien do nadawania stopni naukowych wymaga, by w Radzie bylo co
najmniej 6 profesorow. Slusznosc uwzglednienia przy komponowaniu
skladu Rady tych uwarunkowan nie budzi we mnie jakichkolwiek
zastrzezen! Tworzymy przeciez nie kolko wzajemnej adoracji, ale organ,
ktory musi miec odpowiednie uprawnienia naukowe.

Wymienione w paragrafie 12 zastrzezenia nie oznaczaja jednak
koniecznosci wybierania przez kazdego z wyborcow odpowiedniej liczby
kandydatow w danej grupie. Jest oczywistym, ze glos na 20 profesorow
nie uwzglednil 5 miejsc dla doktorow, a glos na 20 doktorow nie
uwzglednia co najmniej 12 samodzielnych i 6 profesorow w tej puli. Ale
podkreslajac tylko jedno nazwisko na calej liscie A uwzgledniamy
przeciez warunek zarezerwowania 6 miejsc dla profesorow, nastepnych
szesciu dla innych samodzielnych pracownikow, i 5 dla doktorow.

Rozumiem, ze rozwiazanie zadania z kilkoma operatorami logicznymi moze
byc dla pewnej (nawet znacznej) czesci spoleczenstwa zadaniem
przekraczajacym ich zdolnosci umyslowe, ale mowimy przeciez o
instrukcji dla pracownikow instytutu naukowego a nie umyslowo
opoznionych. Gdyby jednak, w konsekwencji ogolnej dostepnosci
NEUTRONOW w Internecie, ktos z przypadkowych Czytelnikow,
eufemistycznie mowiac 'inteligentny inaczej', mial jakiekolwiek
watpliwosci co do slusznosci mojego wywodu - to radze mu
przeanalizowac nastepujacy koan buddyzmu zen:

  "Czy z faktu zarezerwowania w Sejmie okreslonej liczby miejsc dla
  przedstawicieli mniejszosci narodowych wynika OBOWIAZEK glosowania
  przez wyborce na jednego Niemca i jednego Bialorusina?"

Wprowadzenie kwestionowanej przeze mnie modyfikacji jest niedozwolona
nadinterpretacja Regulaminu, dokonana samowolnie przez Komisje
Wyborcza. Komisja nie miala prawa zmieniac zasad Regulaminu, gdyz Rada
Naukowa nie dokonala na jej korzysc jakiejkolwiek delegacji swoich
uprawnien w tym zakresie. Komisja Wyborcza mogla jedynie "informowac o
regulaminie wyborow i rozstrzygac w sprawach nieujetych w regulaminie"
(par. 9 pt. 1).

Wprowadzenie nieprzewidywanej w ordynacji zasady w istotny sposob
modyfikuje, i to na kilka sposobow, wyniki glosowania. Na przyklad:
obowiazek podkreslenia minimalnej liczby profesorow w zupelnie
sztuczny sposob podbija (ze wzgledu na znacznie mniejsza liczbe tych
osob w stosunku do liczby doktorow habilitowanych i doktorow) liczbe
uzyskanych glosow kandydatom z tej grupy. W konsekwencji ta
pozaregulaminowa zasada faworyzuje ich w nieuzasadniony sposob i
znieksztalca proporcje w Radzie.

W swietle przedstawionych faktow jest oczywiste, iz wybory czlonkow
Rady Naukowej IPJ w grupie A odbyly sie w sposob niezgodny z
obowiazujacym Regulaminem, o zdrowym rozsadku juz nie wspomne. W
zaistnialej sytuacji jedynym sposobem usuniecia niezgodnosci
przeprowadzonego glosowania z obowiazujaca ordynacja mogloby byc tylko
uznanie wynikow listy A za niewazne i ponowne przeprowadzenie wyborow
w tej grupie. Ewentualne uwzglednienie glosow uznanych poprzednio za
niewazne nie stanowi rozwiazania (nota bene wtedy wynik roznilby sie
podobno tylko jednym nazwiskiem).

W zwiazku z wyzej wymienionymi uchybieniami 1 czerwca o godz. 9:00
skierowalem do Komisji Wyborczej odpowiedni protest. Jak sie okazalo
(mimo wczesniejszych wnikliwych konsultacji tej kwestii w autobusie)
nie przewidzialem, ze byl to jednak pierwszy dzien po dosc trudno
definiowalnym terminie dwoch dni od wywieszenia wynikow. To co ja
widzialem na tablicy ogloszen - byly to w moim przekonaniu wyniki
wstepne a nie protokol koncowy z podpisem przewodniczacego Komisji.
Ale coz, czesc winy biore na siebie - w teorii mialem mozliwosc
wnikliwszego sprawdzenia terminu skladania protestu.

Poza kwestia czysto formalna pozostaje jednak fakt bezsporny: wybory
przeprowadzono z pogwalceniem niektorych zasad logiki. Rzecz ma
miejsce w instytucie naukowym, w ktorym nie powinno sie twierdzic, iz
zgloszenie dopiero 1 czerwca prawidlowo przeprowadzonego dowodu, ze
2+2=4, ze wzgledow formalnych wyklucza jego slusznosc w dniu 31 maja.

Spotkalem sie tez z opinia, iz stosowanie mojej interpretacji waznosci
glosu komplikuje prace 'skrutantom' z Komisji Wyborczej. Na ten
"zarzut" mam tylko jedna odpowiedz: najlepiej przywrocic sprawdzona
latami prosta ordynacje - GLOSUJEMY BEZ SKRESLEN!

Nowej Radzie pozostanie do przelkniecia calkiem spora zaba wyborcza.
Historia fizyki zna co prawda przypadki tego typu paradoksow:
wyprowadzenie przy pomocy praw klasycznej fizyki teorii przeczacych
tym prawom, a wiec podstawom z ktorych je wydedukowano. Ta
niekonsekwencja logiczna wymusila jednak istotna zmiane filozoficznego
paradygmatu nauki.

                                                     Marek A. Rabinski

**********************************************************************

WARTO PISAC DO NEUTRONOW

W tym roku pracownicy IPJ nie beda musieli brac 2 tygodni i jednego
dnia urlopu (11 dni), aby dostac "grusze". Wystarczy 10 dni
urlopowych, niekoniecznie rozpoczynajacych sie od poniedzialku. Nowej,
rewolucyjnej jak na administracje IPJ, wykladni nie sposob nie laczyc
z ubiegloroczna notatka w NEUTRONACH na ten temat.

Poza tym po ukazaniu sie notatki w NEUTRONACH rozpoczely sie
intensywne prace nad nowa wersja strony WWW Instytutu Problemow
Jadrowych.


Na koniec, do czesci "zagranicznej" Rady Naukowej IPJ wszedl czlonek
naszej Redakcji, ktory jest odpowiedzialny za wiekszosc zlosliwosci na
temat IPJ, ktore ukazywaly sie na naszych lamach.

**********************************************************************

NAUKA SIE STARZEJE

Z okazji sesji plenarnej Polskiej Akademii Nauk, na ktorej podniesiona
zostala sprawa starzenia sie polskiej kadry naukowej, telewizja
pokazala nam staruszkow plci obojga w swoich laboratoriach. Ze
zdziwieniem dostrzeglismy na ekranie prof. Andrzeja Czachora.

**********************************************************************

ROZMAZYWANIE KASZY PO STOLE I ROZMOWA NOCNA ZE SLUSARZEM!

Obecne rozwazania o roli nauki przypominaja mi dyskusje akademickie w
wydaniu negatywnym, tzn. mam wrazenie ze to jest zwykle gadulstwo -
krytykowac nie dajac przy tym konkretnych propozycji, "takie
rozmazywanie kaszy na pustym stole". Zaskakujace jak duzo ludzi,
jeszcze obecnie mysli starymi kategoriami. Jak duzo "naukowcow" mysli
o malych sprawach, prywacie i pokazaniu sie nie wnoszac nic
konkretnego - nie tylko w Polsce. Koncepcja badan naukowych zmienila
sie juz od dawna, o ile badania te nie beda mialy prawdopodobienstwa
zastosowawczego tzn. nie beda osadzone w wiekszym kontekscie
zastosowawczym, wowczas nikt na to nie da pieniedzy. Wiem, ze wywolam
tutaj polemike i swieta obraze tzw. "Baroni Universitari". Niektorzy
powiedza ze swietym oburzeniem, w ten sposob zatrzymamy cywilizacje,
nie biorac pod uwage, ze wszystie badania musza czemus (nie komus)
sluzyc. Nie znaczy to, aby zaprzestac badan podstawowych, ale osadzic
je w odpowiednich realiach.

Rola nauki w spoleczenstwie jest wielowartosciowa, znaczy to, ze ma
funkcje spoleczne (tworzenie kadry specjalistow, rozwoju sztuki,
polepszenia warunkow zyciowych, etc.), tworzenie bogactwa narodowego
przez rozwoj techniki i technologii, rozwoju rynkowego i wymiany
miedzynarodowej. Chodzi o to, aby tak zsynchronizowac ogolny rozwoj
badan, aby uczestniczyly w nim Instytuty, uczelnie, przemysl i
prywatne - nawet male przedsiebiorstwa.

Oczywiscie przyznaje racje Panu Prof. Czachorowi, kiedy mowi o
filozofii liberalow .... niech instytuty weryfikuje rynek ...
(Neutrony, Nr 5(47); Ogniem i Mlotem ). Moje pytanie jest inne, czy ci
liberalowie sa w stanie tego dokonac. W najlepszym przypadku sa tylko
zdolni zlikwidowac dane placowki, co jest rzecza najprostsza. Jezeli
wiec mowimy o reformie nauki, mowmy jednoczesnie o obecnej mentalnosci
"pseudoprzemyslowcow kupie-sprzedam a jak nie to rozwiazuje
przedsiebiorstwo, zwalniam i zaczynam od nowa - krec sie wiec
karuzelo, ale czy wytrzyma silnik?". Rola wszystkich placowek
naukowych w Polsce powinna polegac na tym, aby dac im mozliwosc
odbudowania i modernizacji tego malego i tego duzego przemyslu i
sluzyc mu rada i konkretnymi rezultatami badawczymi, aby mogl utrzymac
sie na rynku. Patrzac na postepowanie pewnych "przemyslowcow", ze
wszysto mozna kupic a potem sprzedac, a co bedzie jak krajowy rynek
sie nasyci - zwolni sie ludzi!

Panowie, przeciez nikt Wam nie sprzeda najnowszej licencji czy
technologii - chyba upadliscie na glowe! bedziecie wczesniej czy
pozniej poza konkurencja. Nie znaczy to, aby nie kupowac licencji,
nawet w wielu przypadkach trzeba (o ile zapoznienie w danym sektorze
jest pokazne) lecz zakup ten powinien pozwolic na opracowanie, na jej
bazie, nowej pozwalajacej na utrzymanie sie na rynku. A wiec "Panowie
Liberalowie rynkowi" czy to nie jest duza rola instytutow i placowek
naukowych; inaczej kto to zrobi?

Podsumowujac, nie wystarczy mowic o reformie NAUKI ale rowniez o
zmianie mentalnosci "pseudokupieckiej" obecnie obserwowanej. Nalezy
zagadnienia te rozpatrzyc jednoczesnie, wowczas jest szansa na nadanie
duzej rangi nauce w Polsce. Badzmy rowniez Intelektalistami nie tylko
z tytulami naukowymi ale rowniez Intelektualistami Przemyslowymi i
Rynkowymi. Idea nie jest nowa i byla juz stosowana w XVIIIw:
Nowoczesny pracownik powinien dzialac jednoczesnie jako naukowiec,
wynalazca, przedsiebiorca. Powinien byc rzutkim w nauce i byc zdolnym
aby przetworzyc wyniki badan w zastosowania i przekonac rynek aby je
zaakceptowal. - Joseph von Fraunhofer (1787-1826)

Aby za bardzo Panstwa nie zanudzic, proponuje wiec male opowiadanko
(poswiecone Panu Januszowi Mice z okazji dawnych rozgrywek
autobusowych, wiem ze nie bylem doskonalym partnerem w brydza, ale
nauczylem sie wspolnego jezyka, nie byl on zbyt trudny w
przeciwienstwie do partnera):

  ROZMOWY NOCNE ZE SLUSARZEM

  Jak nie mozesz spac - no to wstan! - nie moge, przychodzi do mnie
  slusarz, wtedy znowu mi cos wytlumaczy. Wydaje sie ze im wiecej
  czytam, mniej to wszystko rozumiem. Na przyklad wczoraj
  wytlumaczyl mi rzecz banalna, wszyscy mowimy tym samym jezykiem a
  jest on taki pusty bez tresci - nie rozumiemy sie. A wiesz
  dlaczego - proste - kazdy chce narzucic swoj wlasny jezyk, a jest
  ich tak duzo; jezyk matematyki, jezyk polityki, "jezyk" moznych
  tego swiata jak u Clintona i u Lewinskiej. Kazdy chce byc na
  gorze, dlaczego?. Kazdy chce miec racje wszystko w swoim opisie
  komplikuje, chyba chce cos ukryc, sfalszowac, "przemanewrowac".
  Trzeba chyba mowic wspolnym jezykiem, tak jak w brydzu, partnerzy
  sie pytaja, przeciwnicy sie pytaja, no to co jakim jezykiem gramy.
  Najlepiej "wspolnym jezykiem" - to przeciez takie proste. A
  rozgrywka? a to juz cos innego.

                                                   Dawny pracownik IBJ
                                                         Andrzej Bukat

OD REDAKCJI:
Obawiamy sie, ze z Autorem powyzszego tekstu nie mamy w pelni
wspolnego jezyka. Nasz wydaje nam sie znacznie prostszy, moze dlatego,
ze w wypadku watpliwosci nie radzimy sie slusarza.

**********************************************************************

NOWE W TELEFONACH

W Instytucie Energii Atomowej w Swierku od poniedzialku 31 maja br., a
w Instytucie Problemow Jadrowych od 7 czerwca, wprowadzono nowy sposob
laczenia sie z wybranymi numerami wewnetrznymi.  Otoz w IEA wszystkie
numery z koncowka 0XX oraz 204, 222 i 333 mozna wybierac wykrecajac
tylko trzy ostatnie cyfry, a pozostale numery trzeba poprzedzac cyfra
"9" (wyjscie na miasto) i wybierac wtedy caly numer siedmiocyfrowy. 
Natomiast w IPJ zorganizowano to inaczej, mianowicie rozdzielono 120
numerow wybieranych za pomoca trzech cyfr rownomiernie na pracownie i
teraz trzeba sprawdzac w dodatkowym spisie telefonow (aktualnie w
druku) jak laczyc sie z danym numerem.  Mimo, ze sposob zastosowany w
IEA wydaje sie prosty, to sam sie zlapalem na tym, ze na numer
zaczynajacy sie od "0" dzwonilem wykrecajac wszystkie osiem cyfr, a
jest to polaczenie platne, podczas gdy to pierwsze jest bezplatne.

Wprowadzenie tej zmiany przypomnialo mi spostrzezenie, o ktorym
pisalem juz w ubieglym roku, gdy otrzymalem odpowiedz od montera
uruchamiajacego telefon w moim pokoju na pytanie: "Dlaczego nie
pozostawiono starych trzech ostatnich cyfr w numerze telefonu?  NIKT
NIE CHCIAL".  Poczatkowo myslalem, ze takie rozwiazanie jest
technicznie niemozliwe, teraz wiem, ze w programowalnych centralach
jest to do zrealizowania.  A ogolnie mam pytanie, ile kosztowala nas,
pracownikow Instytutow i obywateli, taka zmiana?

                                                   Andrzej T. Mikulski

PS. Zadalem to chyba retoryczne pytanie, bo nikt mi na nie zapewnie
odpowie, ani nikt nie przyzna sie do odpowiedzialnosci za takie
zamieszanie w telefonach.

**********************************************************************
From: Krystyna Jozefowicz
Date: 31 maja 1999 10:42

Mila Redakcjo, strasznie sie ucieszylam okresleniem "przemila
blondynka"! Tak sobie po cichutku marze, ze moze jest w tym nie tylko
znana kurtuazja Redakcji .... Musze jednak uczciwie przypomniec, ze
teraz jestem blondynka "chemiae causa" (przez analogie do "honoris
causa").

Pozdrowienia
KJ

OD REDAKCJI:
Pani Krystyno, wielokrotnie podkreslalismy, ze jest Pani nasza
ulubiona Czytelniczka i Korespondentka. Nie jest to tylko czysta
kurtuazja, a wynika z glebokiego przekonania calego naszego zespolu.

Co do drugiej czesci listu: No coz, jesli ktos jest blondynka z woli
natury, to mozna ten fakt uznac za tak zwany dopust bozy. Jezeli zas
staje sie blondynka z wyboru, to ... Dalej boimy sie pisac.

**********************************************************************
*                                                                    *
*  Nowych Czytelnikow, ktorzy chca regularnie otrzymywac NEUTRONY,   *
*  prosimy o przeslanie adresu swojej poczty elektronicznej          *
*  ktoremukolwiek z czlonkow Redakcji.  W identyczny sposob prosimy  *
*  dostarczac materialy do publikacji.                               *
*                                                                    *
*--------------------------------------------------------------------*
*                                                                    *
*  REDAKCJA:                                                         *
*  Krzysztof Andrzejewski (IEA):      e02ka@cx1.cyf.gov.pl           *
*  Janusz Mika (IEA):                 mika@waw.pdi.net               *
*  Andrzej T. Mikulski (ORB):         mikulski@cx1.cyf.gov.pl        *
*  Marek A. Rabinski (IPJ):           rabinski@ipj.gov.pl            *
*                                                                    *
*--------------------------------------------------------------------*
*  Archiwalne numery NEUTRONOW sa dostepne pod adresem:              *
*  http://india.ipj.gov.pl/neutrony.htm                              *
*                                                                    *
**********************************************************************