**********************************************************************
*                                                                    *
*    #   #   ####   #   #   #####   ####     ###    #   #   #   #    *
*    ##  #   #      #   #     #     #   #   #   #   ##  #   #   #    *
*    # # #   ###    #   #     #     #   #   #   #   # # #    # #     *
*    #  ##   #      #   #     #     ####    #   #   #  ##     #      *
*    #   #   ####    ###      #     #   #    ###    #   #     #      *
*                                                                    *
*--------------------------------------------------------------------*
*       NEUTRONY - niezalezne i nieregularne pismo komputerowe       *
*                        Osrodka w Swierku                           *
*    Nr 13 (55) / 1999                           31 sierpnia 1999    *
**********************************************************************

 
W NUMERZE:
- O wyzszosci apartheidu nad komuna
- Rozebrany socjalizm - opinie czytelnikow PLAYBOY-a o hali MARII
- Przeglad wydarzen sezonu ogorkowego
- Nie bedzie Niemiec Unii nam germanil!
- Podziw dla finezyjnej przekory Zycia

**********************************************************************

W numerze nie zamieszczamy informacji na temat Swierka, poniewaz
wszystko, co wiemy, jakkolwiek bardzo ciekawe i znamienne, ma
charakter plotek zaslyszanych w autobusach. Mamy nadzieje, ze w
kolejnym numerze bedziemy mogli oficjalnie napisac o tym, co Panstwo
pewnie juz i tak wiedza.

**********************************************************************

OSKARZENIA I KALUMNIE

SPOD RYNNY NA DESZCZ czyli Z POLSKI DO POLUDNIOWEJ AFRYKI 

Moj przyjaciel przemieszkal i przepracowal w Poludniowej Afryce
przeszlo 10 lat. Gdy w 1996 roku wybieral sie juz z powrotem do
Polski, w miejscowej prasie ukazala sie krotka notatka o tym, ze,
wedlug British Consumers' Association, krajami najniebezpieczniejszymi
dla turystow sa Poludniowa Afryka, Wegry i Polska. W kazdym z tych
krajow wiecej niz jeden turysta na 20 zostaje zaatakowany przez
bandytow lub okradziony przez zlodziei. W ankiecie wzielo udzial 16000
czytelnikow magazynu 'Holiday Which', a wiec probka statystycznie
znaczaca. Nastepne na liscie znalazly sie Gambia i Maroko. 

Zgodza sie wiec Panstwo z tym, ze przenoszac sie z Poludniowej Afryki
do Polski przyjaciel mial prawo czuc sie jak ten, co z deszczu wchodzi
pod rynne. Teraz sytuacja sie odwrocila, przyjaciel znalazl sie z
kilkutygodniowa wizyta w Poludniowej Afryce, a wiec znow na deszczu.
Ma szanse porownania obu wspanialych krajow, ktore znalazly sie w
czolowce bandytyzmu i zlodziejstwa. Mamy nadzieje, ze zainteresuja
Panstwa jego spostrzezenia.

1. Przestepczosc

Oba kraje maja podobna historie ostatnich lat. W 1989 roku Polska
wyzwolila sie spod jarzma komunizmu, a w 1990 roku Poludniowa Afryka
spod jarzma apartheidu. W obu milicja lub policja byly 'zbrojnym
ramieniem' znienawidzonej wladzy, nic wiec dziwnego, ze po upadku tej
wladzy ramiona ogarnal paraliz. Czesc najbardziej skompromitowanych
milicjantow i policjantow zostala wyrzucona, a ci, co zostali,
stracili chec do pracy i scigania przestepstw w atmosferze spolecznego
potepienia. Podobne objawy impotencji daja sie rowniez zauwazyc w
sadownictwie.

Nic dziwnego, ze zarowno Poludniowa Afryka jak i Polska sa rajem dla
przestepcow. W tej dziedzinie Poludniowa Afryka ma nad Polska
zdecydowana przewage, mimo wszystko w Polsce jest troche bezpieczniej.

2. Chamstwo

W tej konkurencji bijemy Poludniowa Afryke na glowe. Wbrew temu, ze
apartheid byl antyludzkim systemem politycznym i spolecznym, to
stosunki miedzy ludzmi o tych samych lub o roznych kolorach skory
zawsze byly i nadal sa pelne kurtuazji i zyczliwosci. Kierowca
autobusu lub wielkiej ciezarowki czuje sie opiekunem kierowcy
samochodu osobowego, ktory z kolei robi wszystko, aby tamtemu ulatwic
poruszanie sie po ulicach i szosach. Przez dziesiec lat nie zdarzylo
sie przyjacielowi byc swiadkiem  bezinteresownego chamstwa, o jakie
jakze latwo jest w Polsce, a szczegolnie w Warszawie. Tam nie mozna
sobie wyobrazic sytuacji, w ktorej kierowca przytrzaskuje drzwiami
reke lub noge starszej osoby i ciagnie ja przez pare metrow po bruku.

Ani moj przyjaciel ani ja nie znamy zbyt wielu krajow, ale z naszych
obserwacji wynika, ze swiatowy biegun chamstwa lezy w Polsce, chyba
niestety w Warszawie, ktora wiedzie prym wsrod pozostalych duzych
miast, nie mowiac juz o malych miasteczkach lub wsiach, gdzie ludzie
nie stracili jeszcze resztek zyczliwosci dla bliznich.   

3. Klasa polityczna

Tu sytuacja jest dosc skomplikowana. Oba kraje maja charyzmatycznych
przywodcow, laureatow Nagrody Nobla, ale lza sie kreci w oku, gdy
porowna sie te dwa nazwiska: Walesa i Mandela. Nastepca Nelsona
Mandeli jest Thabo Mbeki, dalby Bog, aby nasz nastepca Walesy, stojacy
obecnie na czele slawnej Solidarnosci, mial choc polowe talentow
politycznych Mbekiego, a nie znajdowal sie juz od lat w gronie
najbardziej nielubianych dzialaczy.

Na nizszych szczeblach wladzy bywa roznie, ale nie ulega watpliwosci,
ze politycy poludniowoafrykanscy maja znacznie trudniejsze zadanie, a
wywiazuja sie z niego troche tylko gorzej od naszych wspanialych
poslow, senatorow, ministrow, wojewodow itp.

W tej dziedzinie typujemy remis.

4. Sluzba zdrowia

W Poludniowej Afryce opieka zdrowotna dziala, jak na tutejsze
stosunki, calkiem niezle. W Polsce sytuacja jest katastrofalna i,
wbrew bunczucznym wypowiedziom przedstawicieli wladz, nie widac, aby
mogla sie poprawic w dajacej sie przewidziec przyszlosci. Wielka
szkoda, ze Ministerstwo Zdrowia i Opieki Spolecznej nie przeznaczylo
drobnej czesci przetrwonionych w zeszlym roku funduszy na wycieczke do
Poludniowej Afryki. Gdyby nasi dzielni urzednicy choc w czesci
skopiowali tutejszy system opieki zdrowotnej, wszyscy bysmy teraz
chwalili Rzad, a premier zblizyl sie choc troche w oczach opinii
publicznej do Prezydenta. 

Nie bedziemy opisywac w szczegolach tego, jak jest zorganizowana
opieka zdrowotna w Poludniowej Afryce, nie chcemy bowiem draznic
naszych Czytelnikow. Stres jest niebezpieczny dla zdrowia, a chorowac
teraz naprawde nie warto.

5. Podsumowanie

Ogromnie jest nam przykro, ale niestety porownanie dwu krajow nie
wypada zbyt dobrze dla Polski, ktora jest w koncu czescia Europy i
spadkobierczynia osiagniec cywilizacji srodziemnomorskiej. Czyzby
komunizm oglupial bardziej niz apartheid?

                                                                   JAM

**********************************************************************

HALA 'MARII' W OPINIACH CZYTELNIKOW PLAYBOY-a

Z zawodowego obowiazku (nic co swierkowe nie jest nam obce) wypada
odnotowac opinie czytelnikow PLAYBOY-a (nr 8 z sierpnia 1999) o hali
reaktora MARIA w tle pictorialu Joli Fraszynskiej. Pictorial ten  -
PLAYBOY nr 5 z maja 1999, str. 70-79 - opisalismy w NEUTRONACH 7(49)
1999. Jak juz pisalismy - ani Instytut Energii Atomowej ani Swierk nie
zostaly w numerze nawet wspomniane. Wedlug informacji we wstepniaku
sesja zdjeciowa odbyla sie "w pewnej tajemniczej elektrowni".

A oto kilka uwag czytelnikow PLAYBOY-a o owym tle, czyli hali reaktora
MARIA. Tomek z Kutna w swoim liscie napisal "...zaprezentowaliscie jej
[p. J.Fraszynskiej] wdzieki w iscie kosmicznej scenografii ...". Jacek
z Dabrowy Gorniczej: "Mam tylko zastrzezenia do samych zdjec. Czy
moglibyscie odpuscic sobie fotografowanie pieknych kobiet na konsolach
kontrolnych w jakichs tajemniczych fabrykach? Rozebrany socjalizm to
chyba jednak falszywa droga dla takiego pisma jak wasze."

Jednostkowa opinia Grzegorza z Radomska o postaci pierwszoplanowej
wspomnianego pictorialu pokrywa sie z votum separatum NEUTRONOWEGO
Jana Mrufki, u ktorego odrutowana pani J. Fraszynska nie spowodowala
zadnego dreszczyku emocji.

                                                                   MAR

**********************************************************************

PRZEGLAD WYDARZEN SEZONU OGORKOWEGO

Zacmienie Slonca przeszlo bez wiekszych objawow apokalipsy - jedynie
jaguar w warszawskim ZOO puscil pawia.

Ponad 30 tysiecy psow porzucili w Polsce tego lata ich wlasciciele
wyjezdzajac na urlop.

Kadrowy oficer KGB zostal premierem i kandydatem prezydenta na
prezydenta - na szczescie nie u nas.

Czesc naszej medycyny nuklearnej wchodzi do NATO - w czasie wizytacji
szpitali wojskowych ustalono, iz kilka z nich (lacznie z oddzialami
technik radiacyjnych) wejdzie do struktur Sojuszu.

Rosyjsko-chinski 'misiaczek' (dla mlodszych Czytelnikow wyjasnienie:
tradycyjny sposob witania sie przywodcow krajow socjalistycznych,
zblizony charakterem do pozycji 'na misia') prezydenta Rosji ze
znacznie od niego nizszym prezydentem Chin - jest zapowiedzia
utworzenia centralno-azjatyckiej strefy bezatomowej, dodatkowo wolnej
od fundamentalizmow (na razie religijnych).

W mediach rozpoczela sie subtelna kampania, ktorej rezultatem moze byc
wprowadzenie obowiazku prokreacji. Najpierw pelnomocnik d/s polityki
prorodzinnej podal sie do dymisji, niezadowolony z dotychczasowej
dzialalnosci Rzadu na tym polu. 'Zniesmaczyla' go tez totalna krytyka
jego wypowiedzi, ze biala rasa powinna miec cos do powiedzenia (w
sferze demograficznego udzialu). Nastepnie w homilii dla
pielgrzymujacych kobiet napietnowano matki, ktore choc moglyby urodzic
drugie dziecko - poprzestaja na jedynakach. 'Mogom - ale nie chcom'.
Wreszcie - w powietrzu wisi wprowadzenie ustawowego zakazu robienia
zakupow w niedziele. Pozornie nie ma to zwiazku z poprzednimi faktami,
ale wiadomo przeciez, ze w 9 miesiecy po wprowadzeniu stanu wojennego
zaczal sie pojawiac wyz demograficzny. Jak Polak w niedziele bedzie
mial szlaban na zakupy - to z nudow zajmie sie spelnianiem
prokreacyjnej powinnosci. I o to chodzi. Przynajmniej niektorym.

W Niemczech zawody dla kobiet w pluciu pestka na odleglosc wygrala
Szwajcarka wynikiem 16 metrow 10 centymetrow. Okazuje sie, ze kobiety 
potrafia skutecznie nie tylko rodzic, ale takze spluwac!

                                                                   MAR

**********************************************************************

KORESPONDENCJA Z NIEMIEC

Kanclerz Schroeder wystapil ostatnio z zadaniem wobec wladz Unii
Europejskiej, by jezyk niemiecki stal sie jezykiem roboczym na
nieformalnych posiedzeniach Rady Ministerialnej. Na polecenie
kanclerza przedstawiciele Niemiec nie biora udzialu w tych
posiedzeniach, dlatego ze strona finska, ktora przewodniczy aktualnie
tym posiedzeniom, nie chce spelnic zadan kanlerza Niemiec. Stosujac
tego rodzaju metody Niemcy nie uzyskaja zbyt wiele od Finow, czy tez
jakiegokolwiek innego malego narodu w Unii. Metody te szkodza tylko
interesom Niemiec w Europie, a nie przynosza pozytku samemu jezykowi
niemieckiemu. Byloby za to lepiej, gdyby wladze niemieckie przyjrzaly
sie blizej jezykowi niemieckiego w kraju i temu, co z tym jezykiem sie
wyprawia. Jak w zadnym innym kraju Europy ludzie z roznych regionow
kraju mowia tak roznymi dialektami, ze ciezko im sie ze soba dogadac.
Gdy Bawarczyk przyjedzie spedzic urlop nad Morzem Polnocnym, nie
dogada sie z mieszkancami tamtych rejonow, chyba ze przejdzie na tak
zwany Hochdeutsch. Z tym jednak jest problem, poniewaz nie kazdy wlada
tym jezykiem. Nawet jesli umie mowic w miare poprawnie Hochdeutschem,
to z pisownia jest juz gorzej. Niedawne perypetie z ortografia
niemiecka, o ktorych donosilem wielokrotnie, poglebiaja tylko ten
problem. W Niemczech kazdy mowi i pisze, jak mu sie podoba i nie ma na
to rady. Poza tym jezyk niemiecki zasmiecony jest jak zaden innych
jezyk europejski przeroznymi amerykanizmami. Francuzi, na przykład,
bronia sie przed nimi znacznie skuteczniej. Niektore zas firmy lub
stowarzyszenia niemieckie posuwaja sie tak daleko, ze przechodza
oficjalnie na jezyk angielski jako urzedowy. Poczta Niemiecka SA
wprowadzila angielski jako oficjalny jezyk koncernu. Wiele organizacji
publikuje juz tylko w jezyku angielskim. Jezyk mlodziezy niemieckiej
stal zlepkiem wyrazen angielskich lub raczej amerykanskich i
niemieckich. Chyba najbardziej zasmieconym obszarem jest jednak jezyk
komputerowcow. Wydaje sie, ze Polacy znacznie lepiej poradzili sobie z
tym problemem i udalo im sie stworzyc polski jezyk komputerowy, choc w
praktyce zdarza sie oczywiscie, ze tu i owdzie wtraci ktos jakis tam
'file' czy tez 'interrupt'.

Tak wiec zanim Niemcy wystapia z zadaniami wobec wladz Unii, musza
wpierw uzdrowic sytuacje wewnatrz kraju, w przeciwnym bowiem razie
zadania te beda opacznie zrozumiane przez inne narody, a to jest
ostatnia rzecz, jaka Niemcom jest teraz potrzebna.

                                                            Marek Mika

OD REDAKCJI:
Gwoli przypomnienia: zaraz po uzyskaniu niepodleglosci w Kongresie
amerykanskim odbylo sie glosowanie nad wyborem jezyka urzedowego
nowego panstwa. Obrzydliwa angielszczyzna bylych kolonizatorow wygrala
z pieknym jezykiem Johanna Wolfganga von Goethego (1749-1832) przewaga
zaledwie jednego glosu (sic!).

Dzis zas jedynymi jezykami, ktore, jak wykazuja badania, maja szanse w
przyszlosci konkurowac w Internecie z wszechobecna angielszczyzna - sa
japonski i niemiecki.

**********************************************************************

CUI BONO?

Podziw budzi finezyjna przekora, z jaka red. T.Wroblewski w artykule
'Wlasnosc via America' (Zycie, 17 lipca 99), rozprawia sie z
roszczeniami Zydow amerykanskich o zwrot majatku ich przodkow w
Polsce. A przy okazji deprecjonuje starania polskich obywateli,
zrzeszonych w Unii Wlascicieli Nieruchomosci, o zwrot ich majatku.

Jak wiadomo, jedni i drudzy pozwali Rzad Polski przed sad amerykanski.
Red. Wroblewski nie nawiazuje do katastrofalnych dla Polski sytuacji
znanych z historii, gdy grupy polskich obywateli w sporach z rzadem
zwracaly sie o protektorat do autorytetow osciennych - na przyklad do
'Najjasniejszej Imperatorowej' lub do krola Szwecji. Nie przypomina
stosunku Zydow do problematyki zwrotu ziemi Palestynczykom w Izraelu.
Nie wytyka sadom amerykanskim braku pryncypialnosci wobec pozwow
Indian amerykanskich o zwrot ich terytoriow zrabowanych przez bialych
ludzi w poprzednich stuleciach. Te fakty znane sa wszystkim - zdaje
sie mowic dziennikarz - pisac o nich bylo by obraza dla inteligencji
czytelnika.

Nie wypomina wiec T.Wroblewski powodom ani niekonsekwencji ani braku
wyobrazni, natomiast w subtelny, wrecz europejski sposob zartuje sobie
z ich postawy, stosujac zabieg przesadnej apoteozy. Zamiast w sporach
z Rzadem Polski stosowac nasze polskie, zenujace i przasne, metody
protestu, Unia, cieszy sie on: 'poparla 11 Zydow skarzacych Polske ...
Wiecej, ... zaprosila ich prawnika do Warszawy i poprosila o jeszcze,
... skarzcie nas, zeby uczciwosc az wychodzila nam uszami. ... efekt
nowojorskiego przewodu sadowego moze byc tylko jeden - w Polsce
sprawiedliwosci stanie sie zadosc'.

Rozumiem pelna sarkazmu logike red. Wroblewskiego. Inne panstwa dbaja
o tak prostackie kategorie jak racja stanu, rozsadek, unikanie
konfliktow spolecznych, rownoprawnosc w stosunkach z innymi panstwami,
interes wlasnej grupy narodowej, unikanie niekorzystnych precedensow,
bezpieczne granice. Polacy natomiast - zdaje sie ironizowac
dziennikarz - winni dbac przede wszystkim o sprawiedliwosc - wlasnosc,
wlasnosc ueber alles. Wespre go w tym dziele przypominajac to, co
napisal Girodoux w sztuce 'Wojny trojanskiej nie b©dzie' (a wiec w
troche tylko innym kontekscie): 'zaglada danego miasta lub panstwa w
niczym nie zmienia jego korzystnej sytuacji moralnej na arenie
miedzynarodowej'. Dodam, liczy sie nie tylko zaglada, sa tez inne
formy upadku Panstwa - demony konfliktu czekaja tylko na okazje, by
pokazac swa moc.

Az sie prosi, by dalej pociagnac te przesmiewcza linie argumentacji
dziennikarza. Moze Indianie amerykanscy zechca swoje terytorialne
pretensje wobec rzadu amerykanskiego wylozyc przed polskim sadem? Z
pewnoscia znajdzie sie prawnik, ktory poprowadzi taka sprawe. Moze
jako prowizje dostac np. Niderlandy.

                                                             A.Czachor

P.S. Z praw pierwodruku nie skorzystaly czasopisma: Zycie,
Rzeczpospolita, Mysl Polska.

OD REDAKCJI:
Nie jestesmy pewni, czy to dobrze o nas swiadczy, ze drukujemy teksty
odrzucone przez tak renomowane czasopisma jak Zycie i Rzeczpospolita,
o Mysli Polskiej juz nie wspominajac. Ale czego sie nie robi dla
zaprzyjaznionych Autorow. I tak mamy szczescie, ze tym razem nie bylo
mowy o jednomandatowych okregach wyborczych.

**********************************************************************
*                                                                    *
*  Nowych Czytelnikow, ktorzy chca regularnie otrzymywac NEUTRONY,   *
*  prosimy o przeslanie adresu swojej poczty elektronicznej          *
*  ktoremukolwiek z czlonkow Redakcji.  W identyczny sposob prosimy  *
*  dostarczac materialy do publikacji.                               *
*                                                                    *
*--------------------------------------------------------------------*
*                                                                    *
*  REDAKCJA:                                                         *
*  Krzysztof Andrzejewski (IEA):      e02ka@cx1.cyf.gov.pl           *
*  Janusz Mika (IEA):                 mika@waw.pdi.net               *
*  Andrzej T. Mikulski (IEA):         mikulski@cx1.cyf.gov.pl        *
*  Marek A. Rabinski (IPJ):           rabinski@ipj.gov.pl            *
*                                                                    *
*--------------------------------------------------------------------*
*  Numery NEUTRONOW sa dostepne pod adresem:                         *
*  http://india.ipj.gov.pl/neutrony.htm                              *
*                                                                    *
**********************************************************************