**********************************************************************
*                                                                    *
*    #   #   ####   #   #   #####   ####     ###    #   #   #   #    *
*    ##  #   #      #   #     #     #   #   #   #   ##  #   #   #    *
*    # # #   ###    #   #     #     #   #   #   #   # # #    # #     *
*    #  ##   #      #   #     #     ####    #   #   #  ##     #      *
*    #   #   ####    ###      #     #   #    ###    #   #     #      *
*                                                                    *
*--------------------------------------------------------------------*
*       NEUTRONY - niezależne i nieregularne pismo komputerowe       *
*                    Ośrodka Atomistyki w Świerku                    *
*    Nr 18 (60) / 1999                            21 grudnia 1999    *
**********************************************************************

          NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT

         I POMYŚLNOŚCI W NOWYM WSPANIAŁYM ROKU 2000 

             KOCHANYM CZYTELNIKOM SKŁADA REDAKCJA

**********************************************************************
 
W NUMERZE:
- Babiloński jubileusz
- Bezkrytycznie o krytyczności
- Autooskarżenia współczesnego inteligenta
- Coś dla miłośników JOW-ów
- Mrufka próbuje nas pocieszyć
- Dementi Działu Szkolenia IPJ
- Studencki spis metod dowodzenia twierdzeń
- Some R&D figures from United States

**********************************************************************

STUKNĘŁA NAM SZEŚĆDZIESIĄTKA


Jak wszyscy Polacy kochamy jubileusze, toteż z przyjemnością
chcieliśmy zawiadomić naszych Szanownych Czytelników, że ten numer
jest już sześćdziesiąty z kolei czyli jubileuszowy (jeśli uwzględnić
babiloński system liczenia). 

Tę jubileuszową koincydencję zawdzięczamy temu, że zgodnie z ogólnymi
tendencjami w gospodarce wydaliśmy w tym roku zaledwie osiemnaście
numerów czyli mniej niż było podwyżek cen benzyny.

**********************************************************************

KRYTYCZNA ROCZNICA

W dniu 17 grudnia 1974 roku reaktor MARIA osiągnął stan krytyczny i z
tej okazji 25 lat później odbyła się uroczystość rocznicowa z udziałem
tych, którzy doprowadzili po raz pierwszy reaktor do stanu
krytycznego, obecnych pracowników ośrodka reaktorowego i rozmaitych
mniej lub bardziej ważnych osób z zewnątrz. Pan Prezes PAA nie mógł
być obecny, bo przebywa za granicą, a Pana Wiceprezesa zatrzymały w
Warszawie ważne obowiązki państwowe. Władzę reprezentowało dwóch
sympatycznych Dyrektorów Departamentów w PAA, obaj byli w przeszłości
związani z reaktorami w Świerku.

Były wspomnienia jubileuszowe i wręczanie upominków zaproszonym
gościom. Mój przyjaciel też tam był, kawę i szampana pił, piękną
plakietkę z widokiem reaktora dostał i wyszedł z miłym wrażeniem, że
niezależnie od wszystkich trudności, jakie przeżywa IEA i cała nauka w
Polsce, reaktor MARIA jest obecnie w dobrych rękach i dalej będzie
spełniać rolę świątyni Westy, gdzie przechowuje się dla przyszłych
pokoleń święty ogień wiedzy w zakresie fizyki i techniki reaktorowej. 

                                                                   JAM

**********************************************************************

SAMOOSKARŻENIA I AUTOKALUMNIE

Miotani świętym oburzeniem na polskich inteligentów w ostatnim
felietonie dopuściliśmy się z przyjacielem dwóch poważnych błędów.

Po pierwsze, pomyliliśmy sztukę Żeromskiego: "Róża" z inną sztuką tego
samego autora: "Uciekła mi przepióreczka". W ten sposób okazało się,
że wciąż aktualne są powiedzonka o belce w oku bliźniego i o medyku,
co sam się powinien leczyć. Na swoje usprawiedliwienie mamy tylko to,
że Żeromskiego czytywaliśmy będąc jeszcze w gimnazjum, a nasze teatry
ostatnio nie wystawiają jakoś sztuk tego autora. A jednak szanujący
się felietonista, szczególnie jeśli jest już w podeszłym wieku,
sprawdza podawane przez siebie fakty, w przeciwnym wypadku ryzykuje
to, że ktoś go nazwie niedouczonym półinteligentem. Wina jest więc po
naszej stronie, a wiek nie może być żadnym usprawiedliwieniem. Jeśli
już mowa o wieku, to, jak twierdzi jeden ze znanych nam dżentelmenów,
z dwojga złego lepiej już mieć Parkinsona niż Alzheimera. Wprawdzie z
kieliszka może się trochę wylać, ale przynajmniej człowiek nie
zapomni, że trzeba go wypić.

Po drugie, pisząc o strasznych nauczycielach akademickich
występujących pod kolejnymi literami alfabetu, poplątaliśmy litery,
tak że w drugiej części tekstu profesor E stał się profesorem D. Tak
więc prostujemy. Prześladowanym pracownikiem uczelni B w mieście C
jest profesor E, a nie profesor D, który mieszka w Stanach i nie musi
się przejmować tym, co sądzą o nim koledzy i przyjaciele profesora C. 

Bardzo Szanownych Czytelników przepraszamy za swoje niechlujstwo i
obiecujemy solennie poprawić się w przyszłym 2000 roku. Korzystając z
okazji składamy wszystkim serdeczne życzenia Wesołych Świąt i jeszcze
weselszego Nowego Roku 2000.

PS: Wczoraj (16 grudnia 1999 roku) zapadła wiekopomna uchwała naszego
nieocenionego Sejmu w sprawie pornografii. Jesteśmy oczywiście całym
sercem za naszymi wspaniałymi parlamentarzystami, ale obawiamy się, że
ustawodawcy, którzy chyba jako pierwsi w historii podali skołowanym
przez grasujących w Europie i w Polsce neolibertynów definicję
pornografii, nie okazali się dostatecznie precyzyjni. Nasi bohaterowie
walki o czystość duchową i moralną Polaków mówiąc o stosunku
seksualnym, nie podają, na czym ten stosunek ma polegać. Jest to
poważne niedopatrzenie, które, mamy nadzieję, zostanie poprawione w
Senacie, gdzie też nie brak ofiarnych bojowników (i bojowniczek) w
dziedzinie seksu. Z drugiej strony rozumiemy projektodawców ustawy,
którym trudno było o większą precyzję. Ich wiedza o seksualności
człowieka kończy się na pozycji jedynej, jaką znają z autopsji,
nazywanej przez byłe ludy kolonialne pozycją misjonarską. Najlepszym
rozwiązaniem byłoby chyba zorganizowanie specjalnego kursu dla naszych
sejmowych i senackich ekspertów w sprawach seksu, najlepiej w Szwecji.
Mogli się radni z Łodzi szkolić na Cyprze w zakresie odsalania wody
morskiej, mógł minister pojechać na Alaskę, aby się dowiedzieć, jak
tam walczy się ze skutkami zimy lub przedstawicielka Senatu udać do
Jemenu, aby badać tam parlamentaryzm, nie widzimy więc przeszkód w
wyjeździe komisji do spraw seksualnych połączonych Izb naszego
parlamentu do Szwecji lub innego kraju rozpasanej pornografii.

                                                                   JAM

OD SKOŁOWANEJ CZĘŚCI REDAKCJI:

Miały być samooskarżenia i autokalumnie ale JAM nagle się zapomniał i
przywalił z grubej rury parlamentarzystom. Szanujący się felietonista
nie powinien krytykować parlamentu, bo jest to ekwiwalentne kopaniu
leżącego. Moglibyśmy na przykład napisać konkurencyjny felieton
zwracający uwagę na to, że ustawodawcy definiując stosunek jako
współżycie kobiety z mężczyzną zapomnieli (lub może nigdy nie
słyszeli) o relacjach męsko-męskich i damsko-damskich.

                                                                KA+MAR

OD NIESKOŁOWANEJ CZĘŚCI REDAKCJI:

W ferworze polemicznym moi koledzy z Redakcji nie zauważyli tego, że
JAM nie krytykuje parlamentarzystów, a nawet wyraża poparcie dla ich
działalności. Sprawa jeszcze nie jest skończona, Senat jest też
częścią naszego dwuizbowego parlamentu i zapewne zwróci się do
ekspertów w tej dziedzinie o szczegółowe wyjaśnienia.

                                                                    JM

OD CIĄGLE SKOŁOWANEGO LIBERTYNA Z REDAKCJI:

Sprawozdania ekspertów z podróży służbowej do Szwecji (czy innej tam
Danii) pewnie choć w części zastąpią małolatom wycofany podręcznik do
lekcji z uświadamiania. Na razie musimy się pocieszyć deklaracją
producentów wibratorów, iż użyta do ich sterowania elektronika jest
odporna na zagadnienie roku 2000 (Y2K problem, milenijna pluskwa).

                                                                   MAR

**********************************************************************

SPROSTOWANIE

W jednym z poprzednich numerów napisaliśmy w komentarzu redakcyjnym,
że w naszym gronie nie ma zwolenników jednomandatowych okręgów
wyborczych na szczeblu gminnym. Nie jest to do końca prawda. Niżej
podpisany jest umiarkowanym zwolennikiem JOW-ów, nawet na szczeblu
gminnym. Chodzi tylko o to, aby nie przesadzić z wiarą w tę ideę i nie
przekształcić NEUTRONÓW w tubę jej zwolenników. Jednomandatowe okręgi
wyborcze są pomysłem starszym niż głosowanie na listy partyjne. Listy
pojawiły się bodajże w końcu zeszłego wieku w Belgii jako reakcja na
brak reprezentatywności systemu jednomandatowego. Można sobie bowiem
wyobrazić sytuację, w której 49.99% społeczeństwa nie ma swej
reprezentacji w parlamencie w wyniku minimalnych zwycięstw kandydatów
jednej partii we wszystkich jednomandatowych okręgach wyborczych.

Z drugiej strony coś w tym musi być, że w USA prezydent, który
przecież kieruje rządem, jest wybierany w wyborach powszechnych w
trybie jednomandatowym. Podobnie dzieje się w Izraelu, tyle, że tam
wybierany jest premier. Ach, jakby to było pięknie, gdyby np.
Prezydent Warszawy był wybierany w wyborach powszechnych. Wysoko
płatni przedstawiciele inwariantnej politycznie, niezniszczalnej
koterii ludzi zaradnych musieliby wtedy zająć się obowiązkami radnego,
a nie grą polityczną. Podobnie zresztą na szczeblu gminy. Radni
musieliby się zająć dziurami w jezdniach, a nie podwyższaniem sobie
diet lub zmianami nazw ulic.

W sumie można by te JOW-y wypróbować w praktyce. Coś się nawet w tej
dziedzinie zaczyna dziać. Ostatnio popularność zdobywa hasło "Jeden
poseł z jednego powiatu". Znakomity pomysł na wyrolowanie posłów z
centralnego nadania partyjnego i wprowadzenie do Sejmu działaczy
lokalnych. Już sobie wyobrażam, jak wtedy wyglądałby budżet państwa.
No ale cóż, każda szlachetna idea (także JOW-y) jest dobra, aby
szermując nią skierować strumyk kasy do swej kieszeni.

                                                       K. Andrzejewski

WIADOMOŚCI POCIESZAJĄCE

Dochodzą nas zewsząd z Kraju niepokojące wieści. A to korupcja
wzrosła, a to eksport spadł itd. Publikatory próbują nas pocieszyć
tym, że "za komuny" był tylko ocet i łamano prawa człowieka. A jednak
w tamtych czasach pod jednym względem było dużo łatwiej, przynajmniej
dla publikatorów. Kiedy u nas coś nie szło, można było natychmiast
wykazać, że na Zachodzie jest dużo gorzej. Szkoda, bo tyle złych
wiadomości z Zachodu obecnie się marnuje, a przecież jak mawiał Hearst
"Zła wiadomość to dobra wiadomość".

W Polsce ekonomiści się niepokoją, bo deficyt handlowy w tym roku
przekroczył 10 mld dolarów. A prasa amerykańska donosi, że tylko w
październiku miesięczny deficyt USA w handlu towarami i usługami
wyniósł 26 mld dolarów! Amerykanie kupowali w dużych ilościach (tak
jak my) importowane samochody i komputery, ale także generatory prądu
(Y2K) i (sic!) diamenty. Jakież to potęgi zalewały USA swoimi towarami
na kredyt? Oczywiście Japonia z nadwyżką w handlu z USA równą 7,15
miliarda dolarów i – tak, zgadliście państwo – Chiny! Nadwyżka na
szczęście niewiele większa. Amerykanie zadłużają się wszędzie. Udało
im się nawet wygenerować deficyt ze wschodnią Europą w wysokości 549
mln USD. Cieszmy się! Będzie za co kupować tak niezbędne dla naszej
armii myśliwce wielozadaniowe.

Psioczymy na naszych reformatorów, a w Szwecji rząd postanowił w
ramach reformy energetyki zamknąć na początek elektrownię atomową
Barseback. Spowoduje to spore koszty, wzrośnie efekt cieplarniany, a
prócz tego ostatnie sondaże wskazują, że Szwedzi chcą (52%) nowego
referendum na temat zamknięcia EJ. Rząd jest jednak niezłomny. Skoro
obiecał reformę energetyki, to ją zrobi, choćby już nawet nikt jej nie
chciał. Będzie kosztowało, to będzie, ale nikt mu nie zarzuci, że nie
wypełnił swych przedwyborczych obietnic.

Amerykanie (co ja się tak ich uczepiłem) wysłali za 260 mln USD sondę
na Marsa i nie wiedzą, co się z nią stało. A u nas już od dawna nikt
nie przeznacza dużych pieniędzy na naukę, więc nie są marnowane!

Przysłowie mówi "Cudze chwalicie swego nie znacie". Rozejrzyjmy się
dookoła i zauważmy wreszcie, że wcale u nas nie jest jeszcze tak
najgorzej. I miejmy nadzieję, że nie będzie w następnym tysiącleciu.

                                                            Jan Mrufka

OD REDAKCJI:
W przypadku stosowania jednomandatowych okręgów wyborczych można sobie
wyobrazić sytuację, drogi Krzysztofie, w której znacznie więcej niż
49.99% społeczeństwa nie będzie miało swej reprezentacji w
parlamencie. Wystarczy by pozostali byli bardziej podzieleni niż
wygrywający.

Następne tysiąclecie, drogi Janie Mrufko, rozpocznie się oczywiście
dopiero za rok. Mamy więc jeszcze trochę czasu, by rozejrzeć się po
okolicy.
                                                                   MAR

**********************************************************************

                                           Świerk, dn. 10 grudnia 1999

Szanowna Redakcjo pisma NEUTRONY!

W tekście p. Kaczarowskiego, w 17 numerze, jest wzmianka o Dziale
Szkolenia IPJ, wymagająca, moim zdaniem, sprostowania lub może tylko
uściślenia:

-  nasz niewielki Dział, w składzie: 1 profesor, 1 sekretarka, 1
   magister (emerytura, 1/2 etatu), dostarcza IPJ niezłą ilość
   rzetelnych publikacji rocznie

-  do dzisiaj komisja Rady Naukowej ds. naszego działu NIE
   PRZEDSTAWIŁA Radzie Naukowej IPJ oficjalnej opinii.

-  finansujemy się sami, jedynie skromnie dorzucamy zarobione przez
   nas złotówki do wspólnej puli

-  dofinansowanie wyposażenia pomieszczeń, w których pracujemy,  to
   wspólny wysiłek PAA, KBN i oczywiście IPJ–ZDAJ - wszyscy pamiętamy
   "malowanie trawy na zielono" przed wizytą Kwaśniewskiego w czerwcu
   1999.

-  czy ktoś nas odwiedza? TAK!!! Oprócz wycieczek szkolnych gościliśmy
   na wykładach i ćwiczeniach m.in. techników medycznych (Polskie
   Towarzystwo Medycyny Nuklearnej), nauczycieli chemii z nowo
   utworzonych gimnazjów, funkcjonariuszy i kadrę Straży Granicznej
   (kilkudniowe kursy ochrony radiologicznej dla 7 grup 25 osobowych)
   studenckie koła naukowe z UW (MSOŚ – czyli  Międzywydziałowe
   Studium Ochrony Środowiska - robili u nas pracę semestralną),
   Politechniki Śląskiej (energetyka i ciepłownictwo), 
   przedstawicieli lokalnego samorządu z miejscowości, gdzie będą w
   przyszłości składowiska odpadów promieniotwórczych.

Serdecznie pozdrawiam
Ewa Droste

**********************************************************************

Prof. Czachor był uprzejmy przekazać nam następujący bardzo
interesujący tekst:

NA NAUKĘ Z PRYWATYZACJI!

W dniu dzisiejszym (15 XII) przedstawiciele Komitetu Ratowania Nauki
Polskiej (prof. Henryk Samsonowicz i niżej podpisany) brali udział w
posiedzeniu Sejmowej Komisji Skarbu Państwa, Uwłaszczenia i
Prywatyzacji. Posiedzenie pod przewodnictwem posła AWS Tomasza Wójcika
z Wrocławia dotyczyło Ustawy o zmianie ustawy o komercjalizacji i
prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. Ustawa przeszła już t.zw. II
czytanie na sesji plenarnej Sejmu. III czytanie ma być w następnym
tygodniu.

Wg. nomenklatury sejmowej zmiana 57 w art. 56 ust. 3 ma brzmienie:

"5% środków uzyskanych ze sprzedaży każdej ze spółek powstałych w
wyniku komercjalizacji przeznacza się na cele związane z rozwojem
nauki polskiej i technologii ze szczególnym uwzględnieniem technologii
związanych z produkcja rolna i przemysłu rolno-spożywczego w ramach
Funduszu Nauki Polskiej i Technologii, którego utworzenie i
funkcjonowanie określi odrębna ustawa."

W trakcie II-go czytania pani poseł M. Ostrowska (SLD) zgłosiła
wniosek o skreślenie w/w ustępu 3. Na posiedzeniu Komisji uzasadniała
swój wniosek nie niechęcią do edukacji i nauki, lecz koniecznością
finansowania nauki z budżetu a nie z odpisu. Dodała jeszcze jakieś
oceny polityczne dotyczące obecnej koalicji.

Przedstawiciel KRNP zwrócił uwagę na niezwykle niski procent PKB
(<0,5%) przeznaczony na naukę i nieunikniona przegrana Polski w XXI
wieku w wyścigu ekonomicznym z innymi krajami przeznaczającymi wiele
więcej na naukę i edukację.

Wniosek SLD został odrzucony 19 glosami (przede wszystkim AWS) przy 3
wstrzymujących się (posłowie UW) i 1 glosie za (SLD).

Po posiedzeniu Komisji posłowie AWS, a przede wszystkim prof. Adam
Biela z Lublina podziękował nam za udział w obradach i prosił o
przekazanie całemu środowisku związanemu z KRNP serdecznych
pozdrowień.

Uwaga prywatna: Po raz pierwszy czułem  się komuś potrzebny w Sejmie
RP. Mała chwila optymizmu.

                                                        Julian Srebrny

**********************************************************************

POLSKOJĘZYCZNE NAPISY W NIEMCZECH – WRESZCIE KTOŚ MYŚLI O PRZYBYSZACH
ZE WSCHODU

Moje częste przyjazdy do Polski odbywam samochodem. Jest to dość
męcząca podróż i trwa prawie 20 godzin, mam bowiem do przejechania
prawie 1300 kilometrów. Jest to jednocześnie doskonała okazja
przyjrzenia się tak zwanej Polsce powiatowej. Określenie Polska gminna
jakoś się nie przyjęło, choć przez ponad 20 lat mieliśmy gminy bez
powiatów. Teraz mamy znowu powiaty i można więc stosować to określenie
bez narażania się na zarzut, że używa się nieaktualnych zwrotów.
Jeżdżąc kilka razy w roku przez kraj obserwuję zmiany krajobrazu,
miast i wsi, wyglądu ludzi no i oczywiście nowe i piękne "zachodnie
samochody", choć tych w Warszawie nadal więcej niż na prowincji. Na
trasie ze Zgorzelca  do Wrocławia oraz na innych przelotowych drogach
coraz częściej widuje się napisy w języku niemieckim. Są to albo
zaproszenia do spędzenia kilku niezapomnianych chwil w towarzystwie
miłych Polek albo  Rosjanek lub po prostu ogłoszenia o noclegach:
"Fremdenzimmer". Są również najrozmaitsze informacje handlowe lub
oferty sprzedaży domu, ziemi albo nawet całego gospodarstwa rolnego, z
czego wnioskuję, że polskiemu rolnictwu nie wiedzie się zbyt dobrze,
choć pod tym względem nie różnimy się od naszego zachodniego sąsiada,
bo z niemieckim rolnictwem też nie jest najlepiej. Niemiec może też,
dzięki szyldom w języku mu zrozumiałym, bez problemu zreperować lub
wymienić opony. Polacy bardzo szybko dostosowali się do nowej sytuacji
w stosunkach polsko-niemieckich. Niemcom przychodzi to dużo trudniej,
po drugiej stronie granicy rzadko kiedy widuje się bowiem napisy
zrozumiałe dla naszych rodaków, poza jednymi, a mianowicie
informacjami o tak zwanych "Autoschrottach". 

Udało mi się jednak, ku własnej satysfakcji, nie mniej z domieszką
wstydu, znaleźć kilka miejsc nawet w głębi Niemiec, gdzie lokalne
władze posługują się językiem polskim, aby dotrzeć do Polaków
przybywających do Niemiec. Na terenach słynnej "Weinstrasse" spotyka
się bowiem szyldy następującej treści pisane tylko po polsku:
"Biwakowanie na parkingach wzbronione" lub "Nocowanie w samochodach
wzbronione". Informacje te adresowane są do Polaków przybywających tu
na winobranie. Marne płace przy zbieraniu winogron nie pozwalają
bowiem Polakom na opłacanie hotelu lub nawet taniego pensjonatu, a
mieszkanie w październiku w stodole nie należy do przyjemności.

Było by mi przyjemniej spotykać innego rodzaju informacje w języku
polskim, takie na przykład jak: "Kosztowna biżuteria najwyższej
jakości po przystępnych cenach", "Luksusowe samochody, formalności
wywozowe załatwiamy na miejscu", "Najwyższej klasy czterogwiazdkowy
motel dla zdrożonych cudzoziemców, basen, sauna, solarium, gabinet
odnowy biologicznej" itp. Może kiedyś doczekamy tej chwili, kiedy
podobne napisy pojawią się w Republice Federalnej, ale chyba przyjdzie
nam jeszcze trochę na to poczekać. Nie traćmy jednak cierpliwości.

                                                            Marek Mika 

OD REDAKCJI:

Kiedyś w eNeRDowskim hotelu w Dreźnie przestudiowałem wielojęzyczne
napisy w łazience. Te po polsku i czesku nie były specjalnie ciekawe,
ich treści nawet już nie pamiętam. Te po węgiersku, mimo naszego
braterstwa w szabli i szklance, jak wiadomo są poza zasięgiem
domorosłego lingwisty. Po rosyjsku, bułgarsku i rumuńsku zwrócono się
zaś do gości w dość zdecydowanym tonie, aby zużyty papier toaletowy
wyrzucali do sedesu a nie do kosza na śmieci. To dziwne zachowanie
kulturowe turystów, z państw bardziej od nas zaawansowanych we
wprowadzaniu idei ekonomii komunizmu, wynikało z szeroko zakrojonej w
tych krajach akcji zbierania cennego dla gospodarki surowca wtórnego -
w celu dalszego przerobienia go na produkty z tak zwanej makulatury
technicznej (papieru pakowego, itp.).

                                                                   MAR

**********************************************************************

METODY DOWODZENIA TWIERDZEŃ  :-)
(received from students.mimuw.edu.pl)

- Przez zaprzeczenie założenia.
- Przez założenie tezy.
- Przez analogię.
- Przez odpowiednie twierdzenia.
- Przez opowiadanie.
- Przez sprowadzenie na manowce.
- Przez presję moralną.
- Przez sugestie - "Państwo widzicie ..."
- Przez kalendarz - "To wynika z zeszłego roku ..."
- Przez sztuciec - "A nóż wyjdzie."
- Przez połechtanie ambicji słuchaczy - "To dla Państwa jest proste".
- Przez nadużycie symboli.
- Przez ciągłość oznaczeń (ciągle oznaczamy).
- Iluzjonistyczny - "Zrobimy teraz taka sztuczkę".
- Harcerski - podchody dookoła dowodu.
- Suflerski - "Proszę mi podpowiedzieć".
- Cybernetyczny - "To automatycznie wynika z ..."
- Psychologiczny - "Państwo sami sprawdzą."
- Plenarny - "Czy Państwo się zgadzają?"
- Dogmatyczno-autorytatywny - "Tak jest w podręczniku".
- Familijny - "Bierzemy rodzinę zbiorów ..." (?!?!?!????)
- Samowystarczalny - "Państwo sami to sprawdzą we własnym zakresie".
- Dowód przez rozbicie na dostatecznie dużą ilość przypadków
  (i zbagatelizowanie każdego przypadku.)
- Dowód przez zakrzyczenie.
- Dowód przez zbagatelizowanie: "ależ to jest trywialne ..."
- Dowód przez sprowadzenie do przerwy.
- Dowód perswazyjno-optyczny, zwany też dowodem "przez ogląd" -
  "Proszę państwa, to widać!!"
- Dowód przez zdrowy rozsądek - "... Proszę Państwa, ale to przeczy
  zdrowemu rozsądkowi ..."
- Dowód przez autorytet - "... Proszę Państwa, tak po prostu jest..."
- "Rzut oka na tablice i widać ..." (dowód lekkoatletyczny).
- "Dla pięciu wymiarów to widać, a dalej przez indukcję."
- "Bierzemy założenia, przekształcamy, przekształcamy, i teza."
- "Bierzemy założenia, przekształcamy, przekształcamy, o rety, co mi
  wyszło!"
- Dowód przez zamachanie rękami.
- Dowód przez skorzystanie z tezy.
- Dowód przez przeniesienie do pracy domowej.
- Dowód w sposób perwersyjny - czyli od tyłu.
- Profesor na wykładzie myśli A, mówi B, a na tablicy pisze C.
  A student słyszy D, widzi E, do kajetu pisze F, a i tak G z tego
  rozumie ...


**********************************************************************

UWADZE DECYDENTÓW POLECAMY

Wyimki z raportu dotyczącego wydatków na prace badawczo-rozwojowe w
USA (http://www.nsf.gov/sbe/srs/) - na podstawie materiału nadesłanego
przez p. R.Kaczarowskiego

Wydatki na badania w 1999r we wszystkich sektorach gospodarki USA:
247,0 miliarda USD.

Wzrost wydatków:
średnio 6.8% rocznie w latach 1980-1985,
2.1% w latach 1985-1990,
1.0% w 1990-1995,
6.1% w 1995-1999,
7.2% w 1998-1999 (w Polsce - minimalny spadek).

Porównanie wydatków na badania z produktem krajowym brutto (GDP):
2.79% GDP w 1999r (najlepszy wynik od 1967) - w Polsce poniżej 0.5%;
2.67% GDP w 1998;
2.61% GDP w 1997;
2.87% (najwyższy procent w historii USA) w 1953.

Struktura wydatków w 1999r:
16.3% na badania podstawowe,
22.9% na zastosowania,
60.9% na rozwój.

Źródła pieniędzy w budżecie nauki w 1999r:
68.5% - przemysł,
26.7% - rząd federalny (najniższy poziom od 1953, kiedy zaczęto
gromadzić dane). 


**********************************************************************
*                                                                    *
*  Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY,   *
*  prosimy o przesłanie adresu swojej poczty elektronicznej          *
*  któremukolwiek z członków Redakcji.  W identyczny sposób prosimy  *
*  dostarczać materiały do publikacji.                               *
*                                                                    *
*--------------------------------------------------------------------*
*                                                                    *
*  REDAKCJA:                                                         *
*  Krzysztof Andrzejewski (IEA):      e02ka@cyf.gov.pl               *
*  Janusz Mika (IEA):                 mika@waw.pdi.net               *
*  Marek A. Rabiński (IPJ):           rabinski@ipj.gov.pl            *
*                                                                    *
*--------------------------------------------------------------------*
*  Numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem:                         *
*  http://india.ipj.gov.pl/neutrony.htm                              *
*                                                                    *
**********************************************************************