********************************************************************** * * * # # #### # # ##### #### ### # # # # * * ## # # # # # # # # # ## # # # * * # # # ### # # # # # # # # # # # # * * # ## # # # # #### # # # ## # * * # # #### ### # # # ### # # # * * * *--------------------------------------------------------------------** NEUTRONY - niezależne i nieregularne pismo komputerowe * * Ośrodka w Świerku * * Nr 6 (48) / 1999 21 kwietnia 1999 * ********************************************************************** W NUMERZE: - Druga rocznica - Dwa lata oskarżeń i kalumnii - A jednak warto do nas pisać - Moralne zwycięstwo JOWu we Włoszech - PLAYBOY w IEA - Pani dyrektor IEA w TWOIM STYLU - Wielkanocny zbuk - Zdrada ideałów z 1968 roku, ale w Niemczech ********************************************************************** DRUGA ROCZNICA Oto mamy kolejna rocznice. W dniu 21 kwietnia 1999 r. mijają dwa lata od dnia, w którym wysłaliśmy w przestrzeń elektroniczna pierwszy numer naszego pisma. Od tego czasu wyszło 47 numerów NEUTRONÓW, co oznacza, że w praktyce są one prawie dwutygodnikiem. Wyprodukowaliśmy w ciągu tych dwóch lat około 1 miliona 136 kilobajtow, co w przeliczeniu na statystyczny numer daje 23,7 kB. Pismo otrzymuje drogą elektroniczną prawie 200 osób, a 30, głównie dzięki uprzejmości naszej świerkowej Solidarności, w formie wydrukowanej. Jesteśmy też w Internecie, co z kolei zawdzięczamy panu Rościsławowi Kaczarowskiemu. Ostrożnie licząc każdorazowo czyta nas co najmniej 400 osób. Rożnie bywało w ciągu tych dwóch lat. Wiele osób reprezentujących często wysoko postawione instytucje miało do nas pretensje. Czasem, trochę jak na nasze apetyty za rzadko, bywaliśmy chwaleni. Wciąż wydaje nam się, że to co piszemy, wpada w czarną dziurę, z której nic się z powrotem nie może wydostać. Taki to już los "dziennikarzy", szczególnie takich jak my, bez fachowego przygotowania i bez specjalnych talentów. Same dobre chęci nie zawsze wystarczają, chyba ze do wybrukowania piekła. Mimo wszystko jeszcze się nie załamaliśmy i z nadzieją wkraczamy w trzeci rok naszej skromnej działalności. REDAKCJA ********************************************************************** OSKARŻENIA I KALUMNIE Mija kolejna, już druga, rocznica dnia, w którym Redakcja NEUTRONÓW wysłała w przestrzeń elektroniczna pierwszy numer pisma. Przez te dwa lata przyjaciel mój i ja prawie w każdym numerze zamieszczaliśmy nasze felietony pod prowokacyjnym hasłem: OSKARŻENIA I KALUMNIE. Ci z Czytelników, których mamy przyjemność znać osobiście, nie mogą się zapewne nadziwić, jak to się dzieje, że tak łagodni ludzie jak my potrafią pisać złośliwe i raniące uczucia innych teksty. Nieraz sami się nad tym zastanawialiśmy i jedynym wytłumaczeniem jest chyba opisany przez Stevensona syndrom doktora Jekylla i pana Hyde'a. Gdy się z nami rozmawia, jesteśmy Jekyllami, gdy zaś siadamy do klawiatury komputera wstępuje w nas złośliwy duch Hyde'a. Dziś z okazji jubileuszu chcemy odstąpić od złej tradycji i dlatego nie będziemy komentować tekstu Profesora Czachora, który w poprzednim numerze NEUTRONOW oskarżył Radę Naukową IEA o brak instynktu samozachowawczego i zamieszkiwanie w wieży z kości słoniowej, ponieważ postanowiła ona zmniejszyć liczbę miejsc w Radzie dla osób z zewnątrz z 5 do 4. Na szczęście nie odmawia im zacności, która, jego zdaniem, maluje się na ich obliczach. Nie możemy się jednak powstrzymać od uwagi, że przy obecnym poziomie płac w instytucjach naukowych, a szczególnie w IEA, umieszczanie uczonych w wieżach z kości słoniowej wydaje się pomyłką. Pracownikom nauki w niepodległej Polsce los przeznaczył raczej brudne i pozbawione wszelkich wygód szopy. Tak zresztą przy chronicznym braku środków na remonty naprawdę wyglądają pomieszczenia, w których pracują. O Świerku też nie będziemy pisać, bo bardzo trudno jest wymyślić coś radosnego na ten temat, chyba jedynie to, że przyszła wiosna, drzewa i krzewy okrywają się liśćmi, które choć trochę maskują brzydotę obdrapanych i brudnych budynków. Pozostaje więc skończyć ten nietypowy felieton pisany w duchu doktora Jekylla, życząc wszystkim naszym wiernym Czytelnikom następnych lat z NEUTRONAMI. JAM ********************************************************************** CZY WARTO PISAĆ DO NEUTRONÓW? Pisane artykuły spotykają się z najróżniejszymi reakcjami czytelników - czasami z pozytywnymi, a czasami z negatywnymi (choć są przypadki, w których przymiotnik "negatywny" wydaje się być bardzo przesadzonym eufemizmem). Najgorzej jest, gdy pozostają niezauważone. Zadaniem artykułu jest zwrócenie uwagi na jego temat, często niezauważany lub zbywany wygodnym milczeniem i sprowokowanie czytelników do dyskusji. Oczywiście nie oczekuję nigdy, żeby się wszyscy ze mną zgadzali - każdy może mieć swoje zdanie i jeżeli tylko ma argumenty merytoryczne na jego poparcie, to wysłucham ich z uwaga i sam przemyślę dany temat jeszcze raz. A jeśli się zgodzę z tymi argumentami, to skoryguję swoją opinie - nie widzę w tym ujmy dla siebie ("Tylko krowa nigdy nie zmienia swego zdania" - jak powiedział jeden z naszych byłych, na szczęście, polityków). Spotykam się też czasami z zarzutem, że obraz jaki przedstawiam, jest zbyt czarny i przynosi Instytutowi szkodę, bo co sobie czytelnicy pomyślą o tak znakomitej i świetlanej instytucji jak IPJ?! Można na to odpowiedzieć trawestacją chińskiego powiedzenia: "Kto pyta, wydaje się przez chwile głupi, ale kto nie pyta - pozostanie głupim na całe życie!". Wytykanie nieprawidłowości i wypaczeń oczywiście psuje obraz Instytutu, ale zawsze pozostaje nadzieja poprawy. Mam na to dobre kilka przykładów, że moje pisanie przyniosło pozytywne skutki. Natomiast gdy się o tym milczy, nadzieje na poprawę maleją wirtualnie do zera. Dlatego niezależnie od pochwał (nie mówię, że takie były!) i nagan będę dalej pisał, bo ludzką obojętność i cynizm uważam za jedne z najgorszych wad. I jeżeli choćby jedna rzecz się poprawi, to widocznie musi mi to wystarczyć za negatywne konsekwencje, które zdarza mi się ponosić, bo jest jeszcze trochę ludzi, młodych i nie tylko, którzy wiążą swoją przyszłość z tym czasami ponurym miejscem. I niech czytelnicy wiedzą, że są jeszcze w Instytucie ludzie (na szczęście nie jestem jedynym), którym zależy na czymś więcej, niż na zapewnieniu sobie lukratywnej emerytury. I to jest jednak pozytywne dla IPJ. Nie piszę tego, żeby się użalać nad sobą i nad światem - "C'est la vie". Świat jest taki, jaki jest i łatwo i bez ofiar go nie zmienimy. Podobnie ludzie - są wielcy i mali, z klasa i bez klasy, tacy, co umieją zwyciężać, ale i przegrywać i przyznać się do porażki, oraz tacy, którzy tego nie potrafią. Smutek świata polega tylko na tym, że tych wielkich z klasą, to jak na lekarstwo, natomiast malutkich i bez klasy jest zatrzęsienie. No ale cóż, to się nie zmieni, bo jak śpiewa Kaczmarski "... z cyrkowej szkapy nie zrobisz rumaka choćbyś podkowy dał złote." A żeby nie dosmucać czytelników tą poetyczną refleksją, kończę akcentem optymistycznym - cytatem innego poety, Młynarskiego: "Róbmy swoje!" a nie poprzestawajmy na siedzeniu cicho po kątach. To hasło poety już się sprawdziło i może jeszcze się sprawdzi! Kto wie? Poziwiom, uwidim, jak mawiają Rosjanie (choć w transkrypcji komputerowej bez polskich liter wygląda to przedziwnie). R. Kaczarowski ********************************************************************** WŁOSKIE REFERENDUM - TO NAS DOTYCZY SZCZEGÓLNIE! Ostatnia niedziela, 18 kwietnia 1999, była areną wielkiego wysiłku włoskich obywateli, by pozbyć się ostatecznie reliktu poprzedniej epoki - resztek partyjnej ordynacji wyborczej do Izby Deputowanych - ichniego Sejmu. Przypomnijmy - ordynacja proporcjonalna to taka, w której obywatele wybierają partie, nie ludzi. Taka właśnie ordynacja królowała we Włoszech przez kilkadziesiąt lat po II Wojnie Światowej, promując nieodpowiedzialność i korupcje polityków, marnotrawstwo publicznego grosza, niestabilność rządów, mafijność, a także promując "dożywotnich mężów stanu" (nazwa J. Przystawy). Skąd my to znamy? Niechęć Włochów do tak wybranego parlamentu rosła przez dziesięciolecia, przeradzając się w lekceważenie o formach niekiedy groteskowych, takich jak wybór na posłankę notorycznej prostytutki. Narastał jednak protest, który 5 lat temu doprowadził do referendum w tej sprawie. Ogromna większością głosów ordynacja proporcjonalna została odrzucona przez Włochów, a w jej miejsce weszła ordynacja większościowa oparta o jednomandatowe okręgi wyborcze. W skrócie JOW - zapamiętajmy ten symbol. Przy ordynacji typu JOW obywatele wybierają z pośród wielu kandydatów jednego posła w każdym niewielkim okręgu wyborczym. Rzeczywiście - czy można sobie wyobrazić coś bardziej uczciwego i naturalnego? Włoskie partie nie poddały się jednak tak łatwo i ostatecznie udało im się utrzymać obsadzanie 1/4 Izby Deputowanych nadal przez listy partyjne, t.j. wg ordynacji proporcjonalnej. Mimo to 3/4 posłów, wybranych już dwukrotnie wg ordynacji JOW, zmieniło radykalnie włoska scenę polityczna, wymiatając "dożywotnich mężów stanu", ograniczając mafię, poprawiając publiczny wizerunek demokracji w tym bliskim nam kraju. Referendum ostatniej niedzieli miało ostatecznie usunąć resztki partyjnego systemu wyborczego. Jak podała petitem "Rzeczpospolita" z 20 kwietnia, próba nie udała się - w referendum udział wzięło TYLKO 49.6% uprawnionych, czyli mniej niż niezbędne 50%. Nie podała już tego, że ponad 90% głosujących opowiedziało się ZA odrzuceniem resztek ordynacji partyjnej (proporcjonalnej) i za przejściem na wybory jednomandatowe (JOW). A tymczasem oznacza to, że ok. 45% aktywnych obywateli włoskich chce pozbyć się tego partyjnego reliktu. Jak zwykle polskie media, zdominowane przez partie, starają się tuszować i ignorować informacje o tej sprawie - ciszej w tym temacie. - obywatele w Polsce nie powinni wpaść na pomyśl, że warto by i u nas odrzucić ordynacje proporcjonalna i zacząć WYBIERAĆ LUDZI, A NIE PARTIE ... Ta praca nas nie minie. Działa w Polsce Ruch na rzecz JOW. Polecam ostatnie wydanie książki R. Lazarowicza i J. Przystawy: "Otwarta księga - o Jednomandatowe Okręgi Wyborcze", której nabycie mogę zainteresowanym ułatwić. A.Czachor tel: 7180060, e-mail: e08cza@cx1.cyf.gov.pl ********************************************************************** PIĘKNA I UTALENTOWANA AKTORKA W STRUMIENIU NEUTRONÓW Znany miesięcznik PLAYBOY (wydanie polskie) z kwietnia b.r. zachęca swych czytelników do kupna majowego numeru informując, że będą w nim zdjęcia pięknej i utalentowanej aktorki Jolanty Fraszynskiej "... w scenerii techno. We wnętrzach Instytutu Energii Atomowej sfotografował ją Maciej Skorupa". Zaczęliśmy się więc w autobusie zastanawiać, jaki może być wydźwięk takiej publikacji w wyżej wymienionym miesięczniku. Stara gwardia była skłonna się obrazić, bo gołe dziewczyny w instytucie to, panie dziej, szarganie świętości. Pragmatycy zwracali uwagę na fakt, że pojawienie się młodej zdrowej dziewczyny w wieku prokreacyjnym w Świerku oznacza, ze w społeczeństwie kończy się fobia antyatomowa. Także przybycie fotografa wyżej wymienionego miesięcznika do IEA dowodzi, że męską cześć jego redakcji także nie boi się "atomów" i związanych z pobytem w strefie promieniowania ewentualnych, jakże niekorzystnych dla mężczyzny, skutków. Ci z nas, których pamięć jeszcze nie zawiodła, zwracali uwagę na fakt, że w latach sześćdziesiątych, a nawet jeszcze siedemdziesiątych, kiedy byliśmy dużo młodsi, załoga Świerku żyła nie tylko nauką, szczególnie w czasie nocnych dyżurów. Inna rzecz, że wtedy nie trzeba było, z wiadomych względów, wabić do Świerku pięknych dziewczyn mirażem sporego honorarium w znanym czasopiśmie. Jan Mrufka PS. Jak się dowiadujemy w ostatniej chwili, sesja zdjęciowa odbyła się w hali reaktora MARIA i podobno bardzo się udała mimo pewnych utrudnień, związanych z niezwłoczna koniecznością wykonania przez służby eksploatacyjne nie cierpiących zwłoki czynności kontrolnych na hali reaktora. Czynności były oczywiście związane bezpośrednio z bezpieczeństwem jądrowym obiektu. OD REDAKCJI: Niezaproszenie Redakcji NEUTRONÓW na sesje zdjęciowa uważamy za rażące naruszenie prawa prasy do nieskrępowanego dostępu do źródeł informacji. ********************************************************************** NASZA REPREZENTANTKA O KOBIETACH W NAUCE Ulubioną lekturą Redakcji jest PLAYBOY i inne tego typu niekulturalne pisma. Dlatego też z ogromnym opóźnieniem, przez absolutnie czysty przypadek, wpadł nam w ręce egzemplarz TWOJEGO STYLU z października 1998 roku. Z ogromnym zainteresowaniem przeczytaliśmy wypowiedź pani dyrektor Natalii Golnik na temat tego, co wnoszą kobiety do nauki. Skądinąd wiemy, że sama pani docent doktor habilitowana wnosi bardzo dużo, mimo iż z braku środków finansowych nie może zatrudnić gosposi czy opiekunki do dziecka. Wypowiedz, opatrzona fotografią, która wiernie, zdaniem redakcji, oddaje urodę Autorki, znalazła się w bezpośrednim sąsiedztwie wypowiedzi i fotografii pana premiera Balcerowicza, który jest też przystojnym mężczyzna. Redakcja ********************************************************************** JAJCO WIELKANOCNE ZBUK Ubocznym "rezultatem" Międzynarodowego Sympozjum NEP'99 okazał się wirus HAPPY99.EXE. Wirus przywędrował z Litwy w zawiadomieniu o chorobie (sic!) jednego z uczestników. W gorączce konferencyjnej przyczepił się do komitetu organizacyjnego, a tym samym do listy wysyłkowej NEUTRONÓW. Wielkanocne jajco okazało się więc zbukiem. Co prawda dzięki próbom kuracji nie do wszystkich subskrybentów mógł się wysłać - ale usilnie próbował. Notkę o intruzie rozesłałem (zupełnie przypadkowo) 1 kwietnia, przez co część Czytelników potraktowało ją jako dowcip prima-aprilisowy. Dlatego też odwrotną pocztą otrzymalem kilka podobnych attachmentów, z PAMELĄ na czele. To nie był jednak żart. Znakomitej większości subskrybentów wirus nie zaraził, a załączona instrukcja umożliwiła usunięcie go z paru komputerów należących do znajomych naszych Czytelników, przy czym należy dodać, że nie od nas się nim zainfekowali! Jak widać czytanie NEUTRONÓW popłaca nawet znajomym czytających. Przypominam instrukcje likwidacji wirusa: 1. Należy usunąć pliki WINDOWS\SYSTEM\SKA.EXE i WINDOWS\SYSTEM\SKA.DLL 2. Należy zmienić nazwę pliku WINDOWS\SYSTEM\WSOCK32.SKA na WINDOWS\SYSTEM\WSOCK32.DLL, potwierdzając nadpisanie (zamazanie) poprzedniego (zarażonego) pliku. Niektóre instrukcje zalecają nawet nadanie mu po tej operacji atrybutu READ ONLY, ale to już przejaw nadmiernego asekurantyzmu. Jeśli czynność odtworzenia pliku się nie udaje (np. z powodu otwartego połączenia) - trzeba uruchomić komputer w trybie DOS i wtedy wykonać tą operację. 3. Oczywiście należy usunąć z komputera wszystkie pliki HAPPY99.EXE. 4. W pliku WINDOWS\SYSTEM\LISTE.SKA znajdują się adresy wszystkich osób, do których wirus sam się wysłał z naszego komputera. Wypada więc tym adresatom przesłać instrukcje pozbycia się intruza. W tym miejscu szczególne "podziękowania" należą się Bilowi Gatesowi - za wprowadzenie na rynek systemu, w którym takie numery są możliwe. [----] MAR OD REDAKCJI: Tekst "podziękowań" usunęliśmy stosunkiem głosów 3 do 1, ponieważ składał się z określeń, powszechnie uważanych za obraźliwe. ********************************************************************** KORESPONDENCJA Z NIEMIEC Trwa wojna w byłej Jugosławii. Jest to w obecnej chwili najważniejszy temat we wszystkich mediach i, jak się wydaje, wszyscy są w tej materii doskonale poinformowani. Jeden aspekt jednak jest moim zdaniem niezwykle ciekawy i jak dotąd, o ile się orientuję, nie został poruszony w polskiej prasie. Chodzi mianowicie o uczestnictwo Niemiec w tej wojnie. Słyszy i czyta się, że ileś tam samolotów Tornado zrzuciło ileś tam bomb. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego, co to oznacza dla Niemców, których większość popiera ataki NATO. Po raz pierwszy od czasu II Wojny Światowej Niemcy uczestniczą w wojnie i to na dodatek nieobronnej. Jest to dla Niemców nowa jakość, która doprowadziła do sporego zamieszania w kręgach intelektualnych. Niemieccy pacyfiści są zdruzgotani, zwłaszcza, że ich towarzysze z dawnych lat (1968) popierają teraz czynnie wojnę w Jugosławii. Co się stało z takimi ludźmi jak Joschka Fischer czy Rudolf Scharping, którzy przed laty uczestniczyli w blokadach amerykańskich baz wojskowych w Niemczech? Przeciwnicy wojny są drobną mniejszością, zarówno wśród Zielonych, jak i w SPD, i ponieśli druzgocącą porażkę w głosowaniu podczas ostatniego zjazdu socjaldemokratów. Większość delegatów poparła rząd Schroedera i jego politykę militarną. Jedynie Gregor Gysi i jego partia PDS są przeciwni wojnie NATO z Milosewiczem, czego dowodem może być jego wizyta w zburzonej fabryce jugosłowiańskich samochodów 'zastawa', które jeszcze czasem widuje się na polskich szosach. Niestety jednak jego sprzeciw niewiele wnosi, choć jest w dużej mierze głosem części inteligencji niemieckiej i tym samym podnosi prestiż partii, która walczy o to, by nie być stale traktowana jako następczyni osławionej SED. Kto wie, być może już niedługo okaże się, że to właśnie on ma racje. Marek Mika ********************************************************************** * * * Nowych Czytelników, którzy chcą regularnie otrzymywać NEUTRONY, * * prosimy o przesłanie adresu swojej poczty elektronicznej * * ktoremukolwiek z członków Redakcji. W identyczny sposób prosimy * * dostarczać materiały do publikacji. * * * *--------------------------------------------------------------------* * * * REDAKCJA: * * Krzysztof Andrzejewski (IEA): e02ka@cx1.cyf.gov.pl * * Janusz Mika (IEA): mika@waw.pdi.net * * Andrzej T. Mikulski (ORB): mikulski@cx1.cyf.gov.pl * * Marek A. Rabiński (IPJ): rabinski@ipj.gov.pl * * * *--------------------------------------------------------------------* * Archiwalne numery NEUTRONÓW są dostępne pod adresem: * * http://india.ipj.gov.pl/neutrony.htm * * * **********************************************************************